U mnie sytuacja się uspokoiła. Teraz Babcia jest w Caritasie a ja mam do 16 czas dla siebie. Uff

. Babcia jest radosną osóbką, córka się cieszy, namawia mnie do powrotu. Zlecenie nie jest złe, ale ja jestem zmęczona. Nie miałam jeszcze przypadku takiej ciężkiej demencji ( o ile to jest demencja). Na początku wszystko musiałam wywalczyć, teraz Babcia nabiera się na różne fortele z mojej strony, a czasami wystarczy, że powiem, że jak czegoś tam nie zrobi ( np. dzisiaj nie chciała wyjść z domu), to będę smutna. Wtedy mnie obejmuje, pogłaszcze i mówi, że idziemy

. Chociaż później znów nie chciała wyjść z autka. Przyszły mi dwie panie z caritasu z odsieczą i też nie chciała. Zamknęła się w sobie i koniec. Dopiero jak powiedziałam, że później będziemy czytać książeczkę, to wyszła. Jest o niebo lepiej niż było na początku. Babcia budzi się i od razu się śmieje do mnie. Miłe to. Jednak każdy dzień, każda chwila może być niespodzianką. Nigdy nie wiem co będzie, jak zareaguje, czy uda mi się z nią wybrać na spacer, czy bez problemu ją umyję, czy grzecznie pójdzie po schodach do łazienki itd. Na każdym kroku muszę uważać na nią. Ostatnio chciała koniecznie zjeść puzzle, innym razem miałam na stole dzbanek z herbatą, Babcia z reguły nie wstaje sama od stołu, a tym razem nie dość, że wstała, to jeszcze zdążyła tą herbatą podlać kwiaty na parapecie

. Czasami nie poznaje nikogo, nie poznaje dzieci, nie poznaje domu. jest taka zagubiona. Przykro patrzeć. Dużo jej czytam, same wesołe bajki - uwielbia to. Mówię do niej, opowiadam jej, nie pozwalam się jej "wyłączyć". Bywa to męczące, dlatego tak bardzo lubię te chwile, tak jak teraz, gdy Ona jest w Caritasie, a ja mam czas dla siebie
