Pomoc forum2Nie wiem, czy dobrze robię, ale zawsze staram się "negatywną energię", która jest wysyłana np. w moim kierunku, czy w kierunku mojego otoczenia - przetwarzać w "pozytywną energię". Może to moja naiwność, ale zawsze widzę tego dobre efekty. :)
Będę ten Twój wpis czytać jeszcze kilka razy, ale taka myśl mnie "trąciła" w tej chwili.
Pięknie piszesz, ten blog spodobał mi się od początku. Coś świeżego i unikatowego.
Ciągle uczę się od Was czegoś nowego, przebywanie wśród tak różnych ludzi jest niesamowite.
Ja mam tak samo .., czyli wiele osób z tego forum wprowadza mnie w "och-y" i "ach-y" ... Były momenty, że wyłaziły ze mnie wszystkie zadawnione kompleksy do tego stopnia, że przestawałam czuć sie równoprawnym uczestnikiem tego forum ... Do tej pory nie jestem wstanie być w kazdym topiku bo mam inne tempo ... Ale to w sobie ustałam ...

Dobrze, że umiem śmiać sie z żartów w czasie, a nie po jakiejś godzinie

Na razie nie potrafię tego zmienić ...

Jezeli chodzi o negatywne energie to nie sadzę że jestesmy wstanie je zmienić... My je perełkujemy...

czyli otaczamy czymś co można nazwac masą perłową, żeby je jakby zamknąć, czy unieruchomić... To też jest jakaś metoda tyle, że jak perła urasta to sama zaczyna zajmować zbyt dużo miejsca i nas drażnić, a my na podraznienie znowu reagujemy wydzielaniem "masy perłowej" i problem urasta ... Ale sama jestem zwolennikiem tej metody, wychodząc z założenia, że to nie ja (ludzka istota) jestem odpowiedzialna za powstanie negatywnej energii, a niewatpliwie jestem odpowiedzialna za bezpieczenstwo mi bliskich...
