27 października 2014 15:48 / 3 osobom podoba się ten post
Każdy kolejny dzień jakos tam mija i jak się kończy,kiedy zamykam drzwi od swojego pokoju jest dobrze,bo to tylko mój czas,choć ogrzniczony czterema ścianami z pdp obok,ale jednak tylko mój.
Wczoraj był z wizytą syn,naturalnie po jego wyjściu wszystkie żale,pretensje i uwagi,które powinien ewentualnie on usłyszeć-usłyszałam ja.Potem był 40 minutowy wybuch płaczu z zawodzeniem.Siedzieć z kimś,kto wyje nie jest miłe,ale wyjść z pokoju też jakby się nie da,bo prowadzona jest jakby rozmowa/monolog.
U mnie jest codziennie mniejszy lub większy "teatr" ze złym samopoczuciem pdp.Ostatnio pokaz i przekaz jest nieco bardziej wyrazisty.Niestety-powiedziałam to również synowi-obawiam się,że jeśli nadejdzie taki dzień,kiedy pdp będzie rzeczywiście w gorszym stanie,mogę na to nie zareagować odpowiednio szybko przez to ciągłe udawanie.
Jak ja nie lubię,jak ludzie tylko i wyłącznie narzekają.