Na wyjeździe

19 czerwca 2013 08:57
Scarlet gratulacje}}}}
19 czerwca 2013 09:04
Również chetnie pływam,ale tutaj nie mam takiej mozliwości,aby regularnie chodzić na basen,a chętnie bym poszła.
Scarlet ,gratuluję zdanego egzaminu!
19 czerwca 2013 09:06
serce78

witam was z upalnego slaska}}}u mnie powoli a do przodu jest,wczoraj troszke sie spalilalam nad woda i dzis ciut jeczenia ale co tam trza pocierpiec hehee powoli wydzwaniam do firm by mi juz cos szykowali bo czas lenistwa sie kurczy.Czytalam wasze posty o umieraniu i przeczuciach mysle ze czuja to po mezu tak mysle bo czekal az wroce i bylam z nim do konca dzis 2 miesiace zbudzilam sie p 5.30 a odszedl o5,40 cos w tym jest niby czas biegnie a ja mysle ze to pare dni.Od piatku zapowiadaja ochlodzenie wiec troszke lzej bedzie,zycze duzo radosci i pogody ducha}}}}

Serduszko... odejscie najblizszej osoby w kraine smierci jest bolesnym ciosem... o siostrze... mimo ze lata uplynely... zapomniec nie moge...ciagle ten sam bol rozzstania odczuwam... po mamie tez jest... ale inny... pogodzilam sie z jej odejsciem... bo umierala w moich i siostry /zmarelej wkrotce po niej/ ramionach... no i miala juz swoj wiek... choc na smierc nigdy nie jest za wczesnie... Serduszko... z uplywem kazdego miesiaca... lat... bedzie lepiej...
 
Nie opalaj sie na raka... bo za dwadziescia lat... bedziesz jak ja.... pomarszczona buzie miala... i wysuszona... jak sliwka...
Milego dnia...
19 czerwca 2013 09:06
Witam opiekunkowo ;-)
Tak dawno mnie nie było, że zapomniałam hasła do portalu. Zatrzymałam się w momencie odejścia Alutki, ale już nadrobiłam zaległości z czytania. Znów korzystam z uprzejmości sąsiadów aby mieć internet, dziadzuś od którego miałam wcześniej wyprowadził się do syna, dom został wystawiony na sprzedaż, więc jakiś czas byłam odcięta od świata ;-)
W Luksemburgu upalnie, parno i duszno. Mam nadzieję, że moja podopieczna jakoś zniesie ten dzień, jako, że lubi sobie pospać nie będę jej na siłe dziś budzić ;-)
Do zjazdu zostało mi 10 dni, potem mam zamiar naładować akumulatory wyjeżdżając choć na tydzień gdzieś nad Solinę, jeśli któraś z Was była i mogłaby coś polecić byłabym wdzięczna. 
Pozdrawiam serdecznie.
19 czerwca 2013 09:13
Dobra poddaję się dziewczyny,nie krzyczcie już na mnie hi,hi,u mnie też upalanie chodzę na spacerki i w ten sposób się opalam,bo nie lubię leżeć na słońcu,zobaczymy czy dziś wytrzymam na słoneczku u mnie 38 stopni,pada żle,gorące żle,miłego dzionka.
19 czerwca 2013 09:14
Andrea nie gniewam się,poprawiłaś mi chumor z samego rana,hi,hi,forumowa maruda,hi,hi,podoba mi się,to wam będę marudzić,hi,hi.
19 czerwca 2013 09:16
no moje skarby jeszcze spia wiec moge wskoczyc i cos tamskrobnac, obiadek wstawiony a sniadanie jeszcze nie zjedzone ! ale nie budze Hanz nie lubi tego jak go sie budzi jest potem nieznosny a moja pani zawsze jest zmeczona i na wszystko ma czas na siłe nie bede ich z łozka sciagac przynajmniej spokuj jest hehehe:)))))))))))))))))))))))))
19 czerwca 2013 09:23
Esserga

Witam opiekunkowo ;-)
Tak dawno mnie nie było, że zapomniałam hasła do portalu. Zatrzymałam się w momencie odejścia Alutki, ale już nadrobiłam zaległości z czytania. Znów korzystam z uprzejmości sąsiadów aby mieć internet, dziadzuś od którego miałam wcześniej wyprowadził się do syna, dom został wystawiony na sprzedaż, więc jakiś czas byłam odcięta od świata ;-)
W Luksemburgu upalnie, parno i duszno. Mam nadzieję, że moja podopieczna jakoś zniesie ten dzień, jako, że lubi sobie pospać nie będę jej na siłe dziś budzić ;-)
Do zjazdu zostało mi 10 dni, potem mam zamiar naładować akumulatory wyjeżdżając choć na tydzień gdzieś nad Solinę, jeśli któraś z Was była i mogłaby coś polecić byłabym wdzięczna. 
Pozdrawiam serdecznie.

Witaj, fakt, dluugo Cie nie bylo ... Milego dnia i ochlodzenia zycze! Tego ostatniego tez i sobie, trudno wytrzymac duchote i upal.
19 czerwca 2013 09:30
Paula

Kika1 ja uprawiam pływanie, ale niestety nie regularnie. Wolę pływać w jeziorach, rzekach i w morzu niż w basenach, ale na basen też chodzę. Miłego pływania Kika!

...podczas ostatnich wakacji... bylo mi malo przybrzeznego morza i wybralam sie z starymi wygami kutrem... do oddalonej 50 km od wybrzeza rafy koralowej... nie pytaj sie jak wygladalam... gdy wyszlam z wody... /moj ubior nurka... nie byl przygotowany na ochrone przed zimnem... tam panujacym/ wygladalam jak Zombi i do konca urlopu nurkowanie mialam z glowy... bo korzonki mnie dopadly... to byla kara.... kara za brak respektu dla siebie. Plywanie... nurkowanie to moje hobby... tak... tak... tak moge powiedziec.... tylko... ze po mojej "glowianej" chorobie... nie mam juz tyle sil... no i lata swoje robia...
Basen to ostatecznosc... do jeziora mam spory kawalek... nie chce mi sie rowerem deptac... noga mi lewa nabrzmiala... podejrzewam tromboze... ale do lekarza nie pojde... w razie czego mam zastrzyki... bede sie nimi szprycowala...
 
Tina.... jesli czytasz ten wpis... pobolewalo mnie srodstopie drugi paluszek od konca... i od kilku dni miejsce lekko opuchniete i idzie powoli w gore... plywanie dzisiejsze ma mi odpowiedz dac... czy to tromboza... czy przepracowanie...
 
Paula jestes dobrym materialem na synowa....
19 czerwca 2013 09:33
Moja babcia zawsze lubiła spać, dziwne jest to, że nawet gdy wstanie około 11, to obiad musi być na 12- 12.30 najpóźniej. Potem dzień leci utartym trybem, 14.30. kawa i deser, 18.00 kolacja, 21.00 jogurt i czekoladki ;-)
Czasem przyśnie popołudniu i choć godzina się przesunie z deserem to kolacja mur beton 18.00.
Już dawno zauważyłam, że posiłki to dla niej rozrywka, stały element dnia codziennego, przy którym możemy sobie swobodnie pożartować i pogadać o niczym.
Jedzenie dla niej nie ma nic wspólnego z głodem odczuwanym przez żołądek ;-)
19 czerwca 2013 09:33 / 2 osobom podoba się ten post
Witajcie, zaopatrzeni w słońce!

Dziwny ten polski język - myślę sobie od rana. Niby "-uje się nie kreskuje, bo dostaniesz w szkole dwóję", ale słowo "spokój" piszemy przez "ó", bo wymienia się na "spokojny". Żeby dorosły człowiek musiał się czasem zastanawiać, jak coś poprawnie napisać, a używa języka ojczystego od lat - to jest już przegięcie, nie sądzicie? Ciekawe, czy Chińczycy też mają podobny problem ze swoimi znaczkami...

Wczoraj w Muzeum Człowieka Prehistorycznego (Pierwotnego?)dotarło do mnie, jak dzielny jest rodzaj ludzki od początków swego istnienia. Ówczesne zwierzaki to były naprawdę wielkie bydlaki, bo w muzeum są ich czaszki, zęby, rogi i robią wielkie wrażenie. A ludzie przez tysiące lat byli niscy, dopiero nasz dziadziuś homo sapiens osiągał wzrost ponad 180cm. I takie kruszyny, nie mające więcej niż 165cm, a nawet mniej, musiały sobie radzić z ogromnymi jeleniami, bawołami i mamutami. To dlatego wyrosłyśmy na dzielne panienki i paniczów, którym niegroźna żadna zawartość w pampersie!
19 czerwca 2013 09:34 / 1 osobie podoba się ten post
Zakręcona Mamuela

no moje skarby jeszcze spia wiec moge wskoczyc i cos tamskrobnac, obiadek wstawiony a sniadanie jeszcze nie zjedzone ! ale nie budze Hanz nie lubi tego jak go sie budzi jest potem nieznosny a moja pani zawsze jest zmeczona i na wszystko ma czas na siłe nie bede ich z łozka sciagac przynajmniej spokuj jest hehehe:)))))))))))))))))))))))))

mamuela... w koncu co im pozostalo... zyc...  jak zegar bilogiczny im wskazuje... Tobie chyba na reke... ze nie musisz z rana sie zrywac... zastanawiam sie... czy czasami do poznej nocy Cie nie tyranizuja...
 
Gdy bede staruszka... marze o wylegiwaniu sie w lozku z ksiazka w reku...
19 czerwca 2013 09:50 / 4 osobom podoba się ten post
kika1

mamuela... w koncu co im pozostalo... zyc...  jak zegar bilogiczny im wskazuje... Tobie chyba na reke... ze nie musisz z rana sie zrywac... zastanawiam sie... czy czasami do poznej nocy Cie nie tyranizuja...
 
Gdy bede staruszka... marze o wylegiwaniu sie w lozku z ksiazka w reku...

Mlodzi mezczyzni, wino i balety, taka starosc mi sie marzy !!! Jak juz przyjdzie mi lezec w becie to ksiazka jest ostatnia rzecza, ktora chcialabym trzymac w reku !!! Ha ha ha
19 czerwca 2013 09:50
U mojej babci panuje niemiecki dryl narzucony przez jej córki, złagodzony dzięki mojej słowiańskiej naturze. Babcia ma wstawać najdalej przed ósmą, by nie rozwalić jej rytmu przyjmowania leków. Czasem pozwalam jej pospać dłużej, bo co kobiecina może robić w ciągu dnia? Jest tu sama jak palec, tylko czytanie, telewizja, spacer i finito. Szalenie fascynujące życie, jak widać.

Patrząc na nią szanuję takie narody jak ten zamożny, południowokoreański, gdzie często żyją w jednym domu trzy pokolenia, a teściowie są traktowani niczym gwiazdy i wożeni na wakacje bez mrugnięcia okiem z resztą rodziny. Na co dzień mają też dużo do powiedzenia. Chociaż nie wiem, czy sama bym tak chciała....
19 czerwca 2013 10:00 / 3 osobom podoba się ten post