Na wyjeździe

07 maja 2012 21:26
Sylwuniu, my tu jak psy łańcuchowe uwiązane do naszych babć i dziadków, spragnione ciekawych informacji, więc więcej napisz, nie tak ogólnie co tam w tej Nicei...

Benita, ja nie jestem renesansowa tylko kulturoznawca z zawodu, a to jest ludek ciekawy wszystkiego, dzięki czemu często przebywam w strefie zachwytu. Szczęśliwie opieka nad Herrem zajmuje mi 20% czasu, gdyż Herr głównie śpi i mogę sobie na to nawet w D. pozwolić.
08 maja 2012 07:38
Hej wszystkim. Nowy dzień nastał, nie zauważyliście?
Romana, a jam inżynier z krwi i kości. Kiedyś nawet rozłożyłam malucha na części pierwsze - złożyłam i nadal jeździł! Moją odskocznią od głównego nurtu jest czytanie - to mój konik. W życiu czytałam systematycznie (rok Kraszewskiego) i haotycznie. Niejednokrotnie książka uratowała mi życie. Kocham to. To jedyna "fanaberia" która oparła się wszystkim falom życia. Jednak historii nie trawię - wyjątkiem Waldemar Łysiak i opowiadana przez niego epoka napoleońska, ale to wyjątek potwierdzający regułę. Teraz jestem na "Odwyku" - co uwiera, ale jak tylko uporam się z językiem - wchodzę z powrotem w uzależnienie.
08 maja 2012 07:56
Dzień dobry, coś towarzystwo dzisiaj nieruchawe. Kawy zabrakło czy papierosków?Życzę każdemu miłych wzruszeń.

Benita, historia jest przeciekawa, tylko aby to docenić trzeba porzucić (przynajmniej myślowo) edukację szkolną. Ona jest w stanie zniechęcić do wiedzy bardzo skutecznie i wobec wielu osób na trwałe. Moją wielką i nieodwzajemnioną miłością jest to, w czym Ty jesteś dobra jako inżynier. Czyli matma i fizyka, zwłaszcza kwantowa. Uważam je za arcydzieła ludzkiego umysłu, na równi z Moną Lizą da Vinci i oczywiście kompozytorkami włoskiego baroku.
08 maja 2012 10:47
Benita - robisz wrażenie. Ja czytałam Łysiaka "Dobry" dawno temu. Ale w tej chwili nie pamiętam, czy to na pewno ten Łysiak.
08 maja 2012 11:36
Romana - jesteś Człowiekiem Renesansu - to pewne - miłość do fizyki i włoskiego baroku są tego świadectwem. To są światy równoległe i żeby być w nich obu trzeba być osobą niezwykłą. Pisz, co Cię interesuje, a ja popatrzę, w jakich równoległych światach mnie nie ma.

Paula - Łysiaków jest dwóch - Waldemar, architekt chyba, lub inny inżynier, miłośnik epoki napoleońskiej - i jak pisze !!!! czapki z głów. Przeczytaj "Szachistę" - wpadniesz po uszy. Warta grzechu. Drugi Łysiak to jego syn - nic nie czytałam, to nie wiem, czy ostał mu się talent po tacie.
08 maja 2012 13:37
Benita, mi chodziło o to: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dobry_(powieść)
08 maja 2012 15:24
Waldemar Łysiak pisze co tydzień felietony w tygodniku "Uważam rze"(to nie jest błąd!). Z zawodu architekt, żyje z pisarstwa. Jest jednym z największych erudytów mieszkających w Polsce, ma niewyparzony język i odwagę mówienia, co naprawdę myśli. Czytelnicy kochają jego książki, które rozchodzą się w bardzo dużych nakładach, a osoby z kręgów poprawności politycznej nienawidzą go szczerze i wiernie od lat. Bardzo ciekawa postać, używając argumentów w dyskusjach opiera się na źródłach i faktach, co w Polsce nie jest częste.
08 maja 2012 15:27
Andrea, gdzie jesteś? Czyżby babcia umarła? Bo nie wierzę, że masz doła!!!
08 maja 2012 19:32
co ty romana!!! -andrea dola !!!!!w zyciu nie !!!!!to chyba najbardziej naladowana pozytywna energia dziewczyna na forum!!!!!!!
08 maja 2012 19:48
Witaj Zgubo - zdejm płaszczyk, zrób sobie herbatkę - i nadrabiaj zaległości na forum.
08 maja 2012 22:07
tak szybko Andrea zaległości nie nadrobi, musi najpierw przecież pogonić kota 15 lokatorom i podliczyć zarobioną dziś gotówkę z solarium i sauny...W oczekiwaniu na nasz Gejzer Energii zabawię Państwa opowieścią o emigrantce takiej jak my (no, prawie) Clarze Schumann, Niemce. Po śmierci męża, słynnego kompozytora romantycznego -Roberta Schumanna, a wiek był druga połowa XIX, musiała z czegoś utrzymać siebie i kilkoro dzieciaków. Jeździła więc z koncertami po Europie, bo była nie tylko dobrą kompozytorką, ale też wybitną pianistką. A w czasie jej paromiesięcznej nieobecności zajmował się domem i nastolatkami przyjaciel, też znany muzyk Johann Brahms. Jeśli będziecie mieć kłopoty z zaśnięciem, puśćcie sobie na You tube Nokturn op.6 Clary Schumann, a na rozbudzenie Koncert fortepianowy d-moll Johanna Brahmsa. Facet naprawdę daje czadu już od pierwszej części! To pewnie paromiesięczna, kilkuletnia opieka nad kilkorgiem dzieci tak na niego podziałała!
08 maja 2012 22:17
Andrea, nie wiem dlaczego nie widziałam Twojego posta pisząc swojego, sorry. Opieka paliatywna będzie w domu, domniemywam? Czy babcia wie? Jeśli będzie na morfinie, to znaczy dużo spania dla niej.Kilka dni temu zmarła nagle na raka moja sąsiadka we Wrocku. Była bardzo dobrze przygotowana do odejścia jako dobry i prawy człowiek, chociaż trochę czasem szorstki. Kiedy się dowiedziała, że może umrzeć, bo były przerzuty, dała na mszę św. z intencją, aby stała się wola Boga, nie jej. Nasz proboszcz powiedział, że od 30 lat, odkąd jest księdzem, nigdy nie miał takiej intencji mszalnej. Fajna kobieta, z taką zwykłą, mądrą wiarą, bez tego chyba trudniej się odchodzi...
09 maja 2012 07:27
Witam Wszystkich o poranku. Moja kawa pychota, a u Was ?

Andrea - odsypiasz przejedzenie rogalikami? Wstawaj, szkoda dnia !
09 maja 2012 08:13
Andrea -z tym mówieniem pacjentowi o wszystkim - to powinno być standardem, a polscy lekarze to skur...yny, którzy robią z pacjenta durnia, żeby się "nie denerwował" i umierał "w spokoju". Świadomy swojego stanu pacjent ma jeszcze możliwość podejmowania pewnych decyzji co do leczenia - nieświadomy umiera powoli, nie w spokoju, a w niepokoju.
09 maja 2012 08:14
Andrea: Witaj, przed Toba trudny czas, ale nic na to nie poradzisz, mozesz tylko oslodzic Babci chwile,jakie Jej zostaly...

Znalazlam takie niezle powiedzonko, pasuje do wielu sytuacji, mysle, ze do Twojej tez:

Life is like riding a bicycle - keep your balance !