Czy jest tu opiekunka, która pojechała bez znaj. języka?

25 maja 2015 07:30 / 3 osobom podoba się ten post
mzap88

Ja z kolei pierwszy raz pojechałam pod koniec 2011 r. znając bdb język.
Nie wyobrażam sobie jechać dukając parę słów...

To tylko pozazdroscic Tobie,jestes chyba w nielicznej grupie ktora tak perfekcyjnie byla przygotowana i to sie chwali.
Jednak duza grupa ludzi wyjezdza bez znajomosci jezyka i radza sobie z kazdym wyjazdem lepiej i podziwiam wlasnie ich za to i zawsze bede wspierac.
25 maja 2015 07:47 / 5 osobom podoba się ten post
magdzie

To tylko pozazdroscic Tobie,jestes chyba w nielicznej grupie ktora tak perfekcyjnie byla przygotowana i to sie chwali.
Jednak duza grupa ludzi wyjezdza bez znajomosci jezyka i radza sobie z kazdym wyjazdem lepiej i podziwiam wlasnie ich za to i zawsze bede wspierac.

Oj tam zaraz zazdrościć !.....już dawno temu zauważyłam , że te ( ci ) ,które język kaleczą jakoś mniej na forum narzekają na swoich PDP-nych , może to dlatego , że nie za bardzo rozumieją o co PDP-ny ma pretensje , czemu marudzi ? ........Nie przejmujcie się , z biegiem czasu załapiecie języka i może też kiedyś na forum napiszecie : " nie rozumiem ludzie , którzy bez znajomości języka wyjeżdżają , bo ja miałam opanowany perfekt !!! " ......a więc wszystko przed nami ! głowy do góry !.......lepiej głowy do góry jak sam nos zadzierać ))))))
25 maja 2015 07:52 / 3 osobom podoba się ten post
mzap88

Ja z kolei pierwszy raz pojechałam pod koniec 2011 r. znając bdb język.
Nie wyobrażam sobie jechać dukając parę słów...

gratuluję !!!a ja znam kilka pań, które pojechały bez języka, śwtenie sobie dały radę, mało tego szybko przyszła im nauka :))                                                                 ja należę do tych dukających , no no, ale też sobie radzę :))
 
 
25 maja 2015 07:56 / 4 osobom podoba się ten post
Agamor jak to pojechaly bez jezyka ??Matko Swieta obciely sobie,ale po co??
Sorki ale mam glupawke od poniedzialku ,trzyma mnie czarny humor
Czekam na telefon od przyjaciela ,pewnie mi pomoze
25 maja 2015 08:01 / 1 osobie podoba się ten post
Ja naleze do tych bez jezyka , ale raz kozie smierc , jakbym nie sprobowala to bym zalowala , 18 lat w Polsce przy opiece w domach prywatnych za marne grosze. Wiec odwazylam sie 
25 maja 2015 08:04
A i lut szczescia ,bo 2 raz trafilam na fajna rodzine.
25 maja 2015 08:05 / 1 osobie podoba się ten post
magdzie

Agamor jak to pojechaly bez jezyka ??Matko Swieta :-) obciely sobie,ale po co??
Sorki ale mam glupawke od poniedzialku ,trzyma mnie czarny humor :strzela z bicza:
Czekam na telefon od przyjaciela ,pewnie mi pomoze :-)

niech się czymnie ten humor 
mnie właśnie zaczął 
25 maja 2015 08:06
barbara66

A i lut szczescia ,bo 2 raz trafilam na fajna rodzine.

a no widzisz, nie jest tak źle, masz neta to za język sie bierz, jest mnóstwo blogów, stron z nauką jęz.niemieckiego i na yotoube sa fajne filmiki
25 maja 2015 08:19 / 3 osobom podoba się ten post
barbara66

A i lut szczescia ,bo 2 raz trafilam na fajna rodzine.

I gitarra ! przy fajnych rodzinach można się podciągnąć w języku niem. ..Wiem coś o tym , bo pierwszy miesiąc mojej pracy na obczyznie był fatalny , bo nawet jak bym sobie spisała na kartce ze słownika to żona PDP-go udawała , że nie rozumie i się darła ,jak ona się " cudownie " darłaaaaa !!!.....ale po tym miesięcznym chrzcie- zastępstwie pojechałam do rodziny , przy której byłam 2,5 roku ( z przerwami na urlopy ) i właśnie tam załapałam najwięcej języka .....przy pierwszym PDP-nym zamiast iść do przodu to się cofałam , mimo " słusznego " już wtedy wieku czułam się jak dziecko , jak zbity pies ? .....było , minęło idę do przodu i jest git ! ......edytowałam , bo doczytałam : telefon od przyjaciela najwcześniej za pół godziny , bo przyjaciel jest w trakcie biegania na trasie : lapek - projekt )))
25 maja 2015 08:23 / 1 osobie podoba się ten post
arabrab, wczoraj powiedzaialam ,ze pampers zamiast  nass, to troken. Masakra ,ale juz to zapamietalam 
25 maja 2015 08:24 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

I gitarra ! przy fajnych rodzinach można się podciągnąć w języku niem. ..Wiem coś o tym , bo pierwszy miesiąc mojej pracy na obczyznie był fatalny , bo nawet jak bym sobie spisała na kartce ze słownika to żona PDP-go udawała , że nie rozumie i się darła ,jak ona się " cudownie " darłaaaaa !!!.....ale po tym miesięcznym chrzcie- zastępstwie pojechałam do rodziny , przy której byłam 2,5 roku ( z przerwami na urlopy ) i właśnie tam załapałam najwięcej języka .....przy pierwszym PDP-nym zamiast iść do przodu to się cofałam , mimo " słusznego " już wtedy wieku czułam się jak dziecko , jak zbity pies ? .....było , minęło idę do przodu i jest git ! :-)......edytowałam , bo doczytałam : telefon od przyjaciela najwcześniej za pół godziny , bo przyjaciel jest w trakcie biegania na trasie : lapek - projekt :-))))

Tak,to prawda.
Wszystko zależy od podejścia rodziny do naszego mówienia.
W moim przypadku:
Jeśli są ok,nie krytykują,poprawiają ale nie złośliwie-wtedy nie wstydzę się mówić,chociaż wiem,że kaleczę i ten język się "wyrabia",doskonali.

Jeśli ,tak jak u Ciebie Barbarko,krzyczą,bądź wyśmiewają,krytykują-zamykam się w sobie. Jest tylko "ja","nein" i finito. Chociaż na takich jeszcze nie trafiłam,ale wiem,że tak by w takim przypadku ze mną było.
25 maja 2015 08:27 / 1 osobie podoba się ten post
barbara66

arabrab, wczoraj powiedzaialam ,ze pampers zamiast  nass, to troken. Masakra ,ale juz to zapamietalam :-(

oooo :))))))
ale zapamietałaś, to najważniejsze, liczy sie efekt 
25 maja 2015 09:28
Barbara niepowtarzalna

Oj tam zaraz zazdrościć !.....już dawno temu zauważyłam , że te ( ci ) ,które język kaleczą jakoś mniej na forum narzekają na swoich PDP-nych , może to dlatego , że nie za bardzo rozumieją o co PDP-ny ma pretensje , czemu marudzi ? ........Nie przejmujcie się , z biegiem czasu załapiecie języka i może też kiedyś na forum napiszecie : " nie rozumiem ludzie , którzy bez znajomości języka wyjeżdżają , bo ja miałam opanowany perfekt !!! " ......a więc wszystko przed nami ! głowy do góry !.......lepiej głowy do góry jak sam nos zadzierać :-)))))))

co to za jakieś złośliwości? ;]

 Zgadza się- są kobitki które jadą nie umiejąc zdania sklecić i one też sobie radzą, też super! czyli się da. Ja jedynie wyraziłam swoją subiektywną opinię i tyle.
25 maja 2015 10:22 / 1 osobie podoba się ten post
mzap88

co to za jakieś złośliwości? ;]

 Zgadza się- są kobitki które jadą nie umiejąc zdania sklecić i one też sobie radzą, też super! czyli się da. Ja jedynie wyraziłam swoją subiektywną opinię i tyle.

To żadne złośliwości ,tylko moja , również subiektywna opinia . Nie chcę się wymądrzać w tamacie , aleeee ! gdybym wtedy , kiedy pojechałam pierwszy raz umiała tyle co po pół roku pracy w D. było by mi jeszcze ciężej a tak to po wyrazie wykrzywionej gęby widziałam , że franczeska ma " schlechte laune ".....nadmieniam Ci perełko , że taka stuprocentowo gamoniowata to nie byłam , bo jakieś podstawy niemieckiego w mym łbie pozostały , mimo , że jadąc miałam dwa razy tyle lat co Ty teraz ( chyba ? ) a i kuchnia , jeden z pokoi w których najczęściej przebywałam w domu oblepione były karteluszkami ze słowami , zwrotami niemieckimi aż się w głowie kręciło ......a  uczę się ciągle , dalej i dalej ......pewnie jak będę kończyła karierę w tym zaszczytnym zawodzie i tak nie będę znała języka perfekt
25 maja 2015 10:48 / 5 osobom podoba się ten post
basiaim

Tak,to prawda.
Wszystko zależy od podejścia rodziny do naszego mówienia.
W moim przypadku:
Jeśli są ok,nie krytykują,poprawiają ale nie złośliwie-wtedy nie wstydzę się mówić,chociaż wiem,że kaleczę i ten język się "wyrabia",doskonali.

Jeśli ,tak jak u Ciebie Barbarko,krzyczą,bądź wyśmiewają,krytykują-zamykam się w sobie. Jest tylko "ja","nein" i finito. Chociaż na takich jeszcze nie trafiłam,ale wiem,że tak by w takim przypadku ze mną było.

Dobrze , że nie trafiłaś a teraz choćbyś trafiła to dasz sobie radę , boś Ty przecież " opiekunkowego " chowu dziecię jest ! Ja wtedy byłam zielona , bez jakiejkolwiek doradczej pomocy , myślałam , że tak musie być !!!......Gdybym wtedy , po miesiącu nie przejechała ( pociągiem ) bezpośrednio na tą " długą sztelę " to na stówę bym do D. już nie wróciła ! Tam trafiłam na ludzi ciepłych , serdecznych , którzy potrafili okazać szacunek za to co się robiło .....a "franczeska " na chyba trzy dni przed moim odjazdem powiedziała mi : " byłaś bardzo dobrą opiekunką dla mojego męża , nawet najlepszą jaką miał do tej pory ".......a miał ich sporo , oj , miał - Polka , którą poznałam tydzień " przed końcem " powiedziała mi , że w ciągu ośmiu m-cy jak ona tam pracuje to chyba byłam 7 albo 8 opiekunką ......no ! szkoda , że małpiszon jeden , pudernica pierniczona nie pochwaliła mnie w trakcie a nie dopiero na koniec , może inaczej bym przyjmowała , brała do siebie jej skrzywioną gębę i podniesiony wiecznie głos ? może poduszki nie musiałanym w nocy odwracać na drugą , suchą stronę ? nie wiem , może , może , może .....a tam ! było , minęło i już nie boli )))))