Ja z kolei pierwszy raz pojechałam pod koniec 2011 r. znając bdb język.
Nie wyobrażam sobie jechać dukając parę słów...
Ja z kolei pierwszy raz pojechałam pod koniec 2011 r. znając bdb język.
Nie wyobrażam sobie jechać dukając parę słów...
To tylko pozazdroscic Tobie,jestes chyba w nielicznej grupie ktora tak perfekcyjnie byla przygotowana i to sie chwali.
Jednak duza grupa ludzi wyjezdza bez znajomosci jezyka i radza sobie z kazdym wyjazdem lepiej i podziwiam wlasnie ich za to i zawsze bede wspierac.
Ja z kolei pierwszy raz pojechałam pod koniec 2011 r. znając bdb język.
Nie wyobrażam sobie jechać dukając parę słów...
Agamor jak to pojechaly bez jezyka ??Matko Swieta :-) obciely sobie,ale po co??
Sorki ale mam glupawke od poniedzialku ,trzyma mnie czarny humor :strzela z bicza:
Czekam na telefon od przyjaciela ,pewnie mi pomoze :-)
A i lut szczescia ,bo 2 raz trafilam na fajna rodzine.
A i lut szczescia ,bo 2 raz trafilam na fajna rodzine.
I gitarra ! przy fajnych rodzinach można się podciągnąć w języku niem. ..Wiem coś o tym , bo pierwszy miesiąc mojej pracy na obczyznie był fatalny , bo nawet jak bym sobie spisała na kartce ze słownika to żona PDP-go udawała , że nie rozumie i się darła ,jak ona się " cudownie " darłaaaaa !!!.....ale po tym miesięcznym chrzcie- zastępstwie pojechałam do rodziny , przy której byłam 2,5 roku ( z przerwami na urlopy ) i właśnie tam załapałam najwięcej języka .....przy pierwszym PDP-nym zamiast iść do przodu to się cofałam , mimo " słusznego " już wtedy wieku czułam się jak dziecko , jak zbity pies ? .....było , minęło idę do przodu i jest git ! :-)......edytowałam , bo doczytałam : telefon od przyjaciela najwcześniej za pół godziny , bo przyjaciel jest w trakcie biegania na trasie : lapek - projekt :-))))
arabrab, wczoraj powiedzaialam ,ze pampers zamiast nass, to troken. Masakra ,ale juz to zapamietalam :-(
Oj tam zaraz zazdrościć !.....już dawno temu zauważyłam , że te ( ci ) ,które język kaleczą jakoś mniej na forum narzekają na swoich PDP-nych , może to dlatego , że nie za bardzo rozumieją o co PDP-ny ma pretensje , czemu marudzi ? ........Nie przejmujcie się , z biegiem czasu załapiecie języka i może też kiedyś na forum napiszecie : " nie rozumiem ludzie , którzy bez znajomości języka wyjeżdżają , bo ja miałam opanowany perfekt !!! " ......a więc wszystko przed nami ! głowy do góry !.......lepiej głowy do góry jak sam nos zadzierać :-)))))))
co to za jakieś złośliwości? ;]
Zgadza się- są kobitki które jadą nie umiejąc zdania sklecić i one też sobie radzą, też super! czyli się da. Ja jedynie wyraziłam swoją subiektywną opinię i tyle.
Tak,to prawda.
Wszystko zależy od podejścia rodziny do naszego mówienia.
W moim przypadku:
Jeśli są ok,nie krytykują,poprawiają ale nie złośliwie-wtedy nie wstydzę się mówić,chociaż wiem,że kaleczę i ten język się "wyrabia",doskonali.
Jeśli ,tak jak u Ciebie Barbarko,krzyczą,bądź wyśmiewają,krytykują-zamykam się w sobie. Jest tylko "ja","nein" i finito. Chociaż na takich jeszcze nie trafiłam,ale wiem,że tak by w takim przypadku ze mną było.