20 marca 2015 20:57 / 8 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalnaDawno temu wyrslam " z dzieci ", inne byly to czasy . Wracajac z pracy zbieralam swoja trzodke , dwoch starszych synow sami sie " zbierali " , ale najmlodszego synka odbieralam z przedszkola , corke od babci , bo za mala na przedszkole byla - wtedy trzeba bylo miec ukonczone 3 lata . W domu szybko gotowalam podszykowany poprzedniego dnia obiad , starsi w tym czasiew bawili sie z mlodszymi ... pozniej wracal man z pracy ( o ile nie mial 24 godz. sluzby ) - on zajmowal sie maluchami , ja ze starszymi siadalam do " lekcji ", pilnowalam , jak trzeba bylo cos wytlumaczyc - pomoglam ..... Nie gniewajcie sie , ale czasem mysle , ze kiedys matki byly " obrotniejsze " . Tez chodzilam z dziecmi na spacery , do zaprzyjaznionych rodzin z dziecmi z moimi i odwrotnie , bawilam sie w rozne " uczace " gry .... W dzisiejszych czasach juz bym taka obrotna mataka chyba nie byla , bo dzis mamy komputery , internety i dla nich musimy miec czas a dzieci ? Nooooo ! przeciez sie nimi zajmujemy , odbieramy z przedszkola , ze szkoly , zawozimy badz odprowadzamy na dodatkowe zajecia , dajemy jesc ...... A ! tak mnie jakos wzielo , nie obrazajcie sie na mnie za slowa , ktorych uzylam , ale smieszy mnie czasem to jak piszemy ; " a kiedy mamy mic czas dla dziecka , przeciez pracujemy , dzieci w tym czasie sa w szkole , przedszkolu , zlobku a pozniej to tylko nakarmic , poglaskac po glowkach , wykapac i polozyc do lozek ....i .....oddychamy z ulga , spia -komputer juz jest tylko dla nas !.... Mysle , ze gdybym dzis miala male dzieci i miala do dyspozycji komputer - pewnie tez bym przy nim siedziala i zerkala , czy aby sie nie pozabijaja : -))))
Świetnie to ujełaś Basia:) Zdecydowanie kiedyś ,za "naszych czasów" matki były obrotniejsze,lepiej zorganizowane,nie było słoiczków ,pampersów itp.Było /u mnie /60 pieluch do recznego wyprania/długo nie miałam nawet "Frani" ,wyprasowania ,gotowanie ,praca,najczesciej na 2 etaty albo przynajmniej 1,5.I sie zyło,na wszystko był czas jakos,do tego w sklepach puchy na półkach,u mnie nie miał sie kto dziecmi zająć.A dzis mamy maja po 1 dzieciaku ,siedza w domu na rocznym macierzyńskim i jęcza ,że na nic czasu nie mają.....No,ja tego nie kumam-jakim cudem????Czyzby to dlatego ,że kiedyś nie było komputerów?Chyba nie do konca.
Co do wczesniejszego "iścia" do szkoły -nie jestem za tym.Fakt i na Zachodzie i w Stanach czy Kanadzie do szkół ida juz 5-latki,ale tam niosa ze soba najwyżej pudełko ze snaidaniem a nie jak u nas 5- kilowy albo i cięższy plecak.Polskie szkoły moze i sie przygotowały merytorycznie na przyjęcie maluchów ,ale logistycznie to na pewno nie.Warunków nie spełnia 90% szkół,Chocby fakt ,że zajęcia sa na 2-3 zmiany,a reszte czasu dziecko musi spędzac w niedostosowanej do wieku swietlicy,chocby to ,ze na parterze sa młodsze klasy a na pietrach gimnazjum..5-latki i 16 -latki-przepaść.
Jak do konca nie wiadomo o co chodzi państwu naszemu to oczywista ,że chodzi o pieniadze.O "wyprodukowanie" rzeszy pracowników ,ktorzy wygeneruja srodki na emerytury ,o ile nie zostana z marszu bezrobotnymi lub nie wyjada za granicę.Także o to zeby nie wysyłac setek nauczycieli na zieloną trawke -mamy od paru lat niz demograficzny i będzie się on nasilał.Wystarczy pogadać z młodymi-mało kto chce mieć więcej niz jedno dziecko,nawet nie chca wcale bo dziecko kosztuje......wolnośc zabiera itp.
Polskie społeczenstwo tez sie starzeje,wolniej niz zachodnie ale jednak.Stad przeciez podwyższenie wieku emerytalnego,obnizenie wieku pójscia do szkoły,wszystko jest ze soba powiazane a maszynki do robienia pieniedzy jak dotąd nie wynaleziono.Zreszta przed wyborami zawsze sa tego typu zawirowania a ja sie zawsze zastanawiam ,jak mozliwym jest przez 4 lata kadencji naprawić wieloletnie błedy i wypaczenia,nie da sie bo to za krótki czas jest.I tak co lata z jednego bajzlu wpadamy w kolejny .Polsce to by sie taka pani Merkel czy Tatcher przydała,chociaż i w to wątpie :)Musiałaby miec 20letnia kadencję,żeby cokolwiek zdziałać.......Cóż wpływu wielkiego na ten cały bałagan nie mamy,więć lepiej cieszmy sie żeśmy zdrowi sa i robotę mamy-to chyba najwazniejsze :):):):)