Moje przygody w opiece i na forum

26 września 2015 10:45 / 4 osobom podoba się ten post
Kto mi tu tak nasmiecił biore sie za porzadki.
26 września 2015 11:46 / 7 osobom podoba się ten post
To nie był zakaz  tylko  prosba.Pisze to, co juz przeszło,żadne rady mi nie  pomogą Dorotko. A to co zrobiłam żle to juz sama widzę.
26 września 2015 13:41 / 3 osobom podoba się ten post
Nic sie nie stało, gorszy bałagan widziałam
09 października 2015 19:57 / 6 osobom podoba się ten post
Chciałam cos napisac dla odprężenia po cięzkim dniu pracy. Ale.....................................idę po mopa :)
09 października 2015 20:18 / 6 osobom podoba się ten post
własnie wróciłam
09 października 2015 22:19 / 8 osobom podoba się ten post
Może wróce jeszcze do Austrii, to Dolna Austria. Moja pdp w czasie wojny pracowała w Genewie tam poznała swojego przyszłego męża,ktory był z zawodu architektem. Wyszła za mąz z wielkiej miłosci i wyjechała do Londynu. Mąz niestety zmarł wczesniej dzieci nie mieli więc została sama.W krótkim czasie po smierci męża sama zachorowała na Chorobe Parkinsona a rodzina mieszkajaca w Austrii zabrała ją z Londynu. Mieszkałysmy w mieszkaniu 2 pokojowym, opiekę sprawował Kurator Sądowy i jak zwykle w takim przypadku -  z jego strony żadnej pomocy praktycznej nie miałam.Zostałm sama no może nie sama, bo parkinson nieodłączny moj towarzysz w pracy opiekunki dawał o sobie znać. Podopieczna przebywała w domu opieki,  tydzień po moim przyjeżdzie przywieziono ja do  urządzonego moim pomysłem mieszkania.Pani była w strasznym stanie, głębokie odlezyny nie siedziała a jeżeli już to z mocnym odchyleniem w lewa stronę uniemozliwiającym  podanie pozywienia.Była spokojna cały dzień, słuchała R.Wiliamsa a wieczorem zaczynało sie przedstawienie...............
28 listopada 2015 08:27 / 8 osobom podoba się ten post
Ta sama sztela z Tante Hilde

Wieczory okazywały sie trudne chciała iść do domu na gorę do sypialni gdzie leżał jej chory mąż. Chciała koniecznie mu pomóc wstać , mowiła że on bardzo cierpi. I tak było co wieczór. Z trudem udawało mi sie ją zwabić* do łóżka jak juz dotarła, była spokojna.Poznałam tam lekarza był pochodzenia żydowskiego ale chyba miał korzenie  z Polski. Nigdy nie powiedział ,że zna nasz język jednak gdy przywiozłam mu polski film na DVD o ktorym rozmawialiśmy, ucieszył sie,że jest w wersji polskiej.Bardzo mi pomagał, dużo opowiadał o tej chorobie ,mogłam do niego dzwonic o każdej porze dnia. Wysłuchał mnie i pocieszył.Z kobiety leżącej po krótkim czasie stała się chodzącą to był mój drugi przypadek wbrew twierdzeniom , ze leżący parkinsonowiec już nie będzie chodził. Chodziła samodzielnie i tym samych pracy mi przybyło poniewaz musiałam baczniej obserwować i często interweniować. Ale cóz - laptopa jeszcze nie  miałam , ksiązki w ilości ograniczonej i mnóstwo czasu. Otrzymywałam tylko Tygodnik Polonia wydawany przez naszych na stałe mieszkających w Austrii.Nie narzekam nigdy na miejsce pracy wybieram świadomie nie poświęcam się ale z obowiązków staram sie wywiozać najlepiej jak potrafie. Miałam  w Asustrii GW tam jest wyższy próg podatkowy a i zostałam objeta z automatu ubezpieczeniem zdrowotnym, składkę opłacał opiekun prawny mojej pdp.
29 listopada 2015 13:42 / 6 osobom podoba się ten post
Jak uczyłam chodzić  Tante Hilde -

Stawałam za nią, obejmowałam ją mocno w pasie,żeby czuła oparcie i swoja stopą przesuwałam jej stopę. Zawsze zaczynałam prawą jak zaczełam lewą nie mogła załapać rytmu. Liczyłam przy tym  eins , zwei , eins, zwei . W pierwszych dniach stała cała drżąca i nie wiedziała co ma zrobić. Jeśli za lekko popychałam jej stopę pytała co robię , mowiłam przestaw stopę do przodu , idż . Odpowiadała mi że nie wie jak i pytała co ma robić. Polubiłam ją , może dlatego że była samotna , bezbronna zdana tylko na mnie? a może coś innego zawazyło na tej mojej sympatii do niej,tego nie wiem.

Zjeżdając z tej szteli zapodałam agencji , że dobrze by było, gdyby przyjechała osoba z językiem angielskim . Przyjechała młoda osoba , przerwała studia z wiadomych powodów. Chciała zarobic na dokończenie nauki. Znała angielski zaskoczyło miedzy nimi  od pierwszej chwili. Zostawiłam jej płyki z "Co ludzie powiedzą " bo to był wspomagacz w podawaniu tabletek i pojechałam do domu. Dziewczyna utrzymywała ze mna kontakt., skończyła studia. A teraz kartki wymieniamy okolicznościowe.
01 grudnia 2015 21:08 / 9 osobom podoba się ten post
Dopiero wróciłam do domu. Moja obecna sztela to rartyas wśród dotychczasowych. Kosztowała mnie troche przez pierwsze tygodnie, ale teraz....... jest super. 
05 lutego 2016 11:18 / 2 osobom podoba się ten post
 Ja mam nie lada problem na tej szteli. Zastanawiam sie jak go opisać. Muszę poskromić swój język, żebym nie została odebrana inaczej jak to zwykle bywa.Przemyslę i po południu opiszę. Potrzebuję trochę czasu.
05 lutego 2016 20:14 / 4 osobom podoba się ten post
Zacznę od pocztku. Na tej szteli mam bardzo mało pracy . Sniadanie dla pdp robie ja , dziadek robi sobie sam i sam zmywa po sobie. Obiad i kolację robię ja. Raz w tygodniu pranie no i oczywiście prasowanie. Sprzątam z grubsza ( jest pani do sprzatania ) ogarnąć muszę przecież co nie co. Rodzina bardzo pomocna  nie narzucająca sie z radami i pouczeniami. Goście jesli są robią kawę , kroją ciasto i sprzatają po sobie ja w tym czasie albo latam* albo siedzę w swoim pokoju.Nikt mnie nie woła ,żebym pomogła czy obsłużyła. Pdp przesypia całe dnie, jest pogodną staruszką . Z pokojowego tronu jak sama nazywa  krzesło taoletowe korzysta bez mojej pomocy. W nocy nie wstaję chyba ,że z własnej nieprzymuszonej woli zwłaszcza teraz ,po lekkim udarze zaglądam czy nastepny nie nastapił, Spacery odpadają chyba , że sama idę ,  starszych moge zostawic samych ,mimo mocno podeszłego wieku nie mają za grosz demencji . Mam sporo wolnego czasu ( nie okreslona pora ) bywam w muzeach , zwiedzam zabytki  a w niedzielę zabieraja mnie do teatru. ( w tą niedziele nie w kazdą ) Wszystko jest ok, ale ............. mam problem z kasą. 

Dzisiaj znów dziadek zawitał do mojego pokoju z kopertą. Lezy na stole, zajrzałam ile - znów tyle sama co w styczniu. Córki wiedzą o tym styczniowym dodatku o tym dzisiejszym tez powiem. Chociaz dziadek przykazał mi, żebym nie mowiła. Wiadomo ,że kazdy gest sie liczy i nie mam nic przeciwko temu ale boje się , że to pułapka na mnie , że kupują mnie i nie będę mogła powiedzieć dość, koniec mojej pracy. Bo skoro biore to powinnam cos tez z siebie dać. Dziadek jest bardzo konfliktowy , apodyktyczny. Całą rodzinę trzyma w szachu. Potrafi córke wyprosić z domu w czasie wizyty .Ze mna natomist utrzymuje kumplowski styl. Jest bardzo serdeczny w stosunku do mnie lubi ze mna przesiadywac w kuchni i nie zamyka sie w swoim pokoju jak to bywało wczesniej. Wieczorami podspiewuje włoskie piosenki i ogólnie jest zadowolony.Fajnie tu mam, moge tu pracować bez stresu i wysiłku fizycznego. Obawiam sie tylko ,że sama na siebie kręcę bat. Wiem przeciez ,że  musze podjąć decyzję , bo chcę tu pracować . Chcę tu wracać ale mam taki charakter ,że nie potrafie w razie potrzeby wypiąc sie na wszystko i powiedzieć sorry - ale ja jade do domu. Koniec roboty bo jest za cięzko dla mnie . I w tym cały moj problem.

No to sie wygadałam. A teraz pójde z kopertą do córki, zobacze co ona powie 
05 lutego 2016 20:26 / 4 osobom podoba się ten post
Mleczko, Twoj blog i sie tu nie cytuje, wiec pisze co o tym mysle. Nie wiem przez kogo jestes zatrudniona, przez dziadkow , czy corke. Pracujesz prywatnie i podjeliscie wspolnie na poczatku ustalenia. Jesli wywiazujesz sie ze swoich obowiazkow i jestescie wszyscy zadowoleni, to gdzie jest Problem , ze dostajesz od dziadka bonusa? Jestes tu dla kasy i jesli uwazasz, ze nie zaslugujesz na wiecej, to powiedz albo zrob cos ponadto co robisz, aby uspokoic swoje sumienie. zapewne wiele razy bylas wykorzystywana w czasie swojej wedrowki jako opiekunka. Pomysl, ze moze zostalas doceniona finansowo teraz i nic w tym zlego. Za nic nikt kasy Ci nie da. Wychodzi na to , ze dziadek docenioa Twoja boecnosc w ich domu:)
05 lutego 2016 20:33 / 11 osobom podoba się ten post
O biedna mleczko1 i coż ty teraz zrobisz? Misjonarko, kobieto o gołębim sercu, misję swoją dobrze wykonujesz a tu taki niefart, straszne, poprostu straszne..........
05 lutego 2016 20:35 / 9 osobom podoba się ten post
Anka , jeśli masz jakieś skrupuły to się zamień ze mną , coooooo ? tu , gdzie jestem to się nie narobisz , sztela bardzo fajna , lekka a prezentami Cię obsypywać nie będą , masz to jak w banku .Nawet jak znaczek na Panin list kupisz a rachunku mieć nie będziesz ( osobnego ) to zagra głupa i Ci 1.45 e. nie odda ....Zamienimy się ? ja tam skrupułów mieć nie będę -dadzą ? to jeszcze w czółko albo innego policzka cmoknę , podziękuję i .......w miasto na zakupy
05 lutego 2016 20:45 / 6 osobom podoba się ten post
Barabasia, mi na ostatniej szteli tez 2,73 odliczyli( nie pamietam za co ale kwota pozostanie w mej glowie). Internet tez sama placilam , Cale 27 eu, ale umowa byla na babke na 2 lata , a ja po 11 miesiacach sie zmylam:) Chamstwo szwabskie na Baden Witenberg nie ma granic. Wcale nie mialam wyrzutow sumienia. Jak Kuba Bogu , tak bog Kubie. mleczko ma brac kase( nie mniejsza niz ustalila, wieksza moze byc) robic swoje i sie cieszyc, ze predzej bedzie mogla we wlasnym domu zamieszkac! mnie tez juz zycie tutaj wiele nauczylo i nie dam sie wpuscic w maliny przy nowej robocie. Ta stara sie zbyt zbabralo i ciezko cos odkrecic ale jest jak jest i sie dalej zyje.Kazdy Niemiec wie , ze ma z nas korzysc i nie ma co sie patyczkowac i rozmyslac.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.