Na wyjeździe #23

15 kwietnia 2015 13:03 / 3 osobom podoba się ten post
MeryKy

U mnie pdp porzuciła wczoraj pluszaki i zajęla się lalką. Ocięła jej noge i razem z obranym bananem zapakowała w ścierke kuchenną. Po czym uznała że dziecku jest zimno. Chyba Prusa czytała bo postanowiła lalunie ogrzać w piekarniku? A ja do piwnicy biegusiem korek z piekarnika leciałam wyłaczyć.
 

Skąd ja to znam?Tylko ,że moja PDP chciała upiec mojego laptopa:)
15 kwietnia 2015 13:05 / 1 osobie podoba się ten post
opiekunkaa

Skąd ja to znam?Tylko ,że moja PDP chciała upiec mojego laptopa:)

Moje urządzenia to ja pilnuję jak oka w głowie. Pamietam Twój wpis :)))
15 kwietnia 2015 15:14 / 6 osobom podoba się ten post
Opowiem wam co mi się dzisiaj przytrafiło. Wracając z zakupów, ja idę po lewej stronie a z naprzeciwka facet idzie po prawej stronie drogi, kilka metrów od nas pojawia się czarny kot - wyszedł od mojej strony ale szybko znalazł się na drugiej stronie, a facet zwolnił kroku, zatrzymał się, poczekał aż porzejdę drogę po kocie pierwsza i wtedy ruszył dalej, normalnie zaśmiałam się w głos. Nie wiedziałam że Niemcy wierzą w czarne koty ;-)
15 kwietnia 2015 15:14 / 3 osobom podoba się ten post
Ogloszenie do P. Z mocno komunikatywnym niemieckim za 1000 euro.....proponuje P.z biura za tyle jechac......!!!!!!!!!!!!!!

Paranoja jakas.....mnie moja szkola tu k........a kosztowala 10 razy tyle....a teraz za 1000 euro pojade......smiechu warte......

Rece mi opadaja.....

Zero szacunku.....
15 kwietnia 2015 15:19 / 3 osobom podoba się ten post
Jak bedzie babunia miala tak mocno komunikatywny Polwki jak ja niemiecki to jade za 1000 :))))))))))
15 kwietnia 2015 15:19
Polski*
15 kwietnia 2015 16:09 / 3 osobom podoba się ten post
Agata07

Jak bedzie babunia miala tak mocno komunikatywny Polwki jak ja niemiecki to jade za 1000 :))))))))))

Wtedy to musieliby podnieść stawkę, bo babcia żyć by nie dała:)
A oferta faktycznie żenująca, biorąc po uwagę stan podopiecznej.
15 kwietnia 2015 16:15 / 5 osobom podoba się ten post
anetta

Opowiem wam co mi się dzisiaj przytrafiło. Wracając z zakupów, ja idę po lewej stronie a z naprzeciwka facet idzie po prawej stronie drogi, kilka metrów od nas pojawia się czarny kot - wyszedł od mojej strony ale szybko znalazł się na drugiej stronie, a facet zwolnił kroku, zatrzymał się, poczekał aż porzejdę drogę po kocie pierwsza i wtedy ruszył dalej, normalnie zaśmiałam się w głos. Nie wiedziałam że Niemcy wierzą w czarne koty ;-)

Moze to byl Polak na wyjezdzie?
15 kwietnia 2015 18:41 / 2 osobom podoba się ten post
anetta

Opowiem wam co mi się dzisiaj przytrafiło. Wracając z zakupów, ja idę po lewej stronie a z naprzeciwka facet idzie po prawej stronie drogi, kilka metrów od nas pojawia się czarny kot - wyszedł od mojej strony ale szybko znalazł się na drugiej stronie, a facet zwolnił kroku, zatrzymał się, poczekał aż porzejdę drogę po kocie pierwsza i wtedy ruszył dalej, normalnie zaśmiałam się w głos. Nie wiedziałam że Niemcy wierzą w czarne koty ;-)

a może to biedaczek emigrant na wyjeździe?? hihihihi
15 kwietnia 2015 18:59 / 4 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Sprawdziłam dziś swoje konto bo czas już wypłaty i co zobaczyłam? Miłą niespodziankę od agencji. Boję się że się pomylili ,dopatrzą sie i mi zabiorą to co dali :)))) W każdym razie jestem miło zaskoczona tą niiby pomyłką.

Jak ci sie podoba to niech tak co miesiac sie pomyla ale serio mysle ze dostałas to co ci sie nalezało juz firma sie nie pomyli cosik mi sie wydaje!!
15 kwietnia 2015 19:26 / 1 osobie podoba się ten post
taka mondrosc dzis napotkałam:))
15 kwietnia 2015 19:47 / 5 osobom podoba się ten post
kasia63

Trochę generalizujesz jednak.Własnie "przeciętne szaraki" robia wszystko,żeby dziecko wykształcić,wielu lekarzy z którymi pracowałm pochodziło z rodzin o niskim statusie materialnym,lub z rodzin gdzie byli pierwszymi studentami.Wiele samotnych matek stara sie dzieci wykształcić.Nie mozna mówić ciemnota-dla mnie to brzmi dokładnie tak samo negatywnie jak patologia.Owszem jest stagnacja i takie poczucie bezradnosci,to prawda ,ale zwykle tam gdzie przez lata ludzie zostali nauczeni że wszystko sie im nalezy/vide popegeerowskie wsie czy miasta gdzie królował jeden wielki zakład pracy/ i nie potrafia sie odnaleźć w rzeczywistości,kiedy ten "dobrobyt" sie skonczył.To akurat widze u siebie na wiosce- częśc sobie radzi a część całymi dniami pod sklepm,ale na piwsko i fajki skąds mają kasę..Widac to np.w Starachowicach,Nowej Hucie.
Nie jest tez prawdą,że wyższy status materialny można osiągnąc  wyłącznie"dostępem".Nie mozna wszystkich do jednego wora upychać.Są ludzie ,ktorym udaje sie to osiągnąć bez znajomości,układów.
A że politycznie jest tak jak jest-my sami,Polacy wybieramy tych co nami rządzą to raz a dwa nikt nikomu nie broni do polityki sie pchac -dziś jak wiemy może każdy:)Wystarczy zebrac 100 tys podpisów)

Jak zwykle Kasiu zgadzam się z Tobą. Może inaczej pewne sprawy postrzegamy bo Ty mieszkałaś, a ja ciągle mieszkam w dużym mieście. Dzisiaj rozmawiałam z moim młodszym synem.Miał problem, do której restauracji w Poznaniu iść na obiad z żoną ? Do 4* hotelu HM czy  Restauracji Indyjskiej. Jest jakaś akcja, w której biorą udział określone restauracje i za nieduże pieniądze można zjeść coś dobrego. Chciałabym mając ich lata mieć takie problemy. Widzę różnicę pomiędzy moim życiem, a życiem moich dzieci. Żyją i pracują w Polsce. Mój syn i synowa mają wyższe wykształcenie i ciekawą pracę. O synu pisać nie będę bo robiłam to nie raz. Napiszę o mojej młodszej synowej. Jest pierwszą osobą w swojej rodzinie, która ukończyła uniwersytet. Pracę "załatwiła" sobie sama wysyłając CV na ogłoszenie, a następnie biorąc udział w trzystopniowych eliminacjach. Nie była to jakaś prestiżowa praca ale po dwóch latach otrzymała awans. Ma dwójkę rodzeństwa, które otrzymało takie samo wychowanie i miało takie same możliwości startu w dorosłe życie ale tylko ona odniosła sukces. Pamiętam ją jednak jako jeszcze nastolatkę gdy stała na promocjach w supermarketach przebrana za pirata, czerwonego kapturka i inne takie promując różne produkty po to aby zarobić na wyjazd nad morze z moim synem. Dla mnie jest przykładem na to. że jak ma się poukładane dobrze w głowie, jest się pracowitym i zaradnym to można w życiu coś osiągnąć mimo, że nikt nie pomaga.
15 kwietnia 2015 19:57 / 6 osobom podoba się ten post
Zakręcona Mamuela

Jak ci sie podoba to niech tak co miesiac sie pomyla ale serio mysle ze dostałas to co ci sie nalezało juz firma sie nie pomyli cosik mi sie wydaje!!

Byliśmy na siebie trochę obrażeni,ale jakoś się przeprosiliśmy,więc może to na przeprosiny dostałam czy co? W każdym razie ciesze się bardzo,bardzo.
15 kwietnia 2015 20:08 / 10 osobom podoba się ten post
Za mną kolejny pracowity dzień: usmażyłam naleśniki dla synka i siebie,potem się opalałam,potem miałam pauzę i tez się opalałam,a potem podlałam kwiatki przed domem,potem przyszła pani z zakładu pogrzebowego i kuzynkna synka więc siedziałam z nimi przy kawie,a potem musiałam zrobic sobie pyszną kolacje i wreszcie odpoczywam przy lapku.
Zastanawiam się jednak czy dobrze zrobiłam,że zgodziłam się tu zostac do pogrzebu bo oni wszyscy robią ze mnie bohatera,co mnie bardzo irytuje bo nienawidzę najbardziej na świecie byc pokazywana palcem,nawet w dobrym tego słowa znaczeniu.
Syek przebakuje coś,że po pogrzebie dom zostanie bez opieki i czy mogłabym zostac jeszcze. Ale ja nie chcę tu zostawać,nawet jeśli nic nie robię to po co ja tu mam siedzieć?
Wspomniałam mu o referencjach i nie zadeklarowałam się,że tu zostane dłużej,udałam ,że nie słyszę.
Dziś synek mnie przepraszał,że jutro wpadnie tylko na chwile i zrozumiałam ,że on chyba myśli,że ja tu dla niego chce byc czy co?? Nie rozumiem trochę tej sytuacji,jego zachowania i dziwnie się czuję. Mam cichą nadzieję,że wreszcie ktos z rodziny tu zamieszka i będzie mi razniej.
15 kwietnia 2015 20:11 / 3 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Za mną kolejny pracowity dzień: usmażyłam naleśniki dla synka i siebie,potem się opalałam,potem miałam pauzę i tez się opalałam,a potem podlałam kwiatki przed domem,potem przyszła pani z zakładu pogrzebowego i kuzynkna synka więc siedziałam z nimi przy kawie,a potem musiałam zrobic sobie pyszną kolacje i wreszcie odpoczywam przy lapku.
Zastanawiam się jednak czy dobrze zrobiłam,że zgodziłam się tu zostac do pogrzebu bo oni wszyscy robią ze mnie bohatera,co mnie bardzo irytuje bo nienawidzę najbardziej na świecie byc pokazywana palcem,nawet w dobrym tego słowa znaczeniu.
Syek przebakuje coś,że po pogrzebie dom zostanie bez opieki i czy mogłabym zostac jeszcze. Ale ja nie chcę tu zostawać,nawet jeśli nic nie robię to po co ja tu mam siedzieć?
Wspomniałam mu o referencjach i nie zadeklarowałam się,że tu zostane dłużej,udałam ,że nie słyszę.
Dziś synek mnie przepraszał,że jutro wpadnie tylko na chwile i zrozumiałam ,że on chyba myśli,że ja tu dla niego chce byc czy co?? Nie rozumiem trochę tej sytuacji,jego zachowania i dziwnie się czuję. Mam cichą nadzieję,że wreszcie ktos z rodziny tu zamieszka i będzie mi razniej.

Dziwna sytuacja i nie wiadomo o co chodzi .......Bohaterką jesteś .....