W domu # 6

04 listopada 2015 12:15
mleczko1

czekasz na propozycje :-(:-(

Jaka propozycje???
04 listopada 2015 13:16 / 11 osobom podoba się ten post
Heloooooł!
W domu czas leci jak wściekły! tydzień temu wracałam od Damy...
a w domu pucowanie, ogarnianie....
Szukam roboty na miesiąc, ale widzę że chyba guzik z tego, także świat się nie zawali jak pojadę dopiero w nowym roku ;)
Trzymajcie sie!
04 listopada 2015 13:21 / 2 osobom podoba się ten post
mzap88

Heloooooł!
W domu czas leci jak wściekły! tydzień temu wracałam od Damy...
a w domu pucowanie, ogarnianie....
Szukam roboty na miesiąc, ale widzę że chyba guzik z tego, także świat się nie zawali jak pojadę dopiero w nowym roku ;)
Trzymajcie sie!

Tak jest zawsze,na urlopie czas szybciutko leci.Milego urlopu
04 listopada 2015 13:25 / 1 osobie podoba się ten post
mzap88

Heloooooł!
W domu czas leci jak wściekły! tydzień temu wracałam od Damy...
a w domu pucowanie, ogarnianie....
Szukam roboty na miesiąc, ale widzę że chyba guzik z tego, także świat się nie zawali jak pojadę dopiero w nowym roku ;)
Trzymajcie sie!

mzapku Kochany, swiat sie nie zawali,odpocznij, podkuruj swoje plecy !!!!! moje juz calkiem wysiadly , ciezko jest pracowac jesli kazdy ruch ogranicza cholerny bol
04 listopada 2015 13:55 / 1 osobie podoba się ten post
leni

mzapku Kochany, swiat sie nie zawali,odpocznij, podkuruj swoje plecy !!!!! moje juz calkiem wysiadly , ciezko jest pracowac jesli kazdy ruch ogranicza cholerny bol

planuję sobie wykupić parę masaży (mam znajomego fizjoterapeutę) :)
a Tobie to wspolczuje.....
04 listopada 2015 13:55 / 1 osobie podoba się ten post
mzap88

Heloooooł!
W domu czas leci jak wściekły! tydzień temu wracałam od Damy...
a w domu pucowanie, ogarnianie....
Szukam roboty na miesiąc, ale widzę że chyba guzik z tego, także świat się nie zawali jak pojadę dopiero w nowym roku ;)
Trzymajcie sie!

Urlopuj kochana,masz racje wyjazdow jak na lekarstwo teraz przed swietami ale to czas nalodowanie aku [pzdrowki.;-)
04 listopada 2015 17:28 / 19 osobom podoba się ten post
Dobry wieczór.

Witam z nowego domku  Zaaklimatyzowałyśmy się już,jedynie piesa nie bardzo.... W ogóle ma schizę przy schodach..Nie wiem,co jej się w tych schodach nie podoba.
Do windy wsiada bez problemu,chociaż nigdy wcześniej windą nie jeździła,a przechodząc koło schodów trzeba ją ciągnąc po ziemii....

Dziś miałam mój planowany zabieg. Był on w znieczuleniu ogólnym,które na mnie "nieźle" zadziałało....

Budząc się po nim,słysząc rozmawiającą anestezjolog z pielęgniarką....zaczęłam mówic po niemiecku,że " fajnie słyszec polską mowę"...Potem do kolejnej - " O,pani też Polka?! Ale tu dużo Polek pracuje!".

CZAD!!!!

Wzięły mnie pewnie za jakąś psychiczną......
04 listopada 2015 17:33 / 2 osobom podoba się ten post
basiaim

Dobry wieczór.

Witam z nowego domku :-)  Zaaklimatyzowałyśmy się już,jedynie piesa nie bardzo.... W ogóle ma schizę przy schodach..Nie wiem,co jej się w tych schodach nie podoba.
Do windy wsiada bez problemu,chociaż nigdy wcześniej windą nie jeździła,a przechodząc koło schodów trzeba ją ciągnąc po ziemii....

Dziś miałam mój planowany zabieg. Był on w znieczuleniu ogólnym,które na mnie "nieźle" zadziałało....

Budząc się po nim,słysząc rozmawiającą anestezjolog z pielęgniarką....zaczęłam mówic po niemiecku,że " fajnie słyszec polską mowę"...Potem do kolejnej - " O,pani też Polka?! Ale tu dużo Polek pracuje!".

CZAD!!!!

Wzięły mnie pewnie za jakąś psychiczną......

Może wróciłaś do poprzedniego źycia.Uśmiałam się szczerze.Pozdrowionka.Zdrówka Źyczę.
04 listopada 2015 18:00 / 4 osobom podoba się ten post
basiaim

Dobry wieczór.

Witam z nowego domku :-)  Zaaklimatyzowałyśmy się już,jedynie piesa nie bardzo.... W ogóle ma schizę przy schodach..Nie wiem,co jej się w tych schodach nie podoba.
Do windy wsiada bez problemu,chociaż nigdy wcześniej windą nie jeździła,a przechodząc koło schodów trzeba ją ciągnąc po ziemii....

Dziś miałam mój planowany zabieg. Był on w znieczuleniu ogólnym,które na mnie "nieźle" zadziałało....

Budząc się po nim,słysząc rozmawiającą anestezjolog z pielęgniarką....zaczęłam mówic po niemiecku,że " fajnie słyszec polską mowę"...Potem do kolejnej - " O,pani też Polka?! Ale tu dużo Polek pracuje!".

CZAD!!!!

Wzięły mnie pewnie za jakąś psychiczną......

a widzisz ile radosci mozna czerpac z narkozy
05 listopada 2015 00:42 / 2 osobom podoba się ten post
giunta

A tam wszyscy :P Ja grzesznicą nie jestem :)

A ja jestem i to jawnogrzesznicą. Ale mój Pan Bóg mnie kocha, na rękach czasami mnie nosi i wybacza mi wszystko.
05 listopada 2015 00:46 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko1

W "domu" pisze bo to dotyczy domu. To rysunek mojej wnuczki, od wrzesnia dopiero uczęszcza i pobiera nauki nt. malowanie i jego technik.Ten rysunek przedstawia wieżę kościoła ewangelickiego (pozostałość) ktora jest obecnie wieżą widokową w naszym mieście. Ten domalowany kościól obok i te drzewa i krzewy to juz jej pomysł.

Teraz rozumiem Twój niedawny post i wstępne decyzje.
Też bym takie podjęła i podejmę, jak będzie taka potrzeba, dla Lenki mojej zrobię wiele a nawet więcej .......
Szacun BABCIU Mleczko 
05 listopada 2015 01:01 / 4 osobom podoba się ten post
kasia63

O tej porze powinniśmy już jeść pierogi mojej mamy 500 km od domu.Wyjechaliśmy zgodnie z planem o świcie i ledwo na trasę wyskoczyliśmy z Koszalina padło coś w układzie hamulcowym-niby hamowały ,ale bardzo słabo....mgła jak cholera,droga śliska,widoczność do bani....zwyciężył rozsądek i w tył zwrot do domu,auto do mechanika,pan F. pojechał własnie odebrać-ruszamy jutro.A pierogi poszły do zamrażalnika:)

Kaśko kochana, no przecież rozsądku to ty masz .......... a masz, no ja nie zwątpiłabym w ciebie nigdy.
Pan Foka to mi nie znany obiekt więc nie wiem ale to pewnie Twoja szybka decyzja, odwrót do domu, jak że słuszna! !!! (10/10 punktów dla Ciebie Kasiu)

A pierogi z zamrażarnika ..... też smakują cudnie.
Przecież jak je robicie moje cudne kuchareczki, to robicie tyle, że są zamrażane i smakują potem wszystkim wybornie, aż się jedzącym uszy trzęsą.
Ja jestem z tych jedzących - nie robiących.

Kochająca pierogi - Gosiap.
05 listopada 2015 01:15 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko1

Tylko sie cieszyć.Mam nadzieje,że nie będe musiala do "roboty jeździc jak pojdzie na studia,zeby ja dofinansować:-). Bo dzieki jej ojcu a mojemy synowi pojechalam na "saksy" nie mielismy dostatecznej ilości gotówki a  s t u d i o w a l (x2)  przeciez.Ale nie żałuje i nie wypominam. Dzieki wyjazdom jestem teraz nie zależna. Z kasa na koncie i zrobionym domem na tip-top. :-):-)

A ja myślę, że sama dla siebie nie musiałabym już pracować.....Ale pracuję bo sobię ściubię kasę na moją wnuczkę, coś tam oddam co też kiedyś dostalam.............Okres studiów mojej córki finansowała w dużej mierze moja mama.Ja i moja córka byłyśmy same. Finansowo kombinacje alpejskie robiłam, żeby kasy starczało. Pracowałam wtedy w PL, miałam bardzo dobrą pracę ale........Gdyby nie pomoc moich rodziców nie byłoby nas stać na normalne, swobodne życie .... (zwykłe wczasy, wyzazd na narty, kino, teatr, ciuchy dla dorastającej panny, czy już młodzieżówy.............)                       Modi, kochany, tak Cię lubię, błagam wybacz, cały dzień nie miałam czasu, chcę się podzielić z dziewczynami tym co myślę.......... właśnie widzę, że jest mnie tu za dużo, chcialabym jeszcze powiedzieć dużo ale obiecuję, że zamilknę do rana ............ obiecuje!!!!, nie chcę na zieloną trawkę, proszę!!!!!
05 listopada 2015 07:39
E , no Gocha z P na koniuszku szacun .....Zmyliłaś mnie , zmylisz Modiego i innych , powiesz , że Ci się popitoliło i zaczęłaś bloga produkować .......poplułam do reszty lapka , trza będzie pucować
05 listopada 2015 09:52 / 9 osobom podoba się ten post
Mój czas w domu powoli kończy się i w niedzielę planowany wyjazd. Niestety w naszym regionie od paru tygodni szaleje jakiś wirus jelitowo-żołądkowy. Przez ostatnie 2 tygodnie te stwory krążyły wokół mnie. W końcu i mnie dopadły. Od 2 dni mam takie objawy: wzdęcia brzucha, czuję wszystkie jelita, poczucie jakbym była ciągle przejedzona, lekkie nudności i biegunka. Do tego bóle mięśni, głowy i stan podgorączkowy. Wszystkie te objawy nie są to tak mocne, że powalają, ale przyjemnie też nie jest. Zaczynam się obawiać o móją podróż, bo przy takim samopoczuciu ciężko jechać samochodem 1000 km. Od wczoraj wdrożyłam medykamenty i mam cichą nadzieję, że do niedzieli mi przejdzie.