Pochwalijki #3

20 stycznia 2016 21:23 / 2 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Liluś ,czerwona soczewica = pomarańczowa soczewica ,to tak jak z wodą jest słona i słodka :-)

Ivanilko, czerwoną (pomarańczową) i zieloną soczewicę znam od jakiegoś czasu, dość długiego i robię. Natomiast polowałam na czarną soczewicę w Polsce i wprawdzie po sklepach BIO nie chodziłam ale nie umiałam znaleźć. Dziś w Edece dopadłam
21 stycznia 2016 07:29
Zofija

Witam przyjaciele. Nadal jestem zajęta opieką nad wnusią. Biedactwo nie może wyzdrowieć, martwi to nas i męczy. Pewnie do końca mojego urlopu w Polsce już nie będę miała wolnego. Ja też od wczoraj załapałam inwekcję gardła... ach ta wstrętna zima.
:-(:zalamka2:

Ojejku , zamiast cytowac to Ci dałam plusa , ale to niechcący , bo mi się to wcale nie podoba co Cię spotkało .....Zosia , kuruj się , szykuj się na wyjazd , bo w robocie na chorowanie czasu nie mamy a za malutką Lucynkę trzymam kciuki . Też mam ogromne zmartwienie , bo " moja maleńka " Marysia załapała infekcję , ma katar , płucka i oskrzela czyste , ma robione inchalacje , bo takiemu maleństwu antybiotyk można podać jedynie dożylnie w szpitalu .Wczoraj wieczorem był jeszcze raz dr. w domu , jest dobrej myśli , ale ja i tak portkami trzęsę , bo przecież ona ma dopiero 1 m-c i 11dni !!! ...Chce mi się wyc , że akurat jak wyjechałam to zachorowała , że nie mogę pomóc ...Biorę się za robotę , żeby odgonić wstrętne myśli .......O Jezuńciu , ale sie pochwaliłam ! nawet nie zdałam sobie sprawy , że to " Pochwalijki "
21 stycznia 2016 07:54
Basia malenstwo musi mama dużo w pionie trzymać,ale to na pewno córka wie.Wiem ,że martwisz się ,ale wszyscy zrobią co w ich mocy ,żeby małżeństwu ulżyć.Nie martw się ,bo na odległość nic nie pomożesz ,a tylko samopoczucie masz do luftu.Będzie dobrze.
21 stycznia 2016 08:37 / 3 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Ojejku , zamiast cytowac to Ci dałam plusa , ale to niechcący , bo mi się to wcale nie podoba co Cię spotkało :-(.....Zosia , kuruj się , szykuj się na wyjazd , bo w robocie na chorowanie czasu nie mamy a za malutką Lucynkę trzymam kciuki . Też mam ogromne zmartwienie , bo " moja maleńka " Marysia załapała infekcję , ma katar , płucka i oskrzela czyste , ma robione inchalacje , bo takiemu maleństwu antybiotyk można podać jedynie dożylnie w szpitalu .Wczoraj wieczorem był jeszcze raz dr. w domu , jest dobrej myśli , ale ja i tak portkami trzęsę , bo przecież ona ma dopiero 1 m-c i 11dni !!! ...Chce mi się wyc , że akurat jak wyjechałam to zachorowała , że nie mogę pomóc ...Biorę się za robotę , żeby odgonić wstrętne myśli .......O Jezuńciu , ale sie pochwaliłam ! nawet nie zdałam sobie sprawy , że to " Pochwalijki " :-(

Basiu,jak urodziłam swoją córkę to na drugi dzień od wyjścia ze szpitala mała dostała takiego kataru,że myślałam że się udusi. Przyszedł lekarz do domu ,wypisał penicylinę w zastrzykach i kazał z dzieckiem iść doprzychodni na zastrzyk. Kiedy poszedł ,zadzwoniłam do innego lekarza,jak zobaczył,że tamten przepisał kilkudniowemu maleństwu penicylinę na katar to za głowe się złapał. Powiedził,że całe szczęście,że nie poszłam z nią na ten zastrzyk.
Po kliku dniach wygrzewania,katar ustąpił ,ale zawsze wisną i jesienią moja córka miała katar,choćbym nie wiem jak bardzo uważała na nią. Dopiero w wieku 17 lat przestała chorować na katar.
21 stycznia 2016 09:41 / 6 osobom podoba się ten post
Annie wraca pamięć rzeczy które kiedyś robiła doskonale a na skutek choroby uległy zapomnieniu.Tak bylo z szyciem - piękne ubranka szyla dzieciom.Wczoraj wyciągnęła maszynę i powolutku powolutku przygotowała ją - te wszystkie nawlekania igiełki itd .Nie pomogłam dla mnie szycie to czarna magia.Na koniec Annie wzięła kawałek materiału i zaczęła szyć Ileż radości jej to sprawiło Jak niewiele czasem trzeba...Zadzwoniłam do syna mówię że Annie szyje.On mówi że mam dobry wpływ na nią
Annie walczy z chorobą twarda jest z niej sztuka.
21 stycznia 2016 10:06 / 1 osobie podoba się ten post
To bardzo milo,ale co im wcisniesz za tydzien,za dwa ??Musisz pomyslec,no inaczej jak im sie tam spodoba ,to beda cie same wyganiac do tego Stuttgard`u 
21 stycznia 2016 10:44 / 4 osobom podoba się ten post
Nie cytuje, bos sie rozpisala... No szkoda wielka. Wolne mam, bo moja Ksiezniczka w szpitalu nadal lezy. Zlapala jakas jelitowke i dogadalam sie z adwokatem i szefostwem, ze siedze w domu i na telefon czekam. Nie mam zamiaru ryzykowac zdrowia swojego i dzieci. Ale jesli ktos mysli, ze z nudow umieram, to sie grubo myli. Karlsruhe podziwiam Wczoraj w Heine silna wole wykazalam i....nie kupilam NIC! (w sobote za to kupilam az za wiele )Regaly w pokoju skrecilam. Z kolezankami na kawe sie umowilam, a dzisiaj z Tereska sie spotykam i do ikei jedziemy po materace na syna lozko Ale jakbym w przyszlym tygodniu nadal nie pracowala, a Ty wolne miec bedziesz, to krzycz glosno Aaaaa... Lili odwiedzic jeszcze by wypadalo Bo przeciez juz za chwileczke, juz za momencik, do domu jedzie... Lili, nie zapomnialam...
21 stycznia 2016 10:54 / 1 osobie podoba się ten post
Hmmm jakby co to ja od 17 .02 jestem w Mannheim.Tak tylko nieśmiało sie przypominam...
21 stycznia 2016 11:23 / 1 osobie podoba się ten post
Marta

Hmmm jakby co to ja od 17 .02 jestem w Mannheim.Tak tylko nieśmiało sie przypominam...

Zanotowane w kalendarzu Mam nadzieje, ze Ksiezniczka nie bedzie zbyt wymagajaca i da jakis wolny dzionek bym kolezanki poodwiedzac mogla
21 stycznia 2016 11:28 / 7 osobom podoba się ten post
Dostałam od syna babci 20euro! powiedziałam że mam dość codziennie siłą wyciągać jego matkę z łóżka,wierzcie mi to jest koszmar-dodałam że raczej skrócę mój pobyt tutaj bo tak się nie da pracować kiedy wy macie przerwę moja babka nadal w łóżku zmiennicze udawało się ją wyciągać o 14.00!!!
Jeśli on myśli że 20 euro załatwią sprawę to jest w błędzie!
21 stycznia 2016 11:52 / 3 osobom podoba się ten post
Jedna moja PDP jeździła raz w tygodniu do "przedszkola".
Był to bardzo wyczekiwany dzień... przeze mnie, bo przez nią nie.
Była to bardzo "rozpieszczona" osoba. Wszystko kręciło się wokół niej. Musiałam nawet uważać,co mówię,żeby jej nie urazić (synowa zwracała mi uwagę)..Chociaż...po którejś nieprzespanej nocy,gdy budziłam telefonami rodzinę..PDP powiedziała,że nie będzie do rana na nich czekać,bo rana to ona nie dożyje (miała katar,kazała mi wzywać pogotowie, chciała iść w nocy do swojej lekarki). Synowa na to jej powiedziała,żeby aktycznie w końcu umarła,bo wszyscy mają jej dosyć- takie to było uważanie na słowa ;)

Ale do rzeczy....
Nie lubiła ona jeździć do "przedszkola", bo tam była jedną z wielu, nikt się z nią nie cackał tak,jak w domu.
Co tydzień był cyrk z tłumaczeniem,że musi itd
Co ona wymyślała...że pojedzie taksówką do siostry (100km),że przeleży w łóżku cały dzień byleby tylko nie jechać....

21 stycznia 2016 20:17
Marta

Hmmm jakby co to ja od 17 .02 jestem w Mannheim.Tak tylko nieśmiało sie przypominam...

Taaaa... a możesz mi powiedzieć dlaczego tak późno?  Ja już wtedy w Bielefeld będę...
Nic to. Zamierzam wrócić (o ile mnie nic po drodze nie trafi i rodzina zechce żebym wróciła), a wtedy ... oj, bedzie się działo! 
21 stycznia 2016 20:21
Jestem za tym żeby się cos działo U dziadka będę umierać z nudów...
21 stycznia 2016 20:46 / 2 osobom podoba się ten post
kasiachodziez

Dostałam od syna babci 20euro! powiedziałam że mam dość codziennie siłą wyciągać jego matkę z łóżka,wierzcie mi to jest koszmar-dodałam że raczej skrócę mój pobyt tutaj bo tak się nie da pracować kiedy wy macie przerwę moja babka nadal w łóżku zmiennicze udawało się ją wyciągać o 14.00!!!
Jeśli on myśli że 20 euro załatwią sprawę to jest w błędzie!

Miałam dziadka który do 13ej spał / leżał w łóżku   Taki po prostu miał zwyczaj.Nie przeszkadzało mi to,czas od 8-13 uważałam za swój czas wolny.A pięć godz wolnego to przecież źle nie jest.Wcześniejsza opiekunka która próbowała na siłę wyciągać go z lóżka aby normalnie wstawał ubierał sie jadł śniadanie - bo jej zdaniem tak być powinno- wyleciała z hukiem po 3 dniach
21 stycznia 2016 20:50 / 5 osobom podoba się ten post
Marta

Miałam dziadka który do 13ej spał / leżał w łóżku   Taki po prostu miał zwyczaj.Nie przeszkadzało mi to,czas od 8-13 uważałam za swój czas wolny.A pięć godz wolnego to przecież źle nie jest.Wcześniejsza opiekunka która próbowała na siłę wyciągać go z lóżka aby normalnie wstawał ubierał sie jadł śniadanie - bo jej zdaniem tak być powinno- wyleciała z hukiem po 3 dniach:-)

No własnie, całe zycie to ciąg obowiązków i zobowiązań, wreszcie przychodzi starość, dieci odchowane, do pracy chodzić nie musimy - a zjawia się jakaś pani "pomocnica" i sądzi, że wie, co jest dla mnie dobre. Też bym pogoniła.