Przebranżowienie - zmiana zawodu

15 października 2015 17:33 / 2 osobom podoba się ten post
A no,miałam na myśli sprzatanie gdzie jakas szefowa wszystko ustala z klientami.Pewnie trzeba jej swoją dolę zapłacić,więc tak czy siak lekko ni ma;)
15 października 2015 18:17 / 3 osobom podoba się ten post
Pozornie-na zasadzie zamienił stryjek siekierkę na kijek. Osoba sprzatajaca ponosi sama wszystkie koszty i pracować musi sprawnie,szybko i dobrze.
To,że po pracy ma czas dla siebie-to plus,ale w naszej pracy też mamy trochę tego luzu.
Natomiast jako szefowa takiej firmy,musisz walczyc o zlecenia,mieć zaufany zespół pracowników,znac przepis...itd.
Ale każdy poczatek jest trudny i ryzykowny.
02 czerwca 2017 17:09 / 7 osobom podoba się ten post
Wyszperałam stary temat, by podzielic sie swoją refleksją.
Przebranżowiłam się po 27 latach pracy, w jednej, prywatnej spółce ( wcześniej były dwa zakłady pracy) świadomie i po nieprzymuszonej woli.
Tak myślę, że obecna moja praca jest bardzo podobna, pod względem zależności i podległości. Tam miałam swojego bezpośredniego zwierzchnika- prezesa. Teraz jest to moja "szefin". Wszelkie decyzje z nią (prezes) i może też mieć wpływ na mój komfort pracy włącznie z wynagrodzeniem. Czasami minie wkurzał, czasami połechtał.
Moja Podopieczna jest podległa pode mnie, tak jak moi byli podwładni. Tam też w imię dobrej współpracy musiałam o nich dbać, choć tez różnie bywało .
 Agencja to mój dawny zarząd. Niby  w jakimś tam stopniu moje warunki pracy od niej zależą, ale na codzień, to trzeba działac samemu.
No i jak to w pracy jest trochę "podkopywaczy" ( równorzędne stanowiska- zmienniczki), poznaje się nowych ludzi, nawiazuja sie przyjaznie.
Dawną i obecną pracę lubię.Lubię robić, to co robię, przy wymiernych korzyściach.
Ach i jeszcze jedno podobieństwo. Z poprzedniej firmy jezdziłam czasami w delegacje zagraniczne i tutaj też mam wyjazdy ze swojego stałego miejsca pracy. życie jest ciekawe , a dla mnie ciekawe jest to, co mnie jeszcze w nim spotka- dobrego ma sie rozumieć
02 czerwca 2017 19:19 / 1 osobie podoba się ten post
margaritka59

Wyszperałam stary temat, by podzielic sie swoją refleksją.
Przebranżowiłam się po 27 latach pracy, w jednej, prywatnej spółce ( wcześniej były dwa zakłady pracy) świadomie i po nieprzymuszonej woli.
Tak myślę, że obecna moja praca jest bardzo podobna, pod względem zależności i podległości. Tam miałam swojego bezpośredniego zwierzchnika- prezesa. Teraz jest to moja "szefin". Wszelkie decyzje z nią (prezes) i może też mieć wpływ na mój komfort pracy włącznie z wynagrodzeniem. Czasami minie wkurzał, czasami połechtał.
Moja Podopieczna jest podległa pode mnie, tak jak moi byli podwładni. Tam też w imię dobrej współpracy musiałam o nich dbać, choć tez różnie bywało .
 Agencja to mój dawny zarząd. Niby  w jakimś tam stopniu moje warunki pracy od niej zależą, ale na codzień, to trzeba działac samemu.
No i jak to w pracy jest trochę "podkopywaczy" ( równorzędne stanowiska- zmienniczki), poznaje się nowych ludzi, nawiazuja sie przyjaznie.
Dawną i obecną pracę lubię.Lubię robić, to co robię, przy wymiernych korzyściach.
Ach i jeszcze jedno podobieństwo. Z poprzedniej firmy jezdziłam czasami w delegacje zagraniczne i tutaj też mam wyjazdy ze swojego stałego miejsca pracy. życie jest ciekawe , a dla mnie ciekawe jest to, co mnie jeszcze w nim spotka- dobrego ma sie rozumieć :oklaski3:

No całkiem jak bym czytał o własnym życiu. Też 27 lat w jednej "Firmie", może nie Prezes ale Szef itd...
Wtedy delegacje krajowe, teraz zagraniczne czyli ku lepszemu idzie... No i wtedy jedna kasa a teraz razy 2  
02 czerwca 2017 19:43 / 5 osobom podoba się ten post
opiekun.5

No całkiem jak bym czytał o własnym życiu. Też 27 lat w jednej "Firmie", może nie Prezes ale Szef itd...
Wtedy delegacje krajowe, teraz zagraniczne czyli ku lepszemu idzie... No i wtedy jedna kasa a teraz razy 2  :-)

W dobrych czasach mojej starej firmy, kasa nie miała szans przyciągnąć mnie na Zachód, a teraz pozwala na utrzymanie standardu. Jednak, ani wcześniej, ani teraz kasa nie jest dla mnie jedynym wyznacznikiem moich życiowych wyborów, ale co tu wiele gadać potrzebna jest do egzystowania.Przy sprzyjających okolicznościach i "wkładzie własnym " uprzyjemnia życie. Jakby na to nie patrzeć, to zdrówko jest najważniejsze  Dopiszę jeszcze do tych najważniejszych miłość, we wszelkich relacjach  Jakże bym mogła tego nie dopisać 
02 czerwca 2017 20:50 / 1 osobie podoba się ten post
margaritka59

W dobrych czasach mojej starej firmy, kasa nie miała szans przyciągnąć mnie na Zachód, a teraz pozwala na utrzymanie standardu. Jednak, ani wcześniej, ani teraz kasa nie jest dla mnie jedynym wyznacznikiem moich życiowych wyborów, ale co tu wiele gadać potrzebna jest do egzystowania.Przy sprzyjających okolicznościach i "wkładzie własnym " uprzyjemnia życie. Jakby na to nie patrzeć, to zdrówko jest najważniejsze :tak: Dopiszę jeszcze do tych najważniejszych miłość, we wszelkich relacjach :oczko2: Jakże bym mogła tego nie dopisać :upup:

Coś za dużo tych zgodności...to aż zaczyna być "nieprzespieczne"... 
02 czerwca 2017 23:42
opiekun.5

Coś za dużo tych zgodności...to aż zaczyna być "nieprzespieczne"... :-)

Aż tak ? . Mam się bać, czy Ty w srachu ? 
03 czerwca 2017 07:22 / 1 osobie podoba się ten post
margaritka59

Aż tak ? :yo:. Mam się bać, czy Ty w srachu ? :boi sie:

W "srachu" nie, ale, ale...za dużo zgodności, to może okazać się, że siostra ( nieznana jeszcze memu ojcu - córka)... 
03 czerwca 2017 13:10
opiekun.5

W "srachu" nie, ale, ale...za dużo zgodności, to może okazać się, że siostra ( nieznana jeszcze memu ojcu - córka)... :-)

Aż Ty . Niedawno chyba pisałeś, że z rodziną najlepiej na zdjeciu i ciach, ciach. Chyba to był strach, bo zgubiłam literkę 
03 czerwca 2017 20:45 / 1 osobie podoba się ten post
margaritka59

Aż Ty :nie wolno:. Niedawno chyba pisałeś, że z rodziną najlepiej na zdjeciu i ciach, ciach.:tak: Chyba to był strach, bo zgubiłam literkę :niesmialy:

Dlatego siem bojam. Bo jak siostra, to...
Będę miał dwie siostry... 
03 czerwca 2017 21:16 / 2 osobom podoba się ten post
opiekun.5

W "srachu" nie, ale, ale...za dużo zgodności, to może okazać się, że siostra ( nieznana jeszcze memu ojcu - córka)... :-)

Ha ha ha ,przypomniało mi to sprawę spadkowa jak  mój tato zmarł.
Sędzina mnie pyta czy ojciec poza mną i siostrą miał jeszcze inne dzieci.
Ja-o ile mi wiadomo to nie ,WS.
Sędzina-co pani chce przez to powiedzieć?
Ja -dokładnie to, co powiedziałam WS:):):):)
I na tym zestaw pytań WS się zakończył:):)
No bo skąd mnie takie rzeczy wiedzieć????hi hi hi
03 czerwca 2017 21:36 / 1 osobie podoba się ten post
opiekun.5

Dlatego siem bojam. Bo jak siostra, to...
Będę miał dwie siostry... :-)

A ja mam dwie siostry 
03 czerwca 2017 21:41 / 1 osobie podoba się ten post
margaritka59

A ja mam dwie siostry :-)

Ja jeszcze nie wiem, ale już może dwie... 
04 czerwca 2017 13:00 / 1 osobie podoba się ten post
margaritka59

Wyszperałam stary temat, by podzielic sie swoją refleksją.
Przebranżowiłam się po 27 latach pracy, w jednej, prywatnej spółce ( wcześniej były dwa zakłady pracy) świadomie i po nieprzymuszonej woli.
Tak myślę, że obecna moja praca jest bardzo podobna, pod względem zależności i podległości. Tam miałam swojego bezpośredniego zwierzchnika- prezesa. Teraz jest to moja "szefin". Wszelkie decyzje z nią (prezes) i może też mieć wpływ na mój komfort pracy włącznie z wynagrodzeniem. Czasami minie wkurzał, czasami połechtał.
Moja Podopieczna jest podległa pode mnie, tak jak moi byli podwładni. Tam też w imię dobrej współpracy musiałam o nich dbać, choć tez różnie bywało .
 Agencja to mój dawny zarząd. Niby  w jakimś tam stopniu moje warunki pracy od niej zależą, ale na codzień, to trzeba działac samemu.
No i jak to w pracy jest trochę "podkopywaczy" ( równorzędne stanowiska- zmienniczki), poznaje się nowych ludzi, nawiazuja sie przyjaznie.
Dawną i obecną pracę lubię.Lubię robić, to co robię, przy wymiernych korzyściach.
Ach i jeszcze jedno podobieństwo. Z poprzedniej firmy jezdziłam czasami w delegacje zagraniczne i tutaj też mam wyjazdy ze swojego stałego miejsca pracy. życie jest ciekawe , a dla mnie ciekawe jest to, co mnie jeszcze w nim spotka- dobrego ma sie rozumieć :oklaski3:

U nas zależności są następujące: firma ma kilku prezesów, jeden z prezesów to manager, który ogarnia sprawy 24/7, nie wiem kiedy ten człowiek miał ostatnio urlop. Na każdej budowie jest kierownik budowy oraz kilka ekip, od fundamentów, szkieletów, ścian, dalej mamy od kanalizacji-hydrauliki, elektryka, wykończeniówka, stolarka, osobna firma od dachu.. Zależność u nas polega na tym, iż trzeba mieć dobre kontakty z szefostwem, a dobre kontakty mają kierownicy. Co kierownik powie o pracowniku do szefa, to święte. Czasami trzeba prostować i dopominać się o swoje. Szefowie z kierownikami wódkę piją i nawet jak jeden z kierowników to kawał, nie napiszę kogo - to nie można podważyć jego niekompetencji. Wszędzie ręka rękę myje, a szary pracownik to pionek do wykorzystywania.
04 czerwca 2017 14:27 / 1 osobie podoba się ten post
Rambo8

U nas zależności są następujące: firma ma kilku prezesów, jeden z prezesów to manager, który ogarnia sprawy 24/7, nie wiem kiedy ten człowiek miał ostatnio urlop. Na każdej budowie jest kierownik budowy oraz kilka ekip, od fundamentów, szkieletów, ścian, dalej mamy od kanalizacji-hydrauliki, elektryka, wykończeniówka, stolarka, osobna firma od dachu.. Zależność u nas polega na tym, iż trzeba mieć dobre kontakty z szefostwem, a dobre kontakty mają kierownicy. Co kierownik powie o pracowniku do szefa, to święte. Czasami trzeba prostować i dopominać się o swoje. Szefowie z kierownikami wódkę piją i nawet jak jeden z kierowników to kawał, nie napiszę kogo - to nie można podważyć jego niekompetencji. Wszędzie ręka rękę myje, a szary pracownik to pionek do wykorzystywania.

Domyślam się, że niezbyt Ci ten układ pasuje i w sumie nie dziwiłabym się. W branży opiekunkowej dużo zależy od nas samych. To co jest od nas niezależne, a bywa tak, że niestety nie możemy nic zrobić, by zapewnić sobie komfort pracy, też nie jest dużym problemem. Popyt jest większy niż podaż. Specyfika tej pracy czyli 24/24 jest nie do przeskoczenia. Funkcjonują  przerwy w pracy - to jest dobry i niezbędny wentyl. W tym przypadku, to też od nas zależy jak je wyegzekfujemy, spożytkujemy itd. Pisałam to w l.m., ale to rozkminki moje , osobiste. Pozdrawiam kolegę budowlańca, potencjalnego opiekuna