Na wyjeździe #29

19 października 2015 08:49 / 5 osobom podoba się ten post
kasia63

Kwestia przygotowania opiekunek??A kto niby ma je przygotować?Agencja?Wolne żarty:)
Jeśli do takich doświadczeń nie przygotuje ich właśne życiowe doświadczenie to juz chyba nic.Zresztą czy do czyjegoś odchodzenia można się tak na 100% przygotować?Można mieć tę świadomość ,ale co potem uda się z głowy wywalić a co zostaje i dlaczego, to już inna sprawa.W mojej obecności odeszło wielu, wielu pacjentów-kiedyś codziennośc na onkologii,do dzis pamietam twarze kilku w tej ostatniej minucie,nawet nazwiska,nawet ostatnie słowa-dlaczego nie wiem,dlaczego akurat tych a nie innych też nie wiem,nie domknęła się szufladka z tą pamięcią i zostało...To byli dla mnie całkiem obcy ludzie,pacjenci-to są te konajace twarze, co to niby nie ma czegos takiego....są.
I tak sobie myślę,że jesli ktoś ma szczęście, to te konające twarze tak mu się rozmywają ,że nie umie ich w pamięci przywołać i nie musi się zastanawiac dlaczego je wciąż pamieta jakby to wczoraj było....

Kurs opiekunki może we własnym zakresie? Trzy miesiące a sporo pomaga  zrozumieć. Towarzyszenie umierającym to pewna kwestia odporności psychicznej, sporo osob rezygnuje z pracy w hospicjum, mimo lepszych warunków, bo nie radzi sobie, patrz na rodziny naszych pdp często, oni uciekają. Śmierć nie ma już miejsca w rodzinie jak kiedyś, została wyizolowana, szpital, hospicjum. My jako ludzie się oddalamy od siebie, więc to sie przeklada na kontakty międzyludzkie.
Pamietam moich paliatywnych pacjentów, ale pozytywnie.
19 października 2015 09:08 / 10 osobom podoba się ten post
Alina

To dopiero numer! Ojciec, który nie przepada za własnymi dziećmi !  Ale bywa i tak. Miałaś zatem sporo szczęścia, bo ja na 4 stelle tylko raz spotkałam naprawdę wspaniałych ludzi, u których dobrze mi się pracowało. Faktem jest, że przypięto mi w agencji łatkę osoby radzącej sobie z trudnym charakterami więc tak trafiam nieszczególnie fajnie. A tak swoją drogą jak Ty to robisz, że ciągle masz jakiegoś miłego dziadeczka pod opieką? No może za wyjątkiem tego co Ci rękę pod bluzkę wkładał, choć i ten jeśli dobrze pamiętam też był miły.

Alino ojciec widzi że córki za nim nie przepadają wiec po prostu odpłaca im tym samym...
Co do dziadków,może nie w tum rzecz ,jak trafiam ,lubią mnie choć właściwie nie wiem dlaczego,nie staram się specjalnie żeby mnie polubili..;)
Troche pomaga mi pewnie wygląd " anielski" ( bo mojej rogatej duszy nie widać przecież) ,Na pewno pomaga mi dobry język bo przez to mam szacunek...
Jak przyjeżdżam staram sie tez dziadka polubić znaleźć w nim dobre strony bo lepiej przeciez mieć pozytywnie nastawionego pdp niż wroga,przez te kilka tygodni.Alino ręki pod bluzke to on mi nie  wkładał nigdy bym na to nie pozwoliła...co najwyżej marzył sobie o tym Nie był wcale taki zły,po prostu trzeba było trzymać go w ryzach...Najlepszy dowód,że planuję tam wrócić,jeśli terminy mi sie zgrają...on miał jedną wielką zaletę - wstawał o 12 w południe. ..
19 października 2015 09:15 / 4 osobom podoba się ten post
Gosiap

Urok osobisty działa cuda :-):-):-)

A do Marty: bardzo mi się podobasz na tym zdjęciu i uśmiecham się jak je widzę (nie jestem tobą zainteresowana, żeby nie było niedomówień)

:-):-):-)

Gosiu......zdjęcie pochodzi z niedawnego spotkania opiekunek ze Świętokrzyskiego....mam    na nim rozanielony wyraz twarzy bo towarzystwo bylo super a i śliwowica z Szydłowa też zrobiła swoje........              .
19 października 2015 09:30 / 12 osobom podoba się ten post
Marta

:czerwieni sie:Gosiu......zdjęcie pochodzi z niedawnego spotkania opiekunek ze Świętokrzyskiego....mam    na nim rozanielony wyraz twarzy bo towarzystwo bylo super a i śliwowica z Szydłowa też zrobiła swoje........              .

Podpięłam się pod tego , bo jest krótszy ;-)...... dobrze , że trochę wyjaśniłaś , bo jeszcze chwilka a ktoś by Ci napisał , że dziadeczek Ci do łóżka właził albo pakował się do łazienki , kiedy brałaś prysznic .....tak to u nas już jest , że ktoś coś pamięta , ale niedokładnie a wyobraźnia pracuje ! .....Pamiętam dokładnie Twoje posty , nie pisałaś , że dziadeczek Ci wpycha łapska  tam , gdzie nie wolno , tylko , że chciałby , że podgaduje , ale , że jego erotomańskie zapędy tłumisz w zarodku . I tak wychodzi : radio Erewań podaje , że w Moskwie rozdawają za darmo samochody , ale to jednak nie w Moskwie , tylko w Leningradzie i nie samochody , tylko rowery .....i nie rozdają , tylko kradną itd. itd.itd .....
19 października 2015 09:38 / 9 osobom podoba się ten post
dorotee

Kurs opiekunki może we własnym zakresie? Trzy miesiące a sporo pomaga  zrozumieć. Towarzyszenie umierającym to pewna kwestia odporności psychicznej, sporo osob rezygnuje z pracy w hospicjum, mimo lepszych warunków, bo nie radzi sobie, patrz na rodziny naszych pdp często, oni uciekają. Śmierć nie ma już miejsca w rodzinie jak kiedyś, została wyizolowana, szpital, hospicjum. My jako ludzie się oddalamy od siebie, więc to sie przeklada na kontakty międzyludzkie.
Pamietam moich paliatywnych pacjentów, ale pozytywnie.

Kurs opiekunek taki z grubsza żeby uświadomi po co sie jedzie i co w tej pracy wazne dla opiekunki.Najgorzej jak ktos robi to z powołania nie znajac się na lekach, nie odróznia chorób, kieruje sie sercem i chce pdp ulżyć* w przypadku gdy to juz nie jest mozliwe.Moim zdaniem (skromnym) życie składa sie z pewnych etapów do ktorych należy też i etap ostatni tzn. smierć.I trzeba przez to tez przejść z szacunkiem do umierającej osoby.Nigdy nie siedziałam przy umierającej osobie ( w rodzinie tez) tym bardziej nie trzymałam za rękę, ale byłam blisko. Chciałabym również miec przy sobie(czy to w szpitalu czy w domu w ostatnich dniach życia ) osobe kompetentną,taktowną,ktora wie kiedy pomoć a kiedy po prostu wyjśc z pokoju.Opieki nie nauczy sie na żadnym kursie te umiejętności się ma albo nie.

Ucieczka od umierających rodziców czy krewnych to  nic  innego jak wygodnictwo. Zauwaz,że rodziny często uciekają od jeszcze żyjących starych osob często najblizszych w ich zyciu doczesnym.
19 października 2015 10:19 / 9 osobom podoba się ten post
Jeśli chodzi o śmierć, to bardzo się na poczatku byntowałam i się kłóciłam z P. B.  nawet chciałam, aby mój tato umarł kiedy byłam w DE....bunt, bunt.....
Wróciłam do domu, zjechałam wcześniej jeszcze w drodze myślałam..... żeby tylko nie być przy jego śmierci.......to był mój ukochany tatuś.
Byłam przy tacie do konca w domu, nie pozwoliłam go zabrać do szpitala, trzymałam za rękę kiedy umierał......umyłam go i ubrałam bez niczyjej pomocy........dziewczyny uwierzcie nie płakałam nie rozczulałam się nad sobą.....dziś wiem że to było jakby BŁOGOSŁAWIEŃSTWO dla mnie, miał 80 lat był dla mnie barzo dobrym ojcem, ale też wiem że TAM jest mu lepiej, że jest ze mną i dziękuję, że jestem jego córką.
Potem jeszcze, śmierć mojej 41 letniej przyjacółki....znałam ją kilka lat , ale razem wyjeżdzaliśmy na wakacje.....byłam w domu wiec codziennie do niej chodziłam.....prosiła mnie o to , mówiła że lubi moje towarzystwo, bo do niczego się nie wtracam, bo ją slucham....zmarła nastepnego dnia w domu była już nieprzytomna od morfiny.......inne jej koleżanki mówili że jestem silna, bo one nie mogły na to patrzeć.......a ja mówię wcale nie jestem silna, ja po prostu nie myślę o swoich uczuciach....... w domu popłaczę sobie, pokłócę się z P Bogiem i wiem, że do czegoś mu jeszcze jestem potrzebna.
Wyjaz do DE nastąpil 2 dni po jej pogrzebie.....?????
nie nie nie płaczę, jestem spokojna, bo wszytko widocznie tak miało być....
19 października 2015 10:22 / 3 osobom podoba się ten post
mleczko1

Kurs opiekunek taki z grubsza żeby uświadomi po co sie jedzie i co w tej pracy wazne dla opiekunki.Najgorzej jak ktos robi to z powołania nie znajac się na lekach, nie odróznia chorób, kieruje sie sercem i chce pdp ulżyć* w przypadku gdy to juz nie jest mozliwe.Moim zdaniem (skromnym) życie składa sie z pewnych etapów do ktorych należy też i etap ostatni tzn. smierć.I trzeba przez to tez przejść z szacunkiem do umierającej osoby.Nigdy nie siedziałam przy umierającej osobie ( w rodzinie tez) tym bardziej nie trzymałam za rękę, ale byłam blisko. Chciałabym również miec przy sobie(czy to w szpitalu czy w domu w ostatnich dniach życia ) osobe kompetentną,taktowną,ktora wie kiedy pomoć a kiedy po prostu wyjśc z pokoju.Opieki nie nauczy sie na żadnym kursie te umiejętności się ma albo nie.

Ucieczka od umierających rodziców czy krewnych to  nic  innego jak wygodnictwo. Zauwaz,że rodziny często uciekają od jeszcze żyjących starych osob często najblizszych w ich zyciu doczesnym.

A jak się umiejętności i nie ma i nie wie jak np seniorzy funkcjonuja? demencja,AL, cukrzyca, wodowstręt ja mam coś tam we krwi/sercu ale kurs trochę rozjaśnił, czytaj ułatwił pracę. Czy każdy wie tak ot ,że jak demencyjna pdp po 100 raz prosi o sprawdzenie drzwi to mam mniej pracy jak pójdęi sprawdzę niż jak zacznę jej tłumaczyć ,że byłam 99 sprawdzić?
Starośc to słowo ktore nie pasuje do współczesnego świata. Mam ciekawy artykuł z L"Observatore Romano/, ale gdzieś w domu. Starzy , chorzy, sprawni inaczej ......
19 października 2015 10:49 / 3 osobom podoba się ten post
dorotee

A jak się umiejętności i nie ma i nie wie jak np seniorzy funkcjonuja? demencja,AL, cukrzyca, wodowstręt:-) ja mam coś tam we krwi/sercu ale kurs trochę rozjaśnił, czytaj ułatwił pracę. Czy każdy wie tak ot ,że jak demencyjna pdp po 100 raz prosi o sprawdzenie drzwi to mam mniej pracy jak pójdęi sprawdzę niż jak zacznę jej tłumaczyć ,że byłam 99 sprawdzić?
Starośc to słowo ktore nie pasuje do współczesnego świata. Mam ciekawy artykuł z L"Observatore Romano/, ale gdzieś w domu. Starzy , chorzy, sprawni inaczej ......

Nie mam czasu, ale odpisze Ci Dorotko. Oczywiście mam inne zdanie. Pozdrawiam serdecznie.
19 października 2015 10:52 / 3 osobom podoba się ten post
dorotee

A jak się umiejętności i nie ma i nie wie jak np seniorzy funkcjonuja? demencja,AL, cukrzyca, wodowstręt:-) ja mam coś tam we krwi/sercu ale kurs trochę rozjaśnił, czytaj ułatwił pracę. Czy każdy wie tak ot ,że jak demencyjna pdp po 100 raz prosi o sprawdzenie drzwi to mam mniej pracy jak pójdęi sprawdzę niż jak zacznę jej tłumaczyć ,że byłam 99 sprawdzić?
Starośc to słowo ktore nie pasuje do współczesnego świata. Mam ciekawy artykuł z L"Observatore Romano/, ale gdzieś w domu. Starzy , chorzy, sprawni inaczej ......

To moim znowu zdaniem, trzeba chciec szukac wiadomosci w internecie, jest tego bardzo duzo. A i chociazby u nas na forum tez. Mozna z postow wyciagac wnioski, co robic, a czego unikac. Fakt, ze jakis czas temu bylo wiecej takich bardziej merytorycznych wpisow, ale te starsze sa osiagalne. Po raz kolejny mowie, zanim pierwszy raz pojechalam, szukalam, ale nie tego, czego mam wymagac, tylko widaomosci "jak".
19 października 2015 11:03
emilia

To moim znowu zdaniem, trzeba chciec szukac wiadomosci w internecie, jest tego bardzo duzo. A i chociazby u nas na forum tez. Mozna z postow wyciagac wnioski, co robic, a czego unikac. Fakt, ze jakis czas temu bylo wiecej takich bardziej merytorycznych wpisow, ale te starsze sa osiagalne. Po raz kolejny mowie, zanim pierwszy raz pojechalam, szukalam, ale nie tego, czego mam wymagac, tylko widaomosci "jak".

Z doświadczenia to piszę, agresywna pdp Al i dwie zmienniczki, AL a to kłopoty z pamięcia, no owszem kłopoty. Można doczytaćale ile osób to robi, ile artykółow tyle zdań, chociażby na naszym forum, co wpis to inna opinia.
19 października 2015 11:03 / 3 osobom podoba się ten post
Do powyższej dyskusji dodam:

19 października 2015 11:13 / 5 osobom podoba się ten post
emilia

To moim znowu zdaniem, trzeba chciec szukac wiadomosci w internecie, jest tego bardzo duzo. A i chociazby u nas na forum tez. Mozna z postow wyciagac wnioski, co robic, a czego unikac. Fakt, ze jakis czas temu bylo wiecej takich bardziej merytorycznych wpisow, ale te starsze sa osiagalne. Po raz kolejny mowie, zanim pierwszy raz pojechalam, szukalam, ale nie tego, czego mam wymagac, tylko widaomosci "jak".

Jestem zdania że najlepiej człowiek uczy sie poprzez zbieranie doświadczeń o ile oczywiście chce i potrafi wyciągać wnioski.Forum można poczytać ale czerpać z niego wiedzę? Raczej nie,bo każdy ma swoje teorie i to potrafi tylko zrobić mętlik w głowie...Pierwszy raz pojechałam do babci z zaawansowanym Al bez jakiejkolwiek wiedzy o tej chorobie.Babcia postanowiła spać w ubraniu i w butach...ja usilnie chciałam ją rozebrać no bo co ze mnie za opiekunka,jak moja pdp tak śpi? Powinna przecież umyta ,w piżamie...Stres byl duży ale w końcu zrozumiałam że świat sie nie zawali a ona od tego nie umrze...prędzej umrę ja z tych nerwów:) Powoli nauczyłam się z nią postępować,poprzez obserwacje a nie poprzez kursy i czytanie artykułów .Z forum uczymy sie natomiast jak polepszyć sobie swój los;) co nam sie należy co rodzina może wymagać a czego nie...I to bardzo dobrze,bo przecież byly tu głodne bidulki urobione po pachy bo pdp kazała piwnice i strych wysprzątać...więc to nie jest coś złego że forum pomaga w takich przypadkach...
19 października 2015 11:42 / 1 osobie podoba się ten post
Marta

:lol3:Alino ojciec widzi że córki za nim nie przepadają wiec po prostu odpłaca im tym samym...
Co do dziadków,może nie w tum rzecz ,jak trafiam ,lubią mnie choć właściwie nie wiem dlaczego,nie staram się specjalnie żeby mnie polubili..;)
Troche pomaga mi pewnie wygląd " anielski" ( bo mojej rogatej duszy nie widać przecież) :-),Na pewno pomaga mi dobry język bo przez to mam szacunek...
Jak przyjeżdżam staram sie tez dziadka polubić znaleźć w nim dobre strony bo lepiej przeciez mieć pozytywnie nastawionego pdp niż wroga,przez te kilka tygodni.Alino ręki pod bluzke to on mi nie  wkładał nigdy bym na to nie pozwoliła...co najwyżej marzył sobie o tym :-) Nie był wcale taki zły,po prostu trzeba było trzymać go w ryzach...Najlepszy dowód,że planuję tam wrócić,jeśli terminy mi sie zgrają...on miał jedną wielką zaletę - wstawał o 12 w południe. ..

Ale dużo napisane 

Tym razem ja zamknęłam to właśnie w jednym zdaniu i powtórzę: urok osobisty zdziała cuda.
19 października 2015 11:59 / 3 osobom podoba się ten post
Wyrabiam się
19 października 2015 12:02 / 6 osobom podoba się ten post
dorotee

A jak się umiejętności i nie ma i nie wie jak np seniorzy funkcjonuja? demencja,AL, cukrzyca, wodowstręt:-) ja mam coś tam we krwi/sercu ale kurs trochę rozjaśnił, czytaj ułatwił pracę. Czy każdy wie tak ot ,że jak demencyjna pdp po 100 raz prosi o sprawdzenie drzwi to mam mniej pracy jak pójdęi sprawdzę niż jak zacznę jej tłumaczyć ,że byłam 99 sprawdzić?
Starośc to słowo ktore nie pasuje do współczesnego świata. Mam ciekawy artykuł z L"Observatore Romano/, ale gdzieś w domu. Starzy , chorzy, sprawni inaczej ......

Dorotka,ucze sie cały czas.Nie z internetu,nie z ksiązek tylko z życia przerabiam wszystko na wszystkie strony i wyciagam wnioski. Popełniam wiele błędów dlatego rozumiem młode stażem opiekunki,że chca jak najlepiej a często nie wychodzi tak jak zakladają.Taki ogólny kurs z obcowania ze starym chorym czlowiekiem na pewno by szkód nie poczynił pod warukniem,że opiekunka ma pokazaną czy przedstawioną tę sam sytuację, ale w róznych wariantach takich z praktyki.Nasza praca oparta jest często na przechytrzeniu*pdp (demencyjnego) trzeba stosować myki nie szkodliwe a pozyteczne dla obu stron. Np. moja pdp czesto siadała na klo bez potrzeby. Nie siusiała tylko posiedziała i wstawała.Było to bardzo męczące i dla niej i dla mnie. Wymysliłam,że zostawiam wode w pojemniku tym do ktorego sie załatwia i efekt był natychmiastowy.Po sprawdzeniu,że jednak zrobiła to co zamierzała dawała odetchnąć na dłuższy czas i sobie i mnie.Starość istnieje od zarania dziejów i nie nam zastanawiać sie się nad rozwiązaniem problemu ludzi starszych. Mozemy sie jedynie przyczynic do poprawy ich standardu życia albo być obojetnym.

A odnosnie tych przykladowych drzwi to nie ma metody, bo nawet po 2 -setnym sprawdzeniu o połnocy zapyta czy drzwi zamkniete.Takie to uroki tej choroby nad ktora tegie głowy pracuja i nie daja rady jej ujarzmic jak na razie.