Kwestia przygotowania opiekunek??A kto niby ma je przygotować?Agencja?Wolne żarty:)
Jeśli do takich doświadczeń nie przygotuje ich właśne życiowe doświadczenie to juz chyba nic.Zresztą czy do czyjegoś odchodzenia można się tak na 100% przygotować?Można mieć tę świadomość ,ale co potem uda się z głowy wywalić a co zostaje i dlaczego, to już inna sprawa.W mojej obecności odeszło wielu, wielu pacjentów-kiedyś codziennośc na onkologii,do dzis pamietam twarze kilku w tej ostatniej minucie,nawet nazwiska,nawet ostatnie słowa-dlaczego nie wiem,dlaczego akurat tych a nie innych też nie wiem,nie domknęła się szufladka z tą pamięcią i zostało...To byli dla mnie całkiem obcy ludzie,pacjenci-to są te konajace twarze, co to niby nie ma czegos takiego....są.
I tak sobie myślę,że jesli ktoś ma szczęście, to te konające twarze tak mu się rozmywają ,że nie umie ich w pamięci przywołać i nie musi się zastanawiac dlaczego je wciąż pamieta jakby to wczoraj było....

