Dziurki nie zrobie,bo to g..metalowe jest.Jeszcze chyba nie czas na nie,bo maja duzo pakow .
Dziurki nie zrobie,bo to g..metalowe jest.Jeszcze chyba nie czas na nie,bo maja duzo pakow .
Prosze o pomoc madre glowy.Mam na tarasie pelargonie w doniczkach sztuk 4, trzy doniczki sa bez dziurki ,zauwazylam ze liscie zaczely zolknac,czy to z powodu duzej ilosci wody.?Tylko w jednej normalnej doniczce,zoltych lisci brak,a wszystkie jeszcze pieknie kwieciem obsypane.Moze ktos mi cos doradzi.
Ola, do kiedy jestes w Zurichu? Napisz, gdzie obiadek? Moze znam restauracje?
Wracam do domku 8 listopada :) A na obiad pojechaliśmy za Zurich do restauracji "Schifflande" nad Greifensee. Okolica przepiękna... niestety, parę zdjęć zrobiłam tylko z samochodu... Wszyscy zajęci byli tylko konsumpcją i nikt nie pomyślał, że można się przejść po obiedzie... Wszystko trwało bardzo długo - ponad 4 godziny. POP wypił i szmpana, i czerwone wino... zjadł całą porcję (w domu 1 ziemniaczka tylko zmieści), do tego 3 gałki lodów z bitą śmietaną. Teraz śpi :):):) Trochę się czułam zażenowana bo zarówno POP jak i ja wystroiliśmy się na tę okazję - goście zaś przyszli w codziennych ubraniach...U nas zawsze, choćby tylko z szacunku do jubilata, podkreśla się swoim wyglądem rangę uroczystości. No i znowu byłam gwiazdą :):):):):):)
Pelargonie wnies juz do domu,i teraz nie podlewaj tak czesto nie potrzebuja duzo wody
wlasnie Olenko SZACUNEK chocby poprzez odswietne ubranie! Tak trzymaj, badz gwiazda w takich chwilach ! Z zasady polskie opiekunki sa tymi gwiazdami kazdego dnia , widac to na ulicach
Ja gwiazda wracam 10 listopada do wioski do mojego dziadzia- agenta :)) . A że tam jedna ulica, to tak se myślę, że różowy dresik wystarczy :)).
Kurde to chyba pelargonie:-) ,ale jakas inna odmiana ,take drobne kwiatuszki maja,to co mam juz je do domu zabrac,one jeszcze duzo pakow maja ((
Kurde to chyba pelargonie:-) ,ale jakas inna odmiana ,take drobne kwiatuszki maja,to co mam juz je do domu zabrac,one jeszcze duzo pakow maja ((
Wracam do domku 8 listopada :) A na obiad pojechaliśmy za Zurich do restauracji "Schifflande" nad Greifensee. Okolica przepiękna... niestety, parę zdjęć zrobiłam tylko z samochodu... Wszyscy zajęci byli tylko konsumpcją i nikt nie pomyślał, że można się przejść po obiedzie... Wszystko trwało bardzo długo - ponad 4 godziny. POP wypił i szmpana, i czerwone wino... zjadł całą porcję (w domu 1 ziemniaczka tylko zmieści), do tego 3 gałki lodów z bitą śmietaną. Teraz śpi :):):) Trochę się czułam zażenowana bo zarówno POP jak i ja wystroiliśmy się na tę okazję - goście zaś przyszli w codziennych ubraniach...U nas zawsze, choćby tylko z szacunku do jubilata, podkreśla się swoim wyglądem rangę uroczystości. No i znowu byłam gwiazdą :):):):):):)
Nad tym jeziorem bylam, ale tej restauracji, jak do tej pory, nie poznalam.
Szkoda, rozminiemy sie, ja 8 listopada wieczorem bede. Moze nastepnym razem, po Nowym Roku?
Do niczego ta zmiana czasu.Dziadek śpiący ale przecież nie pójdzie spać" bo dopiero ta godzina".
No to siedzimy i udajemy ze oglądamy tv.