Hawana i podopieczni

23 grudnia 2016 12:14 / 7 osobom podoba się ten post
Jestem z Wami , pdp je, musiała szukać słówka, bo my z pdp rozmawiamy, więc mam lapka.
23 grudnia 2016 13:03 / 5 osobom podoba się ten post
Mam dzisiaj przerwę od 13 do 15. Lajcik
23 grudnia 2016 13:30 / 8 osobom podoba się ten post
Mogę Wam zdać relację z dzisiejszego dnia. Zaczynam o 8, normalnie, toaleta, pdp śpi potem jeszcze, więc ja drzwi na klucz(dziadzio nie karze zamykać, ale to dla bezpieczeństwa Ali, bo ona może wstać i bez ubrania wyjść. Zima jest przecież, dziadzio szybko nie wstanie albo nie usłyszy, bo on głuchy na jedno ucho, drugie sprawne na 20%). Mam 10 ojro, zaszaleję. Pobłądziłam , bo mgła, więc punkty orientacyjne wskazane przez zmienniczkę(wieża kościoła) mało widoczne. Ale przecież ja pierwszy raz na zakupach, mam chyba prawo. Wstąpiłam do sąsiadki od kotka, bardzo miła pani , lista zakupów odczytana,wszystko zrozumiała, nawet bez błędów napisałam, bo starałam się dla Asa. Alles ok.Pokazuję , że tylko blaszaki mi zostały, nie ma sprawy, potem. Pani pyta o kotka, ja śmieję się, że mieszka ze mną i z Alą teraz. Do domu, Ala spała, więc zajęłam się lodówką z zamrażalnikiem, bo ja nie chcę powtórki z rozrywki. Nie zdążyłam. Dostawa z Rewe, towar za 500 euro.(Pewnie takie Hausgeld uzgodnione). Pomogłam miłemu Panu pownosić do piwnicy lekkie rzeczy, babunia pomogła dobudzić dziadka, bo ją blisko dostawiłam i robiła za megafon(mógłby sobie aparat słuchowy skombinować, ale nie moja brosia). Trwało to, ale zapłacić było trzeba, wstał.Potem przyszoł do kuchni, to mu świergolę, że sąsiadce dałam moją listę zakupów(sporządzona dawno).Nie rozumie. On mi wczoraj nie powiedział, że zamówił, a ja byłam na L4. Ale lapek pod ręką.W końcu załapał, ale on musi skontrolować. Lecę na górę bo jeszcze lista na brudno została, wykreślam z listy to, co na paragonie z Rewe. Pójdę w przerwie do sąsiadki, wykreślę to co on kupił i się powtarza. Alles klar. Ok. Kiedy mam pauzę? Dłuższe potyczki, uzgodniono dzisiaj od 13 do 15. Tyle czasu dla siebie, super! Sąsiadka jednak już pojechała, bo byłam.
23 grudnia 2016 23:04 / 5 osobom podoba się ten post
Moją pauzę spędziłam tak jak chciałam, nikomu nic do tego, O 15-stej zameldowałam się na dole, przez 2 godziny pdp siedziała przy świeżutkim serniczku, bo głodna być nie może.Zostały okruszki. Uzgodniłam, co jemy i gotujemy razem.Dałam jej pokrojoną dojrzałą nektarynkę, As kupił 3 kilo, połowa już przejrzała.Ale nie moja brosia. Mówię, że obieram ziemniaki, idę z garem na piec.
-Jawohl!
Dzwonek.Sąsiad przyniósł moje zakupy, paragon, moją listę. Mówię mu, że gotuję obiad, kasę później przyniosę, bo rozmowa z Asem długo trwa, śmiejemy się. Ucieszył się, szybko zmyka. As z rollatorkiem dotarł.Mam otworzyć drzwi.Zrobiłam, sąsiad już w domu, albo za daleko. Opitolił mnie, że jak ktoś przychodzi to mam go wołać.Dlaczego do sąsiadów poszłam , by kupili?Dlaczego do tych sąsiadów? Co kupiłam? -Bitte sehen. Patrzy pod nogi.Dwa koszyki stoją na korytarzu. Wracamy. Ala zaniepokojona, mówię , że sąsiad był, co przyniósł, siadamy.Rękę położyła mi na udzie, już jest dobrze(bez podtekstów) Obieram ogórek, kroję na cienkie plasterki, bo gdzie tarka nie wiem i nie jest umyta.Robię mizerię, próbujemy, rozmawiamy o tym co w tv. Muszę jajka usmażyć.
-Ja!
Jajka na patelnię, purre widelcem ugniecione, pietruszka.Fertig! Jemy. Zjadłyśmy z apetytem,Ala mizerii trochę zostawiła, As śledził. Pozmywałam, As mnie do stołu konferencyjnego zaprosił z paragonem. W czasie obiadu zadzwonił gdzieś, ale na głośnomówiącym był, więc głos sąsiadki poznałam. Mam więcej, tych sąsiadów o nic nie prosić, oni są tylko od kota! Ile trzeba zapłacić? 53,71. Pięćdziesiątkę dał, reszta z portmonetki. Dał 50 euro, resztę z portmonetki, zaraz zaniosę, ok, poszłam w laciach. Sąsiedzi ucieszyli się, wyściskali mnie, bo życzenia były, jutro do córki jadą, mam boxy później odnieść, nawet po świętach, nie są potrzebne. Zapewniają, że zawsze mi mogą coś przywieźć, jak im powiem wcześniej. Lecę. Ala przy stole płacze.As krzyczał, za drzwiami było słychać. Mam siadać.Chcę do piwnicy, bo tam świeże mięso czeka i lodówkę trzeba umyć. Mam siadać, chrzanić mięso najwyżej się wyrzuci.Siadam, Alę za rękę, uspokoiła się. Trudna rozmowa o mojej pauzie. O pieniądzach do agencji. Pyta ile zarabiam. Mówię.On wykrzykuje ile płaci agencji.Tłumaczę, to kwota netto. -Und Versicherung,und Steuer-mówię. On wylicza co jeszcze.Dobrze , że wie, że polska agencja też musi żyć. Dodaję, że niemiecki pośrednik też.Złośliwa jestem? Nie. Mówię, że legalna praca kosztuje, ja pracuję tylko legalnie, a on może zatrudnić osobę jaką chce, zameldować opłacić, wszystkie papiery i problemy są jego. I o płacy minimalnej gadamy, o godzinach pracy, bo moja pauza uzgodniona. Podsumował, że było tu 5 opiekunek, a tylko mnie nie rozumie. - A ja wszystko rozumiem!- śmieje się Ala.Ja też i mówię, że mądra jest As niezadowolony kręci głową . Mówię, że idę do piwnicy myć lodówkę. -Idź!-mówi Ala uśmiechnięta.
23 grudnia 2016 23:39 / 9 osobom podoba się ten post
Lodówka nowa, ale brudna. Wymyłam, czyściutko. Moje produkty popakowałam tam, gdzie trzeba,czyli masło za szybkę, żeby zapachami nie przeszło, sery pleśniowe do szczelnych pojemników. Mięso swoje i dwie paczki mielonego co kupił As,do zamrażalnika, data ważności 26. 12. Sąsiadka patrzyła na daty lepiej.
As kupił 1 kg mielonego,na cały miesiąc. To tylko mój domysł, bo musiałam podpisać paragon. Pewnie w następnym miesiącu rozliczy, bo 500 już ma na swoim paragonie. Miałam pdp z ustaloną kwotą Hausgeld przez sąd, a tu jest opiekun prawny, czyli sprawa w sądzie była. Mięsa tak mało chyba dlatego, że wg niego Ala mięsa nie je,opiekunka ma siedzieć cicho. Sera żadnego.
Ala nie je kiełbasy, lubi sery.Jem z nią i pytam co jemy. Jak szło o ustalenie moich obowiązków: Ala ma jeść 4 razy. Odpowiedziałam, że je, zawsze razem ze mną.Ala z uśmiechem niepytana potwierdziła: tak, tak! On nie wie, bo spał.
A co jadłyśmy na kolację?
Aż chce się pisać.Świeży chleb z płatkami i nasionami, świeże masło, ser Limburger, CherrytomatkiMniam... Ja to samo. Ala dojadła trochę swojej mizerii, nie wszystko, ale dobrze,bo po takim niejedzeniu surowych owoców i warzyw, mogą być problemy z trawieniem .Resztę mizerii wyrzucę rano, jak pan będzie spał.Nie dojadam po pdp, ale, kiedy pan się tłumaczył, że zamawia(nie chciał dać auta, a przeca bym ten sklep kiedyś znalazła)
Zapowiedział kontrolę w piwnicy.
23 grudnia 2016 23:41 / 4 osobom podoba się ten post
Ja się już tutaj niczym nie zatruję, nie wierzysz we mnie?
24 grudnia 2016 00:04 / 9 osobom podoba się ten post
A co jadł As? W czasie pauzy mojej to nie wiem.Musiał zostać z Alą, bo na biadolenie, że on chory odporna jestem. Po naszej kolacji Ala tv oglądała, mówię, że prysznic wezmę i przyjdę.
-Dobrze!-  odpowiada, bo już wie , że mówię prawdę As zaczął patelnię szykować.Na górze czułam wędzone, smalec, spaleniznę. Gadam na skype, nawet nie rozłączyłam się, lecę sprawdzić.Pytam Alę czy jest zmęczona? Nie, bardzo interesujący film ogląda(ma takie nawroty powtarzania tych samych zwrotów, ale teraz jakby mniej).
Historyczny-stwierdzam.Tak, tak.
 Rozmawiam na skype, przyjdę później. Ok. Dokończyła pogaduchy, idę do Ali, mówię , że koniec mojej pracy na dzisiaj. Ala wie, co z Asem uzgodniłam.Mówi, że pójdzie spać z mężem. Nie będę jej zabraniać, mężowie od tego są
Ala wyciąga łapki, przytulam ją, bo to nasze wieczorne pożegnanie. Mówi mi dobranoc i życzy dobrego snu.Ja jej też. Asowi podałam rękę, on mi też, Gute Nacht.
24 grudnia 2016 00:55 / 11 osobom podoba się ten post
A tak na poważnie, to mną się chyba tylko ex zatruł
Zmienniczce powiem, którą lodówkę używałam(na dole ta umyta, na parterze nie używam i nie myję, na piętrze moja na śniadanie pierwsze jest  czysta , bo zmienniczka czystość po sobie zostawiła), zamrażarki nie używam. Tam tylko poselekcjonowałam. Połowa jest chleba, pizzy, pizerinek,ciasta, druga ryby, frykadele, wursty.Mięsa nie ma, kupione świeże w zamrażalniku lodówki umytej.Wiem kiedy kupione, powiem jej.Zatruje się na własne życzenie.
Porządek musi być. Jeśli wszy chodzą, to chociaż w rządkach
W kuchni wyczyściłam to, co używać miałam zamiar, wyrzuciłam plastikowe śmieci gromadzone na kredensie, bo kurz się sypał na moją i Ali głowę, plama mnie denerwowała. Maszynki do chleba nie umyłam,ale nie używałam. Od jutra jem tylko świeży chleb krojony w piekarni, popakowany w folię spożywczą i zamrożony. Tyle sztuk ile zjemy z Alą przez jeden dzień.Codziennie rozmrażam.
Rzeczy pdp na rano przygotowuję wieczorem . Jak bałagan jest, zamykam szafę.Na stałej szteli zrobiłabym porządek i mruczała na zmienniczkę, jeśli po powrocie by go nie było.
O kurka, wychodzi ze mnie zmija...
Jeśli antyreklama jest niedozwolona to Elfinka usunie
24 grudnia 2016 09:20 / 2 osobom podoba się ten post
hawana

A tak na poważnie, to mną się chyba tylko ex zatruł:lol2:
Zmienniczce powiem, którą lodówkę używałam(na dole ta umyta, na parterze nie używam i nie myję, na piętrze moja na śniadanie pierwsze jest  czysta , bo zmienniczka czystość po sobie zostawiła), zamrażarki nie używam. Tam tylko poselekcjonowałam. Połowa jest chleba, pizzy, pizerinek,ciasta, druga ryby, frykadele, wursty.Mięsa nie ma, kupione świeże w zamrażalniku lodówki umytej.Wiem kiedy kupione, powiem jej.Zatruje się na własne życzenie.
Porządek musi być. Jeśli wszy chodzą, to chociaż w rządkach:strzela z bicza:
W kuchni wyczyściłam to, co używać miałam zamiar, wyrzuciłam plastikowe śmieci gromadzone na kredensie, bo kurz się sypał na moją i Ali głowę, plama mnie denerwowała. Maszynki do chleba nie umyłam,ale nie używałam. Od jutra jem tylko świeży chleb krojony w piekarni, popakowany w folię spożywczą i zamrożony. Tyle sztuk ile zjemy z Alą przez jeden dzień.Codziennie rozmrażam.
Rzeczy pdp na rano przygotowuję wieczorem . Jak bałagan jest, zamykam szafę.Na stałej szteli zrobiłabym porządek i mruczała na zmienniczkę, jeśli po powrocie by go nie było.
O kurka, wychodzi ze mnie zmija...
Jeśli antyreklama jest niedozwolona to Elfinka usunie:lol2:

Ordnung muss sein ! 
24 grudnia 2016 09:30 / 1 osobie podoba się ten post
ORIM

Ordnung muss sein ! :strzela z bicza::przeklina::-)

Genau
24 grudnia 2016 09:32 / 5 osobom podoba się ten post
hawana

Genau:-)


24 grudnia 2016 10:17 / 2 osobom podoba się ten post
ORIM


:-)

Wypisz , wymaluj to ja Przecież Ty jeden mnie znasz i rozpoznasz
24 grudnia 2016 10:44 / 5 osobom podoba się ten post
Zmęczona jestem, a podobno jaka Wigilia taki cały rok...Nie dam się, przecież uparta jestem
Dziadzio mnie obudził, buszował na dole, spalił obiad, który gotował, potem wietrzył i drzwi trzasnęły.
Gotuje sam, tak zapowiedział...i basta!
To co ja gotuję jest zimne, a on od 2 lat podobno gotuje z Bofrosta. Znasz Bofrost? Tak.
Nawet nie zauważył, że sama przestałam zostawiać mu jedzenie.
24 grudnia 2016 11:05 / 1 osobie podoba się ten post
Bofrost z tych wszystkich gotowcow to chyba najsmaczniejsze rozwiązanie, wcale nie takie tanie. Lepsze niż puszki i wytwory
24 grudnia 2016 12:35 / 9 osobom podoba się ten post
Ala wstała przed 11-stą. As też, mówi, że do apteki pojedziemy. Dobrze, ubiorę Alę. Nie. Mam go zawieźć. Nie, Ala nie może być sama, bo wyjdzie na ulicę. Ignor. Mam przynieść blaue Jacke z piwnicy.Nie ma. Naprawdę nie ma, zszedł, szuka, komisch. Założył inną. Kazał mi wyjść, wyjechać samochodem, wyjechałam. On wsiadł, ja wysiadłam. Drzwi zatrzaśnięte.Dzwonię, on krzyczy , że za 10 minut apteka zamknięta a on chory jest.Ala wyszła, Mówię, że to ja.Poszłyśmy do domu. ręce mi się trzęsą. Siadamy, biorę lapka, piszę. Przyszedł, krzyczy, rozumiem słowo Polizei, Ala mu tłumaczy, on krzyczy, Ala spokojnie mówi, siedzimy razem, trzyma mnie za rękę.. Ja się nie odzywam, piszę.