Hawana i podopieczni

29 stycznia 2017 11:38 / 2 osobom podoba się ten post
hawana

Tak.Dotarłam szczęśliwie, wymarzłam w nocy , ale jest dobrze:-)

Będziesz pisać? 
29 stycznia 2017 11:46 / 4 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Będziesz pisać? 

Oczywiście. Tylko odsapnę. Na razie daję znaka, że żyję.
29 stycznia 2017 12:34 / 1 osobie podoba się ten post
hawana

Oczywiście. Tylko odsapnę. Na razie daję znaka, że żyję.

...powodzenia!
29 stycznia 2017 20:30 / 14 osobom podoba się ten post
Wczorajszy dzień był dla mnie dniem pożegnań, więc wybrałam się w cztery miejsca,żeby tego dokonać. Przedstawicielka piątego miejsca dotarła na mój czwarty przystanek,natomiast ta z szóstego odleciała mi do Madrytu. Ale spokojnie, dzisiaj popijała tam gorącą czekoladę, więc wylądowała szczęśliwie. W zbiorowym pożegnaniu Hawany brały udział również zwierzęta.Najbardziej spektakularnie zrobił to postrzelony kot mojej siostry, Garfield( rudy i wypasiony), bowiem wykonał taki taniec, przypominający pogoń za ogonem, w czasie którego ocierał się o moją nogę starannie chroniąc głowę. Zaskoczył mnie tym zachowaniem, ale jak się dowiedziałam od siostrzeńca, to na skutek kontuzji-postrzelenia w ucho.Po oględzinach stwierdziłam, że rzeczywiście jedno ucho ma nieco oklapłe, ale nie szkodzi, nadal jest piękny.
Potem wymieniłam pieszczotki z psem mojej koleżanki, słynnym postrachem Misiem. Ludziom pieszczot i uścisków odmówiłam, bo wszystko zakatarzone, ale i tak otrzymałam na drogę drożdżowe rogaliki babkę piaskową, wszystko domowej roboty.
Wróciłam do domu mocno spóźniona a tu kierowca busa zadzwonił, że będzie godzinę wcześniej.
Ale czym tu się przejmować? Dawno na randce nie byłam, więc potraktowałam pana jak randkowicza, musiał poczekać.Wynagrodziłam mu to opowiadając cztery odcinki "Ucha prezesa" i wywiad z Robertem Górskim przeprowadzony przez Jarosława Kulczyckiego.Uśmialiśmy się i drogi szybko ubywało.  Na miejsce dojechałam przed czasem(przewidywanym).Dzwonię do drzwi, a tu cisza.Kierowca się zasmucił, ale go zapewniłam, że dam sobie radę. Domyśliłam się, że Pocahontas odwiozła mojego zmiennika na dworzec, więc poszłam do sąsiadki Słowaczki. Wypiłam z nią kawę, dowiedziałam się jaka pogoda w Trenczynie i co słychać u jej familii.
Potem Pocahontas wróciła. Radosna, szczebiotliwa, włosy zaplecione w warkocz dobierany i jak się rozkręciła to w 10 minut opowiedziała mi co nowego w domu(nowa pralka, nowy pokój dla mnie, planowana przebudowa w łazience w fazie zakupu bidetu), co u pani Mydełkowej(w zakresie rehabilitacji) co u przyjaciela mojej pdp, co u pana Bródki.Masakra. Prawdziwy karabin maszynowy. Po następnych 5 minutach już wiedziałam jakie są zmiany w ramowym planie dnia, trzymałam w łapkach Reisegeld i klucz od domu. Fertig!
30 stycznia 2017 15:33 / 14 osobom podoba się ten post
Wczorajsze popołudnie minęło towarzysko i wesoło, bo pan Bródka przyszedł. Jemu się buzia nie zamyka po prostu.
W moim nowym pokoju jest dużo kwiatów, ale żadnej zielonej glisty nie ma Rozglądałam się bacznie, ale są serduszka, są aniołki, żadnej sympatycznej pokraki niet. Trza się będzie przyzwyczaić... Pdp wyleguje się w nowym łóżeczku, które dla mnie też jest wygodniejsze, bo wyższe i więcej miejsca obok. Zamontowano specjalną poręcz co bardzo ułatwia, no i wreszcie mogę transferować w tą stronę, która dla mnie jest wygodniejsza. Plan tygodniowy naszpikowany rehabilitacją, więc dzisiaj pobudka była o 7 rano. Do domu przyszła fizjoterapeutka, a potem szybko obiad i wyjazd. Pan taksówkarz mnie rozpoznał i ucieszył się z powrotu, a Pudzian przywitał tym swoim uśmiechem prawie dookoła głowy(bo uszy przeszkadzają) i poklepał mnie w ramię. No, ja też się cieszę. Specjalnie dla niego to nawet podpieraczki czteropalczastej zapomniałam, żeby osobiście podpierać Pani Mydełkowa przeżyła istne tortury,bo on łapska ma proporcjonalne do postury i tych 195 cm wzrostu.Stwierdziła jednak, że to mnie od tych jej ćwiczeń boli głowa Ja się oczywiście nie przyznałam, ale martwiło mnie co innego. Zjadłyśmy paellę z owocami morza i jak ona na brzuszku leżała udając foczkę(Pudzian nogi jej związał i musiała podciągać do góry) to ja myślałam tylko o tym, czy te kurwetki i małże zaraz na tej kozetce się nie znajdą. Ale wszystko skończyło się szczęśliwie:
31 stycznia 2017 09:57 / 9 osobom podoba się ten post
Dzisiaj był mój nocny dyżur.Jeszcze zasnąć nie zdążyłam a już alarm.No to poszłyśmy spacerkiem do klo.Ledwo się położyłam się a tu powtórka. Pani Mydełkowa zasnąć nie mogła ,dręczyły ją skurcze i ból mięśni. Próbowałam gimnastykować, rozmasować, ale bez rezultatu, tak mi się przynajmniej wydawało. Na szczęście Pocahontas była czujna i przydreptała do nas. Zaaplikowała mamie magnez i ibuprom a mnie pogłaskała po ramieniu i wysłała do łóżka. Nad ranem jeszcze normalna rundka na siusiu i koniec dyżuru. A rano moja pdp zapytała z niewinną minką co mi się śniło.Już chciałam powiedzieć, że Pudzian. I dostał ode mnie po tej ładnej mordce, ale na szczęście od rana nieprzytomna byłam i niemieckich słówek mi brakło. Dzisiaj powitań ciąg dalszy. Przybyła ergoterapeutka, ucieszyła się, że wróciłam, więc pani Mydełkowa okazała radość jeszcze większą. Teraz ćwiczą zadowolnione. A ja się bujam, bo takiego bujaka w pokoju mam
31 stycznia 2017 18:39 / 3 osobom podoba się ten post
hawana

Dzisiaj był mój nocny dyżur.Jeszcze zasnąć nie zdążyłam a już alarm.No to poszłyśmy spacerkiem do klo.Ledwo się położyłam się a tu powtórka. Pani Mydełkowa zasnąć nie mogła ,dręczyły ją skurcze i ból mięśni. Próbowałam gimnastykować, rozmasować, ale bez rezultatu, tak mi się przynajmniej wydawało. Na szczęście Pocahontas była czujna i przydreptała do nas. Zaaplikowała mamie magnez i ibuprom a mnie pogłaskała po ramieniu i wysłała do łóżka. Nad ranem jeszcze normalna rundka na siusiu i koniec dyżuru. A rano moja pdp zapytała z niewinną minką co mi się śniło.Już chciałam powiedzieć, że Pudzian. I dostał ode mnie po tej ładnej mordce, ale na szczęście od rana nieprzytomna byłam i niemieckich słówek mi brakło. Dzisiaj powitań ciąg dalszy. Przybyła ergoterapeutka, ucieszyła się, że wróciłam, więc pani Mydełkowa okazała radość jeszcze większą. Teraz ćwiczą zadowolnione. A ja się bujam, bo takiego bujaka w pokoju mam:-)

Masz bujaka w pokoju? To teraz możesz się bujać do woli Hawanko,byle byś się nie zabujała...
31 stycznia 2017 19:11 / 6 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Masz bujaka w pokoju?:lol2: To teraz możesz się bujać do woli Hawanko,byle byś się nie zabujała...:lol3:

A kto mi zabroni?
31 stycznia 2017 19:28 / 10 osobom podoba się ten post
A teraz o motywacji.
Pocahontas wróciła z pracy rozemocjonowana. Opowiadała o jednym poharatańcu, któremu łokieć składała. Ten miał czelność jej podsuwać sugestie, a ona twierdziła, że się nie da. Pani Mydełkowa podsunęła jej myśl:
-Trzeba było powiedzieć, że następnym razem poprawisz...
Potem zapytała co u nas nowego. Ano, coś tam było,ale nie zajęłam głosu, bo generalnie opitalałam się. Jak sprzątałam po obiedzie to zostawiłam pdp w klo na dłuższe posiedzenie.Ona nie chcąc mi przeszkadzać doczłapała sama do umywalki.Opowiedziała o tym sukcesie córce a ona skomentowała:
-Dobra lekarka z tej Hawanki...
Na mnie pochwała działa motywująco, więc zaproponowałam pdp jeszcze jedną rundkę wkoło komina.Nawet nie protestowała, więc poszłyśmy. Pocahontas przyglądała się krytycznie i rzuciła uwagę:
-Do góry głowę!
-A ty patrz w swoją stronę!
I zrobiłyśmy rundki dwie...
31 stycznia 2017 20:09 / 3 osobom podoba się ten post
hawana

A kto mi zabroni?:buziaczki:

Nikt. ))
31 stycznia 2017 20:54 / 2 osobom podoba się ten post
Knorr

Nikt. :-)))

Szybko się uczysz kolego.
01 lutego 2017 17:57 / 10 osobom podoba się ten post
Fantazje kuchenne.
Nastał spokojny dzień.Oprócz starego psa siostry mojej pdp, który dzisiaj przeszedł operację prostaty wszyscy mają się dobrze.
Mogłam dzisiaj gotować spontan, więc przejrzałam zawartość lodówki. Pocahontas coś kupowała, nawet pan Bródka coś tam dorzucił, więc jak jest inspiracja, to można fantazjować. Trochę późno się zabrałam do roboty, bo ergoterapeutka przeszkadzała, więc zdecydowałam się na mieloną wołowinę, żeby szybko poszło.Plan był prosty:frykadele, warzywa na ciepło, ziemniaczki. Wyrobiłam mięsko i luzik.Aż za dużo luzu. Szukałam czegoś, co by tu dodać, no i na szczęście Doda przyszła mi na myśl!
Wybawiła mnie z opresji tzn.za jej przykładem dorzuciłam mielonych orzechów laskowych i po krzyku.Smakowały też super.Orzechy, bo frykadele były przesolone i za dużo tymianku mi się sypnęło... Znów musiałam ratować sytuację łagodnym białym sosem. Zezłoszczona już okrutnie podałam ten spontan na talerz, a moja pdp po zjedzeniu poprosiła o dokładkę.
Ja to mam szczęście
01 lutego 2017 18:24 / 2 osobom podoba się ten post
hawana

Szybko się uczysz kolego.

No.... uczę się od najlepszych ))
01 lutego 2017 18:24 / 5 osobom podoba się ten post
Mają, mają i bardzo często w klinikach mają lepszą opiekę niż my w szpitalach, o niebo lepszą 
01 lutego 2017 18:36 / 3 osobom podoba się ten post
hawana

Fantazje kuchenne.
Nastał spokojny dzień.Oprócz starego psa siostry mojej pdp, który dzisiaj przeszedł operację prostaty wszyscy mają się dobrze.
Mogłam dzisiaj gotować spontan, więc przejrzałam zawartość lodówki. Pocahontas coś kupowała, nawet pan Bródka coś tam dorzucił, więc jak jest inspiracja, to można fantazjować. Trochę późno się zabrałam do roboty, bo ergoterapeutka przeszkadzała, więc zdecydowałam się na mieloną wołowinę, żeby szybko poszło.Plan był prosty:frykadele, warzywa na ciepło, ziemniaczki. Wyrobiłam mięsko i luzik.Aż za dużo luzu. Szukałam czegoś, co by tu dodać, no i na szczęście Doda przyszła mi na myśl!
Wybawiła mnie z opresji tzn.za jej przykładem dorzuciłam mielonych orzechów laskowych i po krzyku.Smakowały też super.Orzechy, bo frykadele były przesolone i za dużo tymianku mi się sypnęło... Znów musiałam ratować sytuację łagodnym białym sosem. Zezłoszczona już okrutnie podałam ten spontan na talerz, a moja pdp po zjedzeniu poprosiła o dokładkę.
Ja to mam szczęście:hejka:

Przesoliłaś frykadele? To znak ,że się zabujałaś,a ostrzegałam...