Hawana i podopieczni

24 grudnia 2016 12:45 / 1 osobie podoba się ten post
Jak chory i nie Twoj pdp to niech sam sobie radzi
24 grudnia 2016 13:11 / 4 osobom podoba się ten post
hawana

Ala wstała przed 11-stą. As też, mówi, że do apteki pojedziemy. Dobrze, ubiorę Alę. Nie. Mam go zawieźć. Nie, Ala nie może być sama, bo wyjdzie na ulicę. Ignor. Mam przynieść blaue Jacke z piwnicy.Nie ma. Naprawdę nie ma, zszedł, szuka, komisch. Założył inną. Kazał mi wyjść, wyjechać samochodem, wyjechałam. On wsiadł, ja wysiadłam. Drzwi zatrzaśnięte.Dzwonię, on krzyczy , że za 10 minut apteka zamknięta a on chory jest.Ala wyszła, Mówię, że to ja.Poszłyśmy do domu. ręce mi się trzęsą. Siadamy, biorę lapka, piszę. Przyszedł, krzyczy, rozumiem słowo Polizei, Ala mu tłumaczy, on krzyczy, Ala spokojnie mówi, siedzimy razem, trzyma mnie za rękę.. Ja się nie odzywam, piszę.

Hawana  ? ja rozumiem wszystko ...ale to juz nie praca .
Tam ucierpi Twoje zdrowie nie tylko fizyczne ale i psychiczne.
Pisz do opiekuna prawnego.Szkoda Twojego zdrowia.
trzymaj sie cieplutko...życzeCi Spokojnych Świąt
24 grudnia 2016 16:50 / 1 osobie podoba się ten post
hawana

Ala wstała przed 11-stą. As też, mówi, że do apteki pojedziemy. Dobrze, ubiorę Alę. Nie. Mam go zawieźć. Nie, Ala nie może być sama, bo wyjdzie na ulicę. Ignor. Mam przynieść blaue Jacke z piwnicy.Nie ma. Naprawdę nie ma, zszedł, szuka, komisch. Założył inną. Kazał mi wyjść, wyjechać samochodem, wyjechałam. On wsiadł, ja wysiadłam. Drzwi zatrzaśnięte.Dzwonię, on krzyczy , że za 10 minut apteka zamknięta a on chory jest.Ala wyszła, Mówię, że to ja.Poszłyśmy do domu. ręce mi się trzęsą. Siadamy, biorę lapka, piszę. Przyszedł, krzyczy, rozumiem słowo Polizei, Ala mu tłumaczy, on krzyczy, Ala spokojnie mówi, siedzimy razem, trzyma mnie za rękę.. Ja się nie odzywam, piszę.

Zapytam tylko ,do kiedy tam planowo jesteś?
25 grudnia 2016 09:23 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

Zapytam tylko ,do kiedy tam planowo jesteś?

Jestem do 15 stycznia, tak jak ORIM, wracamy razem.
25 grudnia 2016 09:37 / 10 osobom podoba się ten post
Wczoraj nie pozwoliłam zrobić z siebie szofera, bo pracuję tu dla Ali, nie pozwoliłam jej zostawić samej, bo ona nie wie co się dzieje, chodzi, woła, szuka, otwiera wszystkie drzwi, zapomina, że ma siedzieć w kuchni, nie rozumie dlaczego. Pamięta krótko, ja mogę wyjść do piwnicy, bo jej mówię o tym i zdążę wrócić.Na dzwonek idzie do drzwi frontowych, otwiera, bo ona dobrze słyszy i kojarzy.Udowodniła to, otwierając je, kiedy dzwoniłam.
Zaproponowałam panu, że pojedziemy wszyscy, nie zgodził się bo było za późno, chciałam jechać sama, nie pozwolił. Nakrzyczał, czego mu nie udowodnię w sądzie, bo to słowo przeciwko słowu. Kazał spakować kufer i wyjechać, nie zrobiłam tego, bo moim pracodawcą jest agencja, która mnie nie zwolniła i wspiera mnie, usłyszałam słowa, że jestem dobrą opiekunką.
Pan odesłał mnie na górę, bo chce Heilige Nacht spędzić z żoną.
Poszłam, bo moja Ala miała opiekę zapewnioną(była z mężem).
Spędziłam Wigilię z rodziną i koleżankami na skype.
25 grudnia 2016 09:44 / 3 osobom podoba się ten post
koszmar, dobrze ,że masz kontakt ze światem. Zdarzenie opiesz w mailu do agencji, jeszcze lepiej do koordynatora. W razie W policja. Niemieccy policjanci są bardzo pomocni. Nie miałam jeszcze do czynienia z polską policją.
25 grudnia 2016 09:54 / 5 osobom podoba się ten post
Pralka już pracuje, rosołek, się gotuje na górze, resztę zrobię na dole, jak Ala wstanie.
byłam już u niej, bo słyszałam w domofonie. Ucieszyła się na mój widok, dałam jej pić, jeszcze chciała pospać. Pytała jednak kiedy jadę do domu, odpowiedziałam, że 15-stego stycznia. Oczywiście ucieszyła się, potrzymałam za rękę, pomogłam odwrócić się, śpi. As też.
25 grudnia 2016 10:00 / 4 osobom podoba się ten post
Już się domyślam jak tu było. Opiekunki siedziały do góry, leciały na dół , kiedy pan wzywał. Ala błąkała się, płakała, przeszkadzała panu, ale opiekunki reagowały tylko na głos pana, a przyjechały przecież do Ali. Pan rządził kasą, pod pretekstem kontroli kupował co chciał, bo on opiekunki nie musi pytać. Nie uzgodnił pauzy, bo opiekunki i tak siedziały do góry, wg niego miały wolne.
25 grudnia 2016 10:03 / 4 osobom podoba się ten post
Teraz oburza się, bo po interwencji musiał uzgodnić pauzę, nie je, bo powiedziano mu, że nie jest do opieki, ma się zająć Alą przez dwie godziny od 13 do 15 a on jest bardzo chory.
25 grudnia 2016 10:10 / 5 osobom podoba się ten post
dorotee

koszmar, dobrze ,że masz kontakt ze światem. Zdarzenie opiesz w mailu do agencji, jeszcze lepiej do koordynatora. W razie W policja. Niemieccy policjanci są bardzo pomocni. Nie miałam jeszcze do czynienia z polską policją.

Jestem w kontakcie telefonicznym, bo nie powiem, że wczoraj się nie zdenerwowałam. Ja pracuję dobrze, wpisy na blogu to przecież relacja na żywo. Żeby mnie zwolnić, to As musi udowodnić mi winę.
25 grudnia 2016 10:11 / 3 osobom podoba się ten post
A po co mu zwłoki
25 grudnia 2016 10:15 / 4 osobom podoba się ten post
hawana

A po co mu zwłoki:lol2:

Na pamiątkę
25 grudnia 2016 10:21 / 6 osobom podoba się ten post
hawana

Jestem w kontakcie telefonicznym, bo nie powiem, że wczoraj się nie zdenerwowałam. Ja pracuję dobrze, wpisy na blogu to przecież relacja na żywo. Żeby mnie zwolnić, to As musi udowodnić mi winę.

Twój As to moze sobie zwolnic..............
Dziadkowi sie wydaje,ze on to pan na włościach  niech chłopina w przypływie zdrowego myslenia poczyta sobie umowe jaka zawarł z agencja.
Jest tam zapisany okres wypowiedzenia jakiego agencja czy on tego chce czy nie bedzie sie trzymac.
Jesli Twoja agencja byla by bardziej rezolutna i dbala by o opiekunke to As otrzymal by od nich informację,że za szykanowanie opiekunki grozi mu kara.
Widac jednak Twojej agencji to lotto .Wazne aby As rachunek zapłacił 
25 grudnia 2016 10:22 / 9 osobom podoba się ten post
hawana

Jestem w kontakcie telefonicznym, bo nie powiem, że wczoraj się nie zdenerwowałam. Ja pracuję dobrze, wpisy na blogu to przecież relacja na żywo. Żeby mnie zwolnić, to As musi udowodnić mi winę.

Kiedyś Pfleger podpowiedział mi co dobrze jest robić w takiej ,jak twoja sytuacji,żeby nie było problemów. Dziadek jest wyjątkowo problematyczny,więc mogłabyś poprostu prowadzić dziennik i wpisywać w nim np. to że :
godz. 10.00 - pan. As życzy sobie jechac do apteki ,a panią Alę zostawić bez opieki. Wymusza to na mnie krzykiem....
Albo: dnia.24 grudnia rano poprosiłam o złożenie zamówienia na prosukty żywnościowe ,a pan As tego nie zrobił. W spiżarni znajdują się wyłącznie przeterminowane konserwy mięsne/warzywne. W zwiąku z tym doszło do zatrucia pokarmowego państwa A. itp. 
Chodzi o asekurację twoją przede wszystkim,sama mówisz,że jego słowo przeciw twojemu. W przeciwieństwie do naszego kraju,w De taki dziennik jest traktowany jako dowód,w razie jakby nie daj Boże ktoś cię o cos posądził.
25 grudnia 2016 10:25 / 3 osobom podoba się ten post
hawana

Już się domyślam jak tu było. Opiekunki siedziały do góry, leciały na dół , kiedy pan wzywał. Ala błąkała się, płakała, przeszkadzała panu, ale opiekunki reagowały tylko na głos pana, a przyjechały przecież do Ali. Pan rządził kasą, pod pretekstem kontroli kupował co chciał, bo on opiekunki nie musi pytać. Nie uzgodnił pauzy, bo opiekunki i tak siedziały do góry, wg niego miały wolne.

W atpię,że on jest tak całkiem zdrowy, opieka nad żoną napewno przerastała jego siły, Ty wchodzisz na jego terytorium, ja mialam podobnie w Dortmundzie, pan 89 lat opiekowal się 7 lat żoną z Al, wiesz w jakim on stanie był. TYlko że ja miałam rodzine pdp do pomocy, ekipę sprzątaczy, zakupy syn plus auto. A i tak chciał rządzić. czasem bardziej byłam nim zmęczona niż moim Al latajacym. Nawet się zaprzyjażnilismy.