Magdalenka, jestem na fb jednej z grup opiekuńczych prywatnie. Czytam, zaglądam ... Na razie nie myślałam, żeby pisać tam o blogu. Ale dzięki. Pozdrawiam :)
Magdalenka, jestem na fb jednej z grup opiekuńczych prywatnie. Czytam, zaglądam ... Na razie nie myślałam, żeby pisać tam o blogu. Ale dzięki. Pozdrawiam :)
Umieściłam wczoraj wpis na blogu o młodej Evie http://nieocenioneopiekunki.com/dylematy-mojej-mlodej-podopiecznej/, która wczoraj miała dylemat, co zrobić z Marcinem. A dziś już postanowiła, że nie wpuści go do domu po południu. Szuka powodu, by się pokłócić i żeby on odpuścił. Ale najlepiej, by była to jego wina a ona miała rację. Brak poczucia własnej wartości, zagubienie, brak hobby, które, by ją pochłaniało, lęk, przed byciu samą. I tak kombinuje. Zamiast szczerze z nim porozmawiać. To już kolejny raz, gdy ona "chce" najpierw być z nim, jest zakochana, jest super. A potem bach z dnia na dzień, zrywa kontakt, już z nim nie chce być, ale winę, chce zrzucić na niego. Wyrzuca go z faebooka, blokuj kontakt. jest z byle powodu obrażona, łapie za słówka. Szacunek do ludzi. Czyż nie jest ważny? I
Tak jest Tina. Często nasze poczucie wartości jest niskie. Tu w tej pracy ujawnia się jeszcze bardziej. Różnie reagujemy. Na grupach fb wiele się nieraz dzieje. Nieraz mnie to przeraża, jak my Polacy, jesteśmy w stosunku do siebie zawistni, zamiast sobie pomóc. Ale jak zaczniemy zmiany od nas to pójdzie to dalej i dalej ... :)
Hobby mi tu pomaga, kiedy jestem w pracy. Robię coś, co lubię i to fajny czas. Tutaj podopieczna ma przyjaciela (oboje wdowcy) i z nim chodzi na spacer, koncert, on często przyjeżdża. I to jest fajne.
Czytałam kiedyś wpis dziewczyny, która opisywała swoją babcię. Rodzina znowiła jej nici- różne i szmatki i wyszywała do ostatnich dni. Bez wzoru, łącząc różne nici. I czasami jej wychodziłły naprawdę ciekawe rzeczy- wstawiła kilka fotek. Lubiła to i wszyscy dbali, by mogła to robić dopóki chciała. I to mi się podobało. Moja podopieczna nie oglada telewizji, nie czyta, ale ma przyjaciela z którym miło spędza czas.
Wiecie, że ja nie mam hobby. Najlepiej czuję się jako gospodyni domowa.
Hobby mi tu pomaga, kiedy jestem w pracy. Robię coś, co lubię i to fajny czas. Tutaj podopieczna ma przyjaciela (oboje wdowcy) i z nim chodzi na spacer, koncert, on często przyjeżdża. I to jest fajne.
Czytałam kiedyś wpis dziewczyny, która opisywała swoją babcię. Rodzina znowiła jej nici- różne i szmatki i wyszywała do ostatnich dni. Bez wzoru, łącząc różne nici. I czasami jej wychodziłły naprawdę ciekawe rzeczy- wstawiła kilka fotek. Lubiła to i wszyscy dbali, by mogła to robić dopóki chciała. I to mi się podobało. Moja podopieczna nie oglada telewizji, nie czyta, ale ma przyjaciela z którym miło spędza czas.
To chyba jest dla ciebie praca sprawiająca przyjemność?
Kiedyś bardzo źle się czułam w roli gospodyni domowej- bardzo niepewnie. Ale po latach małżeństwa nauczyłam się to ogarniać. I całe szczęście... Cieszę się, że wcześniej i teraz podopieczni chwalą moją kuchnię, bo uważam, że nie jestem orłem w tej dziedzinie. Ale przy mężu się nauczyłam trochę, on gotuje bardzo dobrze...
U mnie jest odwrotnie :)
Zrozumiałam, że Eva kocha szefa. Miłość na siłę nie ma sensu.
Powinna dać spokój Marcinowi, przecież bez miłości nie ułożą sobie życia.
Bezinteresowna zawiść to jest coś co zawsze mnie w ludziach przerażało ale i dziwiło jak można tracić czas na takie niszczące emocje. To nic budującego na pewno nie jest-można takie wyciagnąc wnioski obserwując zawistnych ludzi. No i jeszcze to, że taka postawa wynika po prostu z kompleksów. Tacy ludzie kierują swą zawiść do tych, którzy robią, bądź posiadają to co w ich rozumieniu jest dla nich nieosiągalne. To tak w ogólnym skrócie.
Tak masz racje Tina . Zawiść, zazdrość, to uczucie mocno niszczące wewnętrznie . Często w takim stanie próbuje się zniszczyć kogoć, kto jest chociaż odrobinę w lepszej sytuacji . Internet do dobre miejsce na takie zachowanie, tu mozna bezimiennie dołozyć komus i poprawić sobie samopoczucie. Ale jak z tym żyć ?
Z miłościa to nie jest tak o :-) jest cos nie tak, to sie odkocham . Teraz panuja inne obyczaje, brak ambicji, olewatorstwo, i jakos to będzie . To główny nurt . Wystarczy posłuchać rozmów odbywajacych sie w publicznych miejscach prowadzonych głosno , wulgarnie, bez sensu .Jezdżę często podmiejskim autobusem, właśnie z młodzieżą, zachowanie - szkoda słow .
Tak masz racje Tina . Zawiść, zazdrość, to uczucie mocno niszczące wewnętrznie . Często w takim stanie próbuje się zniszczyć kogoć, kto jest chociaż odrobinę w lepszej sytuacji . Internet do dobre miejsce na takie zachowanie, tu mozna bezimiennie dołozyć komus i poprawić sobie samopoczucie. Ale jak z tym żyć ?
Unikam takich ludzi, takich piszących też. To ludzie nieprzystowowani do życia w grupie.
Oni tylko ważni i ich zdanie, innych mają za głupich. Może jestem głupia ale wolę być głupia, niż udawać, że pozjadałam wszystkie rozumy.
Niekoniecznie. Ludzie zawistni, to często intryganci, którzy w określonej grupie potrafią bardzo dobrze funkcjonować.Często jest to grupa podobnych osobowościowo ludzi. A że uważają, ze pozjadali wszystkie rozumy i nikt nie odkryje ich prawdziwych intencji to fakt niezaprzeczalny. Mało tego.Nawiązują "przyjażnie" ktore są interesowne i powierzchowne i przy niewielkiej próbie takiej relacji serdeczne koleżeństwo szlag trafia.
Co rzekomej głupoty. "Wiem , że nic nie wiem" jak to rzekł Sokrates jest podstawą , żeby nie zamykac sobie drogi do rozwoju.
Pokuszę się nawet , że jest wszystkim. Podam jako przykład osobę która dopiero uczy się języka obcego. Na początku nie jest w stanie okreslic sama błedów jakie popełnia, bo za mało wie. To przychodzi pózniej.