Jak radzicie sobie z tęsknotą tu w Niemczech ?

20 maja 2013 18:22
No jedziemy na tym samym wózku... to tak szybko zleci...
cieszę się, bo moje Kochanie będzie u mnie nocować, to choć w nocy się poprzytulamy i pogadamy, bo cały dzień jest w pracy... a jeszcze tyle spraw do załatwienia... ale następny raz jadę na 5 tyg więc może w miarę szybko zleci...
20 maja 2013 18:24
Jak to jest,że ten sam okres czasu na wyjeździe wlecze się niemiłosiernie a w domku mija niczym jedna chwilka?Też tak macie?Jeszcze sie człowiek nie zdąży rozpakować a już z powrotem pora sie zbierać:(
20 maja 2013 18:24
Ja mam ich wszystkich przy sobie ale jakoś nie mogę się nimi nacieszyć, nasycić .....
20 maja 2013 19:41
No Joasia tak jest, że na wyjezdzie tak wolno czas leci... byłam raz u jednego małżeństwa i tam to mi się dopiero dłużyło... siedziałm przy oknie, bo nie wiedziałam co ze sobą zrobić... i patrzyłam co chwila na zegarek i widziałam jak sekundy i minuty tak wolnoooooooooo mijają... straszne to było!!!
20 maja 2013 19:47
Ja na doła to mam was i dłógie spacery,próbuje nie myśleć o rodzinie jak jestem tutaj ale czasmi się nie da,więc mam was,słócham muzyki na yuub tubie,moje ulubione zespoły,najbardziej lubie oglądać finalistów nie wiem 2012 czy 2013 angielski Mam talent,śpiewa ta gruby chłopak z koleżanką,na początku wszyscy się z niego śmieją a póżniej totalne zaskoczenie to właśnie podnosi mnie na duchy,nie wiem dlaczego ale lubie ich oglądać.
20 maja 2013 20:06
Ja juz jestem "po dolach",mam nadzieje,zaliczylam w tym domu wszystko co mozliwe:)komunie czy jakos inaczej to sie nazywa w ewangelickim,zjazdy rodzinne wielodniowe ,pogrzebiny,2 razy urodziny,liczac z dniem dzisiejszym bo wlasnie skonczyly sie:)mam nadzieje,ze to koniec atrakcji:)nie bylam jeszcze nigdy w takim domu niemieckim z takim wysypem"imprez".Przeszlam cenzure baaaardzo dokladna haha,ale zmeczona jestem chol.....tym wszystkim,jeszcze taka padnieta nie konczylam nigdy wyjazdu:)no jeszcze 4 dni,mam nadzieje,ze spokojne:)
20 maja 2013 21:02
Andrea, masz swieta racje, ale czasami nie idzie wytrzymac ... Na szczescie pojutrze wsiadam w autokar, tylko 5 tygodni, a tak sie strasznie wleklo, przez pogoda zla, przez nic nie robienie - no, normalne prowadzenie domu dla 2 osob, nic nadzwyczajnego, brak fajnych sklepow - hmm, chociaz to mialo dobra strone, kasy nie wydalam, z drugiej strony - lubie jakies drobne prezenty do domu targac.
20 maja 2013 21:07
Emilia to masz problem z głowy,ja tu jeszcze 40 dni a już się zastanawiam jak się spakuje tyle już tego mam,hi,hi jakby w Polsce dalej puste półki były,ale co ja poradzę że tu lepsza jakoś co róż sobie obiecuje że nigdy więcej a do Polski wracam z 3 walizkami,ty masz problem z głowy.
31 maja 2013 08:24 / 1 osobie podoba się ten post
A ja chyba zrezygnuje z tej pracy,nie radze sobie,niestety muszę się przyznać do własnej słabości,to mnie wszystko przerasta,próbowałam ale NIE,jakaś taka słaba psychicznie jestem,cała dusza mnie boli od tego siedzenia tutaj,dni wloką się niemiłosiernie,łez mi już nie starcza.Choroba podopiecznego mnie tak dołuje,że to wpływa najbardziej na mój stan psychiczny.Rodzina pojechala sobie na 3 tyg.urlop i to mnie przeraża.Nie wiem co mam ze sobą zrobić.....
31 maja 2013 08:36 / 1 osobie podoba się ten post
Iwunia, a może to tylko na początku? Podejrzewam, że większości z nas na początku było trudno, jednym dłużej, drugim krócej. Ale z czasem można się z tym oswoić, chyba że naprawdę nie wytrzymujesz psychicznie, to może lepiej sobie odpuścić. Lepsze to niż późniejsze kłopoty ze zdrowiem psychicznym. Trzymam kciuki za Ciebie, pozdrawiam:)
31 maja 2013 08:47 / 1 osobie podoba się ten post
Ja mam podobne podejście. Czasami to wręcz myślę, że jestem nieczuła, bez serca - ale ja jakoś nie łapię dołów tutaj, nie smucę się, ani razu płakać mi się nie zdarzyło. Chyba przetłumaczyłam sobie, ze takie wyjście (w sensie, że praca tutaj) jest dla mnie na chwilę obecną najlepsze i tego się trzymam. A co do tęsknoty to jest telefon, skype, facebook, więc nie jestem oderwana od bliskich. Czasem nawet mam wrażenie, że więcej z nimi rozmawiam, niż jak w Polsce pracowałam. Bo wtedy to często się mijalismy w domu i każdy miał inny rytm dnia. Jak wracałam ze szkoły do pracy to nikogo nie było. Później zaczynałam korepetycje, które gdzieś do 19 - 20 trwały. Po nich to już taka zmęczona byłam, że na wielkie rozmowy nie miałam ochoty. Ale też może łatwiej przychodzi mi rozstanie, bo zawsze byłam indywidualistką i trochę samotnikiem. No zwierzęciem stadnym to ja nie jestem. 
31 maja 2013 08:50
iwunia

A ja chyba zrezygnuje z tej pracy,nie radze sobie,niestety muszę się przyznać do własnej słabości,to mnie wszystko przerasta,próbowałam ale NIE,jakaś taka słaba psychicznie jestem,cała dusza mnie boli od tego siedzenia tutaj,dni wloką się niemiłosiernie,łez mi już nie starcza.Choroba podopiecznego mnie tak dołuje,że to wpływa najbardziej na mój stan psychiczny.Rodzina pojechala sobie na 3 tyg.urlop i to mnie przeraża.Nie wiem co mam ze sobą zrobić.....

Może spróbuj sobie jakieś zajęcie znaleźć? Nie wiem - dużo dziewczyn zaczęło dbać o linię i ćwiczy. Taka dawka ruchu daje zastrzyk dobrej energii a i czlowiek pozytywniej nastawiony, że wróci do domu w nowym, lepszym wydaniu, mąż się zdziwi, koleżankom szczeny opadną. Albo czytanie - też pomaga oderwać się od codzienności. Nie dawaj sobie za dużo czasu na rozmyslania po prostu. Albo weź się za naukę niemieckiego i postaw sobie za cel, ze codziennie czegoś tam się nauczysz. 
31 maja 2013 09:01
Iwunia się żali a komuś się ten post spodobał????Nie rozumiem...........
31 maja 2013 09:15 / 2 osobom podoba się ten post
iwunia

A ja chyba zrezygnuje z tej pracy,nie radze sobie,niestety muszę się przyznać do własnej słabości,to mnie wszystko przerasta,próbowałam ale NIE,jakaś taka słaba psychicznie jestem,cała dusza mnie boli od tego siedzenia tutaj,dni wloką się niemiłosiernie,łez mi już nie starcza.Choroba podopiecznego mnie tak dołuje,że to wpływa najbardziej na mój stan psychiczny.Rodzina pojechala sobie na 3 tyg.urlop i to mnie przeraża.Nie wiem co mam ze sobą zrobić.....

Iwunia A który raz jesteś w DE ?? Długo pracujesz?? Bo to też może mieć znaczenie.  Masz jakby  co nasze forum. Wyżalisz się, pobeczysz i przejdzie Ci. Nie bój się, nie jestes sama. Jak będziesz potrzebowała większej pomocy to zawsze na maila którejś z dziewczyn możesz podac numer gdzie jesteś. Wtedy rozmowa jest inna. Nie pękaj. Pracować musisz jak my wszystkie, na chbek z szyneczką. Dasz radę, zobaczysz ;-)) 
31 maja 2013 09:46
Iwunia - zajrzyj na pocztę.