A ja chyba zrezygnuje z tej pracy,nie radze sobie,niestety muszę się przyznać do własnej słabości,to mnie wszystko przerasta,próbowałam ale NIE,jakaś taka słaba psychicznie jestem,cała dusza mnie boli od tego siedzenia tutaj,dni wloką się niemiłosiernie,łez mi już nie starcza.Choroba podopiecznego mnie tak dołuje,że to wpływa najbardziej na mój stan psychiczny.Rodzina pojechala sobie na 3 tyg.urlop i to mnie przeraża.Nie wiem co mam ze sobą zrobić.....
No jedziemy na tym samym wózku... to tak szybko zleci...
cieszę się, bo moje Kochanie będzie u mnie nocować, to choć w nocy się poprzytulamy i pogadamy, bo cały dzień jest w pracy... a jeszcze tyle spraw do załatwienia... ale następny raz jadę na 5 tyg więc może w miarę szybko zleci...
