Nie jestem tu pierwszą opiekunką. Poprzedniczka twierdziła, że rodzina jest cudowna... i nie miała z nimi problemów, bo była tu dużo krócej niż ja
Nie jestem tu pierwszą opiekunką. Poprzedniczka twierdziła, że rodzina jest cudowna... i nie miała z nimi problemów, bo była tu dużo krócej niż ja
Nie jestem tu pierwszą opiekunką. Poprzedniczka twierdziła, że rodzina jest cudowna... i nie miała z nimi problemów, bo była tu dużo krócej niż ja
Rodzina cudowna i krócej niż ty? To ile tam już jesteś?
Nie przeszkadzał jej brak przerw? Dzień wolny nie zawsze jest- w ostatnich dwóch miejscach mam, ale wcześniej były tylko te codzienne przerwy. Bywa, że rodzina więcej płaci, ale nie chce się angażować w organizowanie przerw- jeśli pdp. wymaga stałego siedzenia przy nim (mam na myśli pracę na czarno), to trudno dyskutować, jeśli na coś się wcześniej zgodziło za większe pieniądze.
Tu problemem jest syn, który uważa ciebie za 24 godzinną niewolnicę, lub damę do towarzystwa dla swojej matki? I przyjaciółka, która wraz z pdp. nakręcają się w stwierdzeniach, że siedzenie z pdp. to nie praca? Czy coś jeszcze? Bo się pogubiłam.
Skoro ci tam źle, to próbujesz coś zmienić, jeśli się nie uda- szukasz innej pracy. Albo zaciskasz zęby, stwierdzasz, że mimo wszystko wytrwasz i stella- mina coraz bardziej się umacnia w swoich pomysłach...
Nie jestem tu pierwszą opiekunką. Poprzedniczka twierdziła, że rodzina jest cudowna... i nie miała z nimi problemów, bo była tu dużo krócej niż ja