Mało piszę, bo właściwie nie ma o czym. Dzień podobny do poprzednich, tylko jadłospis się zmienia

W domu gdzie są małe dzieci, to podobnie jak i z podopiecznymi-trzeba ich mniej więcej o stałej porze nakarmić, dotrzymać towarzystwa i położyć o stałej porze do łóżka. Samoloty z Oslo latają, ale poczytałam o tym, że 300 osób z Londynu przyleciało ściśniętych jak sardynki w puszce, 3 godziny trzymano ich w samolocie, wypełnianie ankiet, a temperatury nawet nie sprawdzano przy wyjściu, a później ściśnięto w autobusach i....każdy rozjechał się w Polskę. Po takich wiadomościach, podobnie było z powracającymi z Hiszpanii ,postanowiłam jeszcze poczekać. Nie śpieszy mi się, jestem wśród swoich, a jedyną niedogodnością jest to, że chce mi się trochę ciszy i do domu . Oby tylko takie sprawy miały mi dokuczać. Do niedzieli siedzimy wszyscy w domu, synowa dopiero w poniedziałek musi wrócić do pracy. Ograniczają liczbę personelu, terapeutów też. Mają się wymieniać co tydzień. Tym co w domu płacą normalnie 100%.
W Norwegii też coraz poważniej się robi, testy już tylko dla osób z podejrzeniem o zakażenie i dla grup zawodowych podwyższonego ryzyka. Chodzi głównie o lekarzy. W jednym ze szpitali w Oslo ponad 1700 ! osób-lekarzy i personelu medycznego objętych jest kwarantanną ,kilku lekarzy zakażonych. Coraz więcej osób umiera . Siedzimy więc na tylkach,wchodzimy na krótkie spacery w odludne miejsca, place zabaw są zamknięte i nawet jak nie ma deszczu, to dzieci się nudzą. Dorośli na nudę nie mają czasu, bo podobnie jak u wielu z Was, sprawy odkładane na potem, tego "potem" w końcu się doczekały.
Ja niestety, z tymi swoimi "na potem "ruszyć nie mogę

Miłego jeszcze dnia i wieczoru
