Mówi się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Nam o wiele lepiej wychodzą rodzinne spotkania na żywo

Lubimy się. Chętnie spędzamy ze sobą czas i to nawet wielopokoleniowo. Taki też był urlop-3 pokolenia. Miałam jechać tylko z siostrą, a że wynajmowane mieszkanie pomieści wiele osób (czasami było nas dużo-3 rodziny z dziećmi i jeszcze znajomi nas odwiedzali

),to zabrałysmy dwudziestoletnią córkę brata i jego wnuczkę lat dwanaście. Fajnie, że chciały z nami jechać, nie nudziły się w towarzystwie ciotek A nawet bardzo sobie chwalą ten nasz wspólny urlop

. Mała szczęśliwa bo bezkarnie mogła objadać się belgijskimi goframi, tajskim lodami albo przesiadywać z ciotkami w kawiarniach.
Nawet fajną wspólną fotkę sobie pstryknęłyśmy,wrzucę jak uda mi się zmniejszyć
Zapisałam ją też na warsztaty dla dzieci,w Państwowej Galerii Sztuki, na których to zrobiła ciotkom piękne wachlarze

Młodą zabrałam na recital Katarzyny Żak-Miłosna Osiecka, na który udało mi się dostać bilety. Świetny,chwilami wzruszający , bo każdy utwór w wykonaniu aktorki, to taki mały spektakl. A miało to miejsce tuż przy plaży, w Teatrze Atelier Im.Agnieszki Osieckiej.
Innym razem namówiłam ją na spotkanie literackie w Gojki3 Art Inkubator
![]()

Ucieszyłam się, że 20- to letnia panna była zainteresowana i po spotkaniu długo jeszcze rozmawiałyśmy i dzieliłyśmy swoimi przemyśleniami. A temat był trudny. Spotkanie z Natalią Budzyńską i dyskusja o jej książce "Dzieci nie płakały. Historia mojego wuja Alfreda Trzebińskiego, lekarza SS".
Ten Alfred był bratem dziadka autorki ze strony ojca. Bardzo ciekawe spotkanie i gorąca ,pełna emocji dyskusja.
Pozostałam jeszcze dwa wieczory i jedną prawie całą noc w temacie wojennym, bo nabyłam drogą kupna, na targach książki, "Narzeczoną nazisty " autorstwa Barbary Wysoczańskiej, którą to książkę bardzo Wam polecam.