To i ja Tobie również życzę szczęśliwej drogi i fajnej szteli :aniolki:
To i ja Tobie również życzę szczęśliwej drogi i fajnej szteli :aniolki:
Ale mogła se przefarbować, Gusia nasza jedna:smiech3:

A ja dzis kupiłam takie cudeńko i co ważne nie trzeba podlewać a kwiat będzie , kupiłam w Lidlu ?
Spokojny dzień, nawet bez deszczu... jednak... Był dziś psychiatra, u pdp, ale leków mu nie zmienił. Powiedział mi, że zasugeruje córce dziadka założenie barierki przy schodach na dole... Fajny gość, Deutsch, dobrze mi się z nim rozmawiało. Sama, wizyta trwała 10 minut, haha.
A w domu...Syn Adam do niedzieli przebywa na kwarantannie, a od poniedziałku ma zdalne nauczanie. Jego Pana z pracowni (gotują obiady i pieką ciasta, wszystko z zakupionych przez nas produktów), Sanepid powiadomił, że wynik testu, który ten pan wykonał wczoraj, jest pozytywny. Od razu skończyli zajęcia i do domu. A Sanepid powiadomił żonę, że tylko syn ma kwarantannę. Ech...Oby nic z zajęć nie przyniósł.
A tak poza tym "śistko łokej" :smiech3:
Dziadek śpi, ja też się zaraz ogarnę, coś poczytam w necie i później spać.
Oj, to był długi dzień, bo zaczął się nawet nie o świcie, tylko jeszcze w ciemności. O podróży to już wiecie, jechałam, jechałam aż dojechałam :-)
W pociągu oczy mi się zamykały, trochę się chyba zdrzemnęłam, ale o pospaniu mowy nie było, trzeba było torebki pilnować :lol1:
Sympatyczny, młody chłopak odebrał mnie z dworca Szczecin Główny, przywiózł do Gryfina do hostelu, a wcześniej zrobiliśmy rundkę po miasteczku ,pokazał co i gdzie, gdzie iść coś zjeść, gdzie lepiej nie zaglądać. Gaduła jak ja, fajnie nam się gadało. Jutro raniutko przyjedzie po mnie, później dołączą jeszcze dwie panie ze Szczecina i tak we czworo Richtung Deutschland. Pierwszy raz tak szybko ten Richtung osiągnę, bo granica pol-niem całkiem blisko. 7-8 godz i będę u celu. Dowiedziałam się sporo o Stelli, ale usłyszeć a zobaczyć na własne oczy, to czasami różnie bywa. U seniorki były już od kilku lat opiekunki właśnie z tej firmy, ale ostatnio krótka, ok 2 miesięcy przerwa, bo babcia jest w Reha-Klinik, na którą długo czekała.
No i teraz jadę tam ja. Jutro będzie czekała na mnie córka lub syn podopiecznej bo ona sama wraca z tej kliniki....11 listopada :zaskoczenie1:.
Będę więc kilka dni sama to zdążę rozeznać się w sytuacji i zadomowić.
Rodzina podobno bardzo miła, pedepcia mieszka sama w niewielkim domu, a dzieci gdzieś tam, nie wiem gdzie. Kto wie, może znów będę miała farta do życzliwych ludzi?. Jest też niemiecka kordynatorka, ale niemiecka tylko z nazwy, bo Polka ?. To z nią uzgadniane były szczegóły, jeśli opiekunki nie dogadywaly się z rodziną ze względu na język. No język to ja w gębie mam ,tak że sama nim poobracam żeby się dowiedzieć co i jak. Kwestie hausgeldów,zakupów, preferencji żywieniowych no i oczywiście wolnego czasu opiekunki :oczko1:.
Zostawiłam walizkę i poszłam w miasto żeby zjeść jakiś obiad i pospacerować bo było słonecznie, ciepło i jesiennie kolorowo. Jak wróciłam to padłam w końcu, zmęczona ostatnimi dniami na wysokich obrotach, i zasnęłam w opakowaniu. Niedawno się obudziłam, wyszykowałam do snu jak należy i zaraz dalej lulu bo jutro znów pobudka przed świtem ?
Ostro trzymam kciuki :aniolki:
My już po obiedzie... ale miałbym siły jeszcze zatańczyć... :smiech3:

A jak jestem ospały z rana, to tylko to...

:smiech2:
Tylko chwalić :-)po obiedzie u mnie żaden obrót nie wchodzi w grę tak dla bezpieczeństwa mojego i innych ??
Nic się nie zmieniło, dalej jadę, jeszcze ok 3 godzin. Jadące ze mną opiekunki pracują na swoich Stellach od 2 i 3 lat. Jedna sporo starsza, druga mlodsza.
One są bardzo zadowolone, ale brak kilku godzin wolnego raz w tygodniu, tylko 2 godz pauzy w czasie której nie można wyjść? Jeśli tak będzie i u mnie, to zadowolona nie będę ?
A może nie pytały o nią, nie rozmawiały na ten temat z rodzinami podopiecznych? Już wiem, że nie pytały, bo przecież my pracujemy 24 na dobę,mamy i tak dużo niezagospodarowanego czasu, więc o co mi chodzi?.
Już się wyłączyłam, nie pytam, nie opowiadam . Za kilka godzin spotkam się z dziećmi podopiecznej, to wszystko się wyjaśni. Jak coś nie będzie pasić, to nie ucieknę, dam radę te 6 tygodni. Chyba że będzie bardzo źle, to wezmę nogi za pas ?
Jak dotąd, każda kolejna Stella była coraz lepsza więc z takim nastawieniem jadę :-)