Jak minął dzień 11

06 listopada 2021 13:50 / 4 osobom podoba się ten post
Luke

Parę obrotów i fertig :aniolki:

Czy można poczekać z tymi tańcami do 17 ej ?Niech się sadełko zawiąże?
06 listopada 2021 17:11 / 4 osobom podoba się ten post
Gusia29

Nic się nie zmieniło, dalej jadę, jeszcze ok 3 godzin. Jadące ze mną opiekunki pracują na swoich Stellach od 2 i 3 lat. Jedna sporo starsza, druga mlodsza. 
One są bardzo zadowolone, ale brak kilku godzin wolnego raz w tygodniu, tylko 2 godz pauzy w czasie której nie można wyjść? Jeśli tak będzie i u mnie, to zadowolona nie będę ?
A może nie pytały o nią, nie rozmawiały na ten temat z rodzinami podopiecznych? Już wiem, że nie pytały, bo przecież my pracujemy 24 na dobę,mamy i tak dużo niezagospodarowanego czasu, więc o co mi chodzi?. 
Już się wyłączyłam, nie pytam, nie opowiadam . Za kilka godzin spotkam się z dziećmi podopiecznej, to wszystko  się wyjaśni. Jak coś nie będzie pasić, to nie ucieknę, dam radę te 6 tygodni. Chyba że będzie bardzo źle, to wezmę nogi za pas ?
Jak dotąd, każda kolejna Stella była coraz lepsza więc z takim nastawieniem jadę :-)

Będzie dobrze..
06 listopada 2021 17:18 / 5 osobom podoba się ten post
25km.cuda natury..
06 listopada 2021 18:45 / 2 osobom podoba się ten post
Damessa

25km.cuda natury..

Tyle zrobiłaś? 
06 listopada 2021 19:15 / 3 osobom podoba się ten post
Luke

Tyle zrobiłaś? 

Tak....
06 listopada 2021 19:34 / 3 osobom podoba się ten post
Damessa

Tak....:jazda na rowerze:

Szacun ?
06 listopada 2021 19:54 / 3 osobom podoba się ten post
Gusia29

Szacun ?

No i pisz co z rodziną ustaliłaś?
Wolne, kasa na zakupy itp. itd?
06 listopada 2021 20:24 / 7 osobom podoba się ten post
Hej hej, witam wieczorkiem ?
Dojechałam, tylko wylądowałam  nie w tym miejscu  do którego miałam zlecenie. Tak, nie róbcie wielkich oczu i nie pytajcie jak to się stało. 
Nawet pisać mi się nie chce, jeszcze nie dociera do mnie, że takie rzeczy się zdarzają. Godzinę przed osiągnięciem celu, kierowca dostał telefon, że  stan babci do której jadę bardzo się pogorszył, właściwie to jej dni są policzone  i co ja na to,bo jak nie chcę, to dzieci oddadzą ja do Heimu,żeby tam odeszła.  No to ja, że nie jadę tam . 
To mają dla mnie alternatywę w pobliżu, miał ktoś tam przyjechać za tydzień, ale skoro już  jestem....  . Za parę minut telefon, że nieaktualne, dziadek wrócił ze szpitala naprawiony i syn mówi, że ojciec nie chce nawet słyszeć o opiekunce. Nie i koniec, sam da sobie radę. No to doopa zimna, myślę sobie, wracam do domu i tyle. Skończyło się tak, że wylądowałam u koordynatorki w domu. Nie nie, nie jako gość ,jako opiekunka jej męża. Właściwie to jako pomoc w opiece nad chorym  mężem-zaawansowana demencja i wiele innych "chorób towarzyszących ". Sporo pracy przy seniorze ,ale większością zajmuje się żona. Przygotować posiłek i podać, opiekunka i żona jedzą co chcą i kiedy chcą. Mam się czuć jak u siebie. Jest tutaj fajna bardzo babka, która przyjeżdża od dłuższego czasu i bardzo sobie tę pracę chwali, ale akurat dzisiaj pojechała na tydzień do domu. No to zostałam ja, a od 13-tego do innej babci, gdzieś w pobliżu. 
Wiecie co? Nie wiem jeszcze co zrobię. W przyszłym tygodniu mamy pojechać zapoznać się z tą babcią. Chcę zobaczyć czy chcę tam zostać. 
Ten tydzień dam radę, tym bardziej że żona pdp i koordynatorka w jednym, to naprawdę bardzo pozytywna i przyjazna osoba, mam czyściutki ,przestronny pokój i łóżko z pachnącą pościelą, i tak, na dzisiaj, po dwóch dniach w drodze to jest dla mnie najważniejsze . Zaraz idę pod prysznic i lulu. 
W nocy do pdp wstaje żona, a czasem już o 5-6- tej,przejmuje go opiekunka. 
Zdarzyły się komuś z Was takie pierepałki ?  
Mnie pierwszy raz, nie mogłam uwierzyć że to się dzieje naprawdę. Cóż, jak ze wszystkim w życiu, zawsze jest ten pierwszy raz 
I wiecie co jeszcze? Wcale się nie zdenerwowałam, to wszystko tak nierealne się wydaje, że aż śmieszne, że to prawda. Nerwy niczego nie zmienią, więc po co je sobie szarpać 
 
06 listopada 2021 20:25 / 3 osobom podoba się ten post
Malgi

No i pisz co z rodziną ustaliłaś?
Wolne, kasa na zakupy itp. itd?

Jak w poście powyżej 
06 listopada 2021 21:06 / 4 osobom podoba się ten post
Gusia29

Jak w poście powyżej :smiech3::smiech3::smiech3:

Coś mi się tu nie podobało, ale ok....  Trzymaj się... 
06 listopada 2021 21:08 / 3 osobom podoba się ten post
Gusia29

Jak w poście powyżej :smiech3::smiech3::smiech3:

To krótsze - to nie rozciągnie strony.
Nigdy taka sytuacja mi się nie zdażyła, ale może będzie ok?
Trzymam kciuki, aby wszystko się jakoś poukładało.
06 listopada 2021 21:09 / 5 osobom podoba się ten post
U mnie spokój, córka jedna była, jutro druga. Fajnie było... 3 grudnia przyjeżdża zmiennik, więc wszystko planowo. Pogoda dopisała, ale później się ochłodziło. Godzinny przejazd rowerem. 
06 listopada 2021 21:21 / 4 osobom podoba się ten post
Damessa

25km.cuda natury..

No kochana tylko pochwalić brawo 
06 listopada 2021 21:22 / 3 osobom podoba się ten post
Luke

Coś mi się tu nie podobało, ale ok.... :-) Trzymaj się... :aniolki:

I teraz dumaj czytelniku o co mu chodzi o ?
06 listopada 2021 21:26 / 3 osobom podoba się ten post
Gusia29

Hej hej, witam wieczorkiem ?
Dojechałam, tylko wylądowałam  nie w tym miejscu  do którego miałam zlecenie. Tak, nie róbcie wielkich oczu i nie pytajcie jak to się stało. 
Nawet pisać mi się nie chce, jeszcze nie dociera do mnie, że takie rzeczy się zdarzają. Godzinę przed osiągnięciem celu, kierowca dostał telefon, że  stan babci do której jadę bardzo się pogorszył, właściwie to jej dni są policzone  i co ja na to,bo jak nie chcę, to dzieci oddadzą ja do Heimu,żeby tam odeszła.  No to ja, że nie jadę tam . 
To mają dla mnie alternatywę w pobliżu, miał ktoś tam przyjechać za tydzień, ale skoro już  jestem....  . Za parę minut telefon, że nieaktualne, dziadek wrócił ze szpitala naprawiony i syn mówi, że ojciec nie chce nawet słyszeć o opiekunce. Nie i koniec, sam da sobie radę. No to doopa zimna, myślę sobie, wracam do domu i tyle. Skończyło się tak, że wylądowałam u koordynatorki w domu. Nie nie, nie jako gość ,jako opiekunka jej męża. Właściwie to jako pomoc w opiece nad chorym  mężem-zaawansowana demencja i wiele innych "chorób towarzyszących ". Sporo pracy przy seniorze ,ale większością zajmuje się żona. Przygotować posiłek i podać, opiekunka i żona jedzą co chcą i kiedy chcą. Mam się czuć jak u siebie. Jest tutaj fajna bardzo babka, która przyjeżdża od dłuższego czasu i bardzo sobie tę pracę chwali, ale akurat dzisiaj pojechała na tydzień do domu. No to zostałam ja, a od 13-tego do innej babci, gdzieś w pobliżu. 
Wiecie co? Nie wiem jeszcze co zrobię. W przyszłym tygodniu mamy pojechać zapoznać się z tą babcią. Chcę zobaczyć czy chcę tam zostać. 
Ten tydzień dam radę, tym bardziej że żona pdp i koordynatorka w jednym, to naprawdę bardzo pozytywna i przyjazna osoba, mam czyściutki ,przestronny pokój i łóżko z pachnącą pościelą, i tak, na dzisiaj, po dwóch dniach w drodze to jest dla mnie najważniejsze . Zaraz idę pod prysznic i lulu. 
W nocy do pdp wstaje żona, a czasem już o 5-6- tej,przejmuje go opiekunka. 
Zdarzyły się komuś z Was takie pierepałki ? :lol1: 
Mnie pierwszy raz, nie mogłam uwierzyć że to się dzieje naprawdę. Cóż, jak ze wszystkim w życiu, zawsze jest ten pierwszy raz :-)
I wiecie co jeszcze? Wcale się nie zdenerwowałam, to wszystko tak nierealne się wydaje, że aż śmieszne, że to prawda. Nerwy niczego nie zmienią, więc po co je sobie szarpać :oczko1:
 

Ale czad tak jeszcze nie miałam ...?