Gusiu, napisz jak leci :)
Dobrego dnia .
Gusiu, napisz jak leci :)
Gusia się 'dociera' ze współpracownicą 😉
Dzień dobry wszystkim ☀️
Udanego wtorku!
Nie wiem o czym wróbelki ćwierkają :-), ale trudno oczekiwać, że spotkają się osoby o tych samych upodobaniach. Jednak, gdy zaistnieje dobra wola i może parę czynników, to się dogadają .
Masz rację,potrzeba dobrej woli. Przyleciałam w piątek,na miejscu byłam po południu a rano senior miał wizytę u kardiologa i...wylądował w szpitalu w trybie pilnym. Nie chodzi o komplikacje związane z operacją jelita ,tylko o serce. Nadal jest w szpitalu. Nie jest dobrze,ale też nie beznadziejnie.
Miałam jeszcze dwa dni do rozpoczęcia pracy,miałam zostawić walizkę i pojechać do przyjaciół w Bonn. To,co zastałam na miejscu,załamało mnie. W domu pier...nik,w pralni góry prania,a na górze dwie opiekunki . Jedna warczy i "fuka",druga chowa się w swoim pokoju i boi nos wyściubić ."Rządząca" jedzie po nowej ile się da,nie bawi się w dobór słów. No i stara się już na starcie,przeciągnąć mnie na swoją stronę . O nie,to nie ze mną . Nie chciałam się mieszać,obserwowałam,niech się przez dwa dni dogadują ze sobą. Nie pojechałam nigdzie . Zostałam na miejscu. Starałam się ogarnąć chatę ,zanim zacznę swój turnus. Za friko. Tak,zdziwią się pewnie niektórzy ,ale zrobiłam to dla siebie. Kiedy wróci senior ze szpitala,będzie potrzebował intensywnej opieki,uwagi i pomocy. Nie dalabym rady doprowadzić domu do stanu,w jakim chciałabym pracować . Dwa dni robiłam swoje,gasiłam pożary, które co chwilę wybuchały. Pierwszy raz spotykam się z taką otwartą wrogością do nowej. W końcu nie wytrzymałam i wcisnęłam się między wódkę a zakąskę . Jak zobaczyłam,że nowa,mokra od potu,drugi raz prasuje te same kilkanaście koszul(!), nie na prośbę tylko z nakazu,bo są źle wyprasowane ,to nie przeszłam obok tego obojętnie . Był kwas i awantura,ale co mi tam.
Od poniedziałku pracujemy same. Dla "nocnej" to trudna sytuacja,seniora nie ma ,więc nie wie co ma robić. Poprosiłam,żeby mi po prostu pomagała . Ja gotuję,piorę,zajmuje się seniorką,a Ona ogarnia kuchnię,sprząta na bieżąco. "Ma oko" na seniorkę,kiedy ja wychodzę do szpitala czy na zakupy.Faktycznie dziewczyna wymaga prostych komunikatów ,zrób,proszę ,to,zrób tamto. Przyjechała do pracy nocnej,ciężko jest się Jej odnaleźć w nowej sytuacji. Ale od poniedziałku spokój,nie chowa się w swoim pokoju,nie łyka nospy czy czegoś tam innego. Tak jak napisałaś,trochę dobrej woli i wszystko można poukładać . Dzisiaj zabiorę Ją do seniora,który podobno od razu Ją zaakceptowal i polubił. Miesiąc szybko zleci ,damy radę przeżyć go wspólnie w dobrej atmosferze.
Masz rację,potrzeba dobrej woli. Przyleciałam w piątek,na miejscu byłam po południu a rano senior miał wizytę u kardiologa i...wylądował w szpitalu w trybie pilnym. Nie chodzi o komplikacje związane z operacją jelita ,tylko o serce. Nadal jest w szpitalu. Nie jest dobrze,ale też nie beznadziejnie.
Miałam jeszcze dwa dni do rozpoczęcia pracy,miałam zostawić walizkę i pojechać do przyjaciół w Bonn. To,co zastałam na miejscu,załamało mnie. W domu pier...nik,w pralni góry prania,a na górze dwie opiekunki . Jedna warczy i "fuka",druga chowa się w swoim pokoju i boi nos wyściubić ."Rządząca" jedzie po nowej ile się da,nie bawi się w dobór słów. No i stara się już na starcie,przeciągnąć mnie na swoją stronę . O nie,to nie ze mną . Nie chciałam się mieszać,obserwowałam,niech się przez dwa dni dogadują ze sobą. Nie pojechałam nigdzie . Zostałam na miejscu. Starałam się ogarnąć chatę ,zanim zacznę swój turnus. Za friko. Tak,zdziwią się pewnie niektórzy ,ale zrobiłam to dla siebie. Kiedy wróci senior ze szpitala,będzie potrzebował intensywnej opieki,uwagi i pomocy. Nie dalabym rady doprowadzić domu do stanu,w jakim chciałabym pracować . Dwa dni robiłam swoje,gasiłam pożary, które co chwilę wybuchały. Pierwszy raz spotykam się z taką otwartą wrogością do nowej. W końcu nie wytrzymałam i wcisnęłam się między wódkę a zakąskę . Jak zobaczyłam,że nowa,mokra od potu,drugi raz prasuje te same kilkanaście koszul(!), nie na prośbę tylko z nakazu,bo są źle wyprasowane ,to nie przeszłam obok tego obojętnie . Był kwas i awantura,ale co mi tam.
Od poniedziałku pracujemy same. Dla "nocnej" to trudna sytuacja,seniora nie ma ,więc nie wie co ma robić. Poprosiłam,żeby mi po prostu pomagała . Ja gotuję,piorę,zajmuje się seniorką,a Ona ogarnia kuchnię,sprząta na bieżąco. "Ma oko" na seniorkę,kiedy ja wychodzę do szpitala czy na zakupy.Faktycznie dziewczyna wymaga prostych komunikatów ,zrób,proszę ,to,zrób tamto. Przyjechała do pracy nocnej,ciężko jest się Jej odnaleźć w nowej sytuacji. Ale od poniedziałku spokój,nie chowa się w swoim pokoju,nie łyka nospy czy czegoś tam innego. Tak jak napisałaś,trochę dobrej woli i wszystko można poukładać . Dzisiaj zabiorę Ją do seniora,który podobno od razu Ją zaakceptowal i polubił. Miesiąc szybko zleci ,damy radę przeżyć go wspólnie w dobrej atmosferze.
Cytuję choć to długaśne . Chwała Ci Gusiu , że nie nakablowalas na tą niby stała opiekunkę . To biedna kobieta , moze to jej jedyna okazja porządzić .
Ja lubię przycisnąć gaz w aucie , a że auto osiąga prędkość w sekundy , to dusiłam . Pewnego razu zatrzymała mnie policjantka i po otwarciu okna w aucie usłyszałam . 900 zł mandatu i 10 ptow karnych .
Po rozmowie pouczyła mnie i odstąpiła od nałożenia kary .Od tej pory jeżdżę zgodnie z prędkością jaka wskazują znaki .Nie wiem czy to nie był dla mnie gorszy wstyd niż zapłacenie mandatu
Nie wszystko załatwia się karami i kablowaniem .
Choć wątpię w przypadku niby stałej, zostawila syf to jest. syfiara. i taka zostanie
Zgadza się,to kobieta która nie ma własnej rodziny,tzn męża,dzieci itd. Żyje życiem innych. Miała trudne dzieciństwo,wychowywała ją babcia o "wrednym" charakterze. Sama o sobie mówi,że jest mściwa i pamiętliwa. Ok,współczuję . Ale to nie znaczy,że może sobie pozwalać na nieszanowanie innych,wykorzystywanie swojej pozycji ( jest tutaj dość długo więc wszystko wie i robi najlepiej)czy używanie wulgarnych słów do osoby,z którą ma współpracować . W stosunku do mnie też próbowała,ale nie wyszło :oczko:. Próbuję więc intryg. Podobno oprócz gotowania nic tutaj nie robię ,wydaje za dużo pieniędzy na jedzenie itd,itp. Zrobiłam wielkie oczy,ale korzystając z obecności syna,chciałam to skonfrontować. Nie zgodziła się,więc sama z nim porozmawiałam i poprosiłam ,aby uwagi co do mojej pracy kierował do mnie a nie do osób trzecich. Budżet mamy taki sam i mi wystarcza.Wiem,że wykonuję tutaj dobrą robotę,seniorzy są bardzo zadowoleni . Ja też ze swojej pracy jestem zadowolona. Okazało się,że to totalna bzdura,jest wręcz odwrotnie. Może to nieporozumienie ,bo K. Była podczas rodzinnej rozmowy,kiedy to senior i syn,który 3 razy w tygodniu je z nami obiady,powiedzieli że już się cieszą na smaczne jedzonko. I jeśli potrzebuję więcej pieniędzy,to też nie problem bo wiedzą,że świeże produkty kosztują więcej niż mrożone gotowce.
To na prośbę seniora przyjechałam tym razem ,chociaż wiedział ,że mogę tylko na miesiąc . A od "szefowej" dowiedziałam się,że jestem za droga,ze względu na częste koszty podróży . Nie z jej kieszeni,nie komentowałam więc bo szkoda śliny na próżne gadki.
Nigdy nie skarżę,po co? Koordynatorka czy ktoś inny nie przyjedzie i roboty za mnie nie zrobi. A chyba powinnam,bo "stała" fotografuję każdą plamkę po kubku z kawą i inne pierdoły. Zbiera dowody:smiech3:
Dziewczyna od nocek jest z innej firmy,tutaj na miejscu,pracuje na niemieckim ubezpieczeniu czy jakoś tak. Nie jestem zainteresowana,więc nie dopytuję .
Masz rację,potrzeba dobrej woli. Przyleciałam w piątek,na miejscu byłam po południu a rano senior miał wizytę u kardiologa i...wylądował w szpitalu w trybie pilnym. Nie chodzi o komplikacje związane z operacją jelita ,tylko o serce. Nadal jest w szpitalu. Nie jest dobrze,ale też nie beznadziejnie.
Miałam jeszcze dwa dni do rozpoczęcia pracy,miałam zostawić walizkę i pojechać do przyjaciół w Bonn. To,co zastałam na miejscu,załamało mnie. W domu pier...nik,w pralni góry prania,a na górze dwie opiekunki . Jedna warczy i "fuka",druga chowa się w swoim pokoju i boi nos wyściubić ."Rządząca" jedzie po nowej ile się da,nie bawi się w dobór słów. No i stara się już na starcie,przeciągnąć mnie na swoją stronę . O nie,to nie ze mną . Nie chciałam się mieszać,obserwowałam,niech się przez dwa dni dogadują ze sobą. Nie pojechałam nigdzie . Zostałam na miejscu. Starałam się ogarnąć chatę ,zanim zacznę swój turnus. Za friko. Tak,zdziwią się pewnie niektórzy ,ale zrobiłam to dla siebie. Kiedy wróci senior ze szpitala,będzie potrzebował intensywnej opieki,uwagi i pomocy. Nie dalabym rady doprowadzić domu do stanu,w jakim chciałabym pracować . Dwa dni robiłam swoje,gasiłam pożary, które co chwilę wybuchały. Pierwszy raz spotykam się z taką otwartą wrogością do nowej. W końcu nie wytrzymałam i wcisnęłam się między wódkę a zakąskę . Jak zobaczyłam,że nowa,mokra od potu,drugi raz prasuje te same kilkanaście koszul(!), nie na prośbę tylko z nakazu,bo są źle wyprasowane ,to nie przeszłam obok tego obojętnie . Był kwas i awantura,ale co mi tam.
Od poniedziałku pracujemy same. Dla "nocnej" to trudna sytuacja,seniora nie ma ,więc nie wie co ma robić. Poprosiłam,żeby mi po prostu pomagała . Ja gotuję,piorę,zajmuje się seniorką,a Ona ogarnia kuchnię,sprząta na bieżąco. "Ma oko" na seniorkę,kiedy ja wychodzę do szpitala czy na zakupy.Faktycznie dziewczyna wymaga prostych komunikatów ,zrób,proszę ,to,zrób tamto. Przyjechała do pracy nocnej,ciężko jest się Jej odnaleźć w nowej sytuacji. Ale od poniedziałku spokój,nie chowa się w swoim pokoju,nie łyka nospy czy czegoś tam innego. Tak jak napisałaś,trochę dobrej woli i wszystko można poukładać . Dzisiaj zabiorę Ją do seniora,który podobno od razu Ją zaakceptowal i polubił. Miesiąc szybko zleci ,damy radę przeżyć go wspólnie w dobrej atmosferze.
Zgadza się,to kobieta która nie ma własnej rodziny,tzn męża,dzieci itd. Żyje życiem innych. Miała trudne dzieciństwo,wychowywała ją babcia o "wrednym" charakterze. Sama o sobie mówi,że jest mściwa i pamiętliwa. Ok,współczuję . Ale to nie znaczy,że może sobie pozwalać na nieszanowanie innych,wykorzystywanie swojej pozycji ( jest tutaj dość długo więc wszystko wie i robi najlepiej)czy używanie wulgarnych słów do osoby,z którą ma współpracować . W stosunku do mnie też próbowała,ale nie wyszło :oczko:. Próbuję więc intryg. Podobno oprócz gotowania nic tutaj nie robię ,wydaje za dużo pieniędzy na jedzenie itd,itp. Zrobiłam wielkie oczy,ale korzystając z obecności syna,chciałam to skonfrontować. Nie zgodziła się,więc sama z nim porozmawiałam i poprosiłam ,aby uwagi co do mojej pracy kierował do mnie a nie do osób trzecich. Budżet mamy taki sam i mi wystarcza.Wiem,że wykonuję tutaj dobrą robotę,seniorzy są bardzo zadowoleni . Ja też ze swojej pracy jestem zadowolona. Okazało się,że to totalna bzdura,jest wręcz odwrotnie. Może to nieporozumienie ,bo K. Była podczas rodzinnej rozmowy,kiedy to senior i syn,który 3 razy w tygodniu je z nami obiady,powiedzieli że już się cieszą na smaczne jedzonko. I jeśli potrzebuję więcej pieniędzy,to też nie problem bo wiedzą,że świeże produkty kosztują więcej niż mrożone gotowce.
To na prośbę seniora przyjechałam tym razem ,chociaż wiedział ,że mogę tylko na miesiąc . A od "szefowej" dowiedziałam się,że jestem za droga,ze względu na częste koszty podróży . Nie z jej kieszeni,nie komentowałam więc bo szkoda śliny na próżne gadki.
Nigdy nie skarżę,po co? Koordynatorka czy ktoś inny nie przyjedzie i roboty za mnie nie zrobi. A chyba powinnam,bo "stała" fotografuję każdą plamkę po kubku z kawą i inne pierdoły. Zbiera dowody:smiech3:
Dziewczyna od nocek jest z innej firmy,tutaj na miejscu,pracuje na niemieckim ubezpieczeniu czy jakoś tak. Nie jestem zainteresowana,więc nie dopytuję .