Powitajki przy kawie 81

02 czerwca 2026 10:35 / 3 osobom podoba się ten post
Dzień dobry  jadę po truskawki , trzeba korzystać z owoców sezonowych . Dżemu ani kompotu z truskawek nie lubię .Kupię 1 kg i sama zjem ,a jutro kupię znów .
Dobrego dnia .
02 czerwca 2026 11:38 / 2 osobom podoba się ten post
tina 100%

Gusiu, napisz jak leci :)

Gusia się 'dociera' ze współpracownicą 😉
 
Dzień dobry wszystkim ☀️
Udanego wtorku! 
02 czerwca 2026 18:56 / 2 osobom podoba się ten post
Agat

Gusia się 'dociera' ze współpracownicą 😉
 
Dzień dobry wszystkim ☀️
Udanego wtorku! 

Nie wiem o czym wróbelki ćwierkają , ale trudno oczekiwać, że spotkają się osoby o tych samych upodobaniach. Jednak, gdy zaistnieje dobra wola i może parę czynników, to się dogadają .
03 czerwca 2026 14:04 / 2 osobom podoba się ten post
Dzień dobry , byłam po truskawki dzisiaj są jeszcze słodkie; . U na pada ciepły deszczyk tak powinno być w maju . Pogoda jak kobieta kapryśna i zmienna 
Zajadam truskawki i patrzę za okno ,deszcz odmienił ogród 
Dobrego dnia 
 
04 czerwca 2026 09:45 / 2 osobom podoba się ten post
tina 100%

Nie wiem o czym wróbelki ćwierkają :-), ale trudno oczekiwać, że spotkają się osoby o tych samych upodobaniach. Jednak, gdy zaistnieje dobra wola i może parę czynników, to się dogadają .

Masz rację,potrzeba dobrej woli. Przyleciałam w piątek,na miejscu byłam po południu a rano senior miał wizytę u kardiologa i...wylądował w szpitalu w trybie pilnym. Nie chodzi o komplikacje związane z operacją jelita ,tylko o serce. Nadal jest w szpitalu. Nie jest dobrze,ale też nie beznadziejnie. 
Miałam jeszcze dwa dni do rozpoczęcia pracy,miałam zostawić walizkę i pojechać do przyjaciół w Bonn. To,co zastałam na miejscu,załamało mnie. W domu pier...nik,w pralni góry prania,a na górze dwie opiekunki . Jedna warczy i "fuka",druga chowa się w swoim pokoju i boi nos wyściubić ."Rządząca" jedzie po nowej ile się da,nie bawi się w dobór słów. No i stara się już na starcie,przeciągnąć mnie na swoją stronę . O nie,to nie ze mną . Nie chciałam się mieszać,obserwowałam,niech się przez dwa dni dogadują ze sobą. Nie pojechałam nigdzie . Zostałam na miejscu. Starałam się ogarnąć chatę ,zanim zacznę swój turnus. Za friko. Tak,zdziwią się pewnie niektórzy ,ale zrobiłam to dla siebie. Kiedy wróci senior ze szpitala,będzie potrzebował intensywnej opieki,uwagi i pomocy. Nie dalabym rady doprowadzić domu do stanu,w jakim chciałabym pracować . Dwa dni robiłam swoje,gasiłam pożary, które co chwilę wybuchały. Pierwszy raz spotykam się z taką otwartą wrogością do nowej. W końcu nie wytrzymałam i wcisnęłam się między wódkę a zakąskę . Jak zobaczyłam,że nowa,mokra od potu,drugi raz prasuje te same kilkanaście koszul(!), nie na prośbę tylko z nakazu,bo są źle wyprasowane ,to nie przeszłam obok tego obojętnie . Był kwas i awantura,ale co mi tam. 
Od poniedziałku pracujemy same. Dla "nocnej" to trudna sytuacja,seniora nie ma ,więc nie wie co ma robić. Poprosiłam,żeby mi po prostu pomagała . Ja gotuję,piorę,zajmuje się seniorką,a Ona ogarnia kuchnię,sprząta na bieżąco. "Ma oko" na seniorkę,kiedy ja wychodzę do szpitala czy na zakupy.Faktycznie dziewczyna wymaga prostych komunikatów ,zrób,proszę ,to,zrób tamto. Przyjechała do pracy nocnej,ciężko jest się Jej odnaleźć w nowej sytuacji. Ale od poniedziałku spokój,nie chowa się w swoim pokoju,nie łyka nospy czy czegoś tam innego. Tak jak napisałaś,trochę dobrej woli i wszystko można poukładać . Dzisiaj zabiorę Ją do seniora,który podobno od razu Ją  zaakceptowal i polubił. Miesiąc szybko zleci ,damy radę przeżyć go wspólnie w dobrej atmosferze.
04 czerwca 2026 09:46 / 1 osobie podoba się ten post
Dzień dobry wszystkim . Spokojnego,pogodnego,świątecznego czwartku życzę 
04 czerwca 2026 09:55 / 3 osobom podoba się ten post
Dzień dobry, miłego dnia 🙂
04 czerwca 2026 10:09 / 1 osobie podoba się ten post
Gusia29

Masz rację,potrzeba dobrej woli. Przyleciałam w piątek,na miejscu byłam po południu a rano senior miał wizytę u kardiologa i...wylądował w szpitalu w trybie pilnym. Nie chodzi o komplikacje związane z operacją jelita ,tylko o serce. Nadal jest w szpitalu. Nie jest dobrze,ale też nie beznadziejnie. 
Miałam jeszcze dwa dni do rozpoczęcia pracy,miałam zostawić walizkę i pojechać do przyjaciół w Bonn. To,co zastałam na miejscu,załamało mnie. W domu pier...nik,w pralni góry prania,a na górze dwie opiekunki . Jedna warczy i "fuka",druga chowa się w swoim pokoju i boi nos wyściubić ."Rządząca" jedzie po nowej ile się da,nie bawi się w dobór słów. No i stara się już na starcie,przeciągnąć mnie na swoją stronę . O nie,to nie ze mną . Nie chciałam się mieszać,obserwowałam,niech się przez dwa dni dogadują ze sobą. Nie pojechałam nigdzie . Zostałam na miejscu. Starałam się ogarnąć chatę ,zanim zacznę swój turnus. Za friko. Tak,zdziwią się pewnie niektórzy ,ale zrobiłam to dla siebie. Kiedy wróci senior ze szpitala,będzie potrzebował intensywnej opieki,uwagi i pomocy. Nie dalabym rady doprowadzić domu do stanu,w jakim chciałabym pracować . Dwa dni robiłam swoje,gasiłam pożary, które co chwilę wybuchały. Pierwszy raz spotykam się z taką otwartą wrogością do nowej. W końcu nie wytrzymałam i wcisnęłam się między wódkę a zakąskę . Jak zobaczyłam,że nowa,mokra od potu,drugi raz prasuje te same kilkanaście koszul(!), nie na prośbę tylko z nakazu,bo są źle wyprasowane ,to nie przeszłam obok tego obojętnie . Był kwas i awantura,ale co mi tam. 
Od poniedziałku pracujemy same. Dla "nocnej" to trudna sytuacja,seniora nie ma ,więc nie wie co ma robić. Poprosiłam,żeby mi po prostu pomagała . Ja gotuję,piorę,zajmuje się seniorką,a Ona ogarnia kuchnię,sprząta na bieżąco. "Ma oko" na seniorkę,kiedy ja wychodzę do szpitala czy na zakupy.Faktycznie dziewczyna wymaga prostych komunikatów ,zrób,proszę ,to,zrób tamto. Przyjechała do pracy nocnej,ciężko jest się Jej odnaleźć w nowej sytuacji. Ale od poniedziałku spokój,nie chowa się w swoim pokoju,nie łyka nospy czy czegoś tam innego. Tak jak napisałaś,trochę dobrej woli i wszystko można poukładać . Dzisiaj zabiorę Ją do seniora,który podobno od razu Ją  zaakceptowal i polubił. Miesiąc szybko zleci ,damy radę przeżyć go wspólnie w dobrej atmosferze.

Po tym opisie jak tam jest moja koordynatorka byłaby od razu poinformowana a stosunek " stałej" opiekunki do Was od razu by mi kazał podziękować za współpracę . Byłby to ostatni turnus w tej rodzinie i szczerze wyjawnilabym dlaczego tu nie wrócę. 
 
To jest tylko moje zdanie i tyle. 
04 czerwca 2026 10:14 / 2 osobom podoba się ten post
Dzień dobry drzwi szeroko otwarte ,pachnie maciejka i coś gorzkiego .Po niewyspanej nocy , powinnam szukać introza na tarasie , jednak lenistwo zwyciężyło . Niech sobie gra najwyżej wieczorem  zabiorę mu skrzypce.
Boże ciało , to wielkie święto . Dlatego też nie podejmuje radykalnych kroków . Dam szansę i poświęcę jeszcze jedna noc 
Dobrego dnia 
04 czerwca 2026 10:40 / 2 osobom podoba się ten post
Gusia29

Masz rację,potrzeba dobrej woli. Przyleciałam w piątek,na miejscu byłam po południu a rano senior miał wizytę u kardiologa i...wylądował w szpitalu w trybie pilnym. Nie chodzi o komplikacje związane z operacją jelita ,tylko o serce. Nadal jest w szpitalu. Nie jest dobrze,ale też nie beznadziejnie. 
Miałam jeszcze dwa dni do rozpoczęcia pracy,miałam zostawić walizkę i pojechać do przyjaciół w Bonn. To,co zastałam na miejscu,załamało mnie. W domu pier...nik,w pralni góry prania,a na górze dwie opiekunki . Jedna warczy i "fuka",druga chowa się w swoim pokoju i boi nos wyściubić ."Rządząca" jedzie po nowej ile się da,nie bawi się w dobór słów. No i stara się już na starcie,przeciągnąć mnie na swoją stronę . O nie,to nie ze mną . Nie chciałam się mieszać,obserwowałam,niech się przez dwa dni dogadują ze sobą. Nie pojechałam nigdzie . Zostałam na miejscu. Starałam się ogarnąć chatę ,zanim zacznę swój turnus. Za friko. Tak,zdziwią się pewnie niektórzy ,ale zrobiłam to dla siebie. Kiedy wróci senior ze szpitala,będzie potrzebował intensywnej opieki,uwagi i pomocy. Nie dalabym rady doprowadzić domu do stanu,w jakim chciałabym pracować . Dwa dni robiłam swoje,gasiłam pożary, które co chwilę wybuchały. Pierwszy raz spotykam się z taką otwartą wrogością do nowej. W końcu nie wytrzymałam i wcisnęłam się między wódkę a zakąskę . Jak zobaczyłam,że nowa,mokra od potu,drugi raz prasuje te same kilkanaście koszul(!), nie na prośbę tylko z nakazu,bo są źle wyprasowane ,to nie przeszłam obok tego obojętnie . Był kwas i awantura,ale co mi tam. 
Od poniedziałku pracujemy same. Dla "nocnej" to trudna sytuacja,seniora nie ma ,więc nie wie co ma robić. Poprosiłam,żeby mi po prostu pomagała . Ja gotuję,piorę,zajmuje się seniorką,a Ona ogarnia kuchnię,sprząta na bieżąco. "Ma oko" na seniorkę,kiedy ja wychodzę do szpitala czy na zakupy.Faktycznie dziewczyna wymaga prostych komunikatów ,zrób,proszę ,to,zrób tamto. Przyjechała do pracy nocnej,ciężko jest się Jej odnaleźć w nowej sytuacji. Ale od poniedziałku spokój,nie chowa się w swoim pokoju,nie łyka nospy czy czegoś tam innego. Tak jak napisałaś,trochę dobrej woli i wszystko można poukładać . Dzisiaj zabiorę Ją do seniora,który podobno od razu Ją  zaakceptowal i polubił. Miesiąc szybko zleci ,damy radę przeżyć go wspólnie w dobrej atmosferze.

Cytuję choć to długaśne . Chwała Ci Gusiu , że nie nakablowalas na tą niby stała opiekunkę . To biedna kobieta , moze to jej  jedyna okazja porządzić  . 
 
Ja lubię przycisnąć gaz w aucie , a że auto osiąga prędkość w sekundy , to dusiłam . Pewnego razu zatrzymała mnie policjantka i po otwarciu okna w aucie usłyszałam . 900 zł mandatu i  10 ptow karnych . 
Po rozmowie pouczyła mnie i odstąpiła od nałożenia kary .Od tej pory jeżdżę zgodnie z prędkością jaka wskazują znaki .Nie wiem czy to nie był dla mnie gorszy wstyd niż zapłacenie mandatu 
Nie wszystko załatwia się karami i kablowaniem .
Choć wątpię w przypadku niby stałej,  zostawila syf to jest. syfiara. i taka zostanie 
 
04 czerwca 2026 12:13 / 2 osobom podoba się ten post
Mleczko

Cytuję choć to długaśne . Chwała Ci Gusiu , że nie nakablowalas na tą niby stała opiekunkę . To biedna kobieta , moze to jej  jedyna okazja porządzić  . 
 
Ja lubię przycisnąć gaz w aucie , a że auto osiąga prędkość w sekundy , to dusiłam . Pewnego razu zatrzymała mnie policjantka i po otwarciu okna w aucie usłyszałam . 900 zł mandatu i  10 ptow karnych . 
Po rozmowie pouczyła mnie i odstąpiła od nałożenia kary .Od tej pory jeżdżę zgodnie z prędkością jaka wskazują znaki .Nie wiem czy to nie był dla mnie gorszy wstyd niż zapłacenie mandatu 
Nie wszystko załatwia się karami i kablowaniem .
Choć wątpię w przypadku niby stałej,  zostawila syf to jest. syfiara. i taka zostanie 
 

Zgadza się,to kobieta która nie ma własnej rodziny,tzn męża,dzieci itd. Żyje życiem innych. Miała trudne dzieciństwo,wychowywała ją babcia o "wrednym" charakterze. Sama o sobie mówi,że jest mściwa i pamiętliwa. Ok,współczuję . Ale to nie znaczy,że może sobie pozwalać na nieszanowanie innych,wykorzystywanie swojej pozycji ( jest tutaj dość długo więc wszystko wie i robi najlepiej)czy używanie wulgarnych słów do osoby,z którą ma współpracować . W stosunku do mnie też próbowała,ale nie wyszło . Próbuję więc intryg. Podobno oprócz gotowania nic tutaj nie robię ,wydaje za dużo pieniędzy na jedzenie itd,itp. Zrobiłam wielkie oczy,ale korzystając z obecności syna,chciałam to skonfrontować. Nie zgodziła się,więc sama z nim porozmawiałam i poprosiłam ,aby uwagi co do mojej pracy kierował do mnie a nie do osób trzecich. Budżet mamy taki sam i mi wystarcza.Wiem,że wykonuję tutaj dobrą robotę,seniorzy są bardzo zadowoleni . Ja też ze swojej pracy jestem zadowolona. Okazało się,że to totalna bzdura,jest wręcz odwrotnie. Może to nieporozumienie ,bo K. Była podczas rodzinnej rozmowy,kiedy to senior i syn,który 3 razy w tygodniu je z nami obiady,powiedzieli że już się cieszą na smaczne jedzonko. I jeśli potrzebuję więcej pieniędzy,to też nie problem bo wiedzą,że świeże produkty kosztują więcej niż mrożone gotowce.
To na prośbę seniora przyjechałam tym razem ,chociaż wiedział ,że mogę tylko na miesiąc . A od "szefowej" dowiedziałam się,że jestem za droga,ze względu na częste koszty podróży . Nie z jej kieszeni,nie komentowałam więc bo szkoda śliny na próżne gadki.
Nigdy nie skarżę,po co? Koordynatorka czy ktoś inny nie przyjedzie i roboty za mnie nie zrobi. A chyba powinnam,bo "stała" fotografuję każdą plamkę po kubku z kawą i inne pierdoły. Zbiera dowody
Dziewczyna od nocek jest z innej firmy,tutaj na miejscu,pracuje na niemieckim ubezpieczeniu czy jakoś tak. Nie jestem zainteresowana,więc nie dopytuję . 
04 czerwca 2026 12:24 / 1 osobie podoba się ten post
Gusia29

Zgadza się,to kobieta która nie ma własnej rodziny,tzn męża,dzieci itd. Żyje życiem innych. Miała trudne dzieciństwo,wychowywała ją babcia o "wrednym" charakterze. Sama o sobie mówi,że jest mściwa i pamiętliwa. Ok,współczuję . Ale to nie znaczy,że może sobie pozwalać na nieszanowanie innych,wykorzystywanie swojej pozycji ( jest tutaj dość długo więc wszystko wie i robi najlepiej)czy używanie wulgarnych słów do osoby,z którą ma współpracować . W stosunku do mnie też próbowała,ale nie wyszło :oczko:. Próbuję więc intryg. Podobno oprócz gotowania nic tutaj nie robię ,wydaje za dużo pieniędzy na jedzenie itd,itp. Zrobiłam wielkie oczy,ale korzystając z obecności syna,chciałam to skonfrontować. Nie zgodziła się,więc sama z nim porozmawiałam i poprosiłam ,aby uwagi co do mojej pracy kierował do mnie a nie do osób trzecich. Budżet mamy taki sam i mi wystarcza.Wiem,że wykonuję tutaj dobrą robotę,seniorzy są bardzo zadowoleni . Ja też ze swojej pracy jestem zadowolona. Okazało się,że to totalna bzdura,jest wręcz odwrotnie. Może to nieporozumienie ,bo K. Była podczas rodzinnej rozmowy,kiedy to senior i syn,który 3 razy w tygodniu je z nami obiady,powiedzieli że już się cieszą na smaczne jedzonko. I jeśli potrzebuję więcej pieniędzy,to też nie problem bo wiedzą,że świeże produkty kosztują więcej niż mrożone gotowce.
To na prośbę seniora przyjechałam tym razem ,chociaż wiedział ,że mogę tylko na miesiąc . A od "szefowej" dowiedziałam się,że jestem za droga,ze względu na częste koszty podróży . Nie z jej kieszeni,nie komentowałam więc bo szkoda śliny na próżne gadki.
Nigdy nie skarżę,po co? Koordynatorka czy ktoś inny nie przyjedzie i roboty za mnie nie zrobi. A chyba powinnam,bo "stała" fotografuję każdą plamkę po kubku z kawą i inne pierdoły. Zbiera dowody:smiech3:
Dziewczyna od nocek jest z innej firmy,tutaj na miejscu,pracuje na niemieckim ubezpieczeniu czy jakoś tak. Nie jestem zainteresowana,więc nie dopytuję . 

Może tak " stała" się zachowuje bo czuję że jej się stołek pod tyłkiem pali i czas na zmiany. Idiotka jakaś. Dlatego ja nie pisze się nigdy na pracę z tzw stałymi. Robię swoje i jadę. Tu jestem 2 raz. Irena była po mnie. Nie było po jej myśli a teraz wiele rzeczy nie jest po mojej myśli ale robię swoje mam w nosie i nie zwracam uwagi na jej uwagi.  Ona ma tu być na 21 lipca bo od 1-21 lipca  seniorka jedzie na reha a ja wyjeżdżam 2 raniutko. Ja już tu nie wrócę bo mnie starczy 2x . Przejadło mi się już tu. Niech sobie wraca Irena i pracuje po swojemu. Ja muszę w lipcu teochę odpocząć , zająć się sobą, swoim i męża zdrowiem a później się zobaczy co dalej. Póki co jeszcze 4 tygodnie i jadę na urlop. 
04 czerwca 2026 14:00 / 2 osobom podoba się ten post
Dzień dobry dobrzy ludzie :) Mleczko ma truskawki, mam i ja 
04 czerwca 2026 14:02 / 1 osobie podoba się ten post
Gusia29

Masz rację,potrzeba dobrej woli. Przyleciałam w piątek,na miejscu byłam po południu a rano senior miał wizytę u kardiologa i...wylądował w szpitalu w trybie pilnym. Nie chodzi o komplikacje związane z operacją jelita ,tylko o serce. Nadal jest w szpitalu. Nie jest dobrze,ale też nie beznadziejnie. 
Miałam jeszcze dwa dni do rozpoczęcia pracy,miałam zostawić walizkę i pojechać do przyjaciół w Bonn. To,co zastałam na miejscu,załamało mnie. W domu pier...nik,w pralni góry prania,a na górze dwie opiekunki . Jedna warczy i "fuka",druga chowa się w swoim pokoju i boi nos wyściubić ."Rządząca" jedzie po nowej ile się da,nie bawi się w dobór słów. No i stara się już na starcie,przeciągnąć mnie na swoją stronę . O nie,to nie ze mną . Nie chciałam się mieszać,obserwowałam,niech się przez dwa dni dogadują ze sobą. Nie pojechałam nigdzie . Zostałam na miejscu. Starałam się ogarnąć chatę ,zanim zacznę swój turnus. Za friko. Tak,zdziwią się pewnie niektórzy ,ale zrobiłam to dla siebie. Kiedy wróci senior ze szpitala,będzie potrzebował intensywnej opieki,uwagi i pomocy. Nie dalabym rady doprowadzić domu do stanu,w jakim chciałabym pracować . Dwa dni robiłam swoje,gasiłam pożary, które co chwilę wybuchały. Pierwszy raz spotykam się z taką otwartą wrogością do nowej. W końcu nie wytrzymałam i wcisnęłam się między wódkę a zakąskę . Jak zobaczyłam,że nowa,mokra od potu,drugi raz prasuje te same kilkanaście koszul(!), nie na prośbę tylko z nakazu,bo są źle wyprasowane ,to nie przeszłam obok tego obojętnie . Był kwas i awantura,ale co mi tam. 
Od poniedziałku pracujemy same. Dla "nocnej" to trudna sytuacja,seniora nie ma ,więc nie wie co ma robić. Poprosiłam,żeby mi po prostu pomagała . Ja gotuję,piorę,zajmuje się seniorką,a Ona ogarnia kuchnię,sprząta na bieżąco. "Ma oko" na seniorkę,kiedy ja wychodzę do szpitala czy na zakupy.Faktycznie dziewczyna wymaga prostych komunikatów ,zrób,proszę ,to,zrób tamto. Przyjechała do pracy nocnej,ciężko jest się Jej odnaleźć w nowej sytuacji. Ale od poniedziałku spokój,nie chowa się w swoim pokoju,nie łyka nospy czy czegoś tam innego. Tak jak napisałaś,trochę dobrej woli i wszystko można poukładać . Dzisiaj zabiorę Ją do seniora,który podobno od razu Ją  zaakceptowal i polubił. Miesiąc szybko zleci ,damy radę przeżyć go wspólnie w dobrej atmosferze.

Czyli przekazała co wiedziała i jak umiała. Niezły magiel , tylko szkoda nerwów i tej nowej i twoich. 
04 czerwca 2026 14:05 / 2 osobom podoba się ten post
Gusia29

Zgadza się,to kobieta która nie ma własnej rodziny,tzn męża,dzieci itd. Żyje życiem innych. Miała trudne dzieciństwo,wychowywała ją babcia o "wrednym" charakterze. Sama o sobie mówi,że jest mściwa i pamiętliwa. Ok,współczuję . Ale to nie znaczy,że może sobie pozwalać na nieszanowanie innych,wykorzystywanie swojej pozycji ( jest tutaj dość długo więc wszystko wie i robi najlepiej)czy używanie wulgarnych słów do osoby,z którą ma współpracować . W stosunku do mnie też próbowała,ale nie wyszło :oczko:. Próbuję więc intryg. Podobno oprócz gotowania nic tutaj nie robię ,wydaje za dużo pieniędzy na jedzenie itd,itp. Zrobiłam wielkie oczy,ale korzystając z obecności syna,chciałam to skonfrontować. Nie zgodziła się,więc sama z nim porozmawiałam i poprosiłam ,aby uwagi co do mojej pracy kierował do mnie a nie do osób trzecich. Budżet mamy taki sam i mi wystarcza.Wiem,że wykonuję tutaj dobrą robotę,seniorzy są bardzo zadowoleni . Ja też ze swojej pracy jestem zadowolona. Okazało się,że to totalna bzdura,jest wręcz odwrotnie. Może to nieporozumienie ,bo K. Była podczas rodzinnej rozmowy,kiedy to senior i syn,który 3 razy w tygodniu je z nami obiady,powiedzieli że już się cieszą na smaczne jedzonko. I jeśli potrzebuję więcej pieniędzy,to też nie problem bo wiedzą,że świeże produkty kosztują więcej niż mrożone gotowce.
To na prośbę seniora przyjechałam tym razem ,chociaż wiedział ,że mogę tylko na miesiąc . A od "szefowej" dowiedziałam się,że jestem za droga,ze względu na częste koszty podróży . Nie z jej kieszeni,nie komentowałam więc bo szkoda śliny na próżne gadki.
Nigdy nie skarżę,po co? Koordynatorka czy ktoś inny nie przyjedzie i roboty za mnie nie zrobi. A chyba powinnam,bo "stała" fotografuję każdą plamkę po kubku z kawą i inne pierdoły. Zbiera dowody:smiech3:
Dziewczyna od nocek jest z innej firmy,tutaj na miejscu,pracuje na niemieckim ubezpieczeniu czy jakoś tak. Nie jestem zainteresowana,więc nie dopytuję . 

Jedna sztela, a tyle komplikacji. Współczuje .