scarletJa to bym teraz chciała trafić na stellę, gdzie będzie psiak albo kotek,
miałabym namiastkę mojego.
Ja też marzę tak jak ty.
Na mojej pierwszej stelli przychodziły koty sąsiadów to tak je nauczyłam ,że czekały w ogrodzie albo w kuchni pod oknem na korytko.A jak przyszły i nie było mięsiwa to czekały i gapiły się w okno. Tylko o pogłaskaniu nie było mowy ,tylko jeden biały,grrubas ledwo chodził dawał sie pogłaskać.
A teraz jestem już drugi raz nie widziałam jeszcze ani jednego kota.Ale jak nie koty to dokarmiam lisa,który przychodzi do ogrodu i ptaki ,a dzisiaj wyrzuciłam makaron do ogrodu to tylko widziałam jak kruki w dziobak zmykały ze zdobyczą.Ptactwo to już wie gdzie za darmo jest stołówka .Wyczekują obserwując w ogrodzie sąsiadów na czubku drzewa czy jadłodajnia już otwarta.

