Moja przyjaciółka pracuje w starostwie.
10 lat temu postawiono im warunek, kto chce pracować musi mieć wyższe, choćby AWF.
Nieważne 20 lat doświadczenia, musi być papier.
I co, większośc poszła na zaoczną politologię, zupełnie nie zwiazaną z zawodem, bo było najłatwiej się dostać.
Koleżnka zrobiła magistra, ,mówi, 5 wyjęte lat z życiorysu.
Co wekend wyjazd na dwa dni na studia, poniedziałki przechlapane, a gdzie rodzina.
Paranoja, ale dzięki temu pracuje nadal, tylko jak przyszła nowa miotła zrobiła redukcję i z kierownika referatu jest szeregowym pracownikiem, bo zlikwidował jej wydzial i parę innych.
