Z dala od domu - jak sobie poradzić?

"Na obczyźnie" wczoraj i dziś


    Wiele osób obawia się wyjazdu z Polski i oderwania od kultury, do której są przyzwyczajeni. Czasem przeraża ich to bardziej niż bariera językowa, która może być poważnym problemem. Wspomnienia z lektur o ciężkim losie emigrantów tylko potęgują te lęki. Bywa, że bliskie osoby, czy media straszą chętnych do wyjazdu, przywołując takie przykłady.

    Nie zapominajmy jednak o różnicy pomiędzy losem uchodźcy, który jest zmuszony opuścić swój kraj i dotychczasowe życie, a wyjazdem zarobkowym na pewien czas. Ktoś, kto dziś wyjeżdża pracować w innym kraju, czy mieście, oczywiście przeżywa rozłąkę ze swoimi bliskimi i środowiskiem, w którym czuje się zakorzeniony, ale nie grozi mu całkowita utrata kontaktu z nimi. Zwykle ma też możliwość powrotu do wcześniej prowadzonego życia. Większość wyjeżdżających do pracy planuje powrót i traktuje taki wyjazd jako tymczasowy.
    Warto też pamiętać, że świat bardzo się zmienił od czasów zaborów, kiedy powstała większość znanych Polakom ze szkół lektur o smutnej doli emigrantów. Obecnie, dzięki nowym technologiom, mieszkając z dala od Polski można nadal mieć stały kontakt ze swoim krajem, jego kulturą i bliskimi, którzy w nim pozostali.
    Można też względnie szybko i często ich odwiedzać. Linie lotnicze coraz częściej oferują tanie połączenia, można "upolować" bilety z dużymi zniżkami. Są telefony, internet - warto więc zadbać o kontakt z ważnymi osobami przy pomocy tych wynalazków, ale warto też integrować się ze społecznością nowego kraju.

 

Bariera językowa

 


    Dla wielu osób największym problemem jest pokonanie bariery językowej. Niektórzy wręcz nie chcą się uczyć języka lub niechętnie uczą się tego, co nie jest im potrzebne do pracy. A przecież pobyt w kraju, w którym ten język jest używany to świetna okazja do nauczenia się go lub doskonalenia.
    Takich możliwości nie zapewni Ci żaden kurs. Żaden też nie da Ci takiej motywacji - w nowym kraju język otacza Cię ze wszystkich stron! Spotykasz się z nim we wszystkich sferach życia, więc po co się opierać? Lepiej skorzystać z takiej okazji.
    Język, którego człowiek uczy się w taki sposób jest językiem żywym. Trudno się go nauczyć na kursach, które często opierają się na "języku podręcznikowym", a tematyka lekcji czasem bywa interesująca dla niewielkiego procenta uczestników. Nie wszystkie szkoły językowe zapewniają też nauczycieli, dla których jest to język rodzimy. Wyjeżdżając masz zapewnione konwersacje z "native'ami" na tematy, które Cię interesują i o codziennych, praktycznych sprawach.
    Znajomość języka przydaje się nie tylko podczas pobytu. Po powrocie do kraju można się pochwalić wyższymi kwalifikacjami i znaleźć lepszą pracę. Znajomość języków obcych zawsze należy do umiejętności poszukiwanych przez pracodawców.

 

Poszerz horyzonty!

 


    Choć wielu emigrantów początkowo się izoluje, nie chce nawiązywać nowych kontaktów i integrować się z miejscową społecznością albo ma z tym problemy, z czasem na ogół wchodzą w nowe relacje. Poznają nowych przyjaciół i zaczynają brać udział w życiu społecznym. Dzięki temu czują się lepiej, a przy okazji lepiej poznają swój nowy kraj i lepiej sobie w nim radzą.
    Dłuższy pobyt za granicą to świetna okazja, żeby poznać miejscową kulturę i sposób życia. Można zobaczyć znacznie więcej niż turysta, który zwiedza obcy kraj, oglądając zabytki i inne miejscowe atrakcje. Mieszkając w nowym kraju, możesz poznać codzienne życie jego mieszkańców, ich zwyczaje i spojrzenie na różne sprawy, czasem zupełnie inne niż to, do czego przyzwyczaiła cię własna kultura. Bywa, że budzi to opór i niechęć, ale takie doświadczenia poszerzają horyzonty i pozwalają przyjrzeć się wielu sprawom z nowej perspektywy.
    W wielu europejskich krajach, także w Niemczech możesz poznać nie tylko rdzennych mieszkańców, ale także imigrantów z innych państw. Dzięki temu masz możliwość poznania dużego kawałka świata, rozmawiając z przedstawicielami różnych, czasem bardzo odległych i egzotycznych dla nas kultur.
    Wiele mniejszości etnicznych organizuje z okazji swoich świąt imprezy otwarte dla chętnych, którzy chcieliby więcej się o nich dowiedzieć. Może to być ciekawa namiastka dalekiej podróży i okazja do spotkania ciekawych osób.

 

Spróbuj nowych smaków!

 


    Gdy rozmawiam o emigracji, często słyszę argumenty przeciwko niej w rodzaju "Ale tam nie mają polskich świąt, polskiej kiełbasy, kiszonych ogórków, bigosu, itp. No a przecież najlepsze na świecie jest polskie jedzenie!".
     Jeśli tak, to dlaczego w Polsce ludzie wydają tyle na dania włoskie, hiszpańskie, tureckie czy azjatyckie? Przecież znacznie taniej i prościej jest pójść do baru mlecznego na coś polskiego albo przyrządzić to sobie w domu?
    Oczywiście każdy czasem ma ochotę na coś "typowo polskiego" (choć wiele dań uważanych za polskie jada się też w innych krajach). Na szczęście w wielu krajach coraz łatwiej kupić wiele produktów z naszego kraju. Jednak jedzenie polskiego jedzenia będąc za granicą przypomina styl podróżowania niektórych Amerykanów, którzy gdziekolwiek wyjadą, szukają amerykańskich fast-foodów, nie poznając smaków miejscowej kuchni.
    Na wyjazdach warto poznać kuchnię kraju, w którym się przebywa. Spróbować dań i produktów, których nie można kupić w polskim sklepie czy zamówić w pobliskiej restauracji. Jeszcze dwadzieścia lat temu niemieckie (i w ogóle "zagraniczne") jedzenie było w Polsce znacznie cenniejsze niż "miejscowe". Ludzie zwykle lubią spróbować smaku nowych i nieznanych potraw.
    Dobrym pomysłem może być nauczenie się przyrządzania nieznanych wcześniej miejscowych dań, żeby po powrocie przygotować je dla rodziny i przyjaciół.

 

Z dala od bliskich

 


    Wiele osób martwi się, że bez bliskich: rodziny i przyjaciół nie dadzą sobie rady. Tęsknota za ważnymi osobami to poważny problem. Bywa jednak, że rozłąka na pewien czas okazuje się korzystna. Niektórym związkom i innym relacjom pozwala to spojrzeć z dystansu na różne sprawy. Zdarza się, że pomaga rozwiązać konflikty i poprawić wzajemne kontakty.
    Poza tym znajdując się nagle z dala od rodziny i przyjaciół, nagle mamy wolny czas, który dotychczas poświęcaliśmy im. Można go wykorzystać na coś nowego. Na przykład coś, czego do tej pory obawialiśmy się spróbować, bo pojawiała się myśl "ale co na to powie mąż/mama/dzieci?".
    Teraz można zmienić kolor włosów, pójść na siłownię albo na zajęcia taneczne, muzyczne czy plastyczne, nie przejmując się "co ludzie powiedzą?". Można nawet wziąć udział w karaoke na rynku bez obaw, że cała rodzina będzie to wypominać na każdym zjeździe przez najbliższe pół wieku, a sąsiedzi przestaną się kłaniać. Choć taka obawa może znowu się pojawić, kiedy nawiążesz bliskie kontakty z osobami w nowym miejscu.
    Niektórzy w nowych miejscach zamieszkania znajdują nowe zainteresowania i odkrywają w sobie możliwości, o których wcześniej nie wiedzieli. Próbują rzeczy, których wcześniej unikali, obawiając się kompromitacji albo po prostu nie mieli takich możliwości. Warto więc dać sobie szanse, jeśli zdarzy się taka okazja.

 

Co kraj to obyczaj - i dobrze!

 


    Oczywiście nasze tradycje i zwyczaje mają swój niepowtarzalny urok, ale czemu od razu odrzucać tradycje nowego kraju i obchodzone tam święta? Turyści jeżdżą na adwentowe jarmarki i Oktoberfest do Niemiec, Ty możesz mieć to "na miejscu", bez konieczności brania specjalnego urlopu i wykupowania wycieczki. Możesz też poznać inne ciekawe tradycje, o których Twoi polscy sąsiedzi nigdy nie słyszeli.
    W każdym kraju, czy nawet mieście są zwyczaje, których nie ma w innych miejscach - warto je poznać, jeśli ma się taką możliwość. Ludzie nie bez powodów kupują wycieczki na regionalne święta, które naprawdę są godne uwagi.
    Niektórym emigrantom zdarza się popaść w drugą skrajność - uwielbienia dla nowego kraju i narzekania na to, co polskie. Przed laty "Amerykanie" wracający z pracy w USA krzywili się w Polsce na niemal wszystko, zachwycając się, jak wspaniale poradzili sobie ze wszystkimi problemami ludzkości Amerykanie.
    Z takim podejściem można spotkać się i dziś u wielu Polaków powracających do kraju lub nie zamierzających do niego powrócić. Choć prawda na ogół leży gdzieś po środku - pod pewnymi względami bardziej można nam się podobać w Polsce, pod innymi - za granicą. Kraj idealny dla każdego raczej nie istnieje.
    Specjaliści radzą emigrantom nie zatracać swojej identyfikacji kulturowej, ale też nie wzbraniać się przed tym, co nowe. Dobrze jest zostawić sobie to, co polskie i dobre, a do tego dodać, to co spodobało się w nowym kraju.
    Wiele osób niektóre nowo poznane zwyczaje i tradycje tak zachwycają, że przywożą je z sobą do Polski. Zaczynają obchodzić nowe święta lub wzbogacają znane wcześniej o nowe elementy.
    Dzisiejsi emigranci funkcjonują inaczej niż polityczni uchodźcy sprzed lat. Piszą ciekawe blogi, na których dzielą się doświadczeniami i przygodami, a z wyjazdów wracają bogatsi o nową wiedzę, umiejętności, wspomnienia i przyjaźnie.

 

 

Katarzyna Majgier psycholog

20 lipca 2013 09:39
Cóż mogę napisać ?? Chyba tylko ;-)))))
20 lipca 2013 09:53 / 6 osobom podoba się ten post
Napisze moze w pierwszj kolejnosci jak sie przgotowuje do wyjazdu.Po otrzymanej informacji gdzie jade,konkretna miejscowosc szukam wszelkich informacji na jej temat.Gdzie lezy,kto za slawnych ludzi tam sie urodzil,ile ma mieszkancow,zabytki, ile ludnosci,co warto zobaczyc i robie sobie konspekt,ktorego wlasciwie ucze sie na pamiec.Znam z grubsza tez okolice z teorii.Czesto odnioslam wrazenie ze ludzie z ktorymi rozmawiam sa zaskoczeni moja wiedza i dumni ze ich miejscowosc jest popularna i znana,zaskarbiam sobie tez przychylnosc.A ta wiedza tez przydaje sie pozniej dla mnie nie szewndam sie byle gdzie bo wiem co moge zobaczyc i kiedy.Staram sie z teorii poznac kuchnie regionalna oraz jakies regionalne imprezy.Taki sposob sobie wypracowalam, zeby nie wypasc jak arogantka.Czuje sie pewniej i nie daje sie zaskoczyc.
20 lipca 2013 10:40 / 2 osobom podoba się ten post
Też tak robię jak jadę w miejsce gdzie jeszcze nie byłam:)Nawet nie dlatego,żeby nie wyjść na arogantkę - po prostu jestem ciekawska i lubię wiedzieć co nieco.Np. o Krefeld wiedziałam wiele rzeczy,o których babuszka nie miała pojęcia:) W ogóle lubię podróże,poznawanie nowych miejsc,ludzi,jestem gadułka- od początku pracy w D nie miałam nigdy poczucia wyobcowania,może dlatego że szybko się aklimatyzuję,dostosowuję i wszędzie czuję się u siebie:) Myślę,sobie że nie ma znaczenia, że to są  Niemcy,każdy inny kraj byłby ok:):):):)
20 lipca 2013 14:23
Coz ja rozniez wszedzie sie dobrze czuje, corka zawsze jest przy mnie!!! i mnie wspiera gdy jest mi np.żle i to chyba telepati smieszne niektorzy powiedza,ale  zawsze napisze do mnie lub zadzwoni gdy jest mi troche smutno! lub zle! czy mam jakis problem! to dla mnie wiele znaczy,ze moge na niej polegac,jak ona na mnie wspieramy sie i to najwazniejsze jest!!!! wiec reszta idzie jak to sie potocznie mowi jak z bicza strzelił:)))))))))))))))))))))))))))))))))
20 lipca 2013 15:23
Pani psycholog ładnie pisze i na pewno wszystko to prawda,ale my wiemy ze nie zawsze jest różowo,tęsknota ściska czasem serce zbyt mocno by sie cieszyc zabytkami,nowymi tradycjami,potrawami...
20 lipca 2013 16:11 / 3 osobom podoba się ten post
Nie pisze w liczbie mnogiej bo nie wiem co" Wy wiecie",pisze o sobie jestem ciekawa swiata.Jak mam tylko okazje zwiedzam,poznaje tradycje zglebiam sztuke kulinarna i dlatego moge cos napisac np. w temacie" Kuchnia Niemiecka'i wcale mi to nie przeszkadza tesknic.Robie duzo zdjec to moja pasja, tylko z samej Austrii mam okolo 5000 przepieknej urody krajobrazy,zabytki,starzy ludzie,dzieci.A jak wracam do domu to juz nie ma sladu po tesknocie, opowiadam,pokazuje, po prostu chwale sie bo mam czym.No i dobrze,ze ktos pisze o tym, moze ja czytajac czyjes wpisy wyciagne jakies wnioski i lzej zniose tesknote,stosujac juz wyprobowany sposob.
20 lipca 2013 16:16 / 1 osobie podoba się ten post
Ok,tylko mnie tęsknota ściska serce,innym nie.przepraszam
20 lipca 2013 16:24
Mnie też ściska...
20 lipca 2013 16:43 / 3 osobom podoba się ten post
Też mnie ściska.............I to bardzo...........Za wolnością najbardziej. Wszystko co wyżej napisane jest prawdą, ale co mi z tego wszystkiego skoro ogromna większośc z nas po prostu nie ma kiedy tego wszystkiego spróbować czy zwiedzić... Może dziwnie trafiam, ale rzadko kiedy dostaję więcej wolnego na wyjście z domu niż 2 godz....Dzwonię do domu i mówie jeszcze tylko x niedziel do odsiadki. Wiem, to głupie, ale silniejsze ode mnie.............
20 lipca 2013 16:47
Natka - tak!!!!!Niby nic takiego nie robisz ale siedzisz w domu i wyjść nie możesz ,gdzie i kiedy byś chciała!!!!!Jeśli już coś mi w tej robocie przeszkadza, to te marne 2 godz przerwy i ten brak poczucia wolnośći właśnie!Tęsknota mnie nie ściska -tęsknię oczywiście ale jakoś tak bardzo spokojnie:)Może dlateog ,ze jezdże tylko na 5 tyg.czyli króciutko:)Jeszcze nie zdążę zatęsknić porządnie a już wracam:)
20 lipca 2013 16:48
http://www.youtube.com/watch?v=-sGE0exabEE warto poczytać komentarze pod spodem. Kilkuletnie, ale zawsze na czasie
20 lipca 2013 16:52 / 3 osobom podoba się ten post
Mnie tęsknota też ściska za serducho... Ja podobnie jak Mleczko dużo zwiedzam, robię zdjęcia... ale jednak gdzieś tam na dnie serducha jest ta tęsknota, którą trochę przytłumią moje codzienne obowiązki bo zawsze jest coś... ale najgorsze są wieczory kiedy z nimi rozmawiam, kiedy słucham paplaniny mojej córy, gdy żali mi się a ja nie mogę podejść i jej przytulić łzy stają mi w oczach....Tak jak Natce brakuje mi tej wolności... mnie osobiście ta nasza praca kojarzy się ze wspóczesną formą niewolnictwa....
20 lipca 2013 16:55 / 2 osobom podoba się ten post
A ja jestem już prawie 9 tyg a jeszcze 3 przede mną......Mam dość, wkurzyło mnie nawet to, że dostałam od dziadka kase na lody, ale co mi po tym, w samotności nie smakują.............Wiem, inni mają gorzej, ale czasem strasznie nienawidze tej pracy.........tego naszego niewolnictwa.....I durna jestem, popieprzona patriotka, która tęskni za krajem, który nic jej nie ma do zaoferowania...........nawet normalnej pracy
20 lipca 2013 17:03 / 1 osobie podoba się ten post
Temat jest jak sobie radzic z tesknota wiec napisalam jak sobie radze,jak staram sie poradzic z tesknota.Zmagam sie jak kazdy opouszczajacy rodzine,kraj,miejsce.Nie zawsze trafiam tak ze mam tylko te 2 godziny wolne.Bywaly miejsca ze mialam wolna sobote i   niedziele.Wyjezdzalam jak nie z rodzina podopiecznej to z sasiadami,nie wszystkie miejsca pracy sa identyczne bo nie wszyscy ludzie tacy sa.
20 lipca 2013 17:12 / 3 osobom podoba się ten post
Czytając wasze posty rozumiem osoby wyjeżdzające ,jak gdyby z przymusu(ale może i nie koniecznie) ,które mają dzieci ,więc moim zdaniem miejsce mamy jest blizko dziecka aby móc je wspierać w zyciu codziennym,ale wiadomo o co chodzi nie będę się tu wymądrzać .Powiem tak mnie jest dobrze jeżeli jestem w miejscu gdzie można gdzieś wyjśc coś zobaczyć zwiedzić i jest możliwość wychodzenia ,bo wiadomo sytuacje są różne.Kiedyś nie mialam takiej możliwości legalnej pracy za granicą a przy okazji innych korzyści a po drugie były dzieci,których nie wyobrażalam sobie zostawić ,wystarczy że mąz wyjeżdzał aby zarobić i to na czarno.
Teraz ta możliwość bardzo mi odpowiada i zgadzam się z wypowiedzią pani psycholog.
Tęsknota zawsze będzie to normalne ja mam wnuki za którymi bardzo tęsknie ,ale dla siebie też coś trzeba zrobić a jak wracam to wtedy wnukom poświęcam więcej czasu bo go poprostu mam . Pracując w Polsce za mizerne pieniązki trzeba było dorabiać aby zyć na odpowiednim poziomie i tego czasu nie było .Pozdrawiam wszystkich
20 lipca 2013 17:25 / 1 osobie podoba się ten post
Raz tylko mialam sztelę, gdzie traktowano mnie jak człowieka.....................gdzie rozumiano, że jestem tylko człowiekiem.......Jestem tutaj 9 tygodni, a tylko jedną niedzielę miałam wolną...................po prostu jest lato, pogoda, ja mam dużo czasu, a siedzę w klatce.........czuję się jak zbity pies na łańcuchu....................trudno coś sensownego wymyślic, a tym bardziej poradzić sobie.......Na pewno niektóre to rozumieją
20 lipca 2013 17:40
Natka bardzo Ci współczuję,bo takia monotonia bardziej męczy niż praca fizyczna.Szkoda,że nie możesz liczyć na pomoc rodziny.
Może podpowiedz im,że są domy dziennej opieki i może chociaż raz w tygodniu załatwią twojej babci taki dom,żebyś Ty mogła gdzieś wyskoczyć? Chyba,że babcia jest obłożnie chora...
20 lipca 2013 19:52 / 2 osobom podoba się ten post
Ja sobie tak radzę, że czytam, nadrabiam zaległości filmowe i oglądam vlogi na youtube. Można się wiele z nich nauczyć. Najchętniej oglądam takie dotyczące pielęgnacji cery i ciała, robienia makijażu, ale też o podróżach, o życiu w innych krajach, o urządzaniu mieszkania. W domu nigdy na takie rzeczy nie mam czasu.
20 lipca 2013 21:09
Też nadrabiam zaległości filmowe.Obejrzałam 5 sezonów "dextera" i 3 sezony "Gry o tron".:)
21 lipca 2013 01:15
Też oglądałam Grę o tron. I odkąd wróciłam do Polski, to ani jednego odcinka więcej nie zdołałam obejrzeć.
21 lipca 2013 08:22
Najbardziej wykończył mnie ostatni miesiąc kiedy dziadkowi *odwalało* jak przestał brać antydepresanty.Przestał, bo stwierdził, że mu szkodzą na wątrobę, a ja z babką nieźle się umordowalyśmy odwodząc go od jego coraz durniejszych pomysłów. Niby sztela nie jest zła i wiem, że wiele dziewczyn ma gorzej ode mnie albo ja nie wiem czego chce, ale ostatnio dostałam np opieprz, że nie mówię do dziadka doktorze tylko panie P.........Dumni, dumni, dumni.Na długie wyjazdy chyba lepiej opiekować sie *normalnym* a nie takim państwem.....Przyznam miałam wczoraj doła...............Też oglądam mnóstwo filmów na you tube. Tyle, że ja preferuje stare filmy albo dobre romansidła......
Rodzina dziadków - hmmmmmmm........w końcu zrobiłam wojne, więc dzieci trochę dziadka przeszkoliły..............
 
21 lipca 2013 20:40 / 2 osobom podoba się ten post
A ja biorę ze sobą jakąś dobrą grę komputerową. Pomyślicie , stara baba a gra . Ponieważ wybieram gry z fabułą, to jest to dla mnie chwila odskoczni w inny świat, w inne realia. Nie oglądam tutaj telewizji, bo chce wieczorami odpocząć od tego języka. Mam też możliwość rozmowy z moim mężem 24 godziny na dobę na komórki i wcale nas to drogo nie kosztuje na miesiąc, więc korzystam z tego chętnie. Sama ta świadomość, że jak "puszczę sygnałka", to on szybciutko oddzwoni i będę mogła usłyszeć jego głos, to wiele mi daje.
21 lipca 2013 20:56
Annika -w jakiej sieci te tanie gadanie?Bo my mamy komórki w Orange i też możemy gadac ale tylko w PL:(
21 lipca 2013 21:00
Ja mam w T mobile.  Mąż ma telefon na abonament i ta usługa kosztuje nas dodatkowo ok 50 zł miesiecznie i mamy za darmo rozmowy np ze wszystkimi w Niemczech, którzy mają komórki z tej sieci. Czyli ja też musiałam kupić sobie starter na T mobila niemieckiego, ale to kosztowało mnie 10 E i mam już prawie pół roku bez doładowywania. Ponieważ nie mam tam już środków na karcie, to wysyłam mężowi sygnałka z polskiego numeru, ale w sumie wystarczyłoby abym załadowała za 5 euro i nie miałabym potrzeby posiadania innej komórki.
21 lipca 2013 21:11
Annika- dzięki za info:)Zmieniać nie będziemy, ale jak wrócę to zapytam w Orange o podobną możliwośc:)
23 lipca 2013 18:09 / 2 osobom podoba się ten post
Ja zabrałam ze sobą dużo zdjęć moich bliskich i przyjaciól,i jak mnie dopada tęsknota to sobie oglądam i zaraz jakoś tak lepiej :) Poza tym zrobiłam na kartce krateczki i skreślam każdy dzień i zawsze wieczorem mówię sobie, że jestem o krok bliżej :)
23 lipca 2013 18:48 / 3 osobom podoba się ten post
Najważniejszy jest net - bez tego już dawno bym ocipiała!!!!Książki-zawsze wożę i prasę też. Zdjec nie -ale pomysl fajny-zabiorę na następny raz:)No i oczywiście skreslam ,od pierwszego do ostatniego dnia-kalendarz wisi na honorowym miejscu w pokoju:)TV nie mam i nawet nie potzrebuję bo jak mam neta to i tak na nic innego czasu nie wystarcza:)
04 września 2013 23:12
a szkoda kasiu , tv pozwala szybko "zlapac "jezyk , i nawet te co mowia dobrze powinny ogladac tv i sluchac radia :)
04 września 2013 23:55 / 1 osobie podoba się ten post
Mnie też brakuje tu polskiej prasy, mam neta , ale jednak muszę przed snem poczytać drukowane słowo.
Przeczytałam już dwa razy, wszystko co przywiożłam z PL.
 
Jadę w poniedziałek do domu na tydzień to uzupełnię zapasy,
poza tym mam w planie zaprenumerować sobie  tu w DE "Angorę" na kwartał,
będą mi wrzucać co tydzień do skrzynki.
 
05 września 2013 11:11 / 1 osobie podoba się ten post
Tym razem ani jednej ksiązki nie przywiozłam bo nasza wiejska biblioteka na 4 spusty zamknieta ale w zamian 2 reklamówki gazet,które ciocia dla mnie skrzętnie odkładała/Wysokie Obcasy,Dodatek Historyczny i masa innych/-powinno wystarczyć:) Też lubię przed snem cos poczytać ,szeleszczącego i pachnącego farbą drukarska -do czytników jakoś sie nie mogę przekonać:)
05 września 2013 11:23 / 1 osobie podoba się ten post
Kasia, do czytnika nie przekonałabym się do dziś - bo kocham książkę jako przedmiot, który niewątpliwie ma duszę. Lubię książki, które już ktoś czytał - bo każdy człowiek zostawia ślad emocji. Kocham biblioteki i w Polsce często tam chodzę, żeby "pooddychać" książkami. Ale jak przeżyć bez kasiążki? Dlatego mam czytnik i dostęp do biblioteki nieograniczonej pojemności. Codziennie dziękuję temu mądremu człowiekowi, który to wymyślił. Ja czytam kilka książek na tydzieńń - bez mojego Kindla nie byłoby to możliwe.
05 września 2013 11:25
Benitka - argumenty wiem ,że nie do przebicia ale jakos wciąz mam wątpliwości....a na oczy nie narzekarz,jednak ksiązke sie inaczej czyta a to zawsze na tym tym czytniku jakby na kompie.....jakie masz zdanie?
05 września 2013 11:30
Kasia, na czytniku czyta się jak na papierze, a nie na komputerze. Przed erą Kindla próbowałam czytać na kompie - nie da się. Na kindlu technika jest zupełnie inna. Nie, oczy się nie męczą.
05 września 2013 11:31 / 1 osobie podoba się ten post
Ha - a ja dostałam na ślub 51 książek:) Będę miała teraz co czytać u dziadka:)
A czytnik sobie kiedyś też kupię, ale na razie są pilniejsze wydatki.
05 września 2013 11:35
Wichurra - moje najszczersze gratulacje z okazji zamążpójścia:)i kolejne gratulacje za pomysłowośc:)rzadko a nawet prawie nigdy nie słyszy sie ,zeby młodzi jako prezenty ślubne chcieli dostać książki a dom bez ksiązek to pustynia!!!!Wszystkiego dobrego Wam życzę:):):):)
05 września 2013 11:36 / 3 osobom podoba się ten post
Dzięki za gratulacje:)
My chcieliśmy książki zamiast kwiatów - kwiatów i tak trochę dostaliśmy, po tygodniu padną a książki z dedykacjami będą na zawsze. Właśnie czytam książkę od babci i bardzo to miłe. Ciepło sobie przy niej o niej myślę.
05 września 2013 15:12
Ja wlasnie wrocilam do DE od kilku dni jestem i po ponad 1,5 miesiaca wolnosci ,po tych kilku dniach u dziadka czuje sie jak w klatce,mimo tego ze jestem w MOnachium super miescie dotarlo do mnie ,a jest to moja dopiero2  praca ze chyba ucieka mi czas najlepszy czas poprzez to siedzenie z tymi staruchami ,tym bardziej ze ten dziadek w ogole nie lubi sprzeciwu mam ustalony caly program tego co i jak mam robic hih i mam wolne tylko niedziele:( corki 100 latniego dziadka maja go gleboko w d...co zdazylam zauwazyc wczoraj
05 września 2013 15:14 / 1 osobie podoba się ten post
A ja bylam na takim weselu,gdzie mlodzi zamias kwiatow chcieli pluszaki:) Po weselu przekazali te pluszaczki do Domu Dziecka:)Cel byl fajny:)
Wichura-witaj w gronie mezatek:):):)
05 września 2013 15:15 / 1 osobie podoba się ten post
Ja tez gratuluje:)
05 września 2013 15:43 / 5 osobom podoba się ten post
Może jestem uprzedzona, ale dla mnie określenie "staruch" jest nie do przyjęcia.
 
  Nie chciałabym, aby kiedys ktos mnie tak nazywał.
05 września 2013 16:05
Ja też nie...........
05 września 2013 18:09
haha przepraszam:D
05 września 2013 22:41 / 1 osobie podoba się ten post
Dokładnie tak ktos pomyslał zrealizował pomysł, i sie przyjeło a podarowanie dziecia zabawek lub przyborow to chwalebny cel moj chrzesniak z przyszła zona tez prosili zamiast kwiatow to maskotki ktore pote oddali do Domu Dziecka, i na oddział dzieciecy w szpitalu :)))))))))))),
05 września 2013 22:48 / 2 osobom podoba się ten post
Skarlet, kasiu63, przyłaczam sie do was i podejzewam ze duzo osub na tym forum tak uwaza ,ja juz tez nie młoda a jak by mi ktos powiedzał tylko stara to tak bym zmieszała z bło...... ze hohoho!!!
09 września 2013 14:00 / 1 osobie podoba się ten post
Zrobiło mi się jakoś tak dziwnie dzisiaj.Mój synek zamówił pierścionek zaręczynowy. Wysłał mi jego fotkę.Rozpłakalam się z radości. I dotarło do mnie że już nie jest moim malutkim synkiem, tylko mysli o założeniu rodziny i chodze i rycze po kątach i jeszcze ta durna pogoda ..
09 września 2013 14:13 / 1 osobie podoba się ten post
:)na szczescie dziadek ma dystans do swojego wieku i sam mowi ze jest staruchem i nie lyka wszystkiego doslownie!!!:D
09 września 2013 14:17 / 1 osobie podoba się ten post
Ania ty nie płacz ty się ciesz jego szczęściem,moje 2 córki w Angli,młodsza miała wrócić,wróciła po resztę ubrań tylko,został nam tylko skyp,nie wiadomo kiedy je zobaczę przez taką pracę jaką mam,mąż pracuje w delegacji więc jak wrócę do domu to też będe siedzieć,przeważnie sama,ale muszę żyć dalej,uśmiechnij się.
09 września 2013 14:27
Ja jak ostatnio wracalam do domu,nikt o tym nie wiedzial.Bedac w Pl,jakies 10 km od domu okolo23 zadzwonilam do syna,zeby mi pomugl walizke wniesc.To miala byc niespodzienka i byla,udalo sie,ale ja nie o tym.
Mi tez syn niespodzianke naszykowal:):)...:(:(
Ja do Niego dzwonie,a On........
-Mamo ,ty w Pl? Super,ale mnie nie ma w domu ,jestem u dziewczyny,wlasnie sie zareczylem...
 
Doznalam szoku........Zatkalo mnie.......Przez tydzien nie moglam sie otrzasnac:(
 
Rozumiem Ciebie co czujesz,ale syn To Cie chociaz uprzedzil,a ja zostalam postawiona przed faktem dokonanym:(
Nie -nie ma ciazy,tak poprostu zdecydowal.Ma prawo,a nam tylko pozostaje pogodzic sie z decyzjami naszych dzieci i zyc dalej:)
09 września 2013 14:55 / 3 osobom podoba się ten post
Kocham go bardzo i cieszę się razem z nim i są to łzy szczęścia. Gosia dowie się w SPA w SIERADOWIE. Tam ma zamiar to zrobić. Oj mówię Wam dziewczyny jaka jstem szczęsliwa , bardzo fajną ma to swoją Gośkę. Są juz razem 7 lat, razem studiowali, pomagała mu wiele przejśc przez zawieruchę rodzinna jaką urządził mu jego tatuś ukochany. I dlatego jestem szczęsliwa i cieszę się również z nim .
09 września 2013 18:43 / 3 osobom podoba się ten post
Na to wygląda zostaniecie kochane dziewczynki niedługo tesciowymi...gratulacje.
Jestem tesciowa już 3 lata...Mam przekochanego zięcia...no i mala wnusie ...
Portal używa cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką cookies.