Choroba Alzheimera

Istotą choroby Alzheimera jest uszkodzenie komórek nerwowych kory mózgowej przez nieprawidłowe białko odkładające się wewnątrz nich (tzw. splątki neurofibrylarne) oraz w otoczeniu drobnych naczyń krwionośnych zaopatrujących tkankę nerwową (tzw. blaszki starcze), co prowadzi do pogorszenia funkcji, a następnie śmierci neuronów i  efekcie zaniku istoty szarej (kory) mózgu. Pierwotna przyczyna tych zmian nie jest znana. Pojawiające się i stopniowo nasilające objawy odpowiadają narastającemu uszkodzeniu kolejnych obszarów mózgu, odpowiadających za różne jego funkcje (pamięć, mowę, celowe działanie).

W chorobie Alzheimera stopniowemu upośledzeniu ulegają tzw. czynności poznawcze czyli zdolność rozpoznawania i rozumienia okoliczności – stąd dezorientacja chorych, szczególnie gdy znajdą się w mało znanym otoczeniu. Przejawia się to trudnościami w odpowiedzi na pytanie – gdzie jestem, jaki jest dzień/miesiąc/rok, kim są poszczególne osoby, jak nazywają się i do czego służą pokazywane przedmioty. Upośledzeniu ulega pamięć, szczególnie świeża (krótkotrwała); zachowana pozostaje natomiast dłużej pamięć zdarzeń z dalszej przeszłości. Pojawiają się zaburzenia w mówieniu – najpierw zapominanie pojedynczych słów, potem trudności w formułowania pełnych zdań, następnie pozostają już tylko pojedyncze wyrazy, a na koniec jedynie nieartykułowane dźwięki. Gorsza orientacja  w świecie zewnętrznym wywołuje często u poczucie izolacji, zamknięcia, niepewności, a w efekcie niepokój, pobudzenie, podejrzliwość, drażliwość, strach, krzyk oraz inne dziwne i nieadekwatne zachowania chorego. Czasem występują objawy depresji – apatia, bierność, płaczliwość, opór. Pojawiać mogą się zaburzenia snu oraz innych czynności fizjologicznych – brudzenie się kałem, moczem. Wystąpić mogą objawy psychotyczne – urojenia i halucynacje. Pogorszeniu ulegają celowe czynności ruchowe, najpierw bardziej skomplikowane (np. samodzielne przygotowywanie posiłków), następnie także stereotypowe (np. chodzenie).


Występująca w efekcie powyższych zmian utrata samodzielności dotyczy najpierw bardziej wykonywania złożonych zadań, aż do całkowitego uzależnienia chorego od innych osób, w tym konieczności pomocy w czynnościach higienicznych (mycie), ubieraniu się, jedzeniu (karmienie), przyjmowaniu leków, czynnościach fizjologicznych. Proces ten przypomina cofanie się do coraz bardziej wczesnego dzieciństwa.

Rozpoznanie choroby Alzheimera dokonuje zazwyczaj lekarz neurolog, po wykonaniu testów potwierdzających występowanie demencji oraz wykonaniu badań różnicujących demencję od innych chorób (np. depresji) oraz wykluczających inne jej przyczyny, odpowiednio do sytuacji pacjenta.

Preparaty farmakologiczne stosowane w chorobie Alzheimera przynoszą niestety niewielkie efekty - tym mniejsze w im bardziej zaawansowanej fazie choroby są włączane. Poza lekami typowo przeciwalzheimerowskimi stosowane są także preparaty poprawiające ukrwienie i metabolizm komórek mózgu (tzw. nootropowe) oraz leki objawowe – przeciwpsychotyczne. Prawidłowego stosowania wymagają pozostałe leki zażywane przez pacjenta z powodu innych chorób towarzyszących, np. chorób układu krążenia lub cukrzycy.

Istotne znaczenie ma opóźnianie wystąpienia oraz postępu procesu demencyjnego, poprzez stosowanie różnych form aktywności umysłowej, podtrzymujących jak najdłużej sprawność intelektualną osoby starszej. Działania opiekunów powinny być adekwatne do okresu choroby i stanu w jakim znajduje się pacjent. Należy mieć na względzie występowanie okresów nasilenia i poprawy; ustępowania pewnych objawów, a pojawiania się innych; jednocześnie należy przygotowywać się na nieuchronny postęp choroby. Podopiecznego należy łagodnie mobilizować, zachęcać, dawać proste zadania i nadzorować ich wykonanie.

Higiena - początkowo wystarczy tylko przypominanie o myciu i sprawdzanie czy i jak podopieczny się umył; potem pomoc w myciu – przydatny jest prysznic z brodzikiem; wreszcie mycie pacjenta leżącego w łóżku.

Ubieranie - najpierw przygotowywanie kompletu ubrań, wymiana na świeże-czyste, następnie pomoc w ubieraniu, potem ubieranie podopiecznego.
Sprzątanie – jednym z objawów choroby jest brak dbałości o otoczenie, a nawet jego zanieczyszczanie, gromadzenie resztek jedzenia, brudnych ubrań, co wymaga nadzoru i utrzymania porządku.

Dieta – zapobiegać należy zarówno niedojadaniu (pomocne może być zajęcie czymś przy posiłku), jak i przejadaniu (można jeść częściej, ale małe porcje); początkowo tylko  przypominanie, przygotowywanie posiłków i nadzór, następnie pomoc w jedzeniu, wreszcie karmienie. W późniejszym okresie niezbędne jest rozdrabnianie posiłków, miksowanie, przygotowywanie  formie kleików, kaszek; w końcowej fazie choroby niezbędne może być   karmienie przez smoczek, a gdy zanikanie odruch ssania - kroplówki. U pacjenta stale leżącego wskazanym składnikiem diety są otręby, wspomagające persytaltykę jelit.

Czynności fizjologiczne – początkowo wystarczy jedynie nadzór, odpowiednia dieta (bogata w błonnik); w przypadku zanieczyszczania się moczem pomocne mogą być wkładki urologiczne, pieluchomajtki (dla chodzących), pieluchy (dla leżących), podkłady do łóżka.

Ruch i przemieszczanie się – chodzenie w tym spacery na wolnym powietrzu pod nadzorem opiekuna jest polecaną formą aktywności ruchowej; przy trudnościach w poruszaniu się – wskazany jest wózek oraz fotel inwalidzki; dla osób tylko leżących - łóżko szpitalne z dostępem z każdej strony, materac przeciwodleżynowy, profilaktyka przeciwodleżynowa  (w tym umiejętna zmiana pozycji łóżku) oraz zapobieganie przykurczom i zastojowi w krążeniu (ćwiczenia, masaże). 

Sen – przydatne może być łóżko z zabezpieczeniami bocznymi.

Bezpieczne otoczenie – należy odpowiednio zabezpieczyć drzwi, okna, balkon, przedmioty w potoczeniu (ostre narzędzia, chemia domowa), kontakty elektryczne, szafki wiszące, kuchenka gazowa. Ewentualne zmiany w otoczeniu należy przeprowadzać pod nieobecność chorego, aby nie wywoływać jego protestów i niepokoju.

Zarówno dla dobra podopiecznego jak i opiekuna wskazane jest posiadanie standardowego planu dnia, obejmującego: zabiegi higieniczne, spożywane posiłki, przyjmowane leki, pozostały czas aktywności. W czasie pozostałym należy odbywać z podopiecznym aktywności domowe – np. krzyżówki, gry, oglądanie zdjęć w albumach rodzinnych, lub na wolnym powietrzu pod opieką – spacery w spokojnych miejscach i pod stałym nadzorem opiekuna (uwaga na możliwość zagubienia się podopiecznego!).

W odpowiednim momencie należy zadbać o właściwe uregulowanie kwestii prawnych wynikających ze stopniowej utraty przez podopiecznego zdolności rozpoznawania otoczenia i podejmowania samodzielnych decyzji.

Opiekun zajmujący się długotrwale osobą cierpiącą na chorobę Alzheimera, wymagającą w pewnym okresie totalnej opieki, jest szczególnie narażony na stres i wyczerpanie; wskazane jest zapobieganie tym zjawiskom przez regularny odpoczynek pozwalający na regenerację  – w krótszym oraz dłuższym okresie (godziny „tylko dla siebie” w ciągu dnia oraz kilkudniowy/tygodniowy „urlop” co kilka miesięcy). Wsparcie powinni stanowić także bliscy opiekuna lub osoby będące w podobnej sytuacji (tzw. grupy wsparcia), pomagające zarówno psychicznie, jak i dzielące się doświadczeniami.


KM, lekarz internista

12 grudnia 2013 19:15 / 1 osobie podoba się ten post
Polecam ksiąŻkę G. Schwarz - Choroba Alzhemmera- Poradnik dla chorych i opiekunów. Super pozycja!!!W rozdziale poświęconym opiece nad chorym bardzo dobrze jest opisane są reakcje na problematyczne zachowanie chorego.
12 grudnia 2013 22:17 / 3 osobom podoba się ten post
Bardzo ciekawa informacja ze wspomnianej wyżej książki" "Osoby z chorobą Alheimera reagują agresywni8e na zbyt duże wymagania czy też sytuacje konfliktowe. Nigdy nie wolno stosować przymusu, nawet w sytuacji gdy się nie chce myć"
12 grudnia 2013 22:22
Masz racje.Moja tesciowa choruje na AL. i wiem troche na ten temat.
13 grudnia 2013 23:41
14 grudnia 2013 08:55 / 1 osobie podoba się ten post
Agresja nie jest przypisana chorobie jako objaw typowy,poniewaz przez dlugoletnia moja pracę z osobami chorymi na Alzheimera nie spotkałam się z tym.Duzy wpływ na agresywne zachowanie mysle ma wiele czynnikow charekter,otoczenie,dobranie lekow jak tez częste zmiany opiekunek.Chory powien mieć zapewnioną stabilność, zachowany rytm,respektowane jego przyzwyczajenie i nawyki.Pomoc rodziny nie powinna wyrazac się tylko czestymi odwiedzinami ale wyraznym poparciem dla opiekunki czeste utwierdzanie chorego w przekonaniu ze jestesmy właściwą osobą opiekującą się pdp wyrobi w nim z czasem zaufanie jak i respekt dla nas.
 
Nie widze sensu zmuszania pdp do czynnosci czy zachowań wbrew jego woli.To nic nie da a wzmoze tylko opor a moze tez wywołać agresje.Musimy poznać jego przyzwyczajenia,smaki,gust i w miarę dostosować sie.Każda z nas jest inna kazda wykonuje czynnosci w inny sposob chory jest narazony cały czas na nowinki a juz tego pojąć nie może widzi,że dzieje się coś nowego ale czy musi to akceptować?.To my czesto podejmujemy za niego decyzje ktore spodnie jaka bluzka nie pytajac o zdanie a może w danej chwili jest w stanie zadecydowac sam.
 
Tą są tylko moje obserwacje mam pare trikow opracowanych przez te lata.Nie wiem tylko czy ona zainteresuja Was
.
                                                                                   .I.
14 grudnia 2013 09:06
Piszesz ze masz doswiadczenie z chorymi wiec kazde "triki" wyprobowane moga sie komus przydac w pracy z PDP.Tak jak piszesz kazdy pacjet jest inny ale moze cos sie przyda z Twojego doswiadczenia.Chetnie poczytam
14 grudnia 2013 09:14
Ja też poprosze o trochę informacji,bo napewno to mi sie przyda,a dużo z tego,o czym pisałaś zaobserwowalam u mojego PDP,więc dzięki.
14 grudnia 2013 09:15
Pisz Mleczko, pisz. Jest nas tu tyle osób i nie wiadomo kiedy i gdzie spotkamy się z tą chorobą. Każda rada osoby doświadczonej się przyda.
14 grudnia 2013 09:17
Pisz , pisz bardzo mnie to zainteresowalo . U mojej PDP jest ona po udarze . Od monentu zachorowania , a bedzie dopiero 2 lata podobno ja jestem juz 20 opiekunka . Nie mam za bardzo wsparcia w rodz.PDP . Maz PDP nic nie pomaga , a jak go o cos zapytac to on nie ma o niczym pojecia . to moj pierwszy przypadek , gdzie pacjent jest lezacy i nic nie mowi , a jak juz to i tak mowi bez ladu i skladu. Ja juz troche wyczulam PDP i nie zmuszam jej do niczego , jak ona czegos nie chce i zaczyna wywijac rekoam (agresja) to ja odpuszczam . Wkurza mnie jak maz PDP kaze mi wyciaga ja z lozka wieczorem o 19 lub nawet o 20 . czesto ona spi caly dzien , a on kaze ja przebudzic i na wozek gdzie PDP i tak dalej spi.
14 grudnia 2013 10:11 / 6 osobom podoba się ten post
Z mojego doswiadczenia z AL wynika ,że agresja u takiego pacjenta najczęściej rodzi sie ze strachu - u mojego poprzedniego PDP,bardzo spokojnego i łagodnego w momencie kiedy jego córka trafiła do szpitala obudziła się w nim niekontrolowana agresja skierowana na zięcia i na mnie - wygladało to tak jakby on winił nas za to ,że córki nie ma przy nim i że z naszej winy zachorowała.Była tylko kilka dni ale proces agresji juz sie rozpocząl i postepował z dnia na dzień,skierowany potem takze na córkę.Myslę,bo tego przecież nie wiemy co dzieje sie w glowie takiej chorej osoby,że PDP w ten sposób chciał zwrócic na siebie uwage,bał sie że jej sie cos stanie i zostanie sam.
Jesli chodzi o zmuszanie do aktywności czy okresonych zachowań w tej chorobie nie ma o tym mowy - w początkowym stadium jeszcze tak ale w miare postepu choroby nie ma szans ,żeby chorego zmusic do czego czego on w danym momencie nie chce zrobić.Przy takim "upartym" AL wskazany jest kamienny spokój,opanowanie,zero nerwów - to jest dla opiekunki trudne ,zwłaszcza jesli wcześniej nie miała pacjenta z AL.Często taki upór dotyczy np.jedzienia czy zmiany pampersa lub ubrania - wtedy tylko spokój mże nas uratować-nie chce jesc teraz?ok-zje potem,nie chce sie przebrać-dobrze,poczekamy.Wiadomo,że to utrudnia prace ,burzy rytm dnia itd,ale niestety tak wygląda opieka nad AL.Trzeba pamietac też o tym ,ze taki chory często nie ma poczucia czasu-nie ma znaczenia dla niego pora dnia,pora posiłków.Jesli leki sa niekorzystnie ustawione może byc naprawde ciężko.Współpraca rodziny jest b ważna ,jednak jak wszyscy wiemy niemieckie rodziny współpracuja sporadycznie ,uwazając ,ze po to nas zatrudniaja zeby miec problem z glowy,nawet z dr cięzko sie czasem dogadac w kwestii ustawienia leków wyciszajacych i nasennych.Moje dlugoletnie doswiadczenie mówi ,ze jesli nie miało sie nigdy stycznosci z AL nie powinno się decydowac na wyjazd do takiego pacjenta,jesli nie czujemy sie na siłach.Jeżdżę tylko do AL-obecna PDP jest moja pierwszą "normalną"i powiem wam ,ze z początku mnie to męczyło,ze ona kumata.....
14 grudnia 2013 11:00
Przeczytalam kilka razy ten watek na temat AL i chcialam zapytac - moja PDP jest po udarze mozgu ma podobne bardzo objawy do opisanych tutaj czy ona moze miec AL ? Pytam , bo od mojej firmy nie mialam informacji , ze jest to osoba z AL .
14 grudnia 2013 11:06
Alinko -trudno powiedzieć.Musiałabyś wiedziec co jest dokumentacji medycznej,a tego przeciez sie raczej nie dowiesz.Poza tym rodziny bardzo często nie mówia agencji wszystkiego nt choroby PDP.Po udarze mozgu także sa klopoty z podstwowymi czynnosciami zyciowymi-mówienie,jedzenie,pamięć,agresja,powtarzanie wszystkiego po kilka razy.Moze miała juz wczesniej zaczątki demencji czy AL i po udarze to sie skumulowało?Nie wiem.Musisz o to zapytać,jesli jest kogo.
14 grudnia 2013 11:14 / 1 osobie podoba się ten post
Alzheimer może być,ale wcale nie musi.Objawy są podobne,bo zarówno Alzheimer uszkadza mózg ,jak i udar.Objawy nie są tak uzależnione od rodzaju choroby,jak od obszaru mózgu,który uległ degeneracji.W przypadku twojej PDP na pierwszy plan się wysuwają objawy neurologiczne spowodowane chorobą naczyniową mózgu,czyli udarem.Ale żeby mieć pewnośc,czy obok tego występuje Alzheimer ,musiałbyś miec dostęp do dokumentacji.
14 grudnia 2013 11:21
Aha rozumiem . Dostepu do dokumentacji to nie mam . Dziekuje za pomoc
15 grudnia 2013 07:29 / 1 osobie podoba się ten post
Wprawdzie na portalu tabloidowym, ale warto poczytać :
 
http://wiadomosci.onet.pl/prasa/pieklo-zwane-alzheimer/cbedl
08 sierpnia 2014 23:35 / 1 osobie podoba się ten post
Bardzo ciekawy artykuł, naprawdę warto przeczytać:
 
http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,139622,16444355.html#CukGW
09 sierpnia 2014 09:25 / 3 osobom podoba się ten post
Niestety choroba ta jest bardzo ciezka wiem bo miałam długo pdp z Al. Zaczyna sie od zapominania, potem ucieczek do własnego domu własnie z niego, chowanie rzeczy. Jest ciezko ale nie mozna pokazywac nerwów i krzyczec, lepiej odpuscic i za 5min podejsc pdp, zaproponowac cos. Nie mozna doprowadzac do stanu nerwów bo wtedy agresja sie rodzi. Zawsze musi miec cos do zrobienia, zagadywac o byle co. Jesli oczywiscie jest to taki typ aktywny bo jest statyczny co wystarczy gałganek i bedizie siedziec na krzesle lub lezec w łózku (moja pdp Alz doprowadził do tego ze wegetowała w łozku jak warzywko...). Ja niestety byłam przy wszystkich etapach choroby a trwało to naprawde dłuuuugoooo. Ciezko jest ale trzeba duzo poswiecienia i zrozumienia dla takiej choroby...Nie lubia zmian pdp choc niewiele pamietaja...Nie jest to praca dla kazdego tyle moge w tym temacie.
25 maja 2016 22:47 / 6 osobom podoba się ten post
Przeoczyłam ten wątek......dlatego wtrącę parę groszy dopiero dzisiaj:)
Oczywiście każdy ma rację,ale Kasia najmądrzej tu napisała.......
'Przerobiłam" w mojej historii opiekunki pięć Alchajmerków,i każdy był inny.
Pierwszym był Pan,który kochał i szanował wszystko co go otaczało,-zero agresji....na prawde nigdy.......i pomimo tego,że nie wiedział co tak na prawdę się z Nim dzieje,zawsze był miły i uśmiechnięty.
W czasach wojny chował w swoich stajniach żołnierzy z każdego możliwego kraju,-według synów najdłużej stacjonowali u niego Francuzi....dlatego perfekt mówił w tym języku.
Czasem kiedy siedzieliśmy na tarasie,mówił mi,że musimy być cicho,-bo w stajni są francuskie konie i nikt nie może się o tym dowiedzieć:)
Fantastyczny gość,dzielił się ze mną każdym posiłkiem,-oczywiście ja udawałam,że jemy i pijemy z "jednej michy"....nigdy go nie zapomnę....bo był mega przystojny
Potem była Madzia.........hmmmm.......ani agresja ani też "miłosna" odmiana AL........totalna olewka na wszystko poza synem......przyznam,że mega specyficzna odmiana,bo nawet w książkach o czymś takim nie czytałam.
Kolejną PDP-ną była Pani,która chciała zaciupać mnie swoją laską....wiecznie płakała,i mówiła mi,że jak stanę przy oknie to hitlerowcy "upierdzielą" mi łeb......serioo.to była lekcja przetrwania:(
Przez dwa tygodnie(bo w takim czasie zawinęłam się z kontraktu),miałam PDP-ną,która odebrała mi chyba ze dwa lata życia........nawet nie będę wspominać:(
Teraz jestem u Dziadka,który w gruncie rzeczy ma wszystkich odmian po trochu.......ale jest kochany,dopóki oznajmiam mu wszystko co z nim robię....nawet to,że zdejmuję mu skarpetkę muszę mu powiedzieć,w przeciwnym razie nie wie co jest grane i złości się jak diabli..i w tym też jest kochany.:)
Ok... co chcę powiedzieć........NIE ma reguły na tą chorobę.
Pewnie,że jest jakiś tam zbiór wspólny w tym schorzeniu........ale.....na ile prawdziwy???
Myślę,że to iż każdy chory na AL się boi......to na pewno...
16 czerwca 2016 19:29 / 2 osobom podoba się ten post
To i ja wtrącę swoje 3 grosze. Pierwszy raz pracuję z chora na Al. Zanim zachorowała była bardzo wyniosła, stać ja na wszystko więć traktowała ludzi z góry. Teraz jest okropna. Lekarz twierdzi że to przez chorobę, ale moim zdaniem wynika to z jej wrednego charakteru. Cały dzień krzyczy. Nie ma sił chodzić ale wstaje, nie usiedzi 3 minut, nawet przy jedzeniu stoi, chwieje się, wypada jej z ust, ale stawia na swoim i stoi i się kiwa, ba ja proszę żeby usiadła. Wstyd z nią gdzieś iść bo ciągle krzyczy, tak po prostu bez powodu. Wiem kiedy ma lęki bo wtedy inaczej oddycha. Mimo że jest nas dwie to brak nam do niej sił. Jest jak energetyczny wampir, zabiera nam całą energię i chyba stąd ma siły, bo nawet zanim zaśnie to mimo że oczu już nie ma siły otworzyć nadal się podnosi. Moim zdanie dużo zależy od charakteru człowieka jak przechodzi chorobę i jaki jest dla otoczenia.
17 czerwca 2016 00:27 / 5 osobom podoba się ten post
Jogusia , nawet najlepszy człowiek przy Alzheimerze  zmienia się  w przerażoną , a co za tym idzie- gotową do obrony istotę . Chcącą  uciec od nieznanego . A choroba wszystko im zmienia w nieznane . Oni się po prostu boją - to jest tragiczne , a bywa i niebezpieczne (zarówno dla chorego jak i opiekuna) ale to wszystko wina choroby . Brałam czasem po pysku od AL. , ale ... jakoś nie miałam żalu o to , starałam się spokojnie i w najprostszy sposób uspokajać , ustępować (jeśli ustępstwa nie kolidowały z bezpieczeństwem i dobrem chorej ) . Lekarz ma rację , to ta paskudna choroba jest winna zachowań Twojej pdp. Ale pomyśl jak Ty byś się czuła , gdybyś znalazła się w nieznanym miejscu (chory nie rozpoznaje otoczenia) z nieznanymi osobami ( chory nie poznaje nawet najbliższych) które coś robią wokół niego , z nim ( chory nie pojmuje ani konieczności mycia , ani ubierania itd.) On jest przerażony - bo wszystko co go otacza jest mu obce i nieznane. To nie wredny charakter determinuje zachowanie Twojej podopiecznej , ale jej strach .   Sił Ci życzę i cierpliwości . 
17 czerwca 2016 08:23 / 5 osobom podoba się ten post
Jakoś mi się wnętrzności wywracają jak ludzie piszą o wrednym charakterze osób z demencją i że robią na złość opiekunce? Wolę przeważnie nie zabierać głosu? Masz rację tyciek najlepiej nie reagować na humorki pdp, chociaż to trudne? Lepiej coś w żart obrócić i opieka nad taką osobą staje się łatwiejsza. Takie osoby dokładnie wyczuwają nastrój opiekunki. Wyczują nawet zdenerwowanie z powodów osobistych (domowych) i to przekłada się na nastrój i zachowania. Nie można sie tylko sztucznie uśmiechać a wewnątrz kipieć złością skierowaną przeciw pdp. Oni to dokładnie wyczywają i wtedy faktycznie zdarza się, że robią na złość. 
17 czerwca 2016 08:33 / 4 osobom podoba się ten post
No ja też czytając takie info popadam w lekką irytację, tak jak Ty :). Te osoby które nie mają zaawansowanego optępienia w tym AL, mogą być zdolne do takich zachowań, ale te już myslowo we własnym świecie żyjące, to zachowania, które opiekunka odczytuje jako wymierzone przeciwko niej,  mogą wynikać z dezorientacji i lęku. No bo jak chory, którego pamięc już nie funkcjonuje, często nie wie, kim opiekunka jest, że w ogóle opiekunki potrzebuje-mało tego, każdego ranka z powodu niefunkcjonującej własciwie pamięci świezej musi odkrywać rzeczywistośc na nowo- w tym twarz obcej osoby mówiącej -Guten Morgen- może celowo i swiadomie opracowac strategię przeciw opiekunce, no kurcze jak ? Toż to śmieszne jest :)A nastroje wyczuwają, na poziomie podswiadomym, automatycznie mogą odbierać mowę ciała, która jest połową przekazu informacji.    Dla tych, którzy chcą trochę się rozeznać w skomplikowanych meandrach demencyjnego umysłu, mieć jako taki pogląd- wejść do Narnii:), polecam ksiązkę Oliviera Sacksa-" Mężczyzna, który pomylił żonę z kapeluszem ". Ten pisarz to neurolog w wieloletnim doświadczeniem klinicznym i ta ksiązka opisuje kilka przypadków z  jego lekarskiej praktyki. Nie jest napisana pompatycznym stylem, ani nie zawiera określen typowo medycznych. Jest ciekawa, wciąga, no , ale napisał ją fachowiec od mózgów :)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
17 czerwca 2016 09:13 / 1 osobie podoba się ten post
"Wejście do Narnii" - dobre porównanie. W przypadkach chorób otępiennych nie ma chyba żadnych reguł co do zachowań pdp?
17 czerwca 2016 09:34 / 2 osobom podoba się ten post
Kiedyś też zareagowałabym jak wy, wiele lat pracuję w opiece i spotkałam się z różnymi przypadkami demencji.  Oburzałąm się jak kobiety w drodze do pracy opowiadały o swoich pacjentach jak o rzeczy. Ja zawsze dawałam całą siebie i przywiązywałam się do pacjenta, może nawet za bardzo. Rozumiem że pacjent z AL jest jak osoba zamknięta w skorupie swego ciała i ma problem z komunikacją. Jednak mimo mojej wielkiej cierpiliwości wymiękam w tym konkretnym przypadku. Nie sądzę że wszystkich z AL należy wrzucać do jednego kosza . Coś z ich dawnego życia w nich pozostaje. W tym konktretnym przypadku opiekunki zmieniały się co dwa tygodnie ja i tak jestem wytrwała i staram się okazać tej kobiecie dużo ciepła, tylko po prostu brak czasami sił. Myslę że każdy przypadek jest inny i trzeba by tu być, żeby ocenić sytuację.
17 czerwca 2016 09:44 / 2 osobom podoba się ten post
To już jest inny aspekt zagadnienia. W przypadku chorób otępiennych, bądz innych, gdzie występują objawy neurologiczne ze strony OUN, można nie dać rady w pojedynkę " ogarnąć " pobudzonego chorego. Tak, bo takie osoby mają napady pobudzenia, amoku, bywają wręcz niebezpieczne dla osoby opiekującej się, czy same dla siebie.Wtedy szukamy fachiwej pomocy-koniecznie. To co z dawnego życia pozostaje, to bazuje na pamięci długotrwałej- cały nasz pamięciowy dorobek życiowy- to jest ten "twardy dysk", ale z biegiem czasu i on ulega degradcji. Pamięć świeżą potrzebną do zapamiętywania, logicznego i abstrakcyjnego i strategicznego myślenia, dla obrazowego wyjaśnienia nazwałabym RAM-em :)
Naprawdę, polecam przeczytać książkę, którą wymieniłam w poprzednim poście- pozwala wiele zrozumieć i nie brać do siebie zachowań chorej osoby :)
17 czerwca 2016 09:48 / 3 osobom podoba się ten post
No, może oprócz ogólnych klinicznych objawow mogących wskazywać na choroby otępienne, to nie ma :)
Spróbuj ustanowić reguły dla wlaciwie rządzącego się własnymi prawami centrum dowodzenia, ktore do dnia dzisiejszego jest niezbadane :) Podejrzewanego o podświadomość , nadświadomość, objawy wytwórcze i kontakty z zaświatami- jeszcze wiele mozna by wymieniać :)
17 czerwca 2016 09:53 / 2 osobom podoba się ten post
Mylisz sie,nic w przypadku Alzheimera nie zalezy od charakteru. To sa zmiany w mozgu i nie poradzisz na to nic,bo jest nieuleczalne,mozna tylko lagodzic objawy choroby,chociaz niekoniecznie przyniesie to jakies efekty. Mysle,bez urazy bo nie mam na celu jakiegos dowalania Tobie,ze powinnas zmienic podopieczna,skoro tak Tobie ciezko zajmowac sie nia...To duze obciazenie psychiczne dla kazdej opiekunki. Natomiast Twoja nieznajomosc procesow przebiegu choroby,oraz brak zrozumienia problemow wystepujacych w tym schorzeniu,powoduje ,ze psychicznie wymiekasz,i prawdopodobnie ma to rowniez wplyw na chora. Podkresle raz jeszcze - to co pisze to nie jest zlosliwosc. Po prostu takie wnioski wyciagnelam z Twojego posta,mozliwe,ze bledne.Ja mam pdp chora na demencje i tez czsami jest mi cholernie trudno.Jestem z nia sama i bywa,ze ten maly klebek energii niezle daje mi popalic.Nawet doprowadza do lez. Pomadrze sie troche ale...Zauwazylam podczas swojej pracy z osobami chorymi na rozne schorzenia otepienia starczego,ze podstawowym bledem,jakie popelniamy my opiekunki,to proba narzucenia wlasnej woli i swoich przyzwyczajen. Ktos chory na Al lub Demencje jest nadal czlowiekiem a przez rozne dzialania traci swoja godnosc. Nawet jak sie ktos,za przeproszeniem zesra,a przeciez w tych schorzeniach zdrza sie tak bardzo czesto,powinnysmy zachowac takt i byc dyskretnymi. Ci ludzie nadal sie wstydza! Szanujmy to...Jezeli chory jest agresywny lub wykrzkuje rozne wulgaryzmy czy inne takie- nie wolno nam sie czuc urazonymi,to chory mozg powoduje a nie osobista niechec chorego do nas.Trudno to czasami znosic,pewnie,ale nakrecanie sie nie ma najmniejszego sensu. Agresje rodzi strach. Strach bo wszystko sie wydaje inne i nowe. Przychodzi nowa opiekunka i pdp.znowu ma zaburzone poczucie bezpieczenstwa. I spirala sie nakreca. Nie powinno sie wymagac od takiej osoby czegokolwiek. Na przyklad haslo pt. nie rob tego bo cos tam ,moze spowodowac nerwowosc bo chora czuje sie pod presja. 
Jak Tina ladnie napisala - wejscie do Narnii- kazdy czlowiek,zdrowy czy chory posiada swoja Narnie.I Narnia osoby chorej jest taka sama  jak ta nasza.I tak samo wazna.To co przezywa chory czlowiek jest jego rzeczywistoscia i my,jako opiekunki,musimy sie do tego dostosowac.Czyli nie dopasowujmy na chama przezyc chorej do naszego postrzegania swiata...To my zaakceptujmy,ze istnieje ten inny swiat.Trudne to jak cholera ale tak trzeba...inaczej nasza praca nie ma najmniejszego sensu bo powoduje tylko wzajemna niechec a tym samym budzi do zycia upiory....
17 czerwca 2016 10:02 / 2 osobom podoba się ten post
Zgadzam się Fioletowa Myszo. W przypadku opiekowania się osobą dementywną, lub z objawami wytwórczymi z powodu urazu, udaru, bądż chorej psychicznie- edukacja jest niezbędna i dobra wola, aby spróbować się postawić w położeniu chorego. No, spróbujmy wyobrazić sobie, że budzimy się rano, wszystko obce, nad nami pochyla się jakiś nieznajomy pysk i każe wstawać itp. Mnie na samą myśl się nóż w kieszeni otwiera :) Ja to tak z przymrużeniem oka piszę, ale to mniej więcej obrazuje ścieżkę-akcja- reakcja, w przypadku demencyjnych osób.
17 czerwca 2016 10:17 / 4 osobom podoba się ten post
Nie zawsze jest to też demencja lub Alzheimer . U mojej PDP zdiagnozowano 2 lata temu Parkinsona , ale pojawiały się dziwne objawy , nie pasujące do tej choroby . Neurolog mojej PDP zaczął się nad tym zastanawiać i poprze wiele badań postawił właściwą diagnozę : to nie parkinson ale DLB / po angielsku : dementia with Lewy-bodies/. Dobrane zostały inne leki - bo te na parkinsona pogarszały stan mojej PDP i od miesiąca moja PDP - jak do rany przyłóż :) wcześniej , diabeł wcielony . Wyniki EEG, wyraźnie się poprawiły . Prawidłowa diagnoza i dobranie leków w przypadkach osób mających dziwne objawy neurologiczno-psychiatryczne zależy tylko i wyłącznie od dociekliwości lekarza . A niestety bardzo niewielu się chce .
17 czerwca 2016 10:19 / 6 osobom podoba się ten post
No tak..To jest trudne bo ,ja na przyklad,sie czesto wkurzam,ale nie dam za nic na swiecie odczuc tego pdp. Najwyzej sie schowam u siebie i przeczekam. Przeciez nie mam duzego wplywu na to co sie dzieje. Moge tylko starac sie komunikowac tak,zeby na sile nie narzucac swojego zdania. Teraz moja pdp przeklada w szufladach wszystko co sie da;) Zapytalam co robi - powiedziala,ze sie pakuje bo na urlop do Wloch jedzie ;)) No to niech sie pakuje...Pozniej sie rozpakuje,powiem najwyzej,ze wycieczka przelozona bo w tej chwili pogoda sie posula. I tyle...Troche denerwujace ale przynajmniej ma jakies zajecie  Tak przy okazji,wczoraj mojej babci,lekarz poprzestawial leki. Melperon moge dawac w razie agresji i duzego pobudzenia,3 razy dziennie ale jezeli bedzie w miare ok to wieczorem tylko. Podobnie z Risperidonem,miala rano i wieczorem,teraz ma miec wieczorem oraz na noc. No i plastry jej zmienili na Rivastigmin 9,5 mg ;) Moze bedzie lepiej? Mam obserwowac do wtorku i sumiennnie donosic co sie dzieje 
p.s.Strzelam duzo literowek ale to wina klawiatury...czyscilam ja dlubiac troche wykalaczka i cos popsulam;))) przepraszam.
17 czerwca 2016 10:20 / 3 osobom podoba się ten post
Częściowo macie rację. Ale mam porównanie demencja a AL i widzę różnice. Myszko też myślałam o zmianie pracy, ale żal mi tej kobiety bo jestem tu któryś raz i zawsze po powrocie jest z nią gorzej i kolejne opiekunki nie chcą tu wracać. Rodzina jest bardzo zadowolona z mojej pracy i robią wszystko żebym tu została. Jest ciężko i będzie gorzej ale póki starczy mi sił to jej nie zostawię.
17 czerwca 2016 10:29 / 4 osobom podoba się ten post
Bo objawy otepienia starczego sa bardzo roznorodne i czesto trudno prawidlowo zdiagnozowac z czym sie ma przyjemnosc;) A Ty nie zapominaj o sobie...bo lepiej zmienic pdp niz sie meczyc psychicznie. Moja pdp malo kiedy bywa agresywna wiec ciezko jest ale jakos wytrzymuje. Natomiast u Ciebie trwa to nieprzerwanie wiec masz zdecydowanie trudniej. Przemysl to...nie patrz czego chce rodzina tylko czego chcesz Ty...Bo Ty jestes tez bardzo wazna!
17 czerwca 2016 10:30 / 6 osobom podoba się ten post
Ha, Myszo :) Może tak byc, ze rywastygmina psuje efekt leczenia neuroleptykami. To jest taki lek, jak donepezil- slynny preparat Arricept, który ma poprawiac procesy poznawcze u chorego. Tyle, że to jest taka broń obosieczna, działa stymulująco na OUN i wywołuje stany podbudzenia. Najlepsze efekty daje w początkowej fazie otepienia, potem bywa różnie :). Ten lek często bywa odstawiany, ze względu na wywoływanie agresji u chorych, a nie ma spektakularnych efektów klinicznych.  Obserwuj chorą jak reaguje na te plastry i susz głowę dalej rodzince jak coś będzie nie tak.
17 czerwca 2016 10:48 / 4 osobom podoba się ten post
Co bu tu jeszcze napisać .......... aha , opiekunka powinna miec predyspozyje . Powinna byc cierpliwa, dociekliwa , dowiedziec sie co było w przeszłości . Coś do czego mozna sie odnieść . Wiedziec np. o tym, że lubiła chodzić do kina na cmentarz , co robiła gdy była jeszcze zdrowa. Wtedy łatwiej zrozumieć pdp odróznic złośliwosc od tego ,że jeszcze chce być sobą. Cos sie z czegos bierze nawet mocno demencyjny swój rozum ma *  czepi sie jedej myśłi, nie potrafi jej wypowiedziec ale dązy do zrealizowania. Dobrze jest gdy jeszcze rozumie co do niego mówimy ale nadejdzie czas ,że wszystko stanie sie jednakowe i wszystkie twarze takie same . Opiekowałam sie pdp ktora była kpl. zdezorientowana . Leżała ja kociak ( przepraszam za porównanie) zdana na mnie. Widziałam w jej pustych oczach tylko wielki znak zapytania . O co chodzi ? gdzie ja jestem? kto ty jesteś?

Teraz siedze jak na bezrobotnym * niby towarzystwa mam dotrzymac dziadkowi  po smierci jgo zony. Ale czasami juz zaczynam tęsknić za robotą a nie jej pozorowaniem . Dlatego tez preferuje dłuzsze pobyty- powroty na sztele . 6 tygodni to za mało dla mnie czasu żeby sie wgryźć.
17 czerwca 2016 11:04 / 4 osobom podoba się ten post
Tak, to jest ważne, to są własnie te rzeczy, które kodują się w pamięci długotrwałej. Znajomość tego jest potrzebna ,aby chorą osobę w miarę bezstresowo "prowadzić". To metodyka postępowania z chorym dementywnym po prostu :)
17 czerwca 2016 11:17 / 1 osobie podoba się ten post
Ja wiem;) I do wtorku obserwuje a w srode zobaczy sie co dalej;)
17 czerwca 2016 11:27 / 3 osobom podoba się ten post
A wczesniej też miała jakiś " podkręcacz" pamięci? Czy może sposób podawania tylko na przezskórny zmienili? Tzn chodzi mi o to, czy taki lek to dla babci nowość, czy brała już coś podobnego, czy to ten sam lek, tylko w plastrze?
17 czerwca 2016 12:11 / 5 osobom podoba się ten post
Ona miala ten sam lek i w plastrze i w tabletkach. Tylko,ze plastry byly slabsze,teraz ma 9,5 mg. A tabletki miala (ta sama substancja czynna) rano oraz wieczorem,wiec mam jej nie dawac rano tylko do kolacji i jedna jeszcze przed spaniem. Melperon miala 3 razy dziennie po 5-10 ml,w syropie,a teraz mam obserwowac i jak zobacze ,ze jest pobudzona to dac, a jak jest w miare ok, to odpuscic rano i w obiad,  ale za to wieczorem dac 15 ml. Na tym stanelo...Ona w dzien jest do wytrzymania,najwyzej pranie ciagle sciaga i przewiesza,przesadza kwiatki czy przestawia w szafkach. Fakt,ze trudno zgadnac gdzie co lezy,pisalam kiedys ,ze na talerze upodobala sobie lodowke a sztucce wklada do pralki. Zmywarka za to sluzy do chowania warzyw;))) No ale niech sobie cos robi...Natomiast jezeli wieczorem sie uruchomila to...no szkoda gadac. Ciagle zaluzjami sie zabawia,w gore i w dol i tak w kolko,chodzi,czegos szuka,jest agresywna bo sie boi,ja widze,ze ona czegos za oknem wypatruje,nie chce powiedziec czego..i tak do rana.Wtedy padnie,spi a na wieczor od nowa. A jak trzy dni tak poszaleje to wtedy dziala cala dobe. Meczace to jest...Dlatego kilka dni temu sie skarzylam bo mi mozg sie juz lasowal. Troche trudne byc samej z taka podopieczna .Wiec powiedzialam corce,zeby zrobic tak aby na wieczor spokoj byl. No i stad to zamieszanie z tabletkami...Wczoraj rzeczywiscie bylo lepiej(ale to pierwszy dzien wiec moze mylne wrazenie) W dzien duzo krzyzowek robila, zadbala o paznokcie,znaczy sobie spilowala,duzo rozmawiala,no i na wieczor ja zmulilo na sen o normalnej porze.I spala super do rana. Dzisiaj tez jest lepiej bo czyta sobie gazete,dalam jej pomyc i powycierac jakies talerze,obrala i pokroila cebule do pizzy,poscierala kurze,teraz siedzi i sobie ksiazke przeglada o Sudetach,bo sie tam urodzila. A ja czekam az sie pizza upiecze;))) No i co najwazniejsze poprosiola o umycie wlosow!! I zeby umyla!! Wiec moze bedzie dobrze,co? 
17 czerwca 2016 18:05 / 2 osobom podoba się ten post
No, jakby ją dali radę wyregulowć, to byś odetchnęła. Pisałaś, że Risperidon miala rano i wieczorem, to neuroleptyk jest, tak jak Melperon. To ona miała też rywastygminę w tabletkch i w plastrze? Bo 9,5 mg to maksymalna dawka jest.
17 czerwca 2016 18:22 / 5 osobom podoba się ten post
Tak...miala rywastygmine rano i wieczorem(0,25 mg) i w plastrach tez ale 7 mg . A teraz nowy plan i w plastrze zwiekszona dawka. I powiem,ze dzisiaj tez caly dzien jest ok. Zobcze co bedzie sie dzialo za 2 godziny i w nocy.Ale po wczorajszym dniu i dzisiejszym to powiem,ze jest duzo lepiej. Naprawde duzo lepiej. Nie wiem co ona tam jeszcze ma za leki,jak pojdzie spac to wezme i spisze bo teraz nie mam za bardzo jak. Musze to zrobic jak nie bedzie widziala;)))
17 czerwca 2016 18:24 / 2 osobom podoba się ten post
No i moze wszystko sie ulozy i bedzie bardzo dobrze,tego Ci zycze z calego serca.
17 czerwca 2016 18:41 / 2 osobom podoba się ten post
Mogło tak być ,że te prochy z rana mogły działać pobudzająco, Risperidon też może pobudzać. Może z poprzestawianiem leków klapnie, chociaż, noo tego "dopingu pamięciowego" dowalił lekarz fest. Jak tam u niej z RR, bo po tym pobudzaczu często skacze.
Muszę powiedzieć, że babcia- twardzielka :)
17 czerwca 2016 18:41 / 3 osobom podoba się ten post
Ja też Myszeczce tego samego co Ty życzę , ale ja jeszcze dodam 
17 czerwca 2016 18:45 / 1 osobie podoba się ten post
RR jest ok,ma 130 na 85. Chociaz zdaje mi sie,ze ma cos na nadcisnienie. Nie jestem pewna. Dobra,ide po ta rozpiske z lekami,zaraz zobaczymy co ona tam ma;)))
17 czerwca 2016 19:00 / 1 osobie podoba się ten post
CYtuje bo zle pisac bedzie na edytorze;)

No wiec tak...
Allopurinol AL 100 1 raz dz. rano
Pantoprazol 40 mg 1 raz dz. rano
HCT AAA 25 mg 1 raz dziennie rano
Folsan 5 mg 1 raz dz. rano
Memantin 10 mg 1 raz dz. rano
ASS AL 100 1 raz dziennie poludnie
Ramipril 5 mg 2 razy dziennie rano i wieczorem
Metoprolol 47,5 mg  1 raz dz. rano
Rivastigmin 9,5 mg (to plastry) 1 raz dz. rano
Risperidon 0,25 mg 2 razy dz. wieczorem i na noc
no i slynny syropek jak pisalam wyzej. W razie potrzeby 3 razy dziennie ale jak sie zachowuje ok to wtedy raz tylko po kolacji, Do 15 mg.
To wszystko ;)))
17 czerwca 2016 19:10 / 3 osobom podoba się ten post
No to Risperidon miała 2 razy dziennie. Risperidon, a rywastygmina, to dwa różne leki.
Ale Memantin działa podobnie jak rywastygmina, tyle że słabiej. No, ale na to konto masz zwiększone dawki neuroleptyku, no i faktycznie przeniesienie risperidonu na wieczorową porę, mogło dać pozytywny efekt. Oprócz Ramiprilu, to ciśnienie obniza też Metoprolol, chociaż pośrednio , ale skutecznie. Noo, jak nie będzie grzeczna, to się Melperonem wspomożesz:) Chociaż za wcześnie, aby cokolwiek na pewno stwierdzic, to jak teraz reaguje dobrze, to powinno byc ok :)
17 czerwca 2016 19:22 / 1 osobie podoba się ten post
Taa,zobaczymy za kilka dni. Jest jakby lepiej ale to moze zludne byc. W kazdym razie nie jest taka agresywna ani zamulona jak wczesniej. Lata sobie po domu,cos przestawia troche grandzi ale nie jest to nic spektakularnego. I pogadac sie z nia da nawet ;))) Teraz zwija skarpetki ;)) i pewnie zaraz pojdzie spac...i na dodatek w nocy spokoj chyba bedzie. Taka mala rzecz a jak cieszy;)))) Mowie Ci Tina,ze az powietrze ze mnie zeszlo jak przestalam ciagle za nia ganiac. Ulga niesamowita!

Swoja droga strasznie duzo tych lekow ma,co? Chociaz tyle dobrego,ze lekarz okej i rodzina sie nie buntuje. Babcia tez jakby spokojniejsza. Syn babki w sierpniu idzie na kurs dla osob,ktore w rodzinie maja chorych na otepienie. Corka,sie okazalo,chodzilo w tamtym roku. To tez dobrze bo maja jakas wiedze i da sie z nimi rozmawiac na temat (nie)skutecznosci lekow.
17 czerwca 2016 19:39 / 3 osobom podoba się ten post
Wiesz,chyba idzie dobra zmiana;) Babcia poszla do lozka,grzecznie,spokojnie,wysciskala mnie,powinszowala slodkich snow i ...jejku,ale ulga!!!!! Dziekuje za wsparcie. Wiem,ze wiesz co przechodze. Dalabym Tobie czekolade w podziece ale nie mam jak.
17 czerwca 2016 19:41 / 3 osobom podoba się ten post
Dziekuje,juz wyznawalam Tobie milosc na forum wiec nie bede sie powtarzala;))) Odwdziecze sie tym 
Portal używa cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką cookies.