Pocieszajki

15 września 2013 18:54 / 3 osobom podoba się ten post
kika1

...zycze Ci wytrwalosci... piszesz ze jeszcze kilka dni... dasz rade...  
Nie sledzilam Twoich wpisow... nie wiedzialam ze jestes udreczona sluzba... wyrwalam dwa posty jakby z kontekstu... i tak jak to w wirtualnym swiecie bywa... opatrznie zrozumialam... cieszy mnie... ze nie zywisz do mnie urazy...
Spokojnego dnia...  
 
...ide na dyzur... tez nielekki... wczoraj umarla jedna z dlugim stazem podopieczna... byla pod moja opieka... staram sie unikac bycia przy smierci... tym razem nie wywinelam sie... smutek mnie otoczyl...

Kika, śmierć jest etapem. Na każdego z nas czeka. Wcześniej myślałam czasami o niej ale teraz, w kontakcie ze starszymi, schorowanymi ludźmi coś we mnie dojrzało. To dobrze. Patrzę teraz na śmierć inaczej. Moja poprzednia podopieczna zmusiła mnie niejako do zrewidowania swoich lęków, strachów i obaw. Nikt przy mnie jeszcze nie umarł. Ale myślę, że poradziłabym sobie dobrze w takiej sytuacji. 
Nie smuć się. Śmierć to też piekny moment, tak jak narodziny. Tylko w naszej katolickiej wierze jakoś tak nieciekawie Pani Śmierć jest przedstawiana. Boimy się, tylko po co i co to da.
15 września 2013 22:59
Mycha

Kika, śmierć jest etapem. Na każdego z nas czeka. Wcześniej myślałam czasami o niej ale teraz, w kontakcie ze starszymi, schorowanymi ludźmi coś we mnie dojrzało. To dobrze. Patrzę teraz na śmierć inaczej. Moja poprzednia podopieczna zmusiła mnie niejako do zrewidowania swoich lęków, strachów i obaw. Nikt przy mnie jeszcze nie umarł. Ale myślę, że poradziłabym sobie dobrze w takiej sytuacji. 
Nie smuć się. Śmierć to też piekny moment, tak jak narodziny. Tylko w naszej katolickiej wierze jakoś tak nieciekawie Pani Śmierć jest przedstawiana. Boimy się, tylko po co i co to da.

...a ja byłam przy śmierci trojga moich podopiecznych i nie nazwałabym tych momentów pięknymi,są traumatyczne dla opiekunki..jakkolwiek ...
15 września 2013 23:11 / 2 osobom podoba się ten post
smagana wichrem

...a ja byłam przy śmierci trojga moich podopiecznych i nie nazwałabym tych momentów pięknymi,są traumatyczne dla opiekunki..jakkolwiek ...

Ja tez jeszcze nie byłam, co by nie mowic smiec dla chorego,i cierpiacego jest ukojeniem,dla nas smutkie po osobie z ktora sie zrzyjemy,i tego nie unikniemy.smutna prawda .Ale musimy wierzyt ze kazdy kto umiera jest szczesliwy chocby dlatego ze nie cierpi:)
15 września 2013 23:18 / 1 osobie podoba się ten post
Zakręcona Mamuela

Ja tez jeszcze nie byłam, co by nie mowic smiec dla chorego,i cierpiacego jest ukojeniem,dla nas smutkie po osobie z ktora sie zrzyjemy,i tego nie unikniemy.smutna prawda .Ale musimy wierzyt ze kazdy kto umiera jest szczesliwy chocby dlatego ze nie cierpi:)

To prawda...przy kilkutygodniowej agonii mojego ostatniego zmarłego podopiecznego,modliłam się do Pana Boga, żeby juz mu ulżył w cierpieniu i wziął go do siebie, jeśli nie moze być uzdrowiony...byłam rozdarta i przygnębiona widokiem cierpienia tego biedaka. Wiem,że teraz jest w duzo lepszej rzeczywistości,gdzie nie ma cierpienia, bólu i łez...ale smutek i trauma dla opiekunki i tak pozostaje na jakis czas,niestety.
16 września 2013 19:37 / 1 osobie podoba się ten post
Kto mnie pocieszy? kurcze moja zmienniczka napisała ze nie przyjedzie  planowo,i musze byc o tydzien dłuzej bo ma zabieg zaplanowany akurat dwa dni przed przyjazdem!!! nie skarze sie ale to nie wpozadku ze zawala mi całe plany,dobrze o tym  wiedzac echhhhhhhhhhhhhhhhhh nie mam sił juz do niej kurcze musiała mi moja buzke usmiechnieta popsuc a niech to jak ja tego nie lubie.człowiek sobie cos zaplanuje a ktos ci to wszystko zburzy niektorzy to mysla ze sa pepkiem swiata:((((
16 września 2013 19:48
Zakręcona Mamuela

Kto mnie pocieszy? kurcze moja zmienniczka napisała ze nie przyjedzie  planowo,i musze byc o tydzien dłuzej bo ma zabieg zaplanowany akurat dwa dni przed przyjazdem!!! nie skarze sie ale to nie wpozadku ze zawala mi całe plany,dobrze o tym  wiedzac echhhhhhhhhhhhhhhhhh nie mam sił juz do niej kurcze musiała mi moja buzke usmiechnieta popsuc a niech to jak ja tego nie lubie.człowiek sobie cos zaplanuje a ktos ci to wszystko zburzy niektorzy to mysla ze sa pepkiem swiata:((((

Mamuelu nie jesteś sama, ja też muszę być troszkę dłużej. Jak czas się skróci to fajnie. Ale w naszym przypadku bleee... Zleci nam ten czas, jakoś to będzie...:)
16 września 2013 19:54 / 1 osobie podoba się ten post
alexia

Mamuelu nie jesteś sama, ja też muszę być troszkę dłużej. Jak czas się skróci to fajnie. Ale w naszym przypadku bleee... Zleci nam ten czas, jakoś to będzie...:)

Alexsa no to jest do du...,na dodatek jesli czujesz ze ktos cie wykozystuje, pewnie ze  zleci co by nie ale wiem ze ona przy tym kombinuje zeby mnie wkecic na sylwestra ja juz tu 2razy byłam na sylestra w tym roku chce sie bawic:( ach ide do babci pozniej zajrze
16 września 2013 21:04 / 1 osobie podoba się ten post
Zakręcona Mamuela

Alexsa no to jest do du...,na dodatek jesli czujesz ze ktos cie wykozystuje, pewnie ze  zleci co by nie ale wiem ze ona przy tym kombinuje zeby mnie wkecic na sylwestra ja juz tu 2razy byłam na sylestra w tym roku chce sie bawic:( ach ide do babci pozniej zajrze

A czemu Ty się tak dajesz wykorzystywać?????Od wczoraj jeździsz????Nie masz swoich planów???Weźże sie postaw do licha!!! 
Jest zwykle tak ,że jak np.ja w tym roku robie w świeta i sylwka to ty w nastepnym -nie może jedna cały czas tu kiblować a druga w PL!
Zmienniczka to co? nie wiedziała wczesniej ze ma planowy zabieg????Przeciez u nas nic z marszu nie jest,czeka sie na wszystko wiec termin musiała wczesniej znac -a jak Ty byś w tym samym czasie miała cos planowego to co wtedy????Oj,nie fair ta Twoja kolezanka ,bardzo nie!
16 września 2013 22:07 / 2 osobom podoba się ten post
U mnie jest tak, że same między sobą porozumiewamy się w sprawie zmiany. Od początku umówiłyśmy się co do ewentualnych niespodziewanych sytuacji. Obie jesteśmy zgodne i koleżeńskie...Ale jest mniej miło jak trzeba zostać dłużej...Będzie dobrze.Szybko zleci...:)
16 września 2013 22:16
kasia63

A czemu Ty się tak dajesz wykorzystywać?????Od wczoraj jeździsz????Nie masz swoich planów???Weźże sie postaw do licha!!! 
Jest zwykle tak ,że jak np.ja w tym roku robie w świeta i sylwka to ty w nastepnym -nie może jedna cały czas tu kiblować a druga w PL!
Zmienniczka to co? nie wiedziała wczesniej ze ma planowy zabieg????Przeciez u nas nic z marszu nie jest,czeka sie na wszystko wiec termin musiała wczesniej znac -a jak Ty byś w tym samym czasie miała cos planowego to co wtedy????Oj,nie fair ta Twoja kolezanka ,bardzo nie!

Wiem Kasiu63 ona dobrze wie ze ja jeszcze zaczełam jezdzic dorabiac sobie po prostu zeby wyjsc z dołka finansowego i stanac na nogi,a teraz takie swinsto,nie mowie moge zostac na dłuzej ale tak zebym nie straciła a tak to juz nie pojade nigdzie przeciez tez mam swoje zycie poznałam kogos i jestem zadowolona chciałam w nowy zwiazek wejsc z cysta karta ,ale nie chce tez przez prace to stracic, i znowu sie przekonałam ze nie mozna byc dobrym a podobno skorpiony sa złe ale to nie prawda, a jak zadzwoniłam do niej to mowi niech przyjedzie do ciebie, no wiecie tym mnie dobiła przeciez to tylko moja praca jak mam kogos zapraszac nawet przyjaciela do obcego domu? normalnie szok!!!
16 września 2013 22:23
alexia

U mnie jest tak, że same między sobą porozumiewamy się w sprawie zmiany. Od początku umówiłyśmy się co do ewentualnych niespodziewanych sytuacji. Obie jesteśmy zgodne i koleżeńskie...Ale jest mniej miło jak trzeba zostać dłużej...Będzie dobrze.Szybko zleci...:)

Alexsa dobrze jak tak jest ze obie mozecie na sobie polegac, a u mnie to idze tylko w jednym kierunku, juz myslałam o zmianie miejsca pracy, a czemu przez zmienniczke? mam szukac czegos innego? tu mi dobrze jak czytam niekture posty to mi sie włosy jeza gdzie mozna trafic ,zreszta sama niedawno tez trałme przeszłam na zastepstwie!!!
16 września 2013 22:35
Andrea ja akurat tutaj jestem prywatnie niestety,mogłabym przez fire gdzie jezde na zastestwa,ale szkoda mi dziadkow i obiecałam im ze bede do ich smierci,nawet dzieci prosiłyoni by to załatwili ale ja wolałabym zebysmy same sie dogadały tak jak powinno byc ja nie zmieniam zdania nigdy nie zmieniłam terminu wrecz zawsze szłam na reke przyjezdałam szybciej lub zostawałam,ale miarka sie przebrała i niby juz sie dogadałysmy bo zmiany po 6 tyg,no i gdyby cos wyszło tak w razie w,to ja zostaje dłuzej i zeby nie było kzywdy to ona potem koncz np.ja 1 tydz zostaje a ona na 5 tyg przyjezda teraz zmienia zdanie no bo by musiała na sylwestra przyjechac ot cała filozofia ja sobie poradze jak nie tak to rodzina jak im zalezy to niech interweniuja trudno moge byc zołza!!!
16 września 2013 22:52
Witam moj ostatni zjazd do domu byl natychmiastowy jak co niektorzy wiedza mialam zabieg no i niestety nie przewidziany moglam sie spodziewac ale powiem szczerze nie liczylam ze w ciagu miesiaca uda mi sie wszystko zalatwic sami wiecie jak dziala sluzba zdrowia w naszym kochanym kraju (musialam zalatwiac wiele kasa )ale sie udala i niestety musialam przedluzyc powrot o tydzien wyobrazam sobie co zmienniczka myslala ale powie szczerze g...mie to obchodzilo w tamtej chwili najwazniejsze ze ja jestem zdrowa .A pozatym wcale nie czuje sie winna bardzo ladnie podziekowalam ,mam nadzieje ze wiecej nic takiego sie nie powtorzy ale w tych czasach jet wszystko mozliwe i nigdy nie mow nigdy .....a dlaczego pisze po prostu czesto mam w zyciu nieprzewidziane przygody ......
17 września 2013 09:56 / 2 osobom podoba się ten post
justa

Witam moj ostatni zjazd do domu byl natychmiastowy jak co niektorzy wiedza mialam zabieg no i niestety nie przewidziany moglam sie spodziewac ale powiem szczerze nie liczylam ze w ciagu miesiaca uda mi sie wszystko zalatwic sami wiecie jak dziala sluzba zdrowia w naszym kochanym kraju (musialam zalatwiac wiele kasa )ale sie udala i niestety musialam przedluzyc powrot o tydzien wyobrazam sobie co zmienniczka myslala ale powie szczerze g...mie to obchodzilo w tamtej chwili najwazniejsze ze ja jestem zdrowa .A pozatym wcale nie czuje sie winna bardzo ladnie podziekowalam ,mam nadzieje ze wiecej nic takiego sie nie powtorzy ale w tych czasach jet wszystko mozliwe i nigdy nie mow nigdy .....a dlaczego pisze po prostu czesto mam w zyciu nieprzewidziane przygody ......

Justynka gdyby to było ot stało sie to ja rozumie ale to juz ma od roku i nie powiesz mi ze nie mozna było tego zrobic  wczesniej tylko kiedy sie swieta zblizaja i sylwester,ja eszystko rozumie i i wspołpracuje bo uwazam ze załoga to powinna byc zgodna wtedy najlepiej sie wspołpracuje :)))))
17 września 2013 14:20 / 2 osobom podoba się ten post
Zakręcona Mamuela

Justynka gdyby to było ot stało sie to ja rozumie ale to juz ma od roku i nie powiesz mi ze nie mozna było tego zrobic  wczesniej tylko kiedy sie swieta zblizaja i sylwester,ja eszystko rozumie i i wspołpracuje bo uwazam ze załoga to powinna byc zgodna wtedy najlepiej sie wspołpracuje :)))))

to jestes bardzo fajna osoba w takim razie nie wszyscy sa tacy wyrozumiali a szkoda i tez uwazam ze powinno sie uzgadniac z osoba zmieniajaca ze naprzyklad zostane dluzej ale pisze tez ze nie zawsze mozna ....chodzi mi o to ze naprawde sa sytuacje bez wyjscia ale sa tez takie ze nagminnie jest ktos wykorzystywany.Kiedys jechalam z taka pania i wcale nie kryla gdzie pracuje jako kto i opowiadala jak wykorzysta swoja zmieniczke miala juz caly plan ulozony zeby tamtej poruszyc serce i zeby zgodzila sie zostac dluzej no sie takie cos przytrafia ale wtedy tylko wspolczuc .....