To odwrotnie niż u mnie, jestem w Monachium. Codziennie spotykam niejednych Polaków, zwykle w markecie. Zauważam tylko całe rodziny bądź grupki, bo słyszę jak rozmawiają ze sobą po polsku, a ilu jest takich samotników jak ja? Na początku zagadywałam,teraz już nie, bo musiałabym rozmawiać prawie ze wszystkimi których spotkam hihi:) Zwykle się kłócą:P Kiedyś para w wieku ok. 60 lat, on wkładał mięso do koszyka, ona wyjmowała i chowała do zamrażarki, mówiąc żeby się nie wygłupiał, a on znów do koszyka i tak kilkanaście minut... Nie wiem jak to się skończyło. Raz w Lidlu, za mną Polacy z małym dzieckiem, ekspedientka Polka i ja w środku. Polacy uciekają całymi rodzinami, z kochanej ojczyzny, i ci młodzi i ci starsi... Nie wiem jak w innych rejonach kraju ale tutaj jesteśmy lubiani i szanowani, w przeciwieństwie do wielu innych nacji, bo przyjeżdżamy do pracy a nie po zasiłki i pracujemy dobrze.
