Na wyjeździe #3

15 września 2013 12:42 / 3 osobom podoba się ten post
Powinnam napisac w innym temacie"co mnie najbardziej wkurza...."ale ,ze tu jest taka mala rozmowa,pozwole sobie skrobnac.
Najbardziej mnie tez wkurza,to ze jak sa spotkania rodzinne,Ty musisz byc przy podopiecznym.Po jaka cholere-nie wiem.
W sumie wiem:(Poco My rodzina mamy sie zajmowac mama,tata,czy babcia.Jest opiekunka,to niech siedzi i do kibelka zaprowadzi,poda lyzeczke,poda ciasteczko.My jestesmy bardzo zmeczeni po tygodniu pracy i nie mamy sily wyreczyc opiekunki.Przciez zarabia nie malo,to nich tutaj siedzi,poza tym powinna nam byc wdzieczna,ze jest z nami.
O Bosssszzze jak mnie to wkurza:(
15 września 2013 13:12 / 5 osobom podoba się ten post
mleczko47

Ja mam podobnie,ale mam szczeście,że zawsze trafiam do samotnej pani a i rodzina bez nadgorliwosci w skladaniu wizyt.Ciesze sie bardzo z takiego ukladu.A podopieczną stopniowo przyzwyczajm do pobytow tylko ze sobą.Choroba postepuje (pisze o P.Al.D.)i to  czego nauczymy podopieczna skutkuje póżniej w obcowaniu z następną opiekunką.

Tak , skutkuje , jeśli mamy szczęście i trafimy na taką , która chce słuchać i korzystać z  doświadczeń tej , która już na danej Stelli jakiś czas spędziła . A niestety nie zawsze tak jest . Słysząc w pierwszy dzień pracy od świeżo przybyłej osoby  zwroty : ,,Tak , wiem '' , ,, Powtarzasz się '' itp zaczyna się  mieć wątpliwości , co sie zastanie po powrocie - o ile będzie wogóle jakiś powrót .Natychmiastowe zmienianie utrwalonych schematów ,czy przestawianie sprzętów ,,bo tak wygodniej ''powoduje , że  podopieczny jest coraz bardziej zdezorientowany bo jego mały świat zbyt szybko się zmienia i choroba - dotąd postępująca powoli zaczyna się błyskawicznie pogłębiać.A często wielomiesięczna praca bierze w łeb .Zaś taka ,,mocno innowacyjna ''osoba przemyka niczym kometa i tyle ja widzieli na danym miejscu.
15 września 2013 14:22 / 3 osobom podoba się ten post
dzień dobry kochane Opiekunkowo, dojechałam cała i zdrowa, podróż całkiem udana mimo, że nic nie spałam bo wesoły busik był ;), najważniejsze że niespodzianka dla Skrzatów się udała, oczy mi się same zamykają ale jestem taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak szczęśliwa, że nic innego się już nie liczy.
pozdrawiam serdecznie
15 września 2013 14:30
czarna11

Ja mam dzisiaj spotkanko rodzinne i jakiś Fest na ulicy. beda wszyscy najbliżsi babci z 10 osób a ona mnie ciągnie ze sobą . nie wiem po co jak i tak tam potrzebna nie bede.......

Czarna a ty w Kassel może? Bo ja w TV jakiś cug widziaalm :))
15 września 2013 14:35
mozah aM

Tak , skutkuje , jeśli mamy szczęście i trafimy na taką , która chce słuchać i korzystać z  doświadczeń tej , która już na danej Stelli jakiś czas spędziła . A niestety nie zawsze tak jest . Słysząc w pierwszy dzień pracy od świeżo przybyłej osoby  zwroty : ,,Tak , wiem '' , ,, Powtarzasz się '' itp zaczyna się  mieć wątpliwości , co sie zastanie po powrocie - o ile będzie wogóle jakiś powrót .Natychmiastowe zmienianie utrwalonych schematów ,czy przestawianie sprzętów ,,bo tak wygodniej ''powoduje , że  podopieczny jest coraz bardziej zdezorientowany bo jego mały świat zbyt szybko się zmienia i choroba - dotąd postępująca powoli zaczyna się błyskawicznie pogłębiać.A często wielomiesięczna praca bierze w łeb .Zaś taka ,,mocno innowacyjna ''osoba przemyka niczym kometa i tyle ja widzieli na danym miejscu.

Przyznaję sie bez bicia ze przestawialam meble :)) Własciwie jeden. Mały stołeczek pod nogi cobym w trakcie wyszywania nie ścierpła :)) Ale chyba to byl trafiony pomysł bo zmienniczka go zostawila :)) A co do reszty to sie z tobą zgadzam :))
15 września 2013 14:37 / 2 osobom podoba się ten post
mozah aM

Tak , skutkuje , jeśli mamy szczęście i trafimy na taką , która chce słuchać i korzystać z  doświadczeń tej , która już na danej Stelli jakiś czas spędziła . A niestety nie zawsze tak jest . Słysząc w pierwszy dzień pracy od świeżo przybyłej osoby  zwroty : ,,Tak , wiem '' , ,, Powtarzasz się '' itp zaczyna się  mieć wątpliwości , co sie zastanie po powrocie - o ile będzie wogóle jakiś powrót .Natychmiastowe zmienianie utrwalonych schematów ,czy przestawianie sprzętów ,,bo tak wygodniej ''powoduje , że  podopieczny jest coraz bardziej zdezorientowany bo jego mały świat zbyt szybko się zmienia i choroba - dotąd postępująca powoli zaczyna się błyskawicznie pogłębiać.A często wielomiesięczna praca bierze w łeb .Zaś taka ,,mocno innowacyjna ''osoba przemyka niczym kometa i tyle ja widzieli na danym miejscu.

Witam,wlasnie zalezy jaka zmienniczka przyjedzie:)jakis czas temu pisalam ,ze trafiam na zmienniczki fajne kobietki same,do dzisiaj mam z nimi kontakt:)az w koncu trafilam na zołze haha:)po wejsciu nawet nie zauwazyla mojej obecnosci,na moje czesc,jestem Renata,nie zwrocila uwagi,olewajac mnie a wchodzac w tylek synowi dziadka,brak slow,bo bym mogla opisywac przez godzine jeszcze,ale nie chce mi sie przy niedzieli tematow zawodowych poruszac:)dziadek ma trudny charakter i po 4 godz.zmiekla i stracila pewnosc siebie,proszac mnie o kontakt przez skype,po powrocie do domu:)teraz pewnie ktosik oceni mnie,ze swinka:)jestem,ale nie odezwalam sie do niej,za to durne zachowanie na pokaz:)wlaczylam olewator i tyle:)nie mam zamiaru z nia sie kontaktowac.
15 września 2013 14:39
hogata76

Powinnam napisac w innym temacie"co mnie najbardziej wkurza...."ale ,ze tu jest taka mala rozmowa,pozwole sobie skrobnac.
Najbardziej mnie tez wkurza,to ze jak sa spotkania rodzinne,Ty musisz byc przy podopiecznym.Po jaka cholere-nie wiem.
W sumie wiem:(Poco My rodzina mamy sie zajmowac mama,tata,czy babcia.Jest opiekunka,to niech siedzi i do kibelka zaprowadzi,poda lyzeczke,poda ciasteczko.My jestesmy bardzo zmeczeni po tygodniu pracy i nie mamy sily wyreczyc opiekunki.Przciez zarabia nie malo,to nich tutaj siedzi,poza tym powinna nam byc wdzieczna,ze jest z nami.
O Bosssszzze jak mnie to wkurza:(

Widzisz Hogata...byłam na jednej szteli gdzie wszędzie mnie zabierano, na kawe, na obiad. Troche pozwiedzałam bo tak to nie moglam sie na krok ruszyc z domu. Ale to bylo nie dla mojej przyjemności (nie było) tylko dla wygody córki. Np kawiarnie wybierała pod kątem jaka jest toaleta...no zeby schodow nie bylo itd. Każdy posilek mialam przerywany wizyta w tym przybytku...malo przyjemne.
15 września 2013 14:48 / 1 osobie podoba się ten post
czarna11

moja podopieczna ma cukrzyce , osteoporoze , niedosłuch na jedno ucho aale na drugie słyszy wspaniale. jezdzi na wózku ale do toalety musze ją przsadzac na krzesło i do kibelka. w nocy nie zasówam do kibelka tylko w sypialni an krzesełko i koniec. i za kazdym razem jak ja sadzam to robi. płyny wieczorem ograniczam i wode stawiam daleko ale i tak mowi ze musi. wiec wstaje dwa , a od dzisiaj trzy ? nie ma mowy ....

Ja w jednym miejscu wywalczyłam pampers na noc. Ja w umowie miałam, że podopieczna przesypia całą noc. Czasem są jakieś wyjątki a ta chciała chodzić o 24 spać i jeszcze mnie co chwila gongiem budzić. Powiedzialam albo pampers albo ja wyjeżdżam za 2 tygodnie. Bo taki jest okres wypowiedzenia. No i wybrała pampers ale ja już do tego miejsca nie wróciłam. A wiecie czyja to wina że podopieczni się tak nad nami znecają to wina firm. Spojrzcie na ogloszenia. 24 na dobe do dyspozycji za jedyne 1400 euro. Polka ze słabym językiem. Ta podopieczna też była zdziwiona że ja bym chciala chociaż 6 godz sie przespac w ciagu nocy. Firmy robią z nas niewolnice. Tak to jest. Wszystko musimy same wywalczyć. Jak można nie zagwarantować chociaż kilka godzin snu dziennie? Ja rozumiem jakieś wyjątki, ale ciągle wstawać po nocach i za grosze na ogół? Dziewczyny co mają nóż na gardle sie na to zgadzają.
 
Co do plynów wieczorem to warto ograniczyć i przed spaniem np. o 18 albo 19 herbatka z pokrzywy ktora dziala moczopednie powinno byc 4 do 5 godz. w nocy spokoju. W Niemczech kupujesz Brennnessel Tee :))
 
15 września 2013 14:48
Asik

Widzisz Hogata...byłam na jednej szteli gdzie wszędzie mnie zabierano, na kawe, na obiad. Troche pozwiedzałam bo tak to nie moglam sie na krok ruszyc z domu. Ale to bylo nie dla mojej przyjemności (nie było) tylko dla wygody córki. Np kawiarnie wybierała pod kątem jaka jest toaleta...no zeby schodow nie bylo itd. Każdy posilek mialam przerywany wizyta w tym przybytku...malo przyjemne.

No ja akurat myslalam o wizytach w domu podopiecznego,wizytach u dzieci,a nie wyjazdach do restauracji, czy na spacer.
15 września 2013 14:52 / 1 osobie podoba się ten post
No cholewcia u mnie by to nie przeszło,jak bym cos przestawiła to moja pani kazała by mi od nowa przestawc ,wiec po co niepotrzebnie sie narabiac ,a po resza po co robic sobie dodatkowe zajecia,moja jak cos chce zmienic ,i sie zastanawia długo to mowie jak to nie ciezkie to ustawie i zobaczysz jak wyglada ,jak jej sie nie podoba to zmieniam,i  jest ok w własnym domu moge robic co mi sie podoba a u kogos tylko tyle ile musze:))))
15 września 2013 14:54 / 1 osobie podoba się ten post
Andrea,ja tam bylam pierwsza,po tygodniu chcialam wiac hihi ale potem wszystko sie zmienilo i wyszlo tak,ze powstaly bardzo fajne relacje moje z rodzina,do tego stopnia ze wrocilam tam drugi raz,ale trzeciego juz sie nie podejmuje,bo dziadek jest ciezki charakternie,poprzednia zmienniczka,fajna bardzo,chciala wiac po tygodniu tez,jakos przetrwala,bo musiala,ale jej dokladnie opisalam dziadunia:)no a ta ktora przyjechala teraz,to cos w sensie jak czytalam posty,taka malpa ktora za wszelka cene chce sie pokazac,popisac itd:)juz mialam telefon od syna na nastepny powrot,bo nie moga sie dogadac:)wcale jej nie zaluje,moze rozki sie skroca:)ja ogolnie nie lubie wracac w te same miejsca,nudzi mi sie niesamowicie,nowe miejsce zawsze jest ciekawsze,nowa okolica,ludzie itd
15 września 2013 15:01 / 1 osobie podoba się ten post
mala

Andrea,ja tam bylam pierwsza,po tygodniu chcialam wiac hihi ale potem wszystko sie zmienilo i wyszlo tak,ze powstaly bardzo fajne relacje moje z rodzina,do tego stopnia ze wrocilam tam drugi raz,ale trzeciego juz sie nie podejmuje,bo dziadek jest ciezki charakternie,poprzednia zmienniczka,fajna bardzo,chciala wiac po tygodniu tez,jakos przetrwala,bo musiala,ale jej dokladnie opisalam dziadunia:)no a ta ktora przyjechala teraz,to cos w sensie jak czytalam posty,taka malpa ktora za wszelka cene chce sie pokazac,popisac itd:)juz mialam telefon od syna na nastepny powrot,bo nie moga sie dogadac:)wcale jej nie zaluje,moze rozki sie skroca:)ja ogolnie nie lubie wracac w te same miejsca,nudzi mi sie niesamowicie,nowe miejsce zawsze jest ciekawsze,nowa okolica,ludzie itd

Też tak mam że wole ciągle być w nowym miejscu. Czy to nie dziwne?
15 września 2013 15:09
MeryKy

Też tak mam że wole ciągle być w nowym miejscu. Czy to nie dziwne?

Dla mnie to dziwne nie jest,bo tez tak mam ja Ty:),na zachodzie bylam:)na poludniu bylam:)teraz marzy mi sie polnoc Niemiec hihi:)moze sie trafi jak slepej kurze ziarno hahaha:))najwieksze marzenie to Berlin,ale nawet nie smiem o tym myslec:)
15 września 2013 15:11
hogata76

No ja akurat myslalam o wizytach w domu podopiecznego,wizytach u dzieci,a nie wyjazdach do restauracji, czy na spacer.

Było to samo :)) Nie ma zmiłuj sie :)) Jako przyklad ci powiem ze na wlasne uszy slyszałam jak podczas pierwszego Bożego Narodzenia. Siedzimy sobie z rodzina podopiecznego i babcia juz zmęczona chce isc spac. Córka kiwana mnie (!!) a synowa babci mówi żeby Johana zostala przeciez świeta. "To jej praca - usłyszałam" No niby racja, ale zrobilo mi sie bardzo przykro. Tym bardziej że corka nie pomyslała ze juz wiele rozumiem. I dlugo nie wiedziala...dlatego dowiedziałam sie wiecej nizbym chciala na temat swojej pozycji w tym domu. Pomimo zasypywania mnie prezentami...nie pokochałam tamtego miejsca.
15 września 2013 15:20 / 1 osobie podoba się ten post
Asik

Było to samo :)) Nie ma zmiłuj sie :)) Jako przyklad ci powiem ze na wlasne uszy slyszałam jak podczas pierwszego Bożego Narodzenia. Siedzimy sobie z rodzina podopiecznego i babcia juz zmęczona chce isc spac. Córka kiwana mnie (!!) a synowa babci mówi żeby Johana zostala przeciez świeta. "To jej praca - usłyszałam" No niby racja, ale zrobilo mi sie bardzo przykro. Tym bardziej że corka nie pomyslała ze juz wiele rozumiem. I dlugo nie wiedziala...dlatego dowiedziałam sie wiecej nizbym chciala na temat swojej pozycji w tym domu. Pomimo zasypywania mnie prezentami...nie pokochałam tamtego miejsca.

Ja mam inna taktyke,nie szukam miejsca dla siebie w rodzinach niemieckich,w sensie nie przywiazuje sie,wykonuje tylko swoja prace,najlepiej jak umiem i tyle,teraz bede zimna bo dla mnie to tylko praca:)chociaz w ostatniej tyle sie dzialo w sensie smierci w rodzinie,mojej pierwszej itd,ze czlowiek tylko jest czlowiekiem i za bardzo wczulam sie w to wszystko a to za dobre podejscie nie jest:)bardzo psychika siada a ja chcialabym pojezdzic jeszcze jakis czas do de:)milosc zostawiam dla swojej rodzinki:)jako dewotka haha ide teraz do kosciola polskiego,to moze nie zatrzasna mi sie drzwi hihihihihaha:)