Na wyjeździe #3

22 września 2013 07:59
Tak, duzo gadaja zwlaszcza o sobie wszystko je interesuje tylko to co potrzeba nie i wscibstwo jest ich wiecej...
22 września 2013 08:16 / 1 osobie podoba się ten post
No sa jeszcze takie osoby i zapewne gorsze wiec Anrea moze przygotuj sie do tego haha:))))))))))))
22 września 2013 08:25 / 3 osobom podoba się ten post
Ja w tym roku spotkałam taką opiekunkę, ale nie wiem z jakiej była firmy? Z autobusu przesiadałyśmy się na pociąg. Nigdy jej nie zapomnę szła i ciągnęła ogromna walichę. Co chwilę wymachiwała rękmi i przeklinała. "Kuźwa" to był jej normalny przerywnik. A była tak głośna, że ludzie się w jej kierunku obracali. Wstyd mi było obok niej iść. Jechała na zastępstwo tak twierdziła. Była w wieku bardziej w Twoim Andrejka niż moim. Kląć jak szewc potrafiła, ale biletu wydrukować to już nie. Pomagałam jej. Nie szło się nawet dobrze skupić, bo ta cały czas klęła i wprowadzała taką nerwową atmosferę. Jakaś taka postrzelona i niezrównoważona Ja pierwszy raz drukowałam bilety wtedy....przyprawiła mnie kobita o zawrót głowy :)))) Długo nie moglam dojść do siebie. Jaką opinię takie panie nam wystawiają????
22 września 2013 08:27 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Codzień z rana uśmiechnięta:):)
Pozytywnie wręcz walnięta:):):)
Byle pierdą się nie zraża!
Dobrym humorem zaraża :):):)
To jest nasza Mamuela:)
Świątek ,piatek czy niedziela
Nawet w deszcze
Nawet w słoty
Usmiechać się ma ochotę:):):)
Wcale jej nie trzeba prosić
Zawsze tutaj uśmiech wnosi!
 
 
 

Hahahahahaha kasiu mysle od wczoraj zeby ci odpisac ale ja nie mam takiego talentu jak ty do pisana,wiec pisz wiersze kochana od rana one tez nam serce raduja,i usmiech na buzi podtrzymuja:)))))))))))))))))))))
22 września 2013 09:07 / 1 osobie podoba się ten post
Już dziewiąta, a oni nie wstają - oj czego nie wiem o niedzieli w tej rodzinie... Moja "mała dziewczynka" pewnie odsypia tydzień pełen wrażenie, a jej mąż w ogóle odsypia życie...... Gdy nie wiem co robić robie na drutach...))))
22 września 2013 09:11 / 4 osobom podoba się ten post
A ja mam tutaj prawdziwą musztrę. Mój mąż by się tutaj nadał, bo on przyzwyczajony do tego. Moja praca tutaj polega na otwieraniu i zamykaniu. Już wspominałam, ze nie mam za dużo tutaj do roboty, więc mogę sobie czytać, siedzieć na internecie, babcia nie jest absorbująca. Ale cały czas muszę uważać na drzwi... Tutaj oczywiście jest na dole ogrzewanie centralne, ale babcia z racji oszczędności strasznie uważa, aby czasami nie było za ciepło i aby to ciepło się nie marnowało...Więc cały czas słyszę drzwi " zu". Słyszę to kilkanaście razy w ciągu dnia. A jak się spóźniłam z tą czynnością , to się mnie zapytała, czy my w Polsce drzwi nie mamy. Powiedziałam, że mamy, ale nie musimy ich tak zamykać cały czas, bo nie oszczędzamy tak i u nas w całym mieszkaniu jest ciepło... Tutaj dochodzi druga sprawa. Kolejna oszczędność na cieple....Zabawa zaworami od kaloryferów. Babcia ma u siebie odkręcony kaloryfer cały czas i naturalnie cały czas drzwi "zu", w kuchni kaloryfer powinien być też zamknięty, a na tą chwilę jak ona je śniadanie w kuchni, to lepiej jest odkręcić największy palnik z gazem, bo szybciej się nagrzeje i oczywiście drzwi "zu". Tutaj, gdzie ja siedzę w dużym pokoju, kaloryfer powinien być na null cały czas, aż do momentu, gdy ona będzie oglądać telewizję. Wtedy to, godzinę wcześniej, powinnam ogrzać pokoik, a po skończonym oglądaniu, momentalnie zakręcić i tak do następnego dnia. Powiedziałam, że od tego manewrowania, to jeszcze trochę i będzie musiała sobie nowe zawory kupić. A ja to ogólnie powinnam się cieplej ubierać, jak mi jest zimno. Oczywiście nie jest mi zimno, bo kaloryfer w pokoju jest odkręcony i mam cieplutko. Babcia zagląda tutaj tylko, gdy ogląda wieczorem wiadomości i jakiś film. To "zu"i "auf", to mi się już po nocach śni...
22 września 2013 09:11 / 1 osobie podoba się ten post
Lawenda

Jak dziadek po sweterku nie płakał, to ja bym go spakowała w worek czerwonego krzyża i wystawiła w dniu odbioru przed dom. :D
Ewentualnie powycinała nożyczkami kurpiowskie wzorki i zrobiła gustowną makramę. :D
Ciekawe, czy ktoś jeszcze ma jakieś niekonwencjonalne pomysły na wykorzystanie skurczonego sweterka. :D
A może zrobić wdzianko dla jakiegoś pieska, np. ratlerka?
 

Mam takiego kuzyna niedużego, to może sweterek mu się spodoba:)  Bo nie powiem - ładny jest - jednobarwny, bordowy. 
22 września 2013 09:12 / 1 osobie podoba się ten post
nowadanuta

Już dziewiąta, a oni nie wstają - oj czego nie wiem o niedzieli w tej rodzinie... Moja "mała dziewczynka" pewnie odsypia tydzień pełen wrażenie, a jej mąż w ogóle odsypia życie...... Gdy nie wiem co robić robie na drutach...))))

A tam na drutach......do powieści zajrzyj słonko:)tylko sie musisz cofnąc zeby swoją role /:)? znależć:):):):)
22 września 2013 09:13
Bardzo mi przypomina moja  jedną zmienniczkę, narozrabiała, głośna, wyrzucili ją w końcu z kretesem
22 września 2013 09:19
kasia63

A tam na drutach......do powieści zajrzyj słonko:)tylko sie musisz cofnąc zeby swoją role /:)? znależć:):):):)

to za chwilę - na razie muszę poznać niedzielee w tym domy, a pózniej poniedziałki, wtorki i środy  - resztę dni tygodnia już znam..)))
22 września 2013 09:19
nowadanuta

Już dziewiąta, a oni nie wstają - oj czego nie wiem o niedzieli w tej rodzinie... Moja "mała dziewczynka" pewnie odsypia tydzień pełen wrażenie, a jej mąż w ogóle odsypia życie...... Gdy nie wiem co robić robie na drutach...))))

Na tydzię możemy się zamienić, ja mam pobudkę o 5,45:):))))::):))
Tę musze kiedys odespać 2 miesiące:))))
22 września 2013 09:21
dorotee

Na tydzię możemy się zamienić, ja mam pobudkę o 5,45:):))))::):))
Tę musze kiedys odespać 2 miesiące:))))

Dla mnie 5,45 to nie popudka.... tak normalnie wstaję....lub trochę wcześniej....))))
22 września 2013 09:24 / 1 osobie podoba się ten post
nowadanuta

Dla mnie 5,45 to nie popudka.... tak normalnie wstaję....lub trochę wcześniej....))))

Wiem, inaczej bym nie smiala koleżance zmiany zaproponować:):))
22 września 2013 09:25 / 3 osobom podoba się ten post
Lawenda

Jak dziadek po sweterku nie płakał, to ja bym go spakowała w worek czerwonego krzyża i wystawiła w dniu odbioru przed dom. :D
Ewentualnie powycinała nożyczkami kurpiowskie wzorki i zrobiła gustowną makramę. :D
Ciekawe, czy ktoś jeszcze ma jakieś niekonwencjonalne pomysły na wykorzystanie skurczonego sweterka. :D
A może zrobić wdzianko dla jakiegoś pieska, np. ratlerka?
 

Kupić misia pluszowego i w sweterek odziać:) Będzie pamiątka:)hi hi hi
22 września 2013 09:25 / 1 osobie podoba się ten post
Ja miałam podobną zmienniczkę. Też jedno z pierwszych pytań to ile zarabiam i czy dziadek i córki dają dodatkową kasę. Przekleństwa też były:) No i długo tu miejsca nie zagrzała, chociaż dziadek (jak widać chociażby po sweterku) jest wyrozumiały.