05 stycznia 2014 15:54 / 3 osobom podoba się ten post
ivanilia40Ja tez prawie się posikałam, hi,hi,hi
A ja dziś byłam nauczycielką nauki jazdy wózkiem inwalidzkim na joystik. He,he ,he dziewczyny prawie umarłam jak zobaczyłam co wyprawia moja pdp....a tako mundrooo,na wszystkim się zna....
Zanim wyjechała z pokoju tym wózkiem,siągneła dywan w harmonijkę,na którym stoi wielkie,cięzkie łózko dla inwalidów.Prawie wyrwała drzwi z futryną i poobijała ściany w przepdokoju,ja skakałam jak koza żeby broń Boże nie najechała mi na stopę. W pewnym momencie przygwożdziła mnie do ściany jak cofała..he,he,he
Najlepsze było jednak na zewnątrz,wierzcie mi że pijak prościej chodzi he,he. Ale nie dala sobie pomóc,ona sama ,ona wie lepiej,bo w Polsce nie ma takich urządzeń a ja nie znam się na tym....
Wreszcie jak prawie wpadła do rowu,nie wytrzmalam i zabrałam jej z tęki ten joystik i sma powoli pokazałam jej jak się prowadzi.
Nooo zdobyłam szacun w jej oczach.Treaz przez chwilę będzie grzeczna hi,hi
Ale się uśmiałam, taki wózek to masakra., oczy doodkoła głowy. Mój poprzedni podopieczny widział ogółem tak w 30% i takim wózkiem jeździł na spacer, dobrze że tylko po swojej posesji, raz czy dwa udało mu sie wytargać mnie na ulicę, ale normalnie strach w oczach miałam. Jeszcze nie mogłam iść obok ani za nim, ale przed nim, bo nie widział drogi, chciał podążać za moim zarysem.
Jeszcze teraz jak sobie przypomnę, to dziekuję Bogu, że do jakiejś sadzawki nie wpadł.