Ha,ha ale Masz dobrego syna.Moj dal by Mi do zrozumienia,ze niestety Moj rocznik siedzi raczej w domu.
Jeszcze By sie zdziwil co mama moze,ha,ha
Ha,ha ale Masz dobrego syna.Moj dal by Mi do zrozumienia,ze niestety Moj rocznik siedzi raczej w domu.
Jeszcze By sie zdziwil co mama moze,ha,ha
Już prawie dzień dobiegł końca, a tu syn jeszcze przyjechał i przyjaciółka przyszła z mężem :)Masakra... o tej godzinie??? :) Chcę, by już był poniedziałek, bo na jutro się też goście zapowiedzieli... A Was jak?
A ja mam historię trochę niesamowitą i z heppy endem na dobranoc:
Sąsiadom dwa tygodnie temu uciekły dwa pieski.
Jeden bokser, drugi wielorasowy mały kudłacz.
Rozpacz w domu, wiadomo.
Sąsiadka dała ogłoszenia w internecie, odezwał się ktoś, ze były widziane we wsi 14 km od nas.
Ponieważ mie mają samochodu, mój MM pojechał wczoraj z sąsiadem do tej wsi, niestety nic.
Wracają, po drodze postanowili zachaczyć o schronisko.
A tu niespodzianka, w schronisku czeka bokser, chudy jak szczapa.
Faktycznie , znalazł go ktoś i oddał z tej wspomnianej wsi.
Radość wielka.
Dzisiaj mąż wrócił z pracy, zdążył zjeść, a tu w progu sąsiad z kolegą,
we wstanie wskazującym na większe spożycie napoju wyskokowego.
Oświadczają, ze oni musza do tej wsi, ze będą szukać do skutku.
Mężowi żal się zrobiło sierot, dobrze, zwiezie ich i zostawi tam.
Wyrzucił ich pod sklepem w tej wsi, przejechał 50 m, patrzy i oczom nie wierzy.
Przed maska samochodu przebiega Gucio, ten mniejszy.
Mąż po hamulcu, wyskoczył, zacząl wołac po imieniu, piesek schował się pod innym zaparkowanym samochodem.
Mąż zaczął wołać sąsiada, /nie zdążyli jescze wejśc z kolegą do sklepu/,
przybiegli i psiaka wyciągnęli.
Wychudzony strasznie i zmęczony, po drodze zasnął.
No, i rodzina w komplecie.
Sasiedzi to rodzeństwo, po śmierci rodziców mieszkają razem, oboje samotni.
Bokser jest sasiada, Gucio sasiadki.
Jak wrócili to akurat gdzies pojechała, wyobrażam sobie jej radość jak wróci.
Niesamowite, że pieski po ucieczce cały czas trzymały się razem prze tyle km,
i natchnienie sasiada po piwie, ze własnie teraz musi!!! jechać i szukać.
A ja mam historię trochę niesamowitą i z heppy endem na dobranoc:
Sąsiadom dwa tygodnie temu uciekły dwa pieski.
Jeden bokser, drugi wielorasowy mały kudłacz.
Rozpacz w domu, wiadomo.
Sąsiadka dała ogłoszenia w internecie, odezwał się ktoś, ze były widziane we wsi 14 km od nas.
Ponieważ mie mają samochodu, mój MM pojechał wczoraj z sąsiadem do tej wsi, niestety nic.
Wracają, po drodze postanowili zachaczyć o schronisko.
A tu niespodzianka, w schronisku czeka bokser, chudy jak szczapa.
Faktycznie , znalazł go ktoś i oddał z tej wspomnianej wsi.
Radość wielka.
Dzisiaj mąż wrócił z pracy, zdążył zjeść, a tu w progu sąsiad z kolegą,
we wstanie wskazującym na większe spożycie napoju wyskokowego.
Oświadczają, ze oni musza do tej wsi, ze będą szukać do skutku.
Mężowi żal się zrobiło sierot, dobrze, zwiezie ich i zostawi tam.
Wyrzucił ich pod sklepem w tej wsi, przejechał 50 m, patrzy i oczom nie wierzy.
Przed maska samochodu przebiega Gucio, ten mniejszy.
Mąż po hamulcu, wyskoczył, zacząl wołac po imieniu, piesek schował się pod innym zaparkowanym samochodem.
Mąż zaczął wołać sąsiada, /nie zdążyli jescze wejśc z kolegą do sklepu/,
przybiegli i psiaka wyciągnęli.
Wychudzony strasznie i zmęczony, po drodze zasnął.
No, i rodzina w komplecie.
Sasiedzi to rodzeństwo, po śmierci rodziców mieszkają razem, oboje samotni.
Bokser jest sasiada, Gucio sasiadki.
Jak wrócili to akurat gdzies pojechała, wyobrażam sobie jej radość jak wróci.
Niesamowite, że pieski po ucieczce cały czas trzymały się razem prze tyle km,
i natchnienie sasiada po piwie, ze własnie teraz musi!!! jechać i szukać.
Wiem,ze jesteś psiara i kociara - bratnia dusza - jak zajade do domu to wysle Ci na meila historie dwóch psów opisanych w Angorze.Nie podam miejscowosci poprostu nie pamietam.Bylo to tak z grubsza.Jechał samochod strazy miejskiej i w szczerym polu za wsia zobaczyli psa ktory stał na pasie ruchu zwrocony glowa w strone jadacego auta a wiec widzial co jest przed nim.Zatrzymali sie z ciekawosci - pies wymusil na nich zejscie ponizej drogi do rowu w ktorym lezał drugi pies potracony przez auto.Staznicy obdzwonili okolicznych wet,i zaden nie chcial przyjechac.Wrocili do wsi chcieli znalezc kogos kto by sie tymi psami zajał.Okazalo sie ze ten pies juz od kilku dni prosi ludzi o pomoc i cala wies o tym wiedziala.Znalezli wreszcie kogoś kto zaopiekował sie para,a że historia okazała sie bardzo nie typowa redaktor,ktory ten artykuł pisał postanowil sledzic dalsze losy psow.Reszte przeczytasz w meilu.
Ja zaczęłam i zaraz skonczyłam :) Chciałam z fusów kawy sobie powrózyc i ...dałam spokój :) Ni czorta nie rozumiem co mi sie pokazało :) Jak dla mnie to był duży kleks :) z dziurką w środku :) To co? Oponki bede cały rok zajadać? Czy co?
Zajadaj, czemu nie ? Kolorek czekoladowy? Jako ze kawowe fusy raczej taki posiadaja ... Czekolada dobra na wszystko, na zly humor, karuzele z PDP i inne przypadlosci ! Wlasnie koncze kolejna tabliczke, tym razem wisniowa ...
A ja kupiłam czekolady do domu na promocji, i 1/4 już zeżarłam sama , bu....
No ,ale przeciez musialam spróbowac, czy dobre kupiłam.
Musze odkupić.
Jutro 1 December, od jutra żadnych czekoladek.!!!!!!!!!
Czemu ??? Zalujesz sobie slodkosci ... beeee, nieladnie !
Ja nie, ale OImci waga pokazuje JUŻ DOśC!!!!!!!!