I ja już spakowana:(Jak zwykle w domku było krótko za krótko:(:(:(Wyjazd jutro rano...buuuuuu
Wszystko pozałatwiane, dzieci "wyposażone" na czas nieobecności rodziciela, pies "wybiegany", wątroba rozruszana
Czas więc ruszać na zachód.
Bilet już wydrukowany - wyjazd za tydzień. Najpierw kilka dni u Pani Misiowej, potem praca i na koniec tydzień z Panią Misiową nad Jeziorem Bodeńskim.
Pozdrawiam wszystkich.
