Ponoć tak jest. Taki odruch się włącza w chwili zagrożenia, no i kierowca próbuje wysterować pojazdem ze swojej perspektywy. Dlatego bardzo często w wypadkach samochodowych jest tak, że giną pasażerowie a kierowca nie.
Ponoć tak jest. Taki odruch się włącza w chwili zagrożenia, no i kierowca próbuje wysterować pojazdem ze swojej perspektywy. Dlatego bardzo często w wypadkach samochodowych jest tak, że giną pasażerowie a kierowca nie.
Kiedyś pewien zawodowy kierowca powiedział mi,że najbezpieczniej(w autobusie-bo on autobusami jeździł)jest siadać bezpośrednio za kierowcą.Dlaczego?Ano dlatego,ze kierowca instynktownie w chwili wypadku stara się przede wszystkim uchronić siebie-tak wiec to miejsce za nim ma największe szanse.Czy to tak działa-nie wiem-i wolałabym nie sprawdzać.Natomiast Sindbad zaczyna mi się żle kojarzyć ostatnio.Psychoza taka-wiem,wypadek może spotkać nas zawsze,niezależnie od tego,czym jedziemy.
http://fakty.interia.pl/swiat/news-wypadek-polskiego-autokaru-w-niemczech,nId,1479422#iwa_item=3&iwa_img=0&iwa_hash=10332&iwa_block=facts
Znowu Sindbad .
Ale Sindbad nie spowodował kolizji. Ominął auta manewrując autobusem tak, że nikomu nic się nie stało.
Nie ulega jednak wątpliwości, że podróż autem należy do najbardziej niebezpiecznych.
Amelka nie strasz bo ja w sobotę 820 km mam do zrobienia moją lalunią ...