U mnie tym razem ten proces się wydłużył.Dużą ulgę przyniosła mi rezygnacja z poprzedniej szteli.Jakbym miała tam wracać to na bank bym sfiksowała.
U mnie tym razem ten proces się wydłużył.Dużą ulgę przyniosła mi rezygnacja z poprzedniej szteli.Jakbym miała tam wracać to na bank bym sfiksowała.
Bo w naszym fachu nie powinno się długo w jednym miejscu siedzieć. "Długo" dla każdego jest indywidualną sprawą ale zmiany odświeżają, pozwalają zdystansować się ( o ie to możliwe w tej pracy ).
Tez tak wydaje mi się i powoli dojrzewam do zmiany,Z druiej strony latwiej podjac taka decyzje jak stella zła,jak jest dobrze człowiek się ociaga.Niby ciagnie winne miejce,ale jest obawa.Trafie dobrze czy nie?
a ty zmienilas miejsce?gdzie teraz jestes i ja długo na poprzednim miejscu pracowałas,zle było czy jak?
Jeździłam tam 4 lata.Ostatecznie dało by się wytrzymać,ale rodzina przyzwyczaiła się do mnie i próbowała dokładać mi obowiązków,ale żeby pensję podwyższyć,to jakoś im do głowy nie wpadło.Stan babci zaczął się pogarszać,potrzebowała pomocy specjalisty,o czym powiedział również lekarz rodzinny,również nic.Czas wolny musiałam"wyszarpywać"na siłę.Zmęczyły mnie te przepychanki i postanowiłam zrezygnować.Teraz jestem w domu,ale juz niedługo jadę w inne miejsce.
Wytrzymalaś naprawdę długo na tamtym miejscu,podziwiam Cię. Czy ktoś Cię tam zmienił,czy babcia poszła do Heimu?
Jest tam kobieta w moim wieku,rozmawiałam z nią przez telefon,nooo i podziela moje zdanie.Ona jest już tam parę tyg,bo po mnie bezpośrednio zmieniała inna pani,na święta,dopóki nie przyjechała ,ta co teraz jest.Tak se pogadałyśmy,no i córka babci zdaje się oczekuje emocjonalnego zaangażowania,które ma się objawiać w zapraszaniu jej na obiadki,bo babcia to lubi.Ta pani co mnie zmieniała bezpośrednio- uległa.Ta co teraz jest ,nie chce tego robić.No i się dowiedziałam,że ja pracowałam super hiper profesjonalnie,ale traktowałam tę pracę tylko jako pracę,uczuciowo się nie angażowałam-czyt-nie karmiłam córki babci,nie obsługiwałam jej.Tak o mnie się córka babki wyraziła.No i domagałam się konsultacji specjalisty,nie dałam wrobić się w fusspflege,ani targanie skrzynek z wodą na trzecie piętro.
i bardz dobrze,my jestesmy do podopicznych nie do ich rodzin obsługiwac ich
Jest tam kobieta w moim wieku,rozmawiałam z nią przez telefon,nooo i podziela moje zdanie.Ona jest już tam parę tyg,bo po mnie bezpośrednio zmieniała inna pani,na święta,dopóki nie przyjechała ,ta co teraz jest.Tak se pogadałyśmy,no i córka babci zdaje się oczekuje emocjonalnego zaangażowania,które ma się objawiać w zapraszaniu jej na obiadki,bo babcia to lubi.Ta pani co mnie zmieniała bezpośrednio- uległa.Ta co teraz jest ,nie chce tego robić.No i się dowiedziałam,że ja pracowałam super hiper profesjonalnie,ale traktowałam tę pracę tylko jako pracę,uczuciowo się nie angażowałam-czyt-nie karmiłam córki babci,nie obsługiwałam jej.Tak o mnie się córka babki wyraziła.No i domagałam się konsultacji specjalisty,nie dałam wrobić się w fusspflege,ani targanie skrzynek z wodą na trzecie piętro.
Jeździłam tam 4 lata.Ostatecznie dało by się wytrzymać,ale rodzina przyzwyczaiła się do mnie i próbowała dokładać mi obowiązków,ale żeby pensję podwyższyć,to jakoś im do głowy nie wpadło.Stan babci zaczął się pogarszać,potrzebowała pomocy specjalisty,o czym powiedział również lekarz rodzinny,również nic.Czas wolny musiałam"wyszarpywać"na siłę.Zmęczyły mnie te przepychanki i postanowiłam zrezygnować.Teraz jestem w domu,ale juz niedługo jadę w inne miejsce.
Znaczy sie ,trzeba poświęcać się bez reszty...swoją drogą ciekawa jestem skąd te roszczenia się wzięły,czyżby córkę pdp ktoś podszkolił,czy myśli ta pani,że nam pracy brakuje i będziemy spełniac wszystkie życzenia?
Ufff, czytajac Twoj post, myslalam, ze pracujemy u tej samej babci. Och Tina faktycznie nie mialas lekko, 4 lata! To szmat czasu i prosze gdzie szacunek rodziny ? Obiadki, sradki, i zaangazowanie emocjonalne. Ha ha ha dobre. Dobrze, ze nie chcieli zebys z babcia spala i ja za łapke w nocy trzymała. Co za idioci.
Kochana-skąpstwo i wygodnictwo.Chciała zrezygnować z usługi wnoszenia pieluch dla babci i wody mineralnej na górę,bo wtedy usługa była o 5 eur droższa,a że jedna chciała się popisac i pokazała ,że można to tachać,to oczekiwała tego ode mnie.Wykręciłam się chorym kręgosłupem;)A jedząc obiadek u babci,nie musiałaby sobie już gotować.
Kto wie,czy do tego niedługo by nie doszło.Babcia już coraz częściej latała po nocy.Ja potrafiłam nad tym zapanować.Ale kiedyś zastępowała mnie młoda dziewczyna,to babka wpadła akurat w taki cug latania po nocy.To jak zameldowała o tym córce,to doczekała się fałszywego współczucia,ale propozycji,żeby się przespała,a córka w tym czasie zostanie dłużej z babką nie było.
Ja kiedyś byłam kilka lat u jednej babci. Nikt mi nie dokladał obowiązków. Nie było źle ale babcia umarła. Teraz jeżdże za kazdym razem w inne miejsce, nie zawsze jest różowo, ale uwierzcie czas mi biegnie na wygnaniu stokrotnie szybciej :)))