AnnikaDzisiaj kolejny dzień na "froncie". Wyciągnęłam babcię na spacer, znowu straszne opory. Jak już jesteśmy na zewnątrz, to jest wszystko w porządku. Dzisiaj spotkałyśmy sąsiadkę babci z wnusiem. Dziecko miało tak może ze dwa latka, no może z dwa i pół i jechało na rowerku. Odpychało się nóżkami i do przodu :-). "Moja" babcia uwielbia dzieci, wystarczy dać jej rysunek z uśmiechniętym dzieckiem i będzie spoglądała na nie z godzinę. Teraz też zainteresowała się chłopczykiem. Najpierw to było miłe, bo ja sobie rozmawiałam ze starszą panią. Oczywiście prawie na początku wypytała mnie co robię i ile zarabiam :-). Później chciałam iść dalej ze swoją babcią, a ona - NIE. Ona chce z dzieckiem. Sąsiadka zaproponowała, że pójdziemy razem. Chłopczyk, co lekko zbliżył się do pobocza, to babcia łapała mu kierownicę, aby mu się nic nie stało. Odprowadziliśmy ich pod dom, pożegnałyśmy się, chcę się odwrócić , a babcia NIE. Znów musiałam ją wyciągać na siłę. Męczy mnie to już. Podchodzimy pod dom, otwieram bramę, a babcia NIE, ona nie wejdzie, bo to nie jest jej dom. Pokazuję jej auto, w końcu ze skrzynki wyjęłam korespondencję z jej nazwiskiem i dałam jej do ręki. Tym dała się przekonać, że chyba jednak tutaj mieszka, ale aż do samych drzwi była nieufna.
Tutaj naprawdę każdy dzień jest wyzwaniem. Wczoraj umyłam ją, idziemy do sypialni, jest już późno, babcia nie pójdzie spać, usiadła w fotelu i nic. Nie ruszy się. Pogasiłam światła - nic. Mówię jej, że idziemy spać, że ja też chcę spać - słucha, ale ciągle słyszę NIE. W końcu stanęłam za fotelem podniosłam go tak od tyłu, że musiała wstać i dopiero to poskutkowało, ale urażona była strasznie. I tak minęło kolejne pół dnia, byle do przodu :-)
No to masz plac boju,o jejku...Dobrze,że nie jest agresywna,ale upartość Pdp też może wykończyć:(