wspomniany przepis dotyczy osob osiagajacych przychod i w kraju i za granica.podatek liczy sie stopa procentowa i calkiem inny pit wypelnia niz w przypadku dochodow w kraju...nas ten przepis nie dotyczy...
wspomniany przepis dotyczy osob osiagajacych przychod i w kraju i za granica.podatek liczy sie stopa procentowa i calkiem inny pit wypelnia niz w przypadku dochodow w kraju...nas ten przepis nie dotyczy...
To nie są jakieś tam pretensje staram się wyjaśnić w zarodku żeby nie siać paniki i nie wprowadzać w błąd.
Ale otrzymałaś 30% zwolnienie z podatku a nie odwrotnie. Napisałaś że diety są opodatkowane a nie są.
Błąd wyjasnisz jak sie rozliczysz i okaże sie,że właściwie.
przed US - oczywiście jak o to zapyta - na nas spoczywa obowiązek udokumentowania , iż nasze dochody umozliwiły nam np zakup mieszkania . Czy ten dochód to dochód ze spadku od cioci z Ameryki czy zaoszczędzone diety - to jest mało istotne . Jak potrafimy udowodnić US , ze zaoszczędzilismy na dietach lub czymś innym to oczywiście podatku nie zapłacimy . Jeszcze raz powtarzam , nie chodzi tutaj o opodatkowanie diet / nie są opodatkowane / - chodzi o ewentualne opodatkowanie ukrytych dochodów .
Nie.Mnie rozliczyło biuro rachunkowe z diet.
Kochane moje,nie wpadajcie w jakąś panikę,jeśli US będzie chciał nam sie do tyłka dobrać to choćbyśmy były najświętsze na świecie i tak znajdzie sposób,zeby nas udupić : dajcie mi człowieka ,znajdzie się paragraf"....słynne powiedzienie,nie znacie go?
A ty swoje! Dostałaś zniżkę 30 procentową a straszysz podatkami z diet!
Pisałam,że osiągam dochod w kraju i pracuje za granicą i nie ja jedna.Takie informacje uzyskałam i przekazałam.
ciebie rozliczylo biuro metoda procentowa bo masz dochody za granica i w kraju.wyedy wychoidzi podatek do doplaty wynikajacy nie z diet ale z tego,ze dochody osiagane za granica stopa procentowa przeliczane sa na dochody w kraju.calkiem inne rozliczenie niz u osob osiagajacych dochody w kraju,bo nasze za takie uwazane sa.diety nie sa opodatkowane..
No i niech sobie zagląda! Nie mam nic przeciwko! Chodzi mi tylko o to że Mleczko twierdziła że od diet trzeba odprowadzić podatek? Skoro mogę udowodnić że zaoszczędziłam na nich to dlaczego mam płacić podatek od nieopodatkowanych diet?
No więc dziewczyny spoko :)
Diety z podróży służbowych czy to polskich czy zagranicznych NIGDY NIE BYŁY I NIE SĄ OPODATKOWANE.
Nie wlicza się ich do przychodu, ponieważ są wyrównaniem poniesionych kosztów utrzymania a nie dochodem.
(oczywiście dot. to tych prawdziwych diet ....a w naszym przypadku jest to ???ie -wiadomo o co chodzi - więc lepiej nie roztrząsać dogłębnie sprawy diet z US ani ZUS).
Mleczko, zadzwoniłam do KIP ....naczekałam się, ale rozwiawiałam długo i wyjasniłam wszelkie wątpliwości.
Ty mylisz 2 rzeczy:
-dochody uzyskane z pracy zagranicą
-i delegacje służbowe.
Ten przepis o 30% zwolnieniu z podatku absolutnie nie ma nic wspólnego z odbytymi podróżami służbowymi.
Odnosi się do sytuacji, gdy Polak przebywający zagranicą znalazł sobie jakąś pracę (u niemieckiego pracodawcy) a rozlicza się w PL z osiągniętych dochodów. Wtedy podstawę do opodatkowania dochodu (ale tylko tej części osiągniętej np. w DE) może sobie pomniejszyć o 30% diety na Niemcy za każdy dzień..... pomimo, ze fizycznie tej diety nie otzymywał. Można to nazwać swego rodzaju rekompensatą za to, że znalazł zatrudnienie na obcym rynku pracy i z tego tytułu poniósł podwyższone koszty utrzymania.
Przykładowo: w danym roku podatkowym pracowałam/nie pracowałam w PL, ale rozliczam się z podatku w kraju ....wyjechałałam na kilka mcy do Niemiec i tam zatrudniłam sie jako ekspedientka w sklepie, fryzjerka, opiekunka itd. Przy rozliczaniu PIT mam prawo odliczyć sobie od podstawy opodatkowania 30% diety za okres pracy (ale również soboy niedziele i dni świąteczne w tym czasie).
Tu odpowiedni link:
http://www.pit.pl/zwolnione_z_podatku_dochody_zagraniczne_pity_roczne_2012_11613.php
No własnie o tym piszę ...że na NIE dotyczy :) :)
Ale na te 30% powołuje się Mleczko (mylnie).
W naszym przypadku problem nie dotyczy opodatkowania diet, tylko w ogóle ich zasadności - o czym pisze też BasiaBur.
Dlatego sąsiadom i urzędom lepiej nie chwalić się dietami ....pracuję zagranicą, dobrze zarabiam i mnie stać.
Wichurka, nie wiem czy zakup mieszkania udałoby się wytłumaczyć oszczędnościami na dietach. Oszczędzać możesz i wydać na co chcesz ....ale mieszkanie to chyba ciut za duzo jak na ograniczenie kosztów utrzymania (praktycznie wyżywienia). Ale nie zakładajmy najgorszego ...nie każdy musi się tłumaczyć z zakupu mieszkania, samochodu itd.
Nie o to chodzi.
Napisałaś, ze diety są opodatkowane - a to jest nieprawdą.
Mleczko - nie zrozum mnie źle, ja nie chcę się z Tobą kłócić tylko sprostować informacje.
Jest okres rozliczeń PIT - to co podałaś wprowadza niepotrzebne nerwy ....we mnie tez zasiało nutkę niepewności, chociaż na przepisach podatkowych trochę się znam :)
No ale od spadku i od darowizny też trzeba zapłacić podatek dochodowy (o ile spadek/darowizna przekroczy dany limit).
Więc skoro od spadku trzeba, to dlaczego od diety (jeżeli kupiliśmy z niej mieszkanie i tak się tłumaczymy) nie trzeba?
Pisałaś (chyba to Ty) wcześniej, że jeżeli wyjdzie na jaw, że nasze diety były zużywane niezgodnie z przeznaczeniem, to wtedy trzeba będzie podatek zapłacić.
A gdy kupujemy mieszkanie i kasę na nie mamy głównie z diet, to jest to chyba użytkowanie niezgodne z przeznaczeniem.