No właśnie dochodu nie wykazuję - bo diet się chyba nie wykazuje.
Nie chodziło mi o to, że zakup mieszkania jest dochodem, ale o to, że jak kupujesz mieszkanie z diety, to dieta jest wtedy dochodem.
No właśnie dochodu nie wykazuję - bo diet się chyba nie wykazuje.
Nie chodziło mi o to, że zakup mieszkania jest dochodem, ale o to, że jak kupujesz mieszkanie z diety, to dieta jest wtedy dochodem.
Ja też kupowałam mieszkanie z zagranicznej kasy i byłam w US się pytać jak i co i nikt nie kazał mi składać żadnego PITu z deklaracją skąd mam pieniądze na mieszkanie.Dodam,że nie byłam zameldowana w Polsce i nawet nie miałam żadnych numerów podatkowych w Polsce nadanych..
Powiedziano mi,że jak mnie stać to mogę kupić z każdym mieście Polski i swiata dom / mieszkanie i Urząd nie pyta,skąd miałaś na to kase... zacznie pytać,jak będę domagać się zwrotu podatku,którego nie zapłaciłam...
No właśnie dochodu nie wykazuję - bo diet się chyba nie wykazuje.
Nie chodziło mi o to, że zakup mieszkania jest dochodem, ale o to, że jak kupujesz mieszkanie z diety, to dieta jest wtedy dochodem.
to prawda dopoki nie chcemy od fiskusa jakichkolwiek zwrotow nadplaconych podatkow to isnieje male prawdopodobienstwo,zezaczna przepytywac..
i właśnie to mi potwierdzono w Urzędzie Skarbowym...podam przykład-przywiozłam 40 tys euro,wymieniłam na złotówki =160 tys zł,za 100 tys zł mieszkanie,resztę pochłoną remont,mam faktury i wszystkie rachunki,ale nie rozliczam się z US i nie domagam się zwrotu 2 tys zł podatku,bo nie wpłaciłam zaliczkowo ani inaczej ani złotowki,więc Urząd mnie nie pyta skąd miałam i jakim cudem mam mieszkanie...i tak można nawet z 50 lakalami...problem zacznie się jak zacznę handlować zanim upłynie 5 lat od zakupu ostatniej nieruchomośći...więcej o nic nie pytałam,bo to mi było wystarczające...
Nie pisałam o tym bo sama w to nie wierzyłam.Myślałam cały czas co tu zrobić,żeby moja praca nie poszła na marne, zebym jej nie przejadła.I wymyśliłam.
Wkupiłam niewielki lokal i mam mały "Geschaft".Otóz sprzedaję luksusowa bieliznę damska i męska.Dzisiaj był pierwszy dzien handlowy.Wypadł super.Mam zamiar rozszerzyc działalnosc o stoisko kosmetyczne.Zaczełam juz rozmowy z przedstawicielem firmy kosmetycznej (tej z wyzszej polki) może uda mi sie nawiązac z nimi wspolprace,poniewaz do tej pory ich produkty kupowałam tylko w aptekach.Zatrudnilam dziewczyne za pośrednictwem PUP a więc mam troche "upustu" w kosztach.Wichurra Ty masz rozeznanie w kosmetykach moze cos podpowiesz? Tina też ładnie opisujesz perfumy,że czuje sie ich zapach.Doradzcie coś.Mam jeszcze jedno małe pomieszczenie w ktorym chce postawic 2 stoliki z krzesełkami i ekspres do kawy to dla mężów,ktorzy czekaja na żony,poniewaz pobyt w przymierzalni nieraz sie wydłuża.Towar biore w komis z możliwością zwrotu więc ryzyko niewielkie jak nie trafię w gust.
Co myślicie o tym?czy tez macie jakies marzenia,ktore mozna zrealizowac,bo w koncu po to pracujemy.
No właśnie dochodu nie wykazuję - bo diet się chyba nie wykazuje.
Nie chodziło mi o to, że zakup mieszkania jest dochodem, ale o to, że jak kupujesz mieszkanie z diety, to dieta jest wtedy dochodem.
Ja też kupowałam mieszkanie z zagranicznej kasy i byłam w US się pytać jak i co i nikt nie kazał mi składać żadnego PITu z deklaracją skąd mam pieniądze na mieszkanie.Dodam,że nie byłam zameldowana w Polsce i nawet nie miałam żadnych numerów podatkowych w Polsce nadanych..
Powiedziano mi,że jak mnie stać to mogę kupić z każdym mieście Polski i swiata dom / mieszkanie i Urząd nie pyta,skąd miałaś na to kase... zacznie pytać,jak będę domagać się zwrotu podatku,którego nie zapłaciłam...
No a mnie pytali i musiałam udowadniać skąd mam kasę.
A dom wybudowali rodzice jako moją własność, pracowałam wtedy dopiero może 3-4 lata w szkole i z tych dochodów nie mogłam domu pobudować.
Musiałam przedstawić im kosztorys domu no i wykazać skąd pieniądze.
Tłumaczenie, że od rodziców na nic by się zdało, bo też bym musiała duży podatek zapłacić - od darowizny.
Nie wiem,co ci powiedzieć...Mi tak powiedziano w Urzedzie Skarbowym i tego się trzymam,to był oczywiście przykład,bo jak urzadzalam mieszkanie i płaciłam za poszczególne elementy wyposarzenia to też nikt mnie nie pytał,skąd mam...Teraz jestesmy obywatelami Uni Europejskiej i jest inaczej,ja tych rzeczy dowiadywałam się w 2010 raku...czyli już prawie 4 lata temu...
Twoja sytuacja Aniu była całkiem inna.
Nie miałaś rezydencji podatkowej w PL (nawet nie miałaś meldunku).
Wichurka, jak to nie wykazujesz dochodu - pracujesz tylko na dietach ??? (bez podstawy?)
Dieta nie jest dochodem, jest przychodem na pokrycie kosztów.
http://mojafirma.infor.pl/nieruchomosci/kredyty-mieszkaniowe/budzet-domowy/302628,Czym-rozni-sie-przychod-od-dochodu.html
Ponieważ jest wypłacana w formie ryczałtu nie musisz udokumentowywać wydatków - w ziązku z tym nikt Cię nie będzie rozliczał czy wydałaś na utrzymanie 5, 10 czy 80e na dzień. Możesz bardzo się ograniczyć np. zastosować głodówkę itp. a za zaoszczędzone pieniądze kupić co Ci się podoba - i nikt nie ma prawa tego kwestionować.
Niebezpieczeństwo zaczyna się dopiero w przypadku badania zasadności wypłacanej diety (domniemania, ze jest to ukryte wynagrodzenie).
Przy zakupie wysokowartosciowych dóbr może się zdarzyć (ale nie musi), ze jakiś zaangażowany urzędnik US zainteresuje się skąd tyle tych diet i czy były zasadnie wypłacane.
W Twoim przypadku: gdyby już doszło do takiej sytuacji możesz przecież powiedzieć, że we dwoje pracujecie, oszczędzacie na każdym kroku (o ile dobrze pamiętam niedawno był ślub), dostałaś prezenty ślubne w formie gotówki (zaoszczedziłaś na mieszkanie), diety były uzupełnieniem tego.
Poradzić się dobrego doradcy podatkowego nigdy nie zaszkodzi ...chociaż z próżnego i święty nie naleje :)))))