Co robimy z zarobioną gotówką po przyjeździe do domu?

31 marca 2014 15:07
No chyba, ze ktoś donos złoży (nie mając wiedzy o Twoich zarobkach), wtedy US może "poprosić" o wykazanie dochodów niestety.. do 5 lat wstecz zdaje sie
31 marca 2014 15:15
wichurra

No właśnie dochodu nie wykazuję - bo diet się chyba nie wykazuje. 
 
Nie chodziło mi o to, że zakup mieszkania jest dochodem, ale o to, że jak kupujesz mieszkanie z diety, to dieta jest wtedy dochodem. 

dieta nigdy nie jest dochodem podlegajacym opodatkowaniu.
31 marca 2014 15:16
ania37

Ja też kupowałam mieszkanie z zagranicznej kasy i byłam w US się pytać jak i co i nikt nie kazał mi składać żadnego PITu z deklaracją skąd mam pieniądze na mieszkanie.Dodam,że nie byłam zameldowana w Polsce i nawet nie miałam żadnych numerów podatkowych w Polsce nadanych..
Powiedziano mi,że jak mnie stać to mogę kupić z każdym mieście Polski i swiata dom / mieszkanie i Urząd nie pyta,skąd miałaś na to kase... zacznie pytać,jak będę domagać się zwrotu podatku,którego nie zapłaciłam...

to prawda dopoki nie chcemy od fiskusa jakichkolwiek zwrotow nadplaconych podatkow to isnieje male prawdopodobienstwo,zezaczna przepytywac..
31 marca 2014 15:17 / 2 osobom podoba się ten post
wichurra

No właśnie dochodu nie wykazuję - bo diet się chyba nie wykazuje. 
 
Nie chodziło mi o to, że zakup mieszkania jest dochodem, ale o to, że jak kupujesz mieszkanie z diety, to dieta jest wtedy dochodem. 

Chyba nie do końca tak jest.
Dieta nie jest dochodem,są to pieniądze na utrzymanie się w miejscu pracy tj.delegacji.i ta kwota nie podlega żadnemu opodatkowaniu.
Co z tymi pieniędzmi zrobimy czy je przejemy czy wydamy na zakup mieszkania to nasza sprawa i US nie ma prawa żadąć podatku od tych pieniędzy.
 
31 marca 2014 15:24 / 1 osobie podoba się ten post
ania52

to prawda dopoki nie chcemy od fiskusa jakichkolwiek zwrotow nadplaconych podatkow to isnieje male prawdopodobienstwo,zezaczna przepytywac..

i właśnie to mi potwierdzono w Urzędzie Skarbowym...podam przykład-przywiozłam 40 tys euro,wymieniłam na złotówki =160 tys zł,za 100 tys zł mieszkanie,resztę pochłoną remont,mam faktury i wszystkie rachunki,ale nie rozliczam się z US i nie domagam się zwrotu 2 tys zł podatku,bo nie wpłaciłam zaliczkowo ani inaczej ani złotowki,więc Urząd mnie nie pyta skąd miałam i jakim cudem mam mieszkanie...i tak można nawet z 50 lakalami...problem zacznie się jak zacznę handlować zanim upłynie 5 lat od zakupu ostatniej nieruchomośći...więcej o nic nie pytałam,bo to mi było wystarczające...
31 marca 2014 15:28 / 1 osobie podoba się ten post
ania37

i właśnie to mi potwierdzono w Urzędzie Skarbowym...podam przykład-przywiozłam 40 tys euro,wymieniłam na złotówki =160 tys zł,za 100 tys zł mieszkanie,resztę pochłoną remont,mam faktury i wszystkie rachunki,ale nie rozliczam się z US i nie domagam się zwrotu 2 tys zł podatku,bo nie wpłaciłam zaliczkowo ani inaczej ani złotowki,więc Urząd mnie nie pyta skąd miałam i jakim cudem mam mieszkanie...i tak można nawet z 50 lakalami...problem zacznie się jak zacznę handlować zanim upłynie 5 lat od zakupu ostatniej nieruchomośći...więcej o nic nie pytałam,bo to mi było wystarczające...

mozna sprzedac mieszkanie przed uplywem 5 lat pod warunkiem zlozenia oswiadczenia.ze pieniadze uzyskane ze sprzedazy mieszkania w ciagu 2 lat przeznaczy sie na cele mieszkaniowe t.zakup innego lub remont.ale, to gwoli informacji bo to calkiem inny tamat jest.a z tym zakupem to dokladnie tak jak piszesz...
31 marca 2014 15:35 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko47

Nie pisałam o tym bo sama w to nie wierzyłam.Myślałam cały czas co tu zrobić,żeby moja praca nie poszła na marne, zebym jej  nie przejadła.I wymyśliłam.
Wkupiłam niewielki lokal i mam mały "Geschaft".Otóz sprzedaję luksusowa bieliznę damska i męska.Dzisiaj był pierwszy dzien handlowy.Wypadł super.Mam zamiar rozszerzyc działalnosc o stoisko kosmetyczne.Zaczełam juz rozmowy z przedstawicielem firmy kosmetycznej (tej z wyzszej polki) może uda mi sie nawiązac z nimi wspolprace,poniewaz do tej pory ich produkty kupowałam tylko w aptekach.Zatrudnilam dziewczyne za pośrednictwem PUP a więc mam troche "upustu" w kosztach.Wichurra Ty masz rozeznanie w kosmetykach moze cos podpowiesz? Tina też ładnie opisujesz  perfumy,że czuje sie ich zapach.Doradzcie coś.Mam jeszcze jedno małe pomieszczenie w ktorym chce postawic 2 stoliki z krzesełkami i ekspres do kawy to dla mężów,ktorzy czekaja na żony,poniewaz pobyt w przymierzalni nieraz sie wydłuża.Towar biore w komis z możliwością zwrotu więc ryzyko niewielkie jak  nie trafię w gust.
 
Co myślicie o tym?czy tez macie jakies marzenia,ktore mozna zrealizowac,bo w koncu po to pracujemy.

mleczko - szczerze mówiąc podziwiam i gratuluje :) ja tez od zawsze marzyłam o własnym interesie... ale chęć zrealizowania marzenia zawsze była słabsza od strachu - nie znam sie ani na ksiegowosci, ani na rynku, ani na prowadzeniu działalności od strony formalnej... powiedz cos wiecej prosze na ten temat: bralas udzial w jakichs szkoleniach? skad brałas wiedzie o zakladaniu przedsiebiorstwa, od czego zaczac formalnosci itd., sprawdzalas/obliczalas szacowane ryzyko? ile mozesz stracic/zyskac? badalas jakos rynek wokol? Kurcze naprawde gratuluje! Wzielas byka za rogi i idziesz swoja droga, brawo :)
31 marca 2014 15:36 / 1 osobie podoba się ten post
Mnie to sie marzy (jeśli mi nie wyjdzie całkowita emigracja do której będę dążyc) popracować dość długo w DE na wyjazdach a potem z zarobionych pienmiążków załozyć firmę opiekunkową na terenie PL.
Ale zawsze... ZAWSZE moim marzeniem było otworzyć kawiarenke z klimatem...
31 marca 2014 16:02 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

No właśnie dochodu nie wykazuję - bo diet się chyba nie wykazuje. 
 
Nie chodziło mi o to, że zakup mieszkania jest dochodem, ale o to, że jak kupujesz mieszkanie z diety, to dieta jest wtedy dochodem. 

Wichurka, jak to nie wykazujesz dochodu - pracujesz tylko na dietach ??? (bez podstawy?)
 
Dieta nie jest dochodem, jest przychodem na pokrycie kosztów.
http://mojafirma.infor.pl/nieruchomosci/kredyty-mieszkaniowe/budzet-domowy/302628,Czym-rozni-sie-przychod-od-dochodu.html
 
Ponieważ jest wypłacana w formie ryczałtu nie musisz udokumentowywać wydatków - w ziązku z tym nikt Cię nie będzie rozliczał czy wydałaś na utrzymanie 5, 10 czy 80e na dzień. Możesz bardzo się ograniczyć np. zastosować głodówkę itp. a za zaoszczędzone pieniądze kupić co Ci się podoba - i nikt nie ma prawa tego kwestionować.
 
Niebezpieczeństwo zaczyna się dopiero w przypadku badania zasadności wypłacanej diety (domniemania, ze jest to ukryte wynagrodzenie).
Przy zakupie wysokowartosciowych dóbr może się zdarzyć (ale nie musi), ze jakiś zaangażowany urzędnik US zainteresuje się skąd tyle tych diet i czy były zasadnie wypłacane.
 
W Twoim przypadku: gdyby już doszło do takiej sytuacji możesz przecież powiedzieć, że we dwoje pracujecie, oszczędzacie na każdym kroku (o ile dobrze pamiętam niedawno był ślub), dostałaś prezenty ślubne w formie gotówki (zaoszczedziłaś na mieszkanie), diety były uzupełnieniem tego. 
 
Poradzić się dobrego doradcy podatkowego nigdy nie zaszkodzi ...chociaż z próżnego i święty nie naleje :)))))
 
 
31 marca 2014 16:09
ania37

Ja też kupowałam mieszkanie z zagranicznej kasy i byłam w US się pytać jak i co i nikt nie kazał mi składać żadnego PITu z deklaracją skąd mam pieniądze na mieszkanie.Dodam,że nie byłam zameldowana w Polsce i nawet nie miałam żadnych numerów podatkowych w Polsce nadanych..
Powiedziano mi,że jak mnie stać to mogę kupić z każdym mieście Polski i swiata dom / mieszkanie i Urząd nie pyta,skąd miałaś na to kase... zacznie pytać,jak będę domagać się zwrotu podatku,którego nie zapłaciłam...

No a mnie pytali i musiałam udowadniać skąd mam kasę.
A dom wybudowali rodzice jako moją własność, pracowałam wtedy dopiero może 3-4 lata w szkole i z tych dochodów nie mogłam domu pobudować.
Musiałam przedstawić im kosztorys domu no i wykazać skąd pieniądze.
Tłumaczenie, że od rodziców na nic by się zdało, bo też bym musiała duży podatek zapłacić - od darowizny.
31 marca 2014 16:18
wichurra

No a mnie pytali i musiałam udowadniać skąd mam kasę.
A dom wybudowali rodzice jako moją własność, pracowałam wtedy dopiero może 3-4 lata w szkole i z tych dochodów nie mogłam domu pobudować.
Musiałam przedstawić im kosztorys domu no i wykazać skąd pieniądze.
Tłumaczenie, że od rodziców na nic by się zdało, bo też bym musiała duży podatek zapłacić - od darowizny.

Nie wiem,co ci powiedzieć...Mi tak powiedziano w Urzedzie Skarbowym i tego się trzymam,to był oczywiście przykład,bo jak urzadzalam mieszkanie i płaciłam za poszczególne elementy wyposarzenia to też nikt mnie nie pytał,skąd mam...Teraz jestesmy obywatelami Uni Europejskiej i jest inaczej,ja tych rzeczy dowiadywałam się w 2010 raku...czyli już prawie 4 lata temu... 
31 marca 2014 16:26
ania37

Nie wiem,co ci powiedzieć...Mi tak powiedziano w Urzedzie Skarbowym i tego się trzymam,to był oczywiście przykład,bo jak urzadzalam mieszkanie i płaciłam za poszczególne elementy wyposarzenia to też nikt mnie nie pytał,skąd mam...Teraz jestesmy obywatelami Uni Europejskiej i jest inaczej,ja tych rzeczy dowiadywałam się w 2010 raku...czyli już prawie 4 lata temu... 

Twoja sytuacja Aniu była całkiem inna.
Nie miałaś rezydencji podatkowej w PL (nawet nie miałaś meldunku).
31 marca 2014 16:29
A ja sie doczytałam ,że nawet od pożyczki ,ten który pożycza powinien podatek zapłacić....bo pożyczka tez jest dochodem.US to już naprawdę niedługo od deszczu podatek będzie naliczał:):):):)
31 marca 2014 16:31
Gabrysia

Twoja sytuacja Aniu była całkiem inna.
Nie miałaś rezydencji podatkowej w PL (nawet nie miałaś meldunku).

Prawda w 100 %...Nie miałam rezydencji podatkowej ani zameldowania w Polsce.
31 marca 2014 16:47
Gabrysia

Wichurka, jak to nie wykazujesz dochodu - pracujesz tylko na dietach ??? (bez podstawy?)
 
Dieta nie jest dochodem, jest przychodem na pokrycie kosztów.
http://mojafirma.infor.pl/nieruchomosci/kredyty-mieszkaniowe/budzet-domowy/302628,Czym-rozni-sie-przychod-od-dochodu.html
 
Ponieważ jest wypłacana w formie ryczałtu nie musisz udokumentowywać wydatków - w ziązku z tym nikt Cię nie będzie rozliczał czy wydałaś na utrzymanie 5, 10 czy 80e na dzień. Możesz bardzo się ograniczyć np. zastosować głodówkę itp. a za zaoszczędzone pieniądze kupić co Ci się podoba - i nikt nie ma prawa tego kwestionować.
 
Niebezpieczeństwo zaczyna się dopiero w przypadku badania zasadności wypłacanej diety (domniemania, ze jest to ukryte wynagrodzenie).
Przy zakupie wysokowartosciowych dóbr może się zdarzyć (ale nie musi), ze jakiś zaangażowany urzędnik US zainteresuje się skąd tyle tych diet i czy były zasadnie wypłacane.
 
W Twoim przypadku: gdyby już doszło do takiej sytuacji możesz przecież powiedzieć, że we dwoje pracujecie, oszczędzacie na każdym kroku (o ile dobrze pamiętam niedawno był ślub), dostałaś prezenty ślubne w formie gotówki (zaoszczedziłaś na mieszkanie), diety były uzupełnieniem tego. 
 
Poradzić się dobrego doradcy podatkowego nigdy nie zaszkodzi ...chociaż z próżnego i święty nie naleje :)))))
 
 

No wykazuję, ale chyba nikt nie myśli, że z najniższej krajowej (a ja mam nawet mniej) można mieszkanie kupić:)
 
Od gotówki ze ślubu też chyba trzeba podatek zapłacić:)  Tak coś kiedyś czytałam. 
 
Ja jakby co to nie mam problemu już z rozliczeniem, bo nic takiego nie kupuję, ale lubię zawsze wiedziec:)