Co robimy z zarobioną gotówką po przyjeździe do domu?

02 kwietnia 2016 21:15 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

3/4 forum to podobno katoliczki,takie wierzące ,takie bogobojne a zapomniały jedna z drugą ,że dziś 11 rocznica śmierci Jana Pawła II.......A ja,grzeszna i pamiętam......Oj,nieładnie ,nieładnie ....

no to mam demencje 
02 kwietnia 2016 21:17 / 1 osobie podoba się ten post
ORIM

no to mam demencje :-)

..albo mieścisz się w 1/4 :D
02 kwietnia 2016 21:19
salazar

..albo mieścisz się w 1/4 :D

 
02 kwietnia 2016 21:22 / 2 osobom podoba się ten post
salazar

Coś leży na rzeczy ;) :D?

Ano jest.Rocznica śmierci JP II i ważnej dla mnie osoby,która zmarła niemal o tej samej godzinie.Trudno,żebym nie pamiętała .
A przypominam, bo jakoś dziwnym trafem tego dnia na forum zawsze jakieś słowne przepychanki....Nie dzień wcześniej ,nie dzień później tylko 2-ego.
02 kwietnia 2016 21:24 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Ano jest.Rocznica śmierci JP II i ważnej dla mnie osoby,która zmarła niemal o tej samej godzinie.Trudno,żebym nie pamiętała .
A przypominam, bo jakoś dziwnym trafem tego dnia na forum zawsze jakieś słowne przepychanki....Nie dzień wcześniej ,nie dzień później tylko 2-ego.

To zmienia postać rzeczy. 
Pamiętasz, że zawsze tego dnia są kłótnie? Hmmm, czyli w sumie miałam rację ;).
02 kwietnia 2016 21:25 / 5 osobom podoba się ten post
ORIM

no to mam demencje :-)

Więc już problem co trobić z gotówką masz rozwiązany-oszczędzaj na opiekunkę:)
02 kwietnia 2016 21:27 / 2 osobom podoba się ten post
kasia63

Więc już problem co trobić z gotówką masz rozwiązany-oszczędzaj na opiekunkę:)

demencja ma ta zalete ze nie zawsze sie pamieta o gotowce i o opiekunce
02 kwietnia 2016 21:56 / 1 osobie podoba się ten post
tyciek

Będę wtedy pewna na 100 %  tego - co dziś jest tylko podejrzeniem ... Myśl Ona ... analizuj .... wróć myślą do dzisiejszego pewnego swojego  posta.... no??? kojarzysz  już ... ?

Z jakiego topiku ? Nie łapię kontekstu..., a chce złapać...)))
02 kwietnia 2016 22:21 / 13 osobom podoba się ten post
IGGA

Czytam o tym lokowaniu pieniedzy i właściwie to wszystko kręci się wokół dzieci, wnuków. Mało pań, które piszą, że pozwalają sobie teraz na realizacje własnych marzeń, że podróżują, że robią to czego nie mogły robić wczesniej z powodu ograniczeń finansowych. Te dzieci chyba stają sie kiedys dorosłe, niech sobie radzą, to jest chyba normalne. Oczywiście dla każdej sa inne priorytety. Ale nie można dać sie zaszufladkować i robic z siebie nieszczęsnej, dla której mało miejsca we własnym domu bo wnuki , bo zięć. Nie .Okropne. 
Wiecie kiedy nas wszyscy kochają? Kiedy jesteśmy niezależne. Kiedy nic od nikogo nie chcemy. Dlatego warto lokować tak pieniądze, aby przynosiły nam zysk. Kupować np. mieszkania do remontu w starych kamienicach, wejść w układ z panem złota rączka, który nam takie mieszkanko pomału wyremontuje i pod wynajm lub do sprzedaży. Kupić mały pensjonat niech sie marzenia spełniają. Kupic , sprzedać, pieniądz musi sie kręcić. I wtedy dla najbliższych juz nie będziecie tymi co to do opieki jeżdżą tylko kobietami interesu. Dzieci będą bardzo dumne, że mama na urlop w cudowny rejs popłyneła, ze moga dogladać prac w kamienicy, którą matka kupiła.  Radośc zapanuje kiedy nie bedzicie taką mama z pakami proszku i ciuszkami z wyprzedaży do domu wracały busikiem. A własnym autem pod dom podjedziecie. Wtedy wszystko sie zmienia. Bogate to wszystkie juz jesteśmy tylko nie zawsze umiemy tą naszą forse wykorzystać.

Masz rację Iggo. Właśnie  prawie do takich samych wniosków ostatnio doszłam i robię  rzeczy, których przez wiele lat  z różnych względów robić nie mogłam. Wiadomo, że pierwszą barierą były względy finansowe, a zaraz za nią chroniczny brak czasu. Przypomniałam sobie ostatnio tę dziewczynę sprzed czterdziestu lat i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobała. Jak mogłam się z nią aż na tyle lat rozstać? Za to teraz nadrabiam stracony czas. Wróciłam do moich dawnych pasji. Znów czytam. Gdy kładę się wieczorem z książką w ręku i już po chwili zapominam o bożym świecie pochłonięta lekturą czuję się naprawdę szczęśliwa. Chodzę tak jak kiedyś do teatru. W czasach młodości należałam do "Pro Scenium" istniejącego przy poznańskim Teatrze Nowym. Byłam na każdej prapremierze. Występowałam w teatrze szkolnym prowadzonym przez aktora Teatru Nowego Lecha Łotockiego. W ubiegłym miesiącu byłam na spektaklu "Klimakterium II czyli Menopauzy Szał" z którym przyjechał   na występy gościnne do Poznania warszawski teatr Capitol. Rewelacja. Świetna komedia nie pozbawiona jednak odrobiny melancholii zmuszającej nas do refleksji nad upływem czasu i tym co z nami będzie gdy dopadnie nas starość. Co się  z nami stanie? Czy dzieci, które tak kochamy nie zawiodą nas? Czy możemy na nie liczyć?  Publiczność nagrodziła aktorki aplauzem  na stojąco. Kiedyś namiętnie chodziłam do kina. Lubiłam kino ambitne. Uczestniczyłam w seansach DKF-u ( Dyskusyjny Klub Filmowy ). Na to chyba jeszcze przyjdzie czas. Do tej pory lubię takie trochę inne kino. Bardzo podoba mi się kinematografia irańska choć po przybyciu do domu pognałam do Multikina na " Planetę Singli" z Maciejem Sthurem, za którym przepadam. Podróżuję na tyle na ile jest to możliwe. Zawsze było to moją ogromną pasją. Jakoś szczęśliwie z tym nie rozstałam się na zbyt długi okres czasu. Na pewno pomogła mi  praca w biurze podróży. Mówi się, że czasy komuny były szare. Ja wcale tego tak nie wspominam. Może dlatego, że trafiłam w środowisko ludzi dla, których liczył się przede wszystkim duch, a ten jest przecież zawsze wolny. Ostatnią  rzeczą, którą zrobiłam w ramach zaprzyjaźniania się z samą sobą było kupno biletu do filharmonii. Pod koniec kwietnia przyjeżdża ze słynnej mediolańskiej La Scali  Chamber Orchestra. W programie koncertu  wariacje oper Verdiego. Kiedyś należałam do słynnego ruchu " Pro Sinfonika". Byłam w filharmonii raz w miesiącu. Nigdy nie zapomnę jak w jej ramach koncertował światowej sławy pianista ,  wówczas laureat Konkursu Chopinowskiego Krystian Zimerman, który nota bene obecnie nie chce grać w Polsce. Sala była tak napchana, że siedziałam na podium dla orkiestry. Ale jaka była cudowna atmosfera!Nic nie odda wrażenia jakie robi słuchanie muzyki w filharmonii. Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałam Bolero Ravela właśnie w Filharmonii Poznańskiej i jak pod koniec utworu, gdy wchodzą już wszystkie instrumenty, ziemia drżała pod stopami.Niesamowite przeżycie. Chciałabym jeszcze pojechać do Wenecji. Dlaczego właśnie tam? Gdy miałam 19 lat to było moje marzenie, zobaczyć Wenecję. Wtedy, w czasach realnego socjalizmu wydawało mi się to czymś niesamowicie  niedostępnym.  Widziałam wiele pięknych miejsc,ale do tej pory do Wenecji nie dojechałam choć mam koleżankę, która  ma niedaleko  hotel . A tak a propos marzeń i Wenecji to pamiętam jak stałam na bodaj 19-stym  piętrze hotelu Hilton w Kairze i patrzyłam na zachód słońca nad piramidami. Odczucie piękna tej chwili było tak dojmujące, że łzy jedna za drugą płynęły mi po policzkach.  Tak sobie wówczas myślałam, że w tym przypadku rzeczywistość prześcignęła marzenia. Będąc młodą dziewczyną nawet nie śmiałam marzyć o czymś takim.  Wenecja była wystarczająco nierzeczywista.
02 kwietnia 2016 23:11 / 1 osobie podoba się ten post
Alina

Masz rację Iggo. Właśnie  prawie do takich samych wniosków ostatnio doszłam i robię  rzeczy, których przez wiele lat  z różnych względów robić nie mogłam. Wiadomo, że pierwszą barierą były względy finansowe, a zaraz za nią chroniczny brak czasu. Przypomniałam sobie ostatnio tę dziewczynę sprzed czterdziestu lat i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobała. Jak mogłam się z nią aż na tyle lat rozstać? Za to teraz nadrabiam stracony czas. Wróciłam do moich dawnych pasji. Znów czytam. Gdy kładę się wieczorem z książką w ręku i już po chwili zapominam o bożym świecie pochłonięta lekturą czuję się naprawdę szczęśliwa. Chodzę tak jak kiedyś do teatru. W czasach młodości należałam do "Pro Scenium" istniejącego przy poznańskim Teatrze Nowym. Byłam na każdej prapremierze. Występowałam w teatrze szkolnym prowadzonym przez aktora Teatru Nowego Lecha Łotockiego. W ubiegłym miesiącu byłam na spektaklu "Klimakterium II czyli Menopauzy Szał" z którym przyjechał   na występy gościnne do Poznania warszawski teatr Capitol. Rewelacja. Świetna komedia nie pozbawiona jednak odrobiny melancholii zmuszającej nas do refleksji nad upływem czasu i tym co z nami będzie gdy dopadnie nas starość. Co się  z nami stanie? Czy dzieci, które tak kochamy nie zawiodą nas? Czy możemy na nie liczyć?  Publiczność nagrodziła aktorki aplauzem  na stojąco. Kiedyś namiętnie chodziłam do kina. Lubiłam kino ambitne. Uczestniczyłam w seansach DKF-u ( Dyskusyjny Klub Filmowy ). Na to chyba jeszcze przyjdzie czas. Do tej pory lubię takie trochę inne kino. Bardzo podoba mi się kinematografia irańska choć po przybyciu do domu pognałam do Multikina na " Planetę Singli" z Maciejem Sthurem, za którym przepadam. Podróżuję na tyle na ile jest to możliwe. Zawsze było to moją ogromną pasją. Jakoś szczęśliwie z tym nie rozstałam się na zbyt długi okres czasu. Na pewno pomogła mi  praca w biurze podróży. Mówi się, że czasy komuny były szare. Ja wcale tego tak nie wspominam. Może dlatego, że trafiłam w środowisko ludzi dla, których liczył się przede wszystkim duch, a ten jest przecież zawsze wolny. Ostatnią  rzeczą, którą zrobiłam w ramach zaprzyjaźniania się z samą sobą było kupno biletu do filharmonii. Pod koniec kwietnia przyjeżdża ze słynnej mediolańskiej La Scali  Chamber Orchestra. W programie koncertu  wariacje oper Verdiego. Kiedyś należałam do słynnego ruchu " Pro Sinfonika". Byłam w filharmonii raz w miesiącu. Nigdy nie zapomnę jak w jej ramach koncertował światowej sławy pianista ,  wówczas laureat Konkursu Chopinowskiego Krystian Zimerman, który nota bene obecnie nie chce grać w Polsce. Sala była tak napchana, że siedziałam na podium dla orkiestry. Ale jaka była cudowna atmosfera!Nic nie odda wrażenia jakie robi słuchanie muzyki w filharmonii. Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałam Bolero Ravela właśnie w Filharmonii Poznańskiej i jak pod koniec utworu, gdy wchodzą już wszystkie instrumenty, ziemia drżała pod stopami.Niesamowite przeżycie. Chciałabym jeszcze pojechać do Wenecji. Dlaczego właśnie tam? Gdy miałam 19 lat to było moje marzenie, zobaczyć Wenecję. Wtedy, w czasach realnego socjalizmu wydawało mi się to czymś niesamowicie  niedostępnym.  Widziałam wiele pięknych miejsc,ale do tej pory do Wenecji nie dojechałam choć mam koleżankę, która  ma niedaleko  hotel . A tak a propos marzeń i Wenecji to pamiętam jak stałam na bodaj 19-stym  piętrze hotelu Hilton w Kairze i patrzyłam na zachód słońca nad piramidami. Odczucie piękna tej chwili było tak dojmujące, że łzy jedna za drugą płynęły mi po policzkach.  Tak sobie wówczas myślałam, że w tym przypadku rzeczywistość prześcignęła marzenia. Będąc młodą dziewczyną nawet nie śmiałam marzyć o czymś takim.  Wenecja była wystarczająco nierzeczywista.

02 kwietnia 2016 23:33 / 3 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Oj Igga , Igga .....po co takie ,jakieś uszczypliwości ? niby czemu maja służyć ? Nie ma kogoś na forum to dajmy mu spokój .

Barbarko popieram:)
02 kwietnia 2016 23:52 / 6 osobom podoba się ten post
Alina

Masz rację Iggo. Właśnie  prawie do takich samych wniosków ostatnio doszłam i robię  rzeczy, których przez wiele lat  z różnych względów robić nie mogłam. Wiadomo, że pierwszą barierą były względy finansowe, a zaraz za nią chroniczny brak czasu. Przypomniałam sobie ostatnio tę dziewczynę sprzed czterdziestu lat i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobała. Jak mogłam się z nią aż na tyle lat rozstać? Za to teraz nadrabiam stracony czas. Wróciłam do moich dawnych pasji. Znów czytam. Gdy kładę się wieczorem z książką w ręku i już po chwili zapominam o bożym świecie pochłonięta lekturą czuję się naprawdę szczęśliwa. Chodzę tak jak kiedyś do teatru. W czasach młodości należałam do "Pro Scenium" istniejącego przy poznańskim Teatrze Nowym. Byłam na każdej prapremierze. Występowałam w teatrze szkolnym prowadzonym przez aktora Teatru Nowego Lecha Łotockiego. W ubiegłym miesiącu byłam na spektaklu "Klimakterium II czyli Menopauzy Szał" z którym przyjechał   na występy gościnne do Poznania warszawski teatr Capitol. Rewelacja. Świetna komedia nie pozbawiona jednak odrobiny melancholii zmuszającej nas do refleksji nad upływem czasu i tym co z nami będzie gdy dopadnie nas starość. Co się  z nami stanie? Czy dzieci, które tak kochamy nie zawiodą nas? Czy możemy na nie liczyć?  Publiczność nagrodziła aktorki aplauzem  na stojąco. Kiedyś namiętnie chodziłam do kina. Lubiłam kino ambitne. Uczestniczyłam w seansach DKF-u ( Dyskusyjny Klub Filmowy ). Na to chyba jeszcze przyjdzie czas. Do tej pory lubię takie trochę inne kino. Bardzo podoba mi się kinematografia irańska choć po przybyciu do domu pognałam do Multikina na " Planetę Singli" z Maciejem Sthurem, za którym przepadam. Podróżuję na tyle na ile jest to możliwe. Zawsze było to moją ogromną pasją. Jakoś szczęśliwie z tym nie rozstałam się na zbyt długi okres czasu. Na pewno pomogła mi  praca w biurze podróży. Mówi się, że czasy komuny były szare. Ja wcale tego tak nie wspominam. Może dlatego, że trafiłam w środowisko ludzi dla, których liczył się przede wszystkim duch, a ten jest przecież zawsze wolny. Ostatnią  rzeczą, którą zrobiłam w ramach zaprzyjaźniania się z samą sobą było kupno biletu do filharmonii. Pod koniec kwietnia przyjeżdża ze słynnej mediolańskiej La Scali  Chamber Orchestra. W programie koncertu  wariacje oper Verdiego. Kiedyś należałam do słynnego ruchu " Pro Sinfonika". Byłam w filharmonii raz w miesiącu. Nigdy nie zapomnę jak w jej ramach koncertował światowej sławy pianista ,  wówczas laureat Konkursu Chopinowskiego Krystian Zimerman, który nota bene obecnie nie chce grać w Polsce. Sala była tak napchana, że siedziałam na podium dla orkiestry. Ale jaka była cudowna atmosfera!Nic nie odda wrażenia jakie robi słuchanie muzyki w filharmonii. Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałam Bolero Ravela właśnie w Filharmonii Poznańskiej i jak pod koniec utworu, gdy wchodzą już wszystkie instrumenty, ziemia drżała pod stopami.Niesamowite przeżycie. Chciałabym jeszcze pojechać do Wenecji. Dlaczego właśnie tam? Gdy miałam 19 lat to było moje marzenie, zobaczyć Wenecję. Wtedy, w czasach realnego socjalizmu wydawało mi się to czymś niesamowicie  niedostępnym.  Widziałam wiele pięknych miejsc,ale do tej pory do Wenecji nie dojechałam choć mam koleżankę, która  ma niedaleko  hotel . A tak a propos marzeń i Wenecji to pamiętam jak stałam na bodaj 19-stym  piętrze hotelu Hilton w Kairze i patrzyłam na zachód słońca nad piramidami. Odczucie piękna tej chwili było tak dojmujące, że łzy jedna za drugą płynęły mi po policzkach.  Tak sobie wówczas myślałam, że w tym przypadku rzeczywistość prześcignęła marzenia. Będąc młodą dziewczyną nawet nie śmiałam marzyć o czymś takim.  Wenecja była wystarczająco nierzeczywista.

Alinko kochana, dziękuje serdecznie za tak piękny wpis.Przywróciłas wiarę, że są na wśród nas kobiety wspaniałe, że mamy cudowne wspomnienia, że mamy piękne marzenia i że je realizujemy. Życie może być piękne. Niech wszystkim nam spełniają się nasze marzenia.
02 kwietnia 2016 23:59 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

3/4 forum to podobno katoliczki,takie wierzące ,takie bogobojne a zapomniały jedna z drugą ,że dziś 11 rocznica śmierci Jana Pawła II.......A ja,grzeszna i pamiętam......Oj,nieładnie ,nieładnie ....

A ja Kasiu tradycyjnie o 21,37 zapalilam świeczkę, ale czy całe forum musi o tym wiedzieć?
03 kwietnia 2016 00:09 / 4 osobom podoba się ten post
kasia63

3/4 forum to podobno katoliczki,takie wierzące ,takie bogobojne a zapomniały jedna z drugą ,że dziś 11 rocznica śmierci Jana Pawła II.......A ja,grzeszna i pamiętam......Oj,nieładnie ,nieładnie ....

Kasia, Ona Lisa juz w powitajkach z samego rana o tym przypominała.
03 kwietnia 2016 00:34 / 7 osobom podoba się ten post
"Krakowa już nie zbuduję "bo za mało czasu. Pamiętam jak było ciężko, jak brakowało pieniążków i teraz bardzo się cieszę,ze je mam i wcale w skarpetę nie odkładam.Jestem szczęśliwa jak mogę kupić od tak bez okazji prezent dla dzieci, wnuków, czy męża, Teściowej wysłać kwiaty na urodziny " pocztą kwiatową", kupić sobie dobry ciuszek,krem i przy tym nie myśleć,że zabraknie mi jutro na chleb.To co muszę to zmieniam w mieszkaniu nie kupuję przykładowo nowych garnków bo trzeba mieć i już.Mój ślubny twierdzi,że dobrze ugotowana zupa tak samo smakuje w starym garnku.Mogę sobie pozwolić na urlop z wnukami - i to jest dla mnie ten luksus .Żeby nie rozsmieszać Pana Boga swoimi planami to żyję chwilą, choć czasami ślubny patrzy kryycznym wzroiem i twerdzi,że rozumku z wiekiem mi ubywa.Mam takie małe marzenie/ale nie plan/- ciepły kraj, błękitne morze, błękitne niebo i błękitne /szare?/ oczy mojego staruszka choć kilka dni . dni. Dopiszę jeszcze żebym nie wyszła na próźną kobietę, na skrzyneczki też mamy odłożone a czy dębowa czy jesion to i tak robale zrobią swoje.