Na wyjeździe #8

03 maja 2014 10:31
Sówka

A ja mam takie pytanie odnośnie wypłaty. Jak się liczy miesiąc pracy? Załóżmy że prace zaczełam 10 kwietnia to miesiąc mojej pracy kończy się 10 czy 9 maja? Bo już nie wiem czy 10 maja powinien być liczony jako pierwszy dzień już kolejnego miesiąca?

Skoro pracę zaczęłaś np. 10.04. to do końca kwietnia przepracujesz niepełny miesiąc i za ten okres dostaniesz wypłatę (proporcjonalną) w maju. Następnie jeśli przepracujesz cały maj to to będzie Twój pełny miesiąc pracy, a wypłatę za maj dostaniesz w czerwcu. Nasze wynagrodzenie zawsze płacone jest z dołu (czyli za przepracowane dni w danym miesiącu kalendarzowym).
03 maja 2014 10:33 / 1 osobie podoba się ten post
Sówka

Nie o to mi chodziło, ja mam płacone za miesiąc czyli jak przyjechałam do pracy 10 kwetnia to 10 maja przycodzi syn PDP i płaci mi miesięczną stawke tylko ja sobie tak pomyślałam że ten 10 maj to już jest pierwszy dzień kolejnego miesiąca

a to zmienia całkiem postać rzeczy, myślałam, że pracuesz przez firmę.
to w takim razie chyba powinien zapłacić Ci 9.05.
03 maja 2014 10:35
Magdzia

a to zmienia całkiem postać rzeczy, myślałam, że pracuesz przez firmę.
to w takim razie chyba powinien zapłacić Ci 9.05.

No i o to mi chodziło
03 maja 2014 10:36
Sówka

A ja mam takie pytanie odnośnie wypłaty. Jak się liczy miesiąc pracy? Załóżmy że prace zaczełam 10 kwietnia to miesiąc mojej pracy kończy się 10 czy 9 maja? Bo już nie wiem czy 10 maja powinien być liczony jako pierwszy dzień już kolejnego miesiąca?

Miesiąc kończy się 9 i tego dnia powinnaś dostać pieniądze, jeżeli jest umówione, że płaci po przepracowanym miesiącu.
03 maja 2014 10:43
Sówka

No i o to mi chodziło :-)

Dokladnie.Jeśli tak ci placi to jesli bedziesz pracowac caly rok to 12 dni pracujesz za darmo ha ha.Czyli jak ci zaplaci za urlop ( nie wiem czy masz to w umowie) to poprostu da ci wyrownanie.
03 maja 2014 10:45
ORIM

Dokladnie.Jeśli tak ci placi to jesli bedziesz pracowac caly rok to 12 dni pracujesz za darmo ha ha.Czyli jak ci zaplaci za urlop ( nie wiem czy masz to w umowie) to poprostu da ci wyrownanie.

Nie pracuje cały rok bo mam zmienniczke no i weź pod uwage to, że miesiące są raz krótsze a raz dłuższe ;-)
03 maja 2014 10:54 / 1 osobie podoba się ten post
Sówka

Nie pracuje cały rok bo mam zmienniczke no i weź pod uwage to, że miesiące są raz krótsze a raz dłuższe ;-)

Rozumiem ze masz zmienniczke.To tylko taki przyklad.Miesiac to miesiac.Tak wychodzi z kalendarza.Nie ma co kabinowac,bo mozna dojsc do wniosku ze miesiac pracy to 22 dni itd itp.Jednak jesli np zaczynasz od pierwszego to 30 lub 31 na wieczor powinnas dostac wyplate,bo 1 to juz nowy miesiac.Nie ma to jakiegos ogromnego wplywu kiedy dostaniesz,ale np nie musisz czekac do 1 nastepnego miesiaca na wyplate aby zjechac do domu.Pierwszego juz siedzisz w busie do domku z kasa w kieszeni 
03 maja 2014 14:22 / 3 osobom podoba się ten post
kasiachodziez

Wiecie co za domkiem mi dzisiaj tęskno nie lubie wekendów w DE

Witajcie!
Dla mnie weekendy w D różnią się tylko tym od dni powszednich, że sklepy są czynne krócej lub wręcz pozamykane w sobotę, a w niedzielę całkowicie. Dlatego najgorzej mi w niedziele, bo spacery po cichej okolicy to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej.
 
Ale dziś było super, gdyż córka babci wysłała mnie do tutejszego małego, lecz bardzo ciekawego muzeum. Ludwik Bawarski, ten który budował takie szalone, oryginalne zamki miał 3 synów i średni z nich - Otto został poproszony przez światowe mocarstwa oraz samych Greków, by w 1832r. został ich królem. Jego tato był wielkim miłosnikiem antycznej Grecji i zawdzięczamy mu wspaniałe muzea poświęcone temu krajowi, które zbudował w Monachium. Otto miał 17 lat kiedy opuścił ojczyznę czyli ukochaną Bawarię i pojechał objąć władzę. Zbudował w Atenach porządną miejską bibliotekę, kilka szpitali oraz uniwersytet, a jego żona Amalia wspaniały, ogromny park, który cieszy się powodzeniem do dziś. W miejscu gdzie mieszkam (Ottobrunn) Otto żegnał się z ojcem, a niedaleko stąd z matką. W samym Monachium uroczyście pożegnał się z resztą rodziny i z całym dworem. I to ostatnie spotkanie młodego króla  jest tematem wielu obrazów i utworów literackich, a w mojej miejscowości jest pomnik Ottosaule upamiętniający to wydarzenie, popiersie chłopca na kolumnie doryckiej.  Przed pójściem do muzeum musiałam się przygotować i dzięki temu wiem, że w Bawarii od XIIw. panowała znacząca dynastia Wittelsbachów, która od XIXw. miała też władzę królewską.  Ciekawe, że te wszystkie Karole Gustawy i inne panujące w Szwecji i napadające na Polskę w XVIIw pochodzili z tej właśnie dynastii. Dowiedziałam się też, że Grecja aż przez 400lat była pod panowaniem Turków, lecz udało im się zachować swoja religię oraz język. W latach 30tych XIXw., kiedy młody Otto został ich królem, zbuntowali się skutecznie przeciwko tureckiemu panowaniu. Na jak długo nie wiem, muszę jeszcze doczytać, bo wiem tylko że ciągle trwały tam walki, a w obronie Grecji zginął sławny, angielski poeta Lord Byron, którego Giaurem męczono nas w liceum.
 
No powiedzcie, czy świat nie jest pełen fascynujących rzeczy?
  
03 maja 2014 14:36
ORIM

Rozumiem ze masz zmienniczke.To tylko taki przyklad.Miesiac to miesiac.Tak wychodzi z kalendarza.Nie ma co kabinowac,bo mozna dojsc do wniosku ze miesiac pracy to 22 dni itd itp.Jednak jesli np zaczynasz od pierwszego to 30 lub 31 na wieczor powinnas dostac wyplate,bo 1 to juz nowy miesiac.Nie ma to jakiegos ogromnego wplywu kiedy dostaniesz,ale np nie musisz czekac do 1 nastepnego miesiaca na wyplate aby zjechac do domu.Pierwszego juz siedzisz w busie do domku z kasa w kieszeni 

Ja pracuje na gewerbie  ,i wiec tak np teraz przyjechalam 16.04 do godziny 12 w poludnie  mam zaplacone do konca miesiaca czyli wlacznie z 30 wyszlo za 15 dni ,teraz  od pierwszego do 31 otrzymam za 31 dni ,31 maja  i mnasrepna wyplata znowu naliczna od 1 czerwca do 16 czyli za 16 dni i 16 wyjezdzam do domu  
03 maja 2014 14:57 / 3 osobom podoba się ten post
romana

Witajcie!
Dla mnie weekendy w D różnią się tylko tym od dni powszednich, że sklepy są czynne krócej lub wręcz pozamykane w sobotę, a w niedzielę całkowicie. Dlatego najgorzej mi w niedziele, bo spacery po cichej okolicy to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej.
 
Ale dziś było super, gdyż córka babci wysłała mnie do tutejszego małego, lecz bardzo ciekawego muzeum. Ludwik Bawarski, ten który budował takie szalone, oryginalne zamki miał 3 synów i średni z nich - Otto został poproszony przez światowe mocarstwa oraz samych Greków, by w 1832r. został ich królem. Jego tato był wielkim miłosnikiem antycznej Grecji i zawdzięczamy mu wspaniałe muzea poświęcone temu krajowi, które zbudował w Monachium. Otto miał 17 lat kiedy opuścił ojczyznę czyli ukochaną Bawarię i pojechał objąć władzę. Zbudował w Atenach porządną miejską bibliotekę, kilka szpitali oraz uniwersytet, a jego żona Amalia wspaniały, ogromny park, który cieszy się powodzeniem do dziś. W miejscu gdzie mieszkam (Ottobrunn) Otto żegnał się z ojcem, a niedaleko stąd z matką. W samym Monachium uroczyście pożegnał się z resztą rodziny i z całym dworem. I to ostatnie spotkanie młodego króla  jest tematem wielu obrazów i utworów literackich, a w mojej miejscowości jest pomnik Ottosaule upamiętniający to wydarzenie, popiersie chłopca na kolumnie doryckiej.  Przed pójściem do muzeum musiałam się przygotować i dzięki temu wiem, że w Bawarii od XIIw. panowała znacząca dynastia Wittelsbachów, która od XIXw. miała też władzę królewską.  Ciekawe, że te wszystkie Karole Gustawy i inne panujące w Szwecji i napadające na Polskę w XVIIw pochodzili z tej właśnie dynastii. Dowiedziałam się też, że Grecja aż przez 400lat była pod panowaniem Turków, lecz udało im się zachować swoja religię oraz język. W latach 30tych XIXw., kiedy młody Otto został ich królem, zbuntowali się skutecznie przeciwko tureckiemu panowaniu. Na jak długo nie wiem, muszę jeszcze doczytać, bo wiem tylko że ciągle trwały tam walki, a w obronie Grecji zginął sławny, angielski poeta Lord Byron, którego Giaurem męczono nas w liceum.
 
No powiedzcie, czy świat nie jest pełen fascynujących rzeczy?
  

W powszechnej opinii historia motoryzacji ogranicza się do postaci Karla Benza, Ferdynanda Porsche i Henry'ego Forda. Współczesne pojazdy nigdy nie osiągnęłyby jednak dzisiejszego zaawansowania technicznego, gdyby nie syn pewnej warszawskiej żydówki, która - wraz z mężem - z pochodzenia Holendrem - w 1873 roku wyemigrowała do Francji. Owoc ich miłości otrzymał imię Andre. A nazwisko - Citroen - dostał po ojcu...Mały Andre nie miał łatwego dzieciństwa. Gdy miał zaledwie 5 lat, jego ojciec popełnił samobójstwo. Dorastający chłopiec - za sprawą matki - był mocno związany z Polską. Gdy w wieku 22 lat, jako student francuskiej Ecole Polytechnique wyruszył do ojczyzny rodzicielki, zauważył ciekawe - nie znane we Francji - drewniane koła zębate o daszkowym uzębieniu. Kupił na nie patent i w 1902 założył firmę wytwarzającą tego rodzaju przekładnie. Właśnie od kształtu uzębienia kół wzięło się logo marki Citroen. Andre Citroen dopiero w 1906 roku na stałe związał się ze światem motoryzacji. Za sprawą jednego z krewnych - paryskiego bankiera będącego prezesem rady nadzorczej upadającej francuskiej firmy Mors - mianowany został nowym dyrektorem technicznym. Citroena śmiało nazwać można wizjonerem. Jako przedstawiciel marki Mors, Andre odwiedził Detroit, by zapoznać się z zastosowaną przez Forda linią produkcyjną. Wynalazek skopiował w Europie używając go do produkcji... pocisków, gdy Stary Kontynent spowił dym z bitewnych pól I Wojny Światowej. Warto też dodać, że właśnie z inicjatywy Citroena powstały w Europie pierwsze Autoryzowane Stacje Obsługi. Wówczas nie chodziło jednak wcale o zarabianie na obsłudze samochodów, lecz zdjęcie z ich właścicieli uciążliwych obowiązków, jak np. konieczność ładowania puszkowych smarownic Stauffera (dzięki powstaniu ASO, które wyposażone były w odpowiednie urządzenia, można je było zastąpić nowoczesnymi tłocznicami nabijanymi smarem pod dużym ciśnieniem). Citroen dostrzegał również znaczenie nowej dźwigni handlu - reklamy. W latach swojej świetności francuska firma zasłynęła m.in. oświetleniem w napis "Citroen" symbolu Paryża - Wieży Eiffla i markowaniem swoim logo montowanych we Francji znaków ostrzegawczych. W historii motoryzacji Citroen zapisał się jednak innym pomysłem - to właśnie dzięki niemu większość współczesnych samochodów napędzana jest na koła przednie...W początku XX wieku niemal wszystkie samochody miały umieszczony wzdłużnie z przodu silnik i napęd na koła tylne. Citroen uważał jednak, że napęd na przód jest nie tylko łatwiejszy w opanowaniu, ale też bardziej efektywny. Przeciwników tej tezy uświadamiał doświadczeniem polegającym na wpychaniu po schodach załadowanej taczki. Gdy ci dochodzili już do wniosku, że jest to niewykonalne, bez większych trudności wciągał taczkę za sobą... Pierwszy model z serii Traction Avant opracowano wg prostych założeń. Samochód - oprócz przedniego napędu - miał mieć samonośne (!), wykonane w całości ze stali nadwozie i czterodrzwiową kabinę zapewniającą komfortowe warunki podróżowania czterem dorosłym osobom. Auto miało się też charakteryzować świetnymi osiągami - rozpędzać się do prędkości podróżnej 100 km/h i zużywać średnio 10 l benzyny na 100 km. Samochód zaprezentowano dokładnie 18 kwietnia 1934 roku (a więc równe 80 lat temu) i pospiesznie uruchomiono jego produkcję. Ta decyzja obróciła się przeciwko Citroenowi. Firmę, która popadła w ogromne problemy finansowe przejął jej największy wierzyciel - koncern Michelin, a sam Citroen stracił nad nią kontrolę. Ten cios przyszedł w najmniej odpowiednim momencie - Andre zmagał się bowiem z nieuleczalnym nowotworem żołądka. "Mały Żyd" , jak - pogardliwie określali go przedstawiciele największego konkurenta - firmy Renault - zmarł na raka 3 lipca 1935 roku. Ostatnie auto zaprezentowane za panowania Citroena ostatecznie okazało się jednak ogromnym sprzedażowym sukcesem. Samochód charakteryzował się nie tylko świetnymi osiągami i resorowaniem, ale - za sprawą niskiego środka ciężkości i rozłożenia masy - rewelacyjnym prowadzeniem. Właśnie z tego względu, Citroeny Traction Avant upodobały sobie służby mundurowe w tym - siejąca w Polsce postrach w pierwszych latach po II Wojnie Światowej - Służba Bezpieczeństwa. Samochód miał m.in. górnozaworowe silniki, świetne, hydrauliczne hamulce i hydrauliczne, teleskopowe amortyzatory. Auto, które oferowano w kilku wariantach nadwoziowych (standardowe B, skrócone BL, cabrio, familiarne czy - pierwszy produkcyjny hatchback z pięciodrzwiowym nadwoziem - commerciale) i silnikowych (7CV, 11CV i - sześciocylindrowym - 15CV) przetrwało w produkcji aż do 1957 roku. To właśnie ten pojazd - zastąpiony przez słynną "boginię" DS - uznać można za pierwowzór większości współczesnych "samochodów popularnych".
03 maja 2014 15:02
Waliza prawie spakowana. Jutro od rana kierunek - Niemcy tylko ciekawe na jak długo ;)
03 maja 2014 15:58
magmab

Waliza prawie spakowana. Jutro od rana kierunek - Niemcy tylko ciekawe na jak długo ;)

ja też jutro wyjeżdzam do De planowane mam 4 miesiące ....
03 maja 2014 15:59
Ale by mi się dzisiaj PDP wywaliła w lazience. Ile się strachu najadłam to moje. Udało się mi jednak w locie ją złapać. Na sam koniec takie hece.
03 maja 2014 16:37
Joasia

ja też jutro wyjeżdzam do De planowane mam 4 miesiące ....

Joasiu ,zawsze tak dlugo zostajesz na szteli ?
Ja tez tak czasami pracowalam i wiem ,ze jak dobre miejsce to mozna wytrzymac :)
03 maja 2014 17:13
Joasia

ja też jutro wyjeżdzam do De planowane mam 4 miesiące ....

ooooooooo a moze jedziesz busikiem z Chojnic?? no ja 4 mce nie dam rady wysiedziec ( stella pod wzgledem psychicznym trudna) ale chcialabym do 20 lipca ale wszystko wyjdzie jutro ;))