Na wyjeździe #8

02 maja 2014 11:47
romana

Ja w Monachium spotkałam bardzo przyjazną i miłą Polkę, jest za granicą już ponad 20 lat i traktowała mnie fajnie. Może dlatego, że pochodzi z rodziny, gdzie dobre maniery i uczynność były wpajane dzieciom od małego, a tego się nie traci tak łatwo. O ile w ogóle się traci.
 
Natomiast spotkałam w D trochę Polaków i żaden mimo wielu lat pobytu tutaj, nie ma własnego domu z ogrodem, nawet gdy wżenił się niemiecką rodzinę, a kilkoro z nich mieszka w wynajętym mieszkaniu. Bardzo mnie to zdziwiło, bo sądziłam, że po minimum 20letnim pobycie dorabiają się mniej więcej tak jak Niemcy, a tu okazało się, że niekoniecznie... A jakie sa Wasze spostrzeżenia w tej kwestii?

Koleżanki które posiadały dom w kraju ,mają ładne domy też w niemczech:)
02 maja 2014 12:02 / 1 osobie podoba się ten post
romana

Ja w Monachium spotkałam bardzo przyjazną i miłą Polkę, jest za granicą już ponad 20 lat i traktowała mnie fajnie. Może dlatego, że pochodzi z rodziny, gdzie dobre maniery i uczynność były wpajane dzieciom od małego, a tego się nie traci tak łatwo. O ile w ogóle się traci.
 
Natomiast spotkałam w D trochę Polaków i żaden mimo wielu lat pobytu tutaj, nie ma własnego domu z ogrodem, nawet gdy wżenił się niemiecką rodzinę, a kilkoro z nich mieszka w wynajętym mieszkaniu. Bardzo mnie to zdziwiło, bo sądziłam, że po minimum 20letnim pobycie dorabiają się mniej więcej tak jak Niemcy, a tu okazało się, że niekoniecznie... A jakie sa Wasze spostrzeżenia w tej kwestii?

Dobrze sądziłaś- oni dorabiają sie jak Niemcy, czyli nie kupują domów, tylko je wynajmują. 
My Polacy z wielu względów mamy zakorzenione kupić własne M.
Ja na przykład kupiłam mieszkanie, bo cena wynajmu była na tym samym poziomie co rata kredytu i utrzymanie własnego.
Postanowiłam więc pracować na siebie i bank, a nie na wynajmującego mi m, które też zresztą na kredyt było.
02 maja 2014 12:06 / 2 osobom podoba się ten post
emilia

W czasie mojego pobytu pod Hamburgiem poznalam dwie rodziny, jedna calkiem polska, druga mieszana (pani z Polski, pan - Niemiec). Obydwie rodziny mialy domy z ogrodami. I musze powiedziec, ze ta "polska" ma/miala naprawde piekny, duzy dom z zadbanym ogrodem. Oni mieszkaja w DE od ok. 20 lat.
Druga - mieszana rodzina - tez maja dom z ogrodem, kupili ten dom, ale wobec pogarszajacej sie kondycji fizycznej meza, dom nie byl tak do konca ladnie utrzymany. Pani z Polski wyjechala ponad 30 lat temu.
 
Romana, w DE ok. 60 % rodzin  mieszka w domach/mieszkaniach wynajetych, w Szwajcarii jest to jeszcze wyzszy procent. Moim zdaniem posiadanie wlasnego domu/mieszkania nie jest celem wspolczesnych Niemcow, ani Szwajcarow (o innych nacjach nic nie wiem). Byc moze wiaze sie to z koniecznoscia bycia bardziej mobilnym. Tu nikogo nie dziwi, ze mieszka sie w mieszkaniu wynajetym, ale rowniez umowy wynajmu sa takie, ze rodzina/osoba ma pewnosc, ze wlasciciel nie bedzie co miesiac oglaszac nowej ceny wynajmu ...

Nie wiem , jak jest w DE , ale rozmawiałam na ten temat ze Szwajcarami. Atrakcyjnosć tego kraju spowodowała totalną dezorganizację rynku mieszkaniowego.Przyjeżdżają obcokrajowcy z pieniedzmi - nie zawsze czystymi i kupują na pniu co jest do sprzedaży za wystawiona cenę , płacąc bez mrugniecia okiem.Kupują Rosjanie , Niemcy uciekają z np. luksemburskich  banków i inwestują w nieruchomosci.Malutkie mieszkanie w Asconie -(kawalerka ) czy też w Locarno kosztuje od 600 tys FR wzwyż - przeciętny standard , domy na bardzo stromych zboczach , często bez garażu a tylko z miejscami parkingowymi to ceny kilka milionów.Podobnie jest w innych większych miastach . Przeciętnie zarabiający Szwajcar nie jest w stanie kupić obecnie mieszkania a wynajem też tani nie jest - np. w Luzern mieszkanie 2-3 pokojowe , ładne , to  2 - 3 tys FR miesięcznie . Obwiniają za to w dużej mierze głównie Niemców , gdyż wśród nich jest najwięcej chętnych do kupna .
Ostatnio czytałam że nawet p. Kulczyk fundnął sobie willę w Graubunden (kanton z Davos i ST Morritz) . Tam jest za drogo nawet dla  przyzwoicie zarabiających Szwajcarów.
02 maja 2014 12:42
Ale mnie nie chodziło o harakter opiekunki,czytaj! czy telefon i internet jest uzależniony od charakteu opiekunki? pierwsze słysze.
02 maja 2014 12:54
U nas pieknie swieci słońce, ale do południo było szaro-buro.Dzisiaj na rannej przebiezce spotkałam dwie Polki z sąsiedniej wsi.Poznałam po paczce papierosów,ktora leżała na ławce na ktorej siedzieły.No to pogadałam z nimi,to matka z córką pracuja bez pośrednika,córka mowi troche w języku niemieckim a matlka prawie wcale.Myślę,że spotkam więcej tu Polek poniewaz jesteśmy nie daleko granicy z Niemcami małżeństwa tu często też są mieszane na zakupy jeżdżą do DE i stąd nasze opiekunki zaczynaja zdobywać ten piekny kraj.
 
Jak biegam to cieszę sie,ze Guinta daleko i sie nie zderzymy dzies na ściezce.Chociaz,może i fajnie by było.
02 maja 2014 12:55
mleczko47

Tani telefon  to koszt dosłownie paru € może to nie o możliwości finansowe chodzi, ale o brak zainteresowania i obawa,że wisimy na telefonie.Ale podejscie i charakter odgrywa dużą rolę.

Mleczko ja też tego posta tak zrozumiałam jak Berdi :)))))
Co autor miał na myśli z rolą charakteru to zapewne sam autor wie :))))
Ach i tak w ogóle- cieszę się, że wróciłaś :)))))
02 maja 2014 13:07
mleczko47

Ale mnie nie chodziło o harakter opiekunki,czytaj! czy telefon i internet jest uzależniony od charakteu opiekunki? pierwsze słysze.

Twardy (h) charakter mi wyszedł,no cóż jak trzeba to trzeba.
02 maja 2014 13:08
emi

Mleczko ja też tego posta tak zrozumiałam jak Berdi :)))))
Co autor miał na myśli z rolą charakteru to zapewne sam autor wie :))))
Ach i tak w ogóle- cieszę się, że wróciłaś :)))))

Za bardzo skrotowo pisze.Mysle szybko i piszę szybko.Poprawie sie:)
02 maja 2014 13:13
emilia

W czasie mojego pobytu pod Hamburgiem poznalam dwie rodziny, jedna calkiem polska, druga mieszana (pani z Polski, pan - Niemiec). Obydwie rodziny mialy domy z ogrodami. I musze powiedziec, ze ta "polska" ma/miala naprawde piekny, duzy dom z zadbanym ogrodem. Oni mieszkaja w DE od ok. 20 lat.
Druga - mieszana rodzina - tez maja dom z ogrodem, kupili ten dom, ale wobec pogarszajacej sie kondycji fizycznej meza, dom nie byl tak do konca ladnie utrzymany. Pani z Polski wyjechala ponad 30 lat temu.
 
Romana, w DE ok. 60 % rodzin  mieszka w domach/mieszkaniach wynajetych, w Szwajcarii jest to jeszcze wyzszy procent. Moim zdaniem posiadanie wlasnego domu/mieszkania nie jest celem wspolczesnych Niemcow, ani Szwajcarow (o innych nacjach nic nie wiem). Byc moze wiaze sie to z koniecznoscia bycia bardziej mobilnym. Tu nikogo nie dziwi, ze mieszka sie w mieszkaniu wynajetym, ale rowniez umowy wynajmu sa takie, ze rodzina/osoba ma pewnosc, ze wlasciciel nie bedzie co miesiac oglaszac nowej ceny wynajmu ...

Nie wiedziałam o tym, że tak wiele osób, aż 60% mieszka w mieszkaniach lub domach wynajętych. Moi znajomi, którzy wjechali do USA mają własne domy, choć wykonują proste zawody, więc sądziłam że w krajach zamożnych jest to norma mieć coś własnego. No ale widzę, że jest różnie, dzięki!
02 maja 2014 13:15
mleczko47

Za bardzo skrotowo pisze.Mysle szybko i piszę szybko.Poprawie sie:)

Mnie pasuje, bo wiem, że nie zawsze autor ma na myśli to, co pisze :P
02 maja 2014 13:16 / 2 osobom podoba się ten post
Wokół mnie robi sie coraz przyjemniej,własnie przed chwilą byli nowi lokatorzy w sprawie wynajęcia mieszkania.Bardzo miła para - w trakcie rozwoju - mocno zaawansowana ciąża.Super oprocz kwiatow w ogrodzie,spiewu ptakow będzie kwiliło maleństwo.Ucieszyłam sie. Fajnie.   Dom jest duzy mieszkan kilka pod wynajm to jest ostatnie nie zajęte.Jak ładna pogoda wszyscy w ogrodzie sie zbierają smiechy do poznego wieczora słychać. Proszą mnie też ale boje sie,że mi sprzatanie zostanie podarowane w nagrode.Wolę zrezygnować.
02 maja 2014 20:45 / 2 osobom podoba się ten post
A moja PDP wcina pizze :)) najlepiej hawajską:):)
02 maja 2014 20:58 / 2 osobom podoba się ten post
 Jeśli nie może jeść to schowaj. Moja PDP decyduje co chce jeść. I je słono, dużo masła, słodyczy, chipsów i zyje. W tym roku obchodzić będzie 101 lat:):):) A ja odkąd pamiętam na diecie i po co?:):):)
02 maja 2014 21:01 / 4 osobom podoba się ten post
Berdi, a dlaczego zabraniasz swoim PDP jesc pizze? O,niedobra z Ciebie dziewczynka. Wszedzie tam, gdzie pracowalam do tej pory, to wlasnie ja bylam powodem tego, ze moi PDP mogli poznac smak tego niebianskiego niemalze dania. Skutek byl taki, ze pozniej to oni najczesciej sie mnie pytali, kiedy znowu jemy pizze.
02 maja 2014 21:09
A skoro już mowa o jedzeniu to czy wasi podopieczni też zaglądają wam do talerza? Moja babulka po kilka razy zerka czy ja aby mam na talerzu to samo co ona i w tej samej ilości :) Zresztą każdej szteli tak miałam, nie daj Boże jak jadłam coś innego niż podopieczny.