green, ja to wiem, ja saa trojke Budrysów wychowuję więc wiem coś o tym, taka mnie refleksja tylko naszła bo w praktyce tak wychodzi choc teoria moze być rózna.
gosia, no ja to moze bym i chciała jakiegoś normalnego ale nie wiem czego chcę:)
green, ja to wiem, ja saa trojke Budrysów wychowuję więc wiem coś o tym, taka mnie refleksja tylko naszła bo w praktyce tak wychodzi choc teoria moze być rózna.
gosia, no ja to moze bym i chciała jakiegoś normalnego ale nie wiem czego chcę:)
nomka nie znasz dnia ani godziny jak Cię trafi.Ja sama z moimi dziećmi byłam 4 lata.A kiedyś powiedziałąm dość jadę do De,musze odbój zrobić bo zwariuję ,chciałam zacząć nowe życie gdzieś tu z moimi brządcami i co......poznałąm w drodze po nowe lepsze życie mojego kochanego i tak się stało,że zawróciłam.........
Coś takiego :)
A ja chce wyjechać z mlodymi i wyjade,... zaworci mnie ktoś? no watpie :)
Rozwod moze i tak,ale wiazą sie z tym rozne inne sprawy,moje sądowe ciągną sie od siedmiu lat...Ale nie bede rozwijać tego tematu,chcę dzis spac spokojnie:-)
Różne inne sprawy - mogę przypuszczać, że chodzi o wspólny majątek i o dzieci. Oczywiście nie mówię o Twoim przypadku, tylko tak ogólnie.
Jeżeli jednak ma się wspólny majątek i bez ślubu, to w razie rozstania też się przecież trzeba nim podzielić. A w małżeństwie nie trzeba mieć wspólnego majątku. Podobnie z opieką nad dziećmi - nawet jak się nie ma ślubu, to w razie rozstania trzeba się opieką podzielić.
Może łatwo mi mówić, bo nie mam takich doświadczeń i nie wiem, jak to może być.
W razie czego to ja chyba uniknę szarpania się o majątek, bo wszystko co mamy cennego, mieliśmy już przed ślubem. Możemy jedynie o jakiś wspólnie kupiony samochód, czy telewizor się poszarpać, chociaż unikamy wspólnego kupowania.
tzn. Ty sobie, On sobie ...a Jestescie malzenstwem ??
nie wiem jakos nie wyobrazam sobie czegos takiego --- jak mamy byc razem to razem na wszystko pracujemy
nie wiem, moze ja tylko tak mysle
Różne inne sprawy - mogę przypuszczać, że chodzi o wspólny majątek i o dzieci. Oczywiście nie mówię o Twoim przypadku, tylko tak ogólnie.
Jeżeli jednak ma się wspólny majątek i bez ślubu, to w razie rozstania też się przecież trzeba nim podzielić. A w małżeństwie nie trzeba mieć wspólnego majątku. Podobnie z opieką nad dziećmi - nawet jak się nie ma ślubu, to w razie rozstania trzeba się opieką podzielić.
Może łatwo mi mówić, bo nie mam takich doświadczeń i nie wiem, jak to może być.
W razie czego to ja chyba uniknę szarpania się o majątek, bo wszystko co mamy cennego, mieliśmy już przed ślubem. Możemy jedynie o jakiś wspólnie kupiony samochód, czy telewizor się poszarpać, chociaż unikamy wspólnego kupowania.
Wichurra tylko wtedy tak jest,jak piszesz jesli macie rozdzielnosc majątkową i spisana przed slubem intercyze. Jesli nie,to telewizor mozesz sobie sama kupowac,za wlasne np.zarobione w D pieniadze,mozesz miec na siebie wypisana fakture,a ten telewizor i tak bedzie nalezal do twojego męża/w połowie/.Wiec jesli sie rozwiedziecie,to telewizor mozesz sobie zatrzymac,ale polowe pieniedzy musisz męzowi- juz ex zwrócic. Nie wiem czy to sprawiedliwe,ale tak jest.
Co do majatku nabytego przed slubem,takze w razie sporu musisz udowodnic date nabycia danej rzeczy,niby proste ale w praktyce nie zawsze realne do wykonania.Chyba ze 'od zawsze'skrupulatnie gromadzisz rachunki,dokumentyitd.
Ja tez myslałam ze wszystko wiadome i oczywiste,niestety po rozwodzie wszystko okazalo sie wzgledne,zawiłe,odwracanie kota ogonem i kłamstwa mojego ex doprowadzily mnie do trudnej sytuacji finansowej.Przemyśl intercyze:-)
Ja tam myślę, że miłość miłością, ale o swoje interesy trzeba zadbać, bo miłość się szybko skończyć może.