Jakbym z tą myślą wyszła za mąż to pewnie już dawno byłabym po rozwodzie....
Jakbym z tą myślą wyszła za mąż to pewnie już dawno byłabym po rozwodzie....
Tez myslalam ze moje,bo kupilam za własne cięzko zarobione. Dopiero w sądzie sie dowiedzialam,ze to że kupilam za/swoje wcale nie znaczy że to moje. No,mialam sie juz nie denerwować....
A ja w sądzie udowodniłam,że mój ex niczego nie kupił za swoje. Nie będę pisać szczegółow,ale to co miałam w mieszkaniu zostało,a ex poszedł z jedną torbą. Rozwód mam z orzeczeniem o jego winie.
Byc moze orzeczenie o winie przesadza... tego niestety nie wiem...
Jakbym z tą myślą wyszła za mąż to pewnie już dawno byłabym po rozwodzie....
...dokladnie jest, tak jak piszesz, wiec andrejko i Wichurro od momentu zawarcia malzenstwa, wszystko jest wpspolne... domowe archiwum... zbyteczne...
Nie chce nic sugerować,ale może tak jest w przypadku alkoholika bo wtedy sąd raczej nie wierzy w jego kupowanie,no bo jesli juz cos kupuje ,to szkło chyba
Moj alkoholikiem nie jest.
Ja jestem po rozwodzie a wychodząc za mąż wcale nie myslałam tak jak wichurra...
To co przed ślubem się miało nigdy wspólne nie będzie. No chyba, że ocipieję i mu pół przepiszę:)
Kika napisala OD momentu zawarcia malżenstwa wszystko jest wspólne
a Wichura jest swiezo po slubie....