Nagła zmiana pogody, ja też zdupcona jestem, pdp jak nigdy w nocy wstał, sam nie wie po co i dlaczego, sięgnął po swoje wiadereczko ze szczynami co to je w nocy zlewa i się wykopyrtnął. Pobiegłam pietro wyżej po sąsiada, razem wtachaliśmy go do beta. Ja dzisiaj chodzę jak zaczadzona, nie przywykłam do nocnego wstawania. Rano zbierając bielizne do prania wzięłam zęby dziadka z szafki nocnej(odruchowo i bezmyślnie) i wrzuciłam do pralki. Przy śniadaniu okazało sie że nie ma szczęki, szukalam na stoliku nocnym i gdzie tylko, ni mo! Zbeształam pdp, wygarnęłam mu jaką mi tu ciezką robote co dnia serwuje i w jednym momencie dostalam olśnienia, światełko w tunelu, idę w jego kierunku w ręku.... co trzymam? dzidkową szczekę, gdzie mnie ten tunel zaprowadzi myśle sobie i wpadłam na pralkę. Jezusiu, mysle sobie, wiem gdzie sa , pedem do pralki program STOP! Wkładam rekę, uff wrzątek, nastawiłam biale rzeczy do gotowania, zacisnełam swoje zęby, szperam, szperam, są! znalazłam, zamotane w gacie i kalesony ale całe, cóż za szczęscie....uff

argolcia podesle Ci podpowiedz . Patrz