Na wyjeździe #13

04 września 2014 14:00 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

Ale się dzisiaj znowu wkurzyłam, aż się musiałam wyryczeć.
Babcia jest wredna i tyle. Przez cały czas gotowania obiadu siedziała w kuchni i mnie pouczała - zmniejszyć ogień, zwiększyć ogień, zdjąć przykrywkę, zamknąć przykrywkę, jak już ziemniaki się ugotowały chciałam wylać wodę, ale nie, najpierw woda z kalafiora. Wcześniej mi powiedziała, że nie całą wodę z tego kalafiora odlać, więc dla pewności odlałam trochę w kubek (co by nie okazało się, że za dużo odlałam) i odlewam ta wodę do zlewu, czuję przecież ile jeszcze zostało, a ta mi krzyczy, że za dużo odlewam. A babcia wszystko z pozycji siedzącej i z tyłu mnie, więc skąd mogła widzieć. No już miałam rzucić to wszystko i z nią pogadać, ale jej mąż całe szczęście na nią głos podniósł, że już ma dosyć i nie może wytrzymać tego jej marudzenia. Że ja nie taką kuchenkę już na pewno widziałam i gotowałam nie raz ziemniaki i kalafior i dam sobie radę. No to się uspokoiła a dziadek widział, że z moimi nerwami już krucho, więc zaczął mnie rozśmieszać. Jakoś załagodził.

Później gadka, że do niej przychodzi koleżanka o 15.00 jutro i mogę do nich dołączyć. Powiedziałam, że mam wolne do 16.00 i wtedy dołączę. No to ona, że myślała, że to dla mnie rozrywka. Powiedziałam, że potrzebuję czasu dla siebie i dołączę o 16.00.
To ona znowu, że dzisiaj przed 16.00 chcieli iść na spacer i czy z nimi chcę iść. Mówię, że po 16.00 i owszem, ale wcześniej mam wolne. No to ona, że skoro nazywam to swoim czasem wolnym i tak przy nim obstaję, to jak nazwać pozostały czas, kiedy też mam wolne, bo nie pracuję. Już byłam rozeźlona tą gadką. No ale cierpliwie tłumaczę, że w pozostałym czasie jestem cały czas dla nich dostępna. A ona znowu z tym spacerem - że przecież jak idę z nimi na spacer to jest to też wolne. No ja p.... Całe szczęście znowu jej mąż dosłyszał nasze głosy i się włączył. Wytłumaczył babci, że spacery i towarzyszenie im to moja praca i powiedział, żeby sporów nie wszczynała, bo dobrze się rozumieliśmy do tej pory, a ona teraz wymyśla.
Jeszcze żeby była na coś chora to bym miała więcej zrozumienia. Ale nie ma demencji, nie cierpi na żadne choroby - tylko chodzi kiepsko, bo miała kręgi złamane i dochodzi cały czas do siebie po tym. Bólów też żadnych nie ma podobno.

A przy tym wszystkim już drugi raz mi się zapytała, czy do nich wrócę. Następnym razem jej powiem, że się zastanowię, bo współpraca z nią nie jest dla mnie łatwa.

dziwna babeczka, serioszka.
 
Mnie by chyba szlag trafił i bym grzecznie podziękowała za taką sztelle.
 
Chyle czoła za Twoja cierpliwość
04 września 2014 14:13 / 4 osobom podoba się ten post
Wichurka-jak się akcja powtórzy ,odstąp od garnków- powiedz "proszę bardzo skoro ja nie potrafię Pani zdaniem, to proszę samej się gotowaniem zająć!I proszę zdecydować kto jest szefem w kuchni-Pani czy ja?!"Tak miałam w Krefeld na początku u babuszki i tak zrobiłam:)Babuszka się obraziła na jakiś tydzień ,obdzwoniła całą ulicę ,żeby się pożalić a potem zawsze powtarzał,że ja jestem mały szef od kuchni a ona duży od całej reszty:)Ona Cie sonduje na wytrzymałość nerwową:)Stary numer!Obca baba w JEJ kuchni!!!!!Ją to być może nawet bawi a Ty się niepotrzebnie stresujesz.Zrób sobie "przeciąg " w uszach i rób swoje.Inaczej nie wyrobisz i wybuchniesz któregoś dnia ,bo jak znam życie to nie było ostatni raz.Powodzenia:)
04 września 2014 14:29 / 7 osobom podoba się ten post
Wichurra, posądzałam cię, czytając twoje wcześniejsze wpisy, że masz dość silną osobowość, a Tu zaskakujesz mnie i to bardzo. Mam prawie cztery lata doświadczenia w zawodzie i jestem święcie przekonana, że twoja babcia jak nie dostanie od ciebie jasnych granic, gdzie wolno jej wkroczyć, a gdzie nie, to bardzo szybko Cię kochana zdominuje i podporzadkuje, bo taki z pewnością ma zamiar. Nie bój się powiedzieć jej wprost. Kiedy Ty gotujesz obiad, kuchnia jest tylko dla Ciebie. Kiedy ona ma taką dziką potrzebę gotować, powiedz jej, że niech staje sama i gotuje. Dodaj, że wierzysz, że zrobi to sama na pewno perfekcyjnie. Jak przeczytałam Twój opis babci zachowania, to przypomniał mi się znaleziony gdzieś w internecie film o pracy młodej opiekunki ze Słowacji. Opiekowała się tak jak Ty dziadkami, ale to właśnie babcia była tą wredotą, która skutecznie zatruwała dziewczynie życie. Młoda jednak słabo znała język, więc miała ograniczone możliwości, by się bronić, ale ty Wichurra... Zrób no babci takie tornado, by się babuni wszyskie klepki, jak należy, ułożyły. Wierzę, że dasz sobie radę.
04 września 2014 14:31 / 1 osobie podoba się ten post
Och Kasia63, chyba pisałyśmy w zmowie, co?
04 września 2014 14:58 / 2 osobom podoba się ten post
kasia63

Wichurka-jak się akcja powtórzy ,odstąp od garnków- powiedz "proszę bardzo skoro ja nie potrafię Pani zdaniem, to proszę samej się gotowaniem zająć!I proszę zdecydować kto jest szefem w kuchni-Pani czy ja?!"Tak miałam w Krefeld na początku u babuszki i tak zrobiłam:)Babuszka się obraziła na jakiś tydzień ,obdzwoniła całą ulicę ,żeby się pożalić a potem zawsze powtarzał,że ja jestem mały szef od kuchni a ona duży od całej reszty:)Ona Cie sonduje na wytrzymałość nerwową:)Stary numer!Obca baba w JEJ kuchni!!!!!Ją to być może nawet bawi a Ty się niepotrzebnie stresujesz.Zrób sobie "przeciąg " w uszach i rób swoje.Inaczej nie wyrobisz i wybuchniesz któregoś dnia ,bo jak znam życie to nie było ostatni raz.Powodzenia:)

No byłam już o krok od tego, ale wkroczył dziadek i babcię uspokoił.
Ona i tak już od lat nie gotuje, bo to cały czas robił jej mąż.
I on się nie wtrąca, a ona ciągle. 
Na razie niby pokazują mi jak gotować ich ulubione potrawy, ale jakby miało tak być cały czas to ja dziękuję. 
 
Tak za bardzo swojego nie mogę robić, bo jak jest przy mnie i mówi, żeby zamknąć przykrywkę, że prąd za duży, że to, że tamto no to nie będę przecież udawała, że nie wiem, o co jej chodzi. Ale jeszcze trochę - nauczę się tych ich potraw i potem wara babci od kuchni:)
04 września 2014 15:01 / 5 osobom podoba się ten post
fado

Wichurra, posądzałam cię, czytając twoje wcześniejsze wpisy, że masz dość silną osobowość, a Tu zaskakujesz mnie i to bardzo. Mam prawie cztery lata doświadczenia w zawodzie i jestem święcie przekonana, że twoja babcia jak nie dostanie od ciebie jasnych granic, gdzie wolno jej wkroczyć, a gdzie nie, to bardzo szybko Cię kochana zdominuje i podporzadkuje, bo taki z pewnością ma zamiar. Nie bój się powiedzieć jej wprost. Kiedy Ty gotujesz obiad, kuchnia jest tylko dla Ciebie. Kiedy ona ma taką dziką potrzebę gotować, powiedz jej, że niech staje sama i gotuje. Dodaj, że wierzysz, że zrobi to sama na pewno perfekcyjnie. Jak przeczytałam Twój opis babci zachowania, to przypomniał mi się znaleziony gdzieś w internecie film o pracy młodej opiekunki ze Słowacji. Opiekowała się tak jak Ty dziadkami, ale to właśnie babcia była tą wredotą, która skutecznie zatruwała dziewczynie życie. Młoda jednak słabo znała język, więc miała ograniczone możliwości, by się bronić, ale ty Wichurra... Zrób no babci takie tornado, by się babuni wszyskie klepki, jak należy, ułożyły. Wierzę, że dasz sobie radę.

No i mam silną osobowość. To nie ma nic do rzeczy. 
Skoro mam się nauczyć ich potraw, to trochę podpowiedzi muszę mieć, ale znowu bez przesady. Do gotowania ziemniaków nie trzeba specjalnych nauk. 
 
Gdybym była też z nią sama, to dzisiaj bym zareagowała w kuchni, ale skoro dziadek mnie wyręczył, to nie będę się jeszcze dokładała do ich sprzeczki. 
 
Poza tym chyba nie chodzi o to, żeby mi teraz mówić, że mam słabą osobowość. Chciałam się wyżalić, zrobiłam to, a dać radę sobie na pewno dam. A jak nie dam, to zrezygnuję. 
04 września 2014 15:18 / 2 osobom podoba się ten post
Masz dziadka po swojej stronie wiec jest 2:1
Jakżeby moglo sie nie udać?
04 września 2014 16:08
Próbowałam, okropnie piekący mimo kandyzu.
04 września 2014 16:11
nienawidze imbiru w żadnej postaci.
04 września 2014 17:40
ha ha moja tak samo hihi :))), ale potem usnęłą :((((
04 września 2014 18:00 / 8 osobom podoba się ten post
greenandy

Masz dziadka po swojej stronie wiec jest 2:1
Jakżeby moglo sie nie udać?

Wzięłam go przed godziną na rozmowę o moim modelu pracy tutaj.
Powiedziałam, że jego żona chyba tego nie rozumie, co nie jest dziwne, bo jestem pierwszą opiekunką i jeszcze nie wiedzą jak to wygląda.
Wyjaśniłam, że mam w umowie 8h pracy, 3h wolnego, że wolne jest tylko i wyłącznie do mojej dyspozycji i robię w nim co chcę. W pozostałym zaś czasie wykonuję takie i takie obowiązki, ale jeżeli akurat nic nie mam do roboty i sobie siedzę, to to nie jest czas wolny, bo jestem wtedy na czuwaniu i w każdej chwili mogą mnie zawołać i o coś poprosić. A nie moja wina, że babcia chce sama się ubierać, rozbierać, że potrzebuje mnie b. mało. Ja jestem i mogę pomoc nieść. 
 
Posłuchał, przytaknął i obiecał wytłumaczyć to żonie. 
04 września 2014 18:15 / 7 osobom podoba się ten post
ja z innej beczki ---- wiecie jak usilnie poszukiwałam bratniej duszy tu gdzie jestem już prawie trzeci rok ??? i stał się cud - byłam z miją kochaną zmienniczką na zakupach w Lidlu i w pewnym momencie podchodzi do nas sympatyczna kobitka i gai rozmowę --- no i mam duszyczkę na pogaduchy i to prawie po sąsiedzku !!!!
04 września 2014 19:15
no ja zsnąć przed nią nie mogę, bo lata, sprawdza co w kuchni,  łazience, wyciąga, chowa, ale jest ok
04 września 2014 19:25
ja muszę ja pilnować bo sie cholercia jasna chwieje jak dobra osika :))), wychodzi, szuka kluczy 
05 września 2014 07:23 / 10 osobom podoba się ten post
Nie miałam wczoraj zbyt wiele czasu,pewnie dziś będzie podobnie,ale Was rozbawię. Moja Tośka mieszka od pół roku ze swoim chłopakiem i zrobiło się poważnie, otóż kupili wspólne zwierzątko, ale jakie.Myślałam że padnę, to szczurka rasy Dumbo i dali jej na imię Gąbka, bo była w cenie gąbki ,którą Tosia kupiła wcześniej w Rossmanie.Nie toleruję gryzoni,ciekawe gdzie ją będą zostawiać,jak obydwoje pracują i wyjeżdżają praktycznie na całe wakacje.Ładne ''toto'' i maleńkie i Tosia mnie pouczyła ''mamo członka rodziny kocha się bez wzlędu na urodę i pochodzenie'' Masz babo placek,wyjścia nie ma, ale przytulać się nie będziemy,nie dam rady.