ivanilia40Andrea ,nie chcę Cię martwić ale teraz to się dopiero będzie dłuuuużyło.Zawsze końcówki są najgorsze,ale Ty twarda sztuka jesteś co to dla Ciebie,tydzień w tą czy we w tą(Romana chyba żle to napisalam?)
Ja niestety nie schudne tak szybko jak bym chciała.Dziś zamiast jednej kanapeczki na obiad Hartmut zrobił wieeelkie kotleciska,do tego ziemniaczki z wody i cudownie duuużo sałaty lodowej z rzodkiewką,pomidorkiem i szczypiorkiem.
Byłam już tak wygłodniała,że jak nakładal te ziemniaczki to marzyłam o całej tej misce,a on włożył 4 połóweczki i mówi:"Wystarczy?",po czym zaczął sobie nakładać,mój mózg krzyczał :"oddawaj te ziemniaki",ale nie wypadało wyrywać mu z ręki.Nadrobiłam pyszną sałatą i jestem wreszcie najedzona.Ciekawe czy po takim żarełku będzie kolacja?...hi,hi
Hi, hi, mnie chyba tez czeka spory przybor wagi ... W zyciu dwoch obiadow dziennie nie jadalam. Na szczescie - ja gotuje, to ja decyduje co i ile, tez robie mnostwo salaty, ona tu po obiedzie za deser robi !